borrka
26.09.18, 16:00
Tak brzmiała kiedyś oferta sprzedazy mieszkania za dolary.
Było to naruszenie prawa dewizowego i nikt nie mógł zamieścic "prawdziwej" treści ogłoszenia.
Adresaci z reguły nic nie mieli wspólnego z powrotem z emigracji.
Masowe powroty nastąpiły w latach 90-tych i jest to materiał na ksiązkę, którą możę kiedyś napisze, tylko, że na razie nie wyrabiam się z pisaniem na dużo trywialniejsze tematy, ale umowa jest umową.
Niemniej temat fascynujący i kiedy zobaczyłem na kablówce film "Moje pieczone kurczaki", aż mnie ruszyło.
Młode małzenstwo wraca z Kanady na stałe do Polski i jest to powrót na tarczy.
Trzeba zaczynać od zera w warunkach dżungli quasi kapitalistycznej.
Ja znałem raczej "królów życia" z warszawskiego Marriotta, którym los i kurs walutowy przewróciły w głowie.
To, że mnie nie przewróciły, zawdzięczam pewnej miłej blondynce.
Typ takiego niby-expata dominował w tamtych heroicznych czasach - zachodnia pensja w polskich warunkach czyniła z nich tymczasowych milionerów i aż przykro dziś patrzeć na tych, co w porę nie przejrzeli.
Bo dziś prawdziwe pieniądze chodzą innymi drogami:)