Gość: vs
IP: 62.233.219.*
18.12.03, 22:22
Palestyńczycy muszą zrobić porządek ze swoimi nastoletnimi
mordercami w arafatkach. Jeżeli nie będą wpuszczani na teren
Izraela (do pracy, do szpitali itd.) czeka ich zagłada. Kto im
pomoże? Pacyfiści z Francji i Niemiec, czy przyjaciele w wierze
z państw sąsiednich? Jedyny ratunek to rozbrojenie band
dzieciaków, (najpierw latających z kałachami, potem
opłakiwanych przez matki). A zakładając, że Izrael zostawi AP w
spokoju - jaki pomysł na życie dla społeczeństwa mają ich
władze? Jakieś strategie? Co bedą robić ci brudni biedacy, całe
życie szkoleni w nienawiści przez brygady męczenników Al-aksy
czy Jihad? Spokojnie rozejdą się do domów? Zasieją coś na tym
nieurodzajnym skrawku pustyni? Czemu media cały czas atakuja
politykę Szarona, a do strony Palestyńskiej brak zarzutów,
czasem tylko po wybitnie krwawym zamachu potępi się
zamaskowanych terrorystów (- ale broń boże nie wolno wiązać ich
z władzami AP i Arafatem!). Świat trochę jednostronnie ocenia
ten konflikt. Jeżeli inne państwa nie pomogą tego rozwiązać
(tylko przez zbrojne wyplewienie terrorystów, a nie utopijne
mapy drogowe) Szaron wkońcu zrobi to sam. A jeżeli Izrael
weźmie się za to sam i konkretnie to cały naród Palestyński
stanie u progu prawdziwej zagłady. Wtedy nie będzie pardonu.