Dodaj do ulubionych

Bój o uczniowski strój

    • Gość: schimi REKRUTACJA i ubiór IP: *.bpl.vectranet.pl / 80.51.226.* 30.09.04, 20:23
      mialem wakat wiec przeprowadzalem rekrutacje
      w ogloszeniu wyraznie bylo napisane, ze skladanie ofert
      jest OSOBISTE - zatem mozna sie bylo domyslic ze nalezy
      sie jakos ubrac
      moi drodzy... poprostu nie skomentuje...

      i tylko 1 (!) [slownie: jeden] przyszedl w garniturze

      czy dziewczyna ubrana za wyzywajaco dostanie prace?
      w powaznej firmie nie !

      a kto ma tego nauczyc? jasne ze szkola - zupelnie sie nie dziwie
      ja doszkoly to chodzilem w fartuszku, a jak dziewczyna miala
      pomalowane usta to konczylo sie to zmywaniem pomadki na korytarzu

      praca to praca, szkola to szkola - kto tego nie rozumie niech sie
      nie dziwi, ze takie bezrobocie
    • Gość: ~jor jesteśmy zapatrzenia na zachód i marki IP: 80.51.255.* 30.09.04, 20:23
      a tam w renomowanych szkołach MUNDURKI nie szkoły a la amerykańskie getto a
      wychowywać mają przede wszystkim RODZICE
    • Gość: goly Re: Bój o uczniowski strój IP: *.ksiazat.v.pl 30.09.04, 20:29
      zalamka, te dziewczyny wygladaja jak tirowki
    • Gość: 123 Re: Bój o uczniowski strój IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.09.04, 20:35
      hahaha
      :P
    • Gość: fanka metalu Re: Bój o uczniowski strój IP: *.ramtel.com.pl 30.09.04, 20:37
      chodzę na czarno, maluję się wyraziście, noszę biżuterię i wygladam tak jak
      lubię. inni mnie akceptują, ale z dyrekcją toczę ciągły bój, to o glany to o
      makijaż... dobrze się uczę a im dalej coś przeszkadza. czy mam udawać kogos kim
      nie jestem?! chodzić w mudurku i z ładnie uczesanymi włoskami?! jestem w wieku
      w którym normalne jest pokazywanie własnego ja. nie zmieniam się pod wpływem
      innych...
      • Gość: schimi Re: Bój o uczniowski strój IP: *.bpl.vectranet.pl / 80.51.226.* 30.09.04, 20:38
        po prostu przesadzasz
        • Gość: to_jeszcze_nic Re: Bój o uczniowski strój IP: *.olsztyn.cvx.ppp.tpnet.pl 30.09.04, 21:03
          Moja koleżanka pokazywała nauczycielowii geografii cycki ( rozpięła bluzkę,
          żeby było widać stanik, nachylała się nad biurkiem...), żeby przy odpowiedzi
          dostać lepszą ocenę...
          Odpowiadała najwyżej na 2- dostała 3 (chyba), chciała więcej...
          No cóż, może ma za małe? ;-)
      • Gość: mee... ...nie zmieniam sie pod wplywem innych IP: *.avenel01.nj.comcast.net 30.09.04, 20:56
        ...to znaczy ,ze ty grasz ten metal...czy jestes raczej fanka zmieniona pod
        wplywem metalu
      • Gość: camel ja bym cie zawiesil IP: *.dip.t-dialin.net 30.09.04, 21:13
        i bys sie zmienila, albo zmienila bys szkole.

        • kociamama Re: ja bym cie zawiesil 30.09.04, 23:14
          A czemu bys to zrobil? Dla okazania wladzy? CZy Ty masz moze jakies kompleksy i
          potrzebujesz udowodnic komus ze jestes na mocniejszej pozycji?

          Pozdrawiam,
          Kociamama.
          • Gość: camel Re: ja bym cie zawiesil IP: *.dip.t-dialin.net 01.10.04, 07:57
            z tego samego powodu, dla ktorego pracodawca wymaga odpowiedniego stroju swoich
            pracownikow. Proste nie?
            I nie bredz wiecej o okazywaniu wladzy ok?
            • kociamama Re: ja bym cie zawiesil 01.10.04, 10:56
              Gość portalu: camel napisał(a):

              > z tego samego powodu, dla ktorego pracodawca wymaga odpowiedniego stroju
              swoich
              >
              > pracownikow. Proste nie?
              > I nie bredz wiecej o okazywaniu wladzy ok?


              Szkola nie jest miejscem pracy dla uczniow, ale drugim domem. Tu sie maja
              ksztacic, bawic i integrowac z rowiesnikami. I to nauczycielom powinno zalezec,
              zeby uczniowie szkole lubili albo widzieli jej sens. Po pierwsze dlatego, ze
              nauczycielom sie za to placi, a po drugie, ze wyedukowanie jak najwiekszej
              ilosci ludzi jest interesem nas wszystkich. Bo jak uczen widzi, ze nauka ma
              sens, ze daje mu jakies perspektywy, ze szkola oferuje zajecia dodatkowe, ze
              wychowawcy moga pomoc i doradzic, to taki jeden z drugi nie stoi w bramie z
              tanim winem i baseballem.
              JAk sie mlodego czlowieka (czesto pelnego kompleksow) odepchnie i chce sie go
              stlamsic i podporzadkowac, to nic dziwnego ze sie buntuje i ze szkoly ucieka.

              A argument: nie bredz swiadczy o Twojej wysokiej kulturze dyskusji;))

              POzdrawiam,
              KOciamama.
              • Gość: camel Re: ja bym cie zawiesil IP: 62.53.163.* 01.10.04, 15:06
                obawiam sie, ze w pojeciu edukacje zawarte jest tez pojecie umiejetnego doboru
                stroju do sytuacji. jezeli juz w szkole nie potrafisz sie dopasowac to znaczy,
                ze najpewniej pozniej tez ci sie to nie uda. I nie chodzi mi o spodnie jeansy i
                tak dalej, ale o czasem niezle przesadzone, zakrawajace na "kuretwo" ubroje.
                Jezeli ktos w tem spsob podkresla swoj charakter i osobowosc..to moze powinien
                zastanowic sie nad zmiana szkoly lub od razu pojsciem na ulice. Nie sadzisz?
                Zreszta ktos kto wybiara liceum chyba nie planuje takiej przyszlosci, wiec
                szkola jest po prostu przygotowaniem do zycia w przyszlym spoleczenstwie.
                Jak ktos juz wpomnial, takie odjechane stroje to nie jest podkreslenie wlasnej
                osobowosci tylko moda wypromowana przez koncerny i stacje muzyczne.

                A co do kultury dyskusji, zdaje sie ze to ty pierwsza cos o leczeniu komplesow
                poprzez wladze napisalas.
                • Gość: defetysta generalizujesz IP: *.centertel.pl 01.10.04, 19:18
                  na żadnej rozmowie o pracę nie miałem garnituru. nigdy nie interesowala mnie
                  praca, ktora wymagalby ode mnie munduru. jakiegokolwiek. nie mialem problemu ze
                  znalezieniem pracy, nawet w Polsce, przy szalejacym bezrobociu.
                  poza tym - patrząc po moich znajomych to największe kariery zawodowe zrobili
                  ci, którzy w młodości wyglądali baardzo dziwnie.
                  mój dobry przyjaciel w młodości bardzo ortodoksyjnie punkujacy od podstaw
                  zalozyl i doprowadzil na szczyty jedna ze znanych polskich firm budowlanych.
                  inny (w mlodosci znany z tego, ze nosil buty nie od pary i marynarki ojca z
                  urwanym rekawem) jest uznanym specjalista w swojej dziedzinie (cos z biochemii,
                  nie znam sie) i regularnie wyjezdza na odczyty za ocean.
                  obserwujac wielu moich znajomych wiem, ze wyglad zewnetrzny w mlodosci bardzo
                  czesto faktycznie podkresla indywidualizm.
                  • Gość: camel Re: generalizujesz IP: *.dip.t-dialin.net 01.10.04, 21:55
                    oczywiscie, ze nie wszystkie zawody tego wymagaja.
                    Ja tez bylem tylko raz czy dwa na rozmowie w garniturze.
                    Aczkolweik ostatni rozmowa to byly jeansy (CZYSTE!!!) i chyba t-shirt.
                    Mniejsza z tym, u mnie tylko dzial marketingu chodzi w garniturach. reszta
                    (glownie programisci i designerzy) bardzo roznie, ale nikt nie odwazylby sie
                    przyjsc niechlujnie.
                    Ale wybraz sobie kasjerke a´la Marilyn Manson..w Biedrone..nie ma szansy.
                    W Banku tez nie... Nigdzie tam, kie masz kontakt z klientami.


                    camel
                • kociamama Re: ja bym cie zawiesil 01.10.04, 21:31
                  Ja rozumiem, ze Ciebie jakis stroj moze razic pod wzgledem estetycznym, i juz
                  tutaj wartosciujesz opierajac sie jedynie na wlasnej subiektywnej opinii, ze
                  jeansy sa wporzo, ale przesadzone stroje zakrawajace na "kurestwo' nie. I masz
                  prawo do takich odczuc estetycznych. Jednakze nie mozemy sie sugerowac jedynie
                  subiektywnymi wrazeniami estetycznymi jednej osoby, czy nawet jednej strony
                  (np. nauczycieli).

                  POwiem Ci szczerze, ze uczac w gimnazjum nie spotkalam jednak osoby, ktora
                  ubierala sie przesadnie odwaznie na lekcje. Bardzo przyjemnie za to bylo
                  widziec, ze teraz mlodzi ludzie moga juz wyrabiac swoj styl i ubieraja sie
                  fajnie. Kolorowe ciuchy, niektorzy z kolorowa czupryna, jeszcze inni w dredach,
                  albo chlopaki z dlugimi wlosami. I super! kazdy chce sie wyrozniac. Jest cos
                  takiego jak psychologia kolorow, a wiec dobrze jest sie ubierac w kolory
                  dobrane do naszego nastroju i charakteru. I nie ma uczucia siermiegi w szkole
                  albo przygnebiajacego uniformizmu, rodem wzietego z organizacji paramilitarnej.

                  Zgoda, ze stroje sa wypromowane przez koncerny mody, ale wszystkie stroje, a
                  nie tylko te, ktore Ty uwazasz za ekstrawaganckie.

                  Co do "kurestwa", to wiesz, mieszkaniec Iranu, zakonnica, pani z banku i fanka
                  Britney Spears i fanka metalu, beda miec inny poglad na ten temat. Najlepiej
                  jest zatem pozwolic kazdemu na ustalenie sobie takiej granicy, jaka jemu
                  odpowiada.

                  A co do Twoich obaw, ze ludzie, ktorzy w liceum wygladaja ekstrawagancko nigdy
                  nie przystosuja sie do zycia w spoleczenstwie, opierajac sie na moich
                  doswiadczeniach i obserwacjach wlasnych, sa nieuzasadnione. Mam znajomych,
                  ktorzy nosza dredy, a mimo to dostaja prace w znanych firmach, lub generalnie
                  spelniaja sie zyciowo robiac to co lubia. Co oznacza, ze maja prace zarobkowa
                  ich satysfakcjonujaca (informatycy, nauczyciele, nawet przedstawiciele handlowi
                  (tak w dredach!), tlumacze, graficy, architekci, psychologowie). A ci luzie nie
                  tylko w liceum wyrozniali sie z tlumu, czy ubierali sie "nieodpowiednio", ale
                  ciagle tak sie ubieraja)

                  Pozdrawiam,
                  KOciamama.
                  • Gość: camel Re: ja bym cie zawiesil IP: *.dip.t-dialin.net 01.10.04, 22:09
                    Moze mnie zle zrozumialas...
                    Dla mnie najwazniejsza jest estetyka. Moze byc kolorowo, moze byc fajnie, byle
                    nie "przefajnowac". Aczkolwiek to stalo sie problemem w
                    Nimczech. "Przefajnowana", nie nauczona odpowiednich "rytualow" mlodziez ma
                    problemy z przejsciem do swiata doroslych. Nawet nie domyslasz sie ilu tu jest
                    30-letnich dzieci, ktorzy nie daja sobie rady z faktem, ze ktos nad nimi jest
                    (szef) i z faktem, ze musza nagle dostosowac sie do regul. Konczy sie to w
                    wielu przypadkach konfliktami w pracy. Dlatego uwazam, ze to szkola powinna
                    przygotowac mlodych ludzi to przejscie z "dziecinstwa" w doroslosc. A stroj
                    niestety jest jej czescia.

                    > Co do "kurestwa", to wiesz, mieszkaniec Iranu, zakonnica, pani z banku i
                    fanka
                    > Britney Spears i fanka metalu, beda miec inny poglad na ten temat. Najlepiej
                    > jest zatem pozwolic kazdemu na ustalenie sobie takiej granicy, jaka jemu
                    > odpowiada.


                    Nie do konca, bo gdyby Britney wyszla na ulice w Iranie, to pewnie by ja od
                    k..w zwyzywali i najpewniej zamkneli. Takze nie zawsze mozna robic to na co ma
                    sie aktualnie ochote.

                    > A co do Twoich obaw, ze ludzie, ktorzy w liceum wygladaja ekstrawagancko
                    nigdy
                    > nie przystosuja sie do zycia w spoleczenstwie, opierajac sie na moich
                    > doswiadczeniach i obserwacjach wlasnych, sa nieuzasadnione. Mam znajomych,
                    > ktorzy nosza dredy, a mimo to dostaja prace w znanych firmach, lub generalnie
                    > spelniaja sie zyciowo robiac to co lubia. Co oznacza, ze maja prace zarobkowa
                    > ich satysfakcjonujaca (informatycy, nauczyciele, nawet przedstawiciele
                    handlowi
                    >
                    > (tak w dredach!), tlumacze, graficy, architekci, psychologowie). A ci luzie
                    nie
                    >
                    > tylko w liceum wyrozniali sie z tlumu, czy ubierali sie "nieodpowiednio", ale
                    > ciagle tak sie ubieraja)


                    Coz, to dosyc specyficzna grupa, graficy i informatycy. Ale wobrazasz sobie
                    pania a´la Marilin Manson w banku na stanowisku dyrektora?
                    Obawiam sie ze ci oryginalni raczej maja male szanse na
                    stanowiska "przedstwicielskie". Nawet w biznesie sa reguly gry. Mozna
                    byc "innym" ale nie wszedzie.
                    • kociamama Re: ja bym cie zawiesil 02.10.04, 12:55
                      Gość portalu: camel napisał(a):

                      > Moze mnie zle zrozumialas...
                      > Dla mnie najwazniejsza jest estetyka. Moze byc kolorowo, moze byc fajnie,
                      byle
                      > nie "przefajnowac".

                      Rozumiem, o co chodzi. Tylko uwazam, ze nie powinna tylko jedna strona miec
                      glosu w sprawie co to jest owo "przefajnowanie". POza tym, w praktyce, rzadko
                      kto ubiera sie zbyt odwaznie do szkoly. Jak nawet jakiejs lasce sie to zdarzy,
                      to zazwyczaj jej wlasne srodowisko (inni uczniowie) doprowadzaja ja do
                      porzadku. Czyli nadmiernie krotka spodnica, czy abyt "goła" bluzka konczy sie
                      pogwizdywaniem kolegów, i zazwyczaj dziewczyna wiecej sie tak nie ubierze...
                      Albo tez zazdrosne kolezanki "obrobia jej dupe". presja spoleczne dziala juz na
                      tym etapie. I zawsze przynosi dobry skutek, czyli albo osoba sie uczy, ze taki
                      stroj nie jest stosowny do syutuacji, albo umie stawic czola spolecznosci i nie
                      ugiac sie pod presja, co uczy non-komformizmu.


                      Aczkolwiek to stalo sie problemem w
                      > Nimczech. "Przefajnowana", nie nauczona odpowiednich "rytualow" mlodziez ma
                      > problemy z przejsciem do swiata doroslych. Nawet nie domyslasz sie ilu tu
                      jest
                      > 30-letnich dzieci, ktorzy nie daja sobie rady z faktem, ze ktos nad nimi jest
                      > (szef) i z faktem, ze musza nagle dostosowac sie do regul.

                      Jest duza grupa ludzi, co nie lubi miec nad soba szefa. PIszesz o konfliktach w
                      pracy. Te tez sa tworcze. PO co wykonywac prace, ktorej sie nie lubi? Wiele
                      osob kloci sie z szefem, a potem sa zmuszone do dzialania i zakladaja wlasne
                      firmy, gdzie same sa sobie szefem, i to one ustalaja teraz reguly;)



                      Konczy sie to w
                      > wielu przypadkach konfliktami w pracy. Dlatego uwazam, ze to szkola powinna
                      > przygotowac mlodych ludzi to przejscie z "dziecinstwa" w doroslosc. A stroj
                      > niestety jest jej czescia.
                      >
                      > >>
                      >
                      > Nie do konca, bo gdyby Britney wyszla na ulice w Iranie, to pewnie by ja od
                      > k..w zwyzywali i najpewniej zamkneli. Takze nie zawsze mozna robic to na co
                      ma
                      > sie aktualnie ochote.


                      I stawiasz tu Iran za przyklad? Ja wrecz przeciwnie, raczej sie ciesze, ze
                      POlska jednak Iranu az w takim stopniu nie przypomina (choc sa podobienstwa..)

                      >
                      > > A co do Twoich obaw, ze ludzie, ktorzy w liceum wygladaja ekstrawagancko
                      > nigdy
                      > > nie przystosuja sie do zycia w spoleczenstwie, opierajac sie na moich
                      > > doswiadczeniach i obserwacjach wlasnych, sa nieuzasadnione. Mam znajomych
                      > ,
                      > > ktorzy nosza dredy, a mimo to dostaja prace w znanych firmach, lub genera
                      > lnie
                      > > spelniaja sie zyciowo robiac to co lubia. Co oznacza, ze maja prace zarob
                      > kowa
                      > > ich satysfakcjonujaca (informatycy, nauczyciele, nawet przedstawiciele
                      > handlowi
                      > >
                      > > (tak w dredach!), tlumacze, graficy, architekci, psychologowie). A ci luz
                      > ie
                      > nie
                      > >
                      > > tylko w liceum wyrozniali sie z tlumu, czy ubierali sie "nieodpowiednio",
                      > ale
                      > > ciagle tak sie ubieraja)
                      >
                      >
                      > Coz, to dosyc specyficzna grupa, graficy i informatycy. Ale wobrazasz sobie
                      > pania a´la Marilin Manson w banku na stanowisku dyrektora?
                      > Obawiam sie ze ci oryginalni raczej maja male szanse na
                      > stanowiska "przedstwicielskie". Nawet w biznesie sa reguly gry. Mozna
                      > byc "innym" ale nie wszedzie.


                      Ale sek w tym, ze zazwyczaj jak ktos jest typem, ktoremu marzy sie kariera w
                      banku, to nie ma problemu z przystosowaniem sie do wszystkich wymogow jakie
                      stawia poracodawca. A ci bardziej ekstrawaganccy wybieraja sobie bardziej wolne
                      zawody. (Widze, ze zaweziles/as grupy zawodowe, ktore wymienilam jedynie do
                      komputerowcow, a ja mowilam jeszcze o psychologach, architektach,
                      nauczycielach, a nawet przedstawicielce handlowej z dredami.)

                      POzdrawiam,
                      KOciamama.
                      • Gość: camel Re: ja bym cie zawiesil IP: *.dip.t-dialin.net 02.10.04, 15:56
                        > psychologach, architektach,
                        > nauczycielach, a nawet przedstawicielce handlowej z dredami.)

                        nie obraz sie, ale dla mnie nauczyciel w dredach i w glanach to niestety
                        kiepski przyklad. Po prostu wyglada smiesznie. Choc oczytwisce moze byc dobrym
                        nauczycielem.

                        > Jest duza grupa ludzi, co nie lubi miec nad soba szefa. PIszesz o konfliktach
                        w
                        >
                        > pracy. Te tez sa tworcze. PO co wykonywac prace, ktorej sie nie lubi?


                        Ciekawe ile osob moze sobie taraz pozwolic na wykonywanie takiej pracy ktora
                        lubi. Moze w duzych miastach ma sie wiecej mozliwosci, ale w mniejszych robisz
                        to co dostaniesz.

                        > a nawet przedstawicielce handlowej z dredami.)

                        a np co oni sprzedaja? Tak pytam, bo sobie malo wyobrazam, w ktorej dziedzinie
                        (poza komputerami i sztuka) moze to "dzialac"

                        camel
                        • kociamama Re: ja bym cie zawiesil 02.10.04, 22:28
                          NIe obrazam sie na Twoje poczucie estetyki. Wg mnie nauczyciel w dredach i
                          glanach nie wyglada smiesznie, za to smiesznie dla mnie wyglada nauczycielka w
                          bluzce z gabkami na ramionach. Smiesznie tez dla mnie wyglada nauczyciel w
                          krawacie, takiej czesci garderoby, ktora nie ma zadnego praktycznego
                          zastosowania, ani nawet nie ma zadnych walorow estetycznych (w moim rozumieniu).

                          Co do przedstawicielki handlowej w dredach, to reprezentuje koncern
                          farmaceutyczny, jezeli az tak Cie to interesuje (nie, nie jest akwizytorka
                          wciskajaca tanie szczoteczki do zebow nachodzac ludzi po domach).

                          A co do pracy, to zycze kazdemu, zeby robil to, co lubi, bo inaczej mamy takie
                          sfrustrowane , wiecznie niezadowolone i sklonne do narzekactwa spoleczenstwo.

                          POzdrawiam,
                          KOciamama.
                          • Gość: Belfer Robienie z g.problemu!!!I Idiotyczna dyskusja! IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 02.10.04, 22:33
                            W szkolach, gdzie uczniowie coś robią i coś sobą prezentują(nauczyciele też!)
                            strój i wygląd nie są problemem.Ludzie mają inne sposoby zwracania na siebie
                            uwagi i wyrażania swojej indywidualności!!!
                            • kociamama Re: Robienie z g.problemu!!!I Idiotyczna dyskusja 03.10.04, 11:57
                              prawda, stroj w sensownych szkolach nie jest problemem, co oznacza, ze
                              nauczyciele sie go nie czepiaja. Ja chodzilam do jednego z najleopszych liceów
                              w POlsce (Gdynska trojka), a tam nie bylo zadnych zakazow odnosnie stroju,
                              czyli dredy, zielone wlosy, ekstrawaganckie ciuchy i kolczyki nie budzily
                              kontorwersji.

                              A po tej szkole wiecej niz 90% osob dostaje sie na wybrana przez siebie
                              uczelnie wyzsza, i konczy ja, a takze ci, ktorzy zdaja mature miedzynarodowa
                              osigaja najlepsze wyniki na swiecie (juz kilka razy osba z trojki napisala ja
                              na maksa). Uczniowie trojki zajmuja tez wysokie miejsca w olimpiadach, nie
                              tylko na poziomie krajowym, ale i miedzynarodowym.

                              POzdrawiam,
                              KOciamama.
        • Gość: defetysta bzdura IP: *.centertel.pl 01.10.04, 19:04
          a ja dokladnie przestudiowal regulamin szkoly i jesli okazaloby sie, ze nie ma
          o Twoim widzimisie ani slowa to spotkalibysmy sie w sadzie.
          poza tym z takim entuzjazmem piszesz o OBOWIAZKOWYCH mundurkach w RPA, czy
          niektorych szkolach w USA, czy Wielkiej Brytanii. jak slusznie zauwazyles tam
          jest to OBOWIAZOWE. w Polsce niewiele jest szkol, ktore maja zapis o
          mundurkach.
    • Gość: Jucha Re: Bój o uczniowski strój IP: *.nl.aliant.net 30.09.04, 20:55
      Sama jeszcze kilka lat tenu bylam uczennica w Polsce, a teraz jestem
      nauczycielka w Kanadzie. Zalamal mnie troche ten artykul. Nie wiedzialam ze
      szkolne realia w moim ojczystym kraju zmienily sie az tak bardzo. Do tej chwili
      bylam dumna z tego, ze w Polsce mlodziez nie ubiera sie do szkoly w
      ekstrawagancke, skape i bezgustowne ciuchy. Szkoda ze coraz bardziej zblizamy
      sie do tego 'pieknego' Zachodu, gdzie juz nikt nie pamieta co to przyzwoitosc i
      wartosci.
      • Gość: rita.h Re: Bój o uczniowski strój IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.09.04, 21:04
        przeczytałam wszystkie posty i poruszę sprawę, która jakoś umknęła dotąd uwadze:
        niezależnie od tego, gdzie postawimy granice młodzieży - ona będzie je łamać, w
        bojach o własną tożsamość, buntując się i testując owe granice.
        pamiętam jak sama chodziłam do liceum i jakim podniecającym wyzwaniem było wtedy
        przyjść do szkoły "dziwnie" ubranym - z postawionymi włosami, czy w podartych
        spodniach - właśnie DLATEGO, ŻE TO BYŁO ZAKAZANE...

        Indywidualizm, tolerancja - piękne słowa, problem w tym, że kiedy pozwolicie
        młodzieży na dowolny strój - będą musieli szukać innych zasad i reguł do złamania.

        żal mi tych dzieciaków, bo muszą się teraz naprawdę nieźle napocić by czuć się
        oryginalnymi, i czuć, że łamią jakieś granice...
    • Gość: Paulina Re: Bój o uczniowski strój IP: 81.190.156.* 30.09.04, 20:59
      a co obchodzi nauczyciela jak jesteśmy ubrani w szkole . oni sa tam po to by
      nam wpajać wiedze a nie żeby komentować struj , fryzure , makijaż czy
      kolczyki . oczywiście nie można przesadzać ale moim zdaniem makijaż i kolczyki
      w uszach czy pempku nie są niczym złym .
      • Gość: ja Re: Bój o uczniowski strój IP: *.nl.aliant.net 30.09.04, 21:06
        makijaz owszem, ale taki ktory podkresla urode, a nie czyni z kogos wampira na
        ktorego nieprzyjemnie patrzec. A jako nauczyciele mamy tego pecha, ze musimy na
        uczniow PATRZEC przez x godzin dziennie i mamy prawo aby wymagac zeby to co
        widzimy nie bylo obrazliwe i nie powodowalo odruchow wymiotnych (jak u mnie
        kolczyki)
        • kociamama Re: Bój o uczniowski strój 30.09.04, 23:17
          Gość portalu: ja napisał(a):

          > makijaz owszem, ale taki ktory podkresla urode, a nie czyni z kogos wampira
          na
          > ktorego nieprzyjemnie patrzec. A jako nauczyciele mamy tego pecha, ze musimy
          na
          >
          > uczniow PATRZEC przez x godzin dziennie i mamy prawo aby wymagac zeby to co
          > widzimy nie bylo obrazliwe i nie powodowalo odruchow wymiotnych (jak u mnie
          > kolczyki)


          A u mnie odruch wymiotny wzbudza szara garsonka i bluzka z poduszkami. Wiesz,
          Twoje poczucie estetyki nie jest tym jedynym prawidlowym.

          Pozdrawiam,
          KOciamama.
          • Gość: ja Re: Bój o uczniowski strój IP: *.nl.aliant.net 01.10.04, 03:16
            Twoje z pewnoscia jest. U mnie odruchy wymiotne wywoluja ludzie, ktorym sie
            wydaje, ze maja jedyna wlasciwa recepte na zycie i ktorych swiatopoglad goruje
            nad cala 'marna' reszta ktora nie dorosla jeszcze do ich poziomu. Z twoich
            wypowiedzi wynika, ze to tej grupy nalezysz.
            Poza tym nie wiem co bys powiedziala o moim poczuciu estetyki wiedzac ze ja nie
            nosze garsonek i nie mam zamiaru, co dzien nosze skorzane spodniczki mini i
            skorzane spodnie, a w nocy tylko moje kolczyki w uszach, w nosie, w pepku i w
            najbardziej wrazliwej czesci kobiecego ciala. ALE NIE MUSZE ICH WSZYSTKICH
            POKAZYWAC RESZCIE SWIATA!
            • kociamama Re: Bój o uczniowski strój 01.10.04, 08:48
              NIezle czytasz mieszdy wierszami jak wywnioskowalas, ze aspiruje do dyktowania
              jednej, prawdziwej recepty na zycie. Skad ten wniosek? Wiesz wiecej, niz autor
              chcial powiedziec...

              Przypominam, ze to nie ja chce wprowadzac zakazy i nakazy i czepaic sie innych,
              za to, jak wygladaja, ale bronie prawa kazdego do indywidualizmu.

              POwiedz mi jeszcze, prosze, jaka jest ta moja jedyna wlasciwa recepta na zycie,
              jak juz ja odkrylas, i w jaki spoosos ja chce komus narzucic.

              POzdrawiam,
              KOciamama.
              • Gość: ja Re: Bój o uczniowski strój IP: *.nl.aliant.net 01.10.04, 12:49
                jestes dobrym przykladem na to, ze retoryki w polskich szkolach sie nie uczy
                • kociamama Re: Bój o uczniowski strój 01.10.04, 13:37
                  NIe odpowiedzialas/les na moje pytanie. Czyzby brak Ci bylo argumentów? BYc
                  moze przywiazujesz zbyt wieksza waga do strojów i to przeszkadza/przeszkodzilo
                  Ci w nauczenia sie wyrazania swoich opinii pisemnie i ich uzasadnienia.

                  Rzucasz jakas teze, której nie potrafisz uargumentowac. Tobie kurs retoryki tez
                  by sie przydal. (A ja nie mam klopotow z retoryka, ale raczej z literowkami,
                  coz , przepraszam, pisze szybko, faktycznie w poprzednim poscie popelnilam mase
                  literowek, mea culpa)

                  Ciagle czekam na argumentacje Twoich tez, lecz chyba nadaremno, bo czegomozna
                  oczekiwac od osob poslugujacych sie monosylabami, lub prostymi zdaniami.

                  Pozdrawiam,
                  KOciamama.
      • Gość: camel Paulinko..dziecko ty moje IP: *.dip.t-dialin.net 30.09.04, 21:17
        widac, ze twoim nauczycielom nie udalo sie wpojenie wiedzy skoro "stroj"
        piszesz przez "u".
        Szkola to instytucja, ktora powinna byc szanowana. Zmienilo sie to w
        imie "wolnosci". A wiesz co ciekawe, ze w najbardziej renomowanych szkolan w
        USA czy w Wielkiej Brytanii, mundrurki sa obowiazkowe. Moze wydac ci sie
        dziwne, ale uczniowie tych szkol sa bardzo DUMNI z tego, do ktorej szkoly
        uczeszczaja.
        • kociamama Re: Paulinko..dziecko ty moje 30.09.04, 23:19
          Gość portalu: camel napisał(a):

          > A wiesz co ciekawe, ze w najbardziej renomowanych szkolan w
          > USA czy w Wielkiej Brytanii, mundrurki sa obowiazkowe. Moze wydac ci sie
          > dziwne, ale uczniowie tych szkol sa bardzo DUMNI z tego, do ktorej szkoly
          > uczeszczaja.


          NIc dziwnego, bowiem te renomowane szkoly sa prywatne i kosztuja kupe kasy,
          wiec zazwyczaj stac na nie snobow i szpanerów.

          Pozdrawiam,
          KOciamama.
          • Gość: camel Re: Paulinko..dziecko ty moje IP: *.dip.t-dialin.net 01.10.04, 08:03
            a znow sie mylisz!
            Nie wszystkie szkoly sa prywatne.
            Np RPA. We wszystkich szkolach obowiazjue zasada "mundurka". W panstwowych i
            prywatnych.
            A prywatne szkoly maja to do siebie, ze placisz i wymagasz. Masz "polskie"
            pojecie o prywatnych szkolach.

            camel
            • kociamama Re: Paulinko..dziecko ty moje 01.10.04, 10:46
              NO dobrze, w RPA obowiazuje no i co? W Polsce za PRLu tez trzeba bylo w
              mundurku zasuwac, a teraz, na szczescie, nie trzeba.
              A w krajach muzulmanskich to kobiety musza sie czadorem/kwefem okrywac, a
              pokazanie jezyka jest uznane za szczyt nieobyczanosci.

              Na szczescie normy estetyczne i kulturowe ewoluuja, a skostniali konserwatysci
              moga sobie co najwyzej pohisteryzowac na forum i ponarzekac na dzisiejsza
              mlodziez.

              POzdrawiam,
              KOciamama.
              • Gość: ja Re: Paulinko..dziecko ty moje IP: *.nl.aliant.net 01.10.04, 12:56
                dziewczyno, czy ty masz zycie poza zamieszczaniem dziwnych komentarzy na tym
                forum? Szkola jakas, lektura? czy twoje zycie jest zdominowane przez szerzenie
                swojego swiatopogladu opartego na 'wrodzonej madrosci' i telewizji?
                • kociamama Re: Paulinko..dziecko ty moje 01.10.04, 13:41
                  Dziewczyno(chlopaku?)! Czy masz jakies argumenty merytoryczne?

                  Pozdrawiam,
                  KOciamama.
              • Gość: camel Re: Paulinko..dziecko ty moje IP: 62.53.163.* 01.10.04, 15:08
                a czy to znaczy ze musimy kopiowac cos z krajow, ktore kulture kultury jako
                takiej nie posiadaja..np USA? Przeciez to co piszesz to wlasnie podkresla racje
                osoby, ktra wczesniej wspomniala o marketingu i wciskaniu mlodym ludziom
                kitu..potem sie dziwisz, ze mlodzi ludzie maja problemy z przystosowaniem sie
                do zycia w "doroslym" zyciu..
                • kociamama Re: Paulinko..dziecko ty moje 01.10.04, 21:12
                  Wiekszosc jednostek troche mniej przecietnych, czy majacych umiejetnosc
                  samodzielnego myslenia ma problem z przystosowaniem sie do zycia w "doroslym
                  spoleczenstwie". I chodzi tu nie tylko o stroje, ale generalnie o gotowosc do
                  kompromisow, czyli godzenie sie na wartosci sprzeczne ze wznioslymi ideami. I
                  wiesz co, to wlasnie takie jednostki, ktorym opornie idzie dostosowanie sie
                  do "doroslego" zycia pchaja swiat na przod, bo sa w stanie cos zmienic.

                  A co do USA, to naturalnie modnie jest psioczyc na amerykanska sieczke (która
                  nb sie nas zalewa), ale amerykanski styl zycia niesie ze soba pewne wartosci
                  godne nalsadowania, np. pracowitosc i demokratyzm (wykluczjac kilka zapyzialych
                  stanow poludnia). Chociazby mowienie kazdemu na ty jest przejawem wiekszej
                  demokratyzacji spoleczenstwa.

                  POzdrawiam,
                  KOciamama.
                  • Gość: camel Re: Paulinko..dziecko ty moje IP: *.dip.t-dialin.net 01.10.04, 22:20
                    > Wiekszosc jednostek troche mniej przecietnych, czy majacych umiejetnosc
                    > samodzielnego myslenia ma problem z przystosowaniem sie do zycia w "doroslym
                    > spoleczenstwie". I chodzi tu nie tylko o stroje, ale generalnie o gotowosc do
                    > kompromisow, czyli godzenie sie na wartosci sprzeczne ze wznioslymi ideami. I
                    > wiesz co, to wlasnie takie jednostki, ktorym opornie idzie dostosowanie sie
                    > do "doroslego" zycia pchaja swiat na przod, bo sa w stanie cos zmienic.


                    Ja mysle, ze problem zaczyna sie w dziecinstwie.
                    Wiesz moze to zabrzmi dziwnie, ale my jednak caly czas rozmawiamy
                    o "pospolstwie". Zauwaz, ze ludzie z tzw wyzszych sfer sa ubrani zawsze
                    elegancko, ich dzieck z gustem. Od najmlodszych lat maja wpajane reguly. I to
                    oni pozniej tworza elite kraju. To o czym my rozmawiamy to "reszta" czyli masa.
                    Jakby tego nie nazwac.
                    Ale wracajac do tematu. Ogladalem wlasnie reportaz o szkolach w Finladnii. Byl
                    to dosc ciekawy reportaz, poniewaz analizowano w nim system edukacji. Finlandia
                    w badaniach PISA zajela chyba najwyzsza pozycje.
                    Wiec tak:
                    w szole nie ma mundurkow, ale sa reguly. Moza byc kolorowo, ale nie arogancko.
                    Drzwi podczas zajec sa pootwierane - uczy to "ciszy" i wzajemnego szacunku.

                    camel
                  • Gość: camel Re: Paulinko..dziecko ty moje IP: *.dip.t-dialin.net 01.10.04, 22:27
                    nie obraz sie, ale skoro oczylas w gimnazjum..to...

                    >pewne wartosci
                    >godne nalsadowania, np. pracowitosc i demokratyzm

                    hmm... demokratyzm? chyba demokracja....
                    Nie wierz w cuda. Fakt, nie bylem w USA, znam kraj raczej z opowiadan.
                    a. masz 10 dni urlopu w ciagu roku
                    b. masz 10 dni chorobowego, jezeli np musisz zostac w szpitalu powyzej 10 dni
                    to albo firma cie zwolni, albo nie dostaniesz pieniedzy.
                    c. zasilek dla bezrobotnych dostajesz chyba 3 miesiace. potem jakas malutka
                    pomoc socjalna..a potem..lecisz na bruk.

                    Pracowitosc... a nie przypadkiem forma nowoczesnego niewolnictwa?
                    Obracam sie w dosc "ministerialnym" towarzystwie. Znajomy, ktora wrocila po 3
                    miesiacach ze stanow powiedziala, ze bedac tam myslala juz, ze wojna w Iraku
                    sie skonczyla. W TV nie bylo prawie nic na ten temat. A jezeli juz to jakies
                    drobnostki.
                    A wiesz czemu Amerykanie lubia przyjezdzac do Europy? Bo tu "czuja" kulture.
                    Kazdy kraj ma cos swojego..innego. Jedzenie, muzyke..jezyk. Tam wszystko jest
                    wrzucone do kubla i wymieszane.


                    camel
                    • kociamama Re: Paulinko..dziecko ty moje 02.10.04, 12:38
                      Gość portalu: camel napisał(a):

                      > nie obraz sie, ale skoro oczylas w gimnazjum..to...
                      >
                      > >pewne wartosci
                      > >godne nalsadowania, np. pracowitosc i demokratyzm
                      >
                      > hmm... demokratyzm? chyba demokracja....


                      jako nauczycielka, Cie teraz oswiece:)) (bynajmniej nie nauczam WOSu)

                      www.slownik-online.pl/kopalinski/E5BAF79FA0405AE7412565B7007A0F99.php
                      POczytaj sobie, co to demokratyzm, zanim zaczniesz wytykac błędy...



                      USA ma naturalnie wiele wad, ale spoleczenstwo jest i tak o bardziej
                      zdemokratyzowane i "wyluzowane" niz nasze.

                      A jak juz mowisz o kuturze, to charakteryzuje ja synkretyzm ( po Twojemu
                      wrzucenie wszystkiego do jednego kibla), i istenieje specyficzna kutlura
                      amerykanska. Kazda kulture mozna zdeprecjonowac, tylko po co? Mnie np. w
                      Polskiej kulturze razi zasciankowosc i nietolerancja 9ale sa tez dobre strony,
                      wiec nie dyskwalifikuje calosci, tak jak dyswalifikacja kultury amerykanskiej,
                      bo McDonald's, bo BUsh, bo MTV to jednak uproszczenie)

                      POzdrawiam,
                      KOciamama.
                      • Gość: camel zwracam honor... IP: *.dip.t-dialin.net 02.10.04, 16:03
                        co do "demokratyzmu" masz racje. Zwracam honor..mea culpa

                        > USA ma naturalnie wiele wad, ale spoleczenstwo jest i tak o bardziej
                        > zdemokratyzowane i "wyluzowane" niz nasze.

                        Co prawda dopoki nie pojade to sie nie przekonam, ale z obowiadan WSZYTSKICH
                        znajomych wynika, ze spoleczenstwo jest plytkie intelektualnie. Wyluzowane
                        fakt, imprezowe - tak... ale czy mysli samodzielnie?.. Tu juz zaczynaja sie
                        schody. Moze kiedys bede mial okazcje sam sie o tym przekonac.

                        A czy moglabys mi przyblizyc pojecie specyficznej kultury amerykanskiej? Bo jak
                        dla mnei to wlasnie ona sprowadza sie do Mc, Busha (cos jednak swiadczy o tej
                        kultirze, skoro maja takiego idiote na stanowisku i skoro chca go ponownie
                        wybrac) i MTV... Programy o tym jak (sorry) zawody w onanizowaniu sie lub
                        rzucaniu papierowa torba z fekaliami... o czym my tu mowimy...
                        • kociamama Re: zwracam honor... 02.10.04, 22:46
                          POlska kulture tez by mozna tak uproscic. Jezeli postrzegasz kuklture
                          amerykanska jedynie przez pryzmat ikon masówki, to tak jakby polska kulture
                          zawezic do programu Bar, Leppera i muzyki DiscoPOlo.

                          NIe umiem w jednym zdaniu przyblizyc kultury amerykanskiej. Przeciez kultura to
                          caloksztalt dorobku cywilizacyjnego, a wiec literatura, nauka, filozofia,
                          sztuka, muzyka itp. Chyba znane sa Ci nazwiska Hemmingwaya, Cerouaca, Ojców
                          założycieli (Jefferson, itd), Twaina, zeby rzucic najbardziej znane nazwiska,
                          ktore wlasnie mi przyszly do glowy. W iadomo tez, ze Amerykanie przoduja w
                          nauce i przeznaczaja spore naklady finanansowe na jej rozwoj, (z czym wiaze sie
                          tez wysoki poziom nauczania na uniwersytetach, a takze postepowosc tych uczelni
                          i bycie przyjaznym uczniom), idee panstwa demokratycznego, pierwsza na swiecie
                          konstytucja, na ktora kazdy obywatel moze sie powolac, w sztuce cala masa
                          nowatorskich artystów, POllock, Warhol itd. Cechy tej kultury to synkretyzm,
                          otwartosc na rozne wplywy, a takze pocztakowo uzytecznosc i praktycznosc, tez
                          wplywow purytaznizmu, inspiracja Native Americans, a takze dynamizm i
                          progresywnosc. Muzyka - blues, rock'n'roll i jego rozne modyfikacje, az po muze
                          wspolczesna, zeby wymienic artystow przelowmowych, to Hendrix, Morrison,
                          Joplin, Cobain, Vedder, Smashing Pumpkins itd.

                          Pozdrawiam,
                          KOciamama.
                  • Gość: agawa Demokracja a brak kultury IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.10.04, 13:27
                    A co wspolnego, jesli mozna wiedziec, ma "mowienie na ty" z demokratyzacja
                    spoleczenstwa. Jesli tam w USA jest tak wspaniale, to ja mam propozycje - niech
                    wszystkie osoby, ktore mysla podobnie jak kociamama, po prostu sie tam
                    przeprowadza. Z korzyscia i dla siebie, no bo przeciez tam tak wspaniale, i dla
                    nas , czyli reszty spoleczenstwa, ktora bardziej sobie ceni nasze korzenie niz
                    zapozyczenia w dodatku beznadziejne i do niczego nie potrzebne!
          • Gość: ja Re: Paulinko..dziecko ty moje IP: *.nl.aliant.net 01.10.04, 12:53
            Troche lektury by nie zaszkodzilo, droga pani. Tak sie sklada, ze w wielu
            panstwowych i darmowych brytyjskich szkolach obowiazuja mundurki. Tak sie tez
            sklada, ze sporo z tych szkol to dobre panstwowe szkoly i uczniowie chlubia sie
            tym, ze do nich uczeszczaja.
            • kociamama Re: Paulinko..dziecko ty moje 01.10.04, 13:44
              Gość portalu: ja napisał(a):

              > Troche lektury by nie zaszkodzilo, droga pani. Tak sie sklada, ze w wielu
              > panstwowych i darmowych brytyjskich szkolach obowiazuja mundurki. Tak sie tez
              > sklada, ze sporo z tych szkol to dobre panstwowe szkoly i uczniowie chlubia
              sie
              >
              > tym, ze do nich uczeszczaja.


              POdaj link, chetnie sobie poczytam.

              POzdrawiam,
              KOciamama.
              • Gość: agawa Re: Paulinko..dziecko ty moje IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.10.04, 13:30
                A moze czasem warto po prostu zajrzec do ksiazki jakiejs madrej, panno
                madralinska, bo argumenty twoje to nieco wyswiechtane frazesy. Pewnie dlatego,
                ze glownym zrodlem wiedzy jest li tylko internet...
                • kociamama Re: Paulinko..dziecko ty moje 02.10.04, 22:47
                  Gość portalu: agawa napisał(a):

                  > A moze czasem warto po prostu zajrzec do ksiazki jakiejs madrej, panno
                  > madralinska, bo argumenty twoje to nieco wyswiechtane frazesy. Pewnie
                  dlatego,
                  > ze glownym zrodlem wiedzy jest li tylko internet...


                  POdaj jakis ciekawy tytuł bądź/i autora. Chętnie zajrze;))

                  POzdrawiam,
                  Kociamama.
    • Gość: maga Re: Bój o uczniowski strój IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.09.04, 21:06
      ja mysle ze trzeba sie odczepic od uczniow - w koncu kiedy maja poszalec?
      weryfikowac wiedze - nie wyglad, inne prawa beda prowadzily do naduzyc "grona"
      Maga 27 lat
      • Gość: camel Re: Bój o uczniowski strój IP: *.dip.t-dialin.net 30.09.04, 21:19
        jak to kiedy. w weekend, w wakacje, w feria. Malo?
        Myslisz ze osoby, ktore pracuja moga sie wyszalec w pracy bo akurat maja na to
        ochote?

      • Gość: ja Re: Bój o uczniowski strój IP: *.nl.aliant.net 01.10.04, 12:57
        po szkole, cale popoludnie do ich dyspozycji
    • Gość: camel Re: Bój o uczniowski strój IP: *.dip.t-dialin.net 30.09.04, 21:07
      coz, kiedys mi sie wydawalo, ze kazdy powinien chodzic jak chce do szkoly. pod
      warunkiem, ze jego wyniki w nauca sa ok.
      teraz zmienilem zdanie. szkola powinna byc instytuucja, ktora uczy nie tylko
      tego co ma si ew glowie ale rowniez przygotowac do zycia.
      Moze i obor podkresla temperament, ale co to ma do rzeczy?
      Wyobrazmy soebie teraz:
      szpital z wygladajacymi jak punki siostrami.
      bank z pol nagimi wystrojonymi w skory i kolczyki kasjerkami i odzianym w dresy
      dyrektorem.
      Ubiorem mozna podkreslac swoj temperament na zewnatrz. W szkole powinien
      obowiazywac stroj klasyczny. Bardzo podoba mi sie np RPA, gdzie w szkole
      obowiazjue jednakowy stroj dla wszystkich. Chodzi o to, zeby ludzie zajeli sie
      mysleniem o nauce, a nie komentowaniem ubran innych.

      camel
    • Gość: ja Re: Bój o uczniowski strój IP: *.nl.aliant.net 30.09.04, 21:09
      Szalenstwo, owszem, w granicach przyzwoitosci. Wulgarnosc - zdecydowanie nie.
      Nie uwazam zeby bylo cos nie tak z kolczykami, twarz i uszy i tak ogladamy na
      co dzien, nic nowego, ale oslanianie ciala - zdecydowanie nie.
      • de_mai Re: Bój o uczniowski strój 30.09.04, 21:28
        Ciuchów, makijażu nie czepiam sie, ale jedno co mnie denerwuje to torebki.
        Rozumiem, ze moda, ale w torebeczkach 2 na 2 cm nie mieszczą się zeszyty i
        ksiązki... I taka młoda dziewczyna przychodzi do szkoły ze śliczną torebką lecz
        nieprzygotowana do pracy na lekcjach. Myślę, ze dobrym rozwiązaniem byłyby
        szafki w szkołach gdzie zostawiałoby sie te ksiazki, ale jak na razie trzeba je
        dżwigać.
    • gracz_maniak cali "dorośli" 30.09.04, 21:20
      • Gość: AA Re: cali "dorośli" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.09.04, 21:49
        Niedawno widziałem film ze studniówki córki znajomych. Młode dziewczyny,które
        zamiast zachwycać świeżością wyglądają jak trzydzietoletnie kobiety;mocny
        makijaż, kolorowe tandetne suknie, golizna...
    • gracz_maniak zakazy, nakazy bla,bla, bla 30.09.04, 21:40
      Taaaa, to za wyzywające, to nie uchodzi..

      Ok, jakby do kogoś to jeszcze nie dotarło, to żyjemy w wolnym kraju, gdzie każdy
      ma prawo wyglądać jak chce, a zakazać czegokolwiek mu może rodzic (nieletniemu),
      lub prawo, jeśli np nosi neonazistowskie symbole lub coś innego co NAPRAWDĘ
      godzi w normy ogólnospołeczne.
      Czasy komuny, gdzie obowiązywała jedyna słuszna idea dawno minęły i to że wy tak
      mieliście, nie znaczy, że my tak mamy mieć.

      naprawdę myślicie, że jak ktoś ma garnitur, to jest lepszy od kogoś z irokezem?
      To co leży w środku człowieka, leży w jego środku i nie ma to nic wspólnego z
      krawacikiem, kolczykiem, czy krótkimi/długimi włosami.
      Ile to razy już było, że okrutne morderstwa były dokonywane przez "tego miłego,
      cichego sąsiada, z którym nigdy nie było kłopotów".
      To że ktoś ma dany styl wyraża tylko jego charakter, jest odbiciem, ale marne
      szanse by wymuszenie innego wyglądu zmieniło charakter...na lepsze..
      Znacznie większe są szanse na to, że przed wami pociecha będzie grać taką jaką
      byście chcieli by była, a za plecami wciąż będzie sobą....tyle, że straci do was
      zaufanie, odsunie się od was, i któregoś dnia okaże się, że o wieeeelu rzeczach
      wam nie mówiła i obudziliście się z ręką w nocniku..

      Miast wymuszać i sądzić, lepiej postarajcie się pogadać jak człowiek z
      człowiekiem i bez osądzania, ferowania wyroków, i rodzinnej "nagonki" w
      niedzielne popołudnie, tylko starając się zrozumieć drugą stronę i jej motywację.
      Oczywiście, jak się zawsze "pouczało" (drąc przy tym gębę na pół bloku, czy
      dając do zrozumienia że robiąc to jesteś "baranem/kretynem" itp), to i nie
      spodziewajcie się, że ta osoba będzie chciała z wami o czymkolwiek gadać...

      Możecie albo być przyjacielem, albo tyranem, co wolicie?
      • Gość: ja Re: zakazy, nakazy bla,bla, bla IP: *.nl.aliant.net 30.09.04, 21:52
        Graczu-maniaku, troche chyba jednak dramatyzujesz. Zakazy nie sa zadnym
        rozwiazaniem. Normy, przyzwoitosc i szacunek to tutaj magiczne slowa. Jezeli
        chcecie, aby dorosli szanowali wasze idee, to odplaccie sie respektowaniem
        prawa tychze doroslych do nieogladania polnagich cial przy tablicy. Mnie
        osobiscie wydaje sie to obrzydliwe i chcialabym zeby moi uczniowie to
        szanowali. Jezeli bede miala ochote poogladac sobie rozebrane ciala, to obejrze
        sobie 'sloneczny partol'.

        Pamietajcie, szacunek obowiazuje w obie strony. Nie myslcie, ze tylko wy macie
        do niego prawo.

        W odniesieniu do niektorych komentarzy, uwierzcie mi, nie chcecie wolnosci od
        wszelkich mozliwych norm, zakazow i nakazow. Na tym dalekim zachodzie, na
        ktorym przyszlo mi zyc, sprawy przybraly obrot, ktory PRZERAZA. Wszelkie
        granice prawie kompletnie zanikly i jezeli reszta swiata idzie w tym kierunku,
        to wspolczuje przyszlym pokoleniom.
        • gracz_maniak Re: zakazy, nakazy bla,bla, bla 30.09.04, 22:17
          A ja nie chcę oglądać garniturów. Brzmi komicznie?
          Ale to prawda - są ludzie, których ten widok napawa odrazą - ja jestem jednym z
          nich, i to bynajmniej nie dlatego, że chcę oglądać półnagie licealistki (sam
          jestem studentem, kończę powoli me studia).

          Ale nie czepiam się nikogo o to, nie mówię mu że wygląda w tym garniturze, tak a
          tak, czy że wolałbym by założył T-shirta z czachą.
          Tak więc tu jest szacunek z drugiej strony.
          Tolerancja nie kręci się wokół "norm" tylko wokół zrozumienia, że każdy jest
          indywidualnością, z własnym rozumem i wolną wolą i o ile nie stanowi ona
          zagrożenia dla reszty nie nam próbować zabrać komuś kawałek jego wolności.

          Przyznam iż mnie nie cieszy widok półnagich zbyt młodych panien, że o małych
          dziewczynkach nie wspomnę (ubierają się jak dorosłe, normalna przynęta na
          pedofila!), ale już starsza młodzież powinna mieć prawo do swej szerokiej
          wolności, a jak chce się coś zmienić, to poprzez wyjaśnienie i pogawędkę, a nie
          "bo tak", a to mie się nie podoba.

          Btw wszyscy czepiali się mego pomysłu bym zapuszczał włosy.
          Ustępowałem przez jakiś czas, ale w końcu powiedziałem "Basta!"
          Zapuściłem. Śmiali się, martwili, zrzędzali. Nic nie wskórali.
          Mam teraz piękne długie pióra, i po spięciu ich dziewczyny nie narzekają na mój
          wygląd. A co więcej jestem szczęśliwy, bo jestem sobą. A człowiek szczęśliwy i
          lepiej pracuje i lepiej nawiązuje kontakty i jest bardziej zrównoważony.

          Każydy pownienen mieć prawo do bycia sobą.
          Prawda iż do pewnego czasu, trzeba dzieciaka pilnować, ale z czasem trzeba dać
          mu wolnośc i uszanować jego decyzje. Ja mam szczęście żyć w rodzinie, która mnie
          się nie czepiała tak bardzo i dała mi być sobą. Dzięĸi temu poszedłem na studia,
          które sobie sam obrałem, uczę się tego co lubię, wyglądam tak jak chcę, nie palę
          nie ćpam, nie piję nie robię żadnych "wałków" (ani w życiu ani w nauce) i jestem
          szczęśliwy z tej racji.
          • Gość: ja Re: zakazy, nakazy bla,bla, bla IP: *.nl.aliant.net 01.10.04, 03:06
            Moj maz tez ma dlugie wlosy i 10 kolczykow w uszach (plus w roznych innych
            miejscach) i bynajmniej nie nosi garnituru, a do tego jest respektowanym
            profesorem zwyczajnym na unwiersytecie, na ktorym ja studiuje! Nikt sie nie
            czepia, ale na pewno by zaczal, gdyby zaczal przychodzic na wyklady w
            koszulkach z siateczki, czy przezroczystych spodenkach. Ekstrawagancja - tak,
            golizna - nie.

            PS. Ja tez nie cierpie garniturow na facetach.
            • dupa_pawiana Re: zakazy, nakazy bla,bla, bla 02.10.04, 08:59
              Jesteście żałośni Chcielibyście ale się boicie społeczeństwa Walcząc z golizną
              próbujecie zmazać wstyd jakim jest dla was własny rozbuchany popęd seksualny
        • kociamama Re: zakazy, nakazy bla,bla, bla 01.10.04, 14:03
          Gość portalu: ja napisał(a):

          > Graczu-maniaku, troche chyba jednak dramatyzujesz. Zakazy nie sa zadnym
          > rozwiazaniem. Normy, przyzwoitosc i szacunek to tutaj magiczne slowa. Jezeli
          > chcecie, aby dorosli szanowali wasze idee,

          Droga/i Ja,

          Gracz_maniak jest studentem, jak pisze wobec czego tez jest dorosly, tylko ma
          inny poglad na kwestie strojow (i pewnie generalnie zycia) niz inny dorosly,
          czyli Ty.


          to odplaccie sie respektowaniem
          > prawa tychze doroslych do nieogladania polnagich cial przy tablicy.


          Co jest obrzydliwego w półnagim, czy nawet nagim ciele? Przeciez taka jest
          nasza natura;)


          Mnie
          > osobiscie wydaje sie to obrzydliwe i chcialabym zeby moi uczniowie to
          > szanowali.

          To jest twoj subiektywny poglad, i chcesz go narzucic innym, a to chyba wbrew
          ideom tolerancji i demokracji.


          Jezeli bede miala ochote poogladac sobie rozebrane ciala, to obejrze
          >
          > sobie 'sloneczny partol'.
          >
          > Pamietajcie, szacunek obowiazuje w obie strony. Nie myslcie, ze tylko wy
          macie
          > do niego prawo.


          I znowu jakis podzial na My i Wy. Lepiej sie integrowac niz dzielic. Sorry, ale
          ja (jako nauczyciel) nie utozsamiam sie z tym My, ktore poucza, krytykuje i
          zywi przekonanie o swojej wyzszosci, a takze aspiruje do wytyczania norm
          estetycznych.


          >
          > W odniesieniu do niektorych komentarzy, uwierzcie mi, nie chcecie wolnosci od
          > wszelkich mozliwych norm, zakazow i nakazow. Na tym dalekim zachodzie, na
          > ktorym przyszlo mi zyc, sprawy przybraly obrot, ktory PRZERAZA. Wszelkie
          > granice prawie kompletnie zanikly i jezeli reszta swiata idzie w tym
          kierunku,
          > to wspolczuje przyszlym pokoleniom.


          Zawsze tak starcy biadola;) Bez wzgledu na czasy. A swiat sie zmienia, i to nie
          mlodziez jest inna, to ludzie sie starzeja, maja jakies frustracje, leki, i
          wyzywaja sie na innych, jeszcze udajac, ze to dla wlasnego dobra mlodziezy, a
          tak naprawde chodzi o poprawe samopoczucia tych sfrustrowanych starcow.

          POzdrawiam,
          Kociamama.
      • noname67 Re: zakazy, nakazy bla,bla, bla 30.09.04, 21:56
        gracz_maniak napisał:

        > Taaaa, to za wyzywające, to nie uchodzi..
        >
        > Ok, jakby do kogoś to jeszcze nie dotarło, to żyjemy w wolnym kraju, gdzie
        każd
        > y
        > ma prawo wyglądać jak chce, a zakazać czegokolwiek mu może rodzic
        (nieletniemu)
        > ,
        > lub prawo, jeśli np nosi neonazistowskie symbole lub coś innego co NAPRAWDĘ
        > godzi w normy ogólnospołeczne.

        Policjanci w irokezach, strażacy długie włose i niechlujne brody, urzędniczki
        topless.

        > Czasy komuny, gdzie obowiązywała jedyna słuszna idea dawno minęły i to że wy
        ta
        > k
        > mieliście, nie znaczy, że my tak mamy mieć.
        >
        > naprawdę myślicie, że jak ktoś ma garnitur, to jest lepszy od kogoś z
        irokezem?

        Myślę, że człowiek który nie umie dobrać stroju do sytuacji jest po prostu
        chamem i brak mu kultury oraz poszanowania norm społecznych.

        > To co leży w środku człowieka, leży w jego środku i nie ma to nic wspólnego z
        > krawacikiem, kolczykiem, czy krótkimi/długimi włosami.
        > Ile to razy już było, że okrutne morderstwa były dokonywane przez "tego
        miłego,
        > cichego sąsiada, z którym nigdy nie było kłopotów".
        > To że ktoś ma dany styl wyraża tylko jego charakter,

        Jaki styl ? Przecież stroje "ekstrawaganckich" uczniów i uczennic to sztampa
        narzucona przez MTV i VIVĘ. Gdzie tu oryginalność ? Oryginalny to byłby
        mundurek !

        > Znacznie większe są szanse na to, że przed wami pociecha będzie grać taką jaką
        > byście chcieli by była, a za plecami wciąż będzie sobą....tyle, że straci do
        wa
        > s
        > zaufanie, odsunie się od was, i któregoś dnia okaże się, że o wieeeelu
        rzeczach
        > wam nie mówiła i obudziliście się z ręką w nocniku..
        >
        > Miast wymuszać i sądzić, lepiej postarajcie się pogadać jak człowiek z
        > człowiekiem i bez osądzania, ferowania wyroków, i rodzinnej "nagonki" w
        > niedzielne popołudnie, tylko starając się zrozumieć drugą stronę i jej
        motywacj
        > ę.
        > Oczywiście, jak się zawsze "pouczało" (drąc przy tym gębę na pół bloku, czy
        > dając do zrozumienia że robiąc to jesteś "baranem/kretynem" itp), to i nie
        > spodziewajcie się, że ta osoba będzie chciała z wami o czymkolwiek gadać...

        Moja pociecha wie, że pewnych rzeczy po prostu nie wypada i że strój wyraża
        szacunek dla innego człowieka. Nie musiałem jej tego tłumaczyć "drąc gębę na
        pół bloku".

        > Możecie albo być przyjacielem, albo tyranem, co wolicie?

        Przyjaciel powinien uświadomić, że pewnych rzeczy nie wypada, a nie tylko
        głupio przytakiwać.

        Pozdrawiam


      • camel_3d Re: zakazy, nakazy bla,bla, bla 30.09.04, 21:57
        > Ok, jakby do kogoś to jeszcze nie dotarło, to żyjemy w wolnym kraju, gdzie
        każd
        > y
        > ma prawo wyglądać jak chce,


        to powiedz to przyszlemu pracodawcy.

        • kociamama Re: zakazy, nakazy bla,bla, bla 30.09.04, 23:27
          camel_3d napisał:

          > > Ok, jakby do kogoś to jeszcze nie dotarło, to żyjemy w wolnym kraju, gdzi
          > e
          > każd
          > > y
          > > ma prawo wyglądać jak chce,
          >
          >
          > to powiedz to przyszlemu pracodawcy.
          >


          Jeszcze mnie pracodawca za stroj nie zganil, choc mialam kolczyk w nosie (juz
          nie bo mi zarosl przypadkiem), a w szkole uczyle w glanach, szerokich
          spodniach - bojowkach i kolorowych bluzach, a takze obcislych koszulkach.

          POzdrawiam,
          Kociamama.
          • Gość: camel:)))) Re: zakazy, nakazy bla,bla, bla IP: *.dip.t-dialin.net 01.10.04, 22:28
            i piszesz "demokratyzm"....
            • kociamama Re: zakazy, nakazy bla,bla, bla 02.10.04, 12:56
              Gość portalu: camel:)))) napisał(a):

              > i piszesz "demokratyzm"....

              I co w zwiazku z demokratyzmem??? Czyzbys mial szanse nauczyc sie nowego slowa?

              Pozdrawiam,
              KOciamama.
              • Gość: camel Re: zakazy, nakazy bla,bla, bla IP: *.dip.t-dialin.net 02.10.04, 16:04
                mea culpa...mea culpa...mea culpa...mea culpa...mea culpa...mea culpa...mea
                culpa...mea culpa...mea culpa...mea culpa...mea culpa...mea culpa...mea
                culpa...mea culpa...mea culpa...mea culpa...mea culpa...mea culpa...mea
                culpa...mea culpa...mea culpa...mea culpa...mea culpa...mea culpa...mea
                culpa...mea culpa...mea culpa...mea culpa...mea culpa...mea culpa...mea
                culpa...mea culpa...mea culpa...mea culpa...mea culpa...mea culpa...mea
                culpa...mea culpa...mea culpa...mea culpa...
      • Gość: złota rączka Re: zakazy, nakazy bla,bla, bla IP: *.lublin.mm.pl 30.09.04, 22:11
        Nie wiem ile masz lat, ale stare polskie przysłowie mówi:jak cię widzą tak cie
        piszą.
        • gracz_maniak Re: zakazy, nakazy bla,bla, bla 30.09.04, 22:22
          więc może pora, by zaczęli coś w sobie zmieniać i nauczyli się nie osądząć
          innych (choć wiem, że to niełątwe, ale zrobię to - wyrzeknę się osądzania
          kogolwiek, napawa mnie to odrazą, czas zabić parę paskudnych nawyków jakie bycie
          człowiekiem ze sobą niesie)
    • Gość: Sav Zgadzam się z przedmówcą. IP: *.rcb.vectranet.pl / *.rcb.vectranet.pl 30.09.04, 21:48
      Często ludzie ubierający się NIESTOSOWNIE do sytuacji - a taką sytuacją jest
      lekcja stosują argument o nietolerancji. Ale tolerancja to jest zgoda na to, że
      ktoś inny może mieć inne zdanie, zgoda na to, że może mieć inny pomysł na życie
      - ale z pewnością nie zgoda na to, by ktoś łamał ogólnie przyjęte zasady.
      Dlaczego na rozmowę w firmie ludzie przychodzą schludnie ubrani. Dlaczego te
      wszystkie "ekstrawaganckie" dziewczyny przychodzą na studniówkę w sukniach
      wieczorowych a nie w dżinsach i swetrach, dlaczego faceci przychodzą w
      garniturach? Czyżby w pewnym miejscu kończyła się im "ekspresja" i "wyrażanie
      inności", "niebylejakości"?
    • Gość: eMeS Re: Bój o uczniowski strój IP: *.biz / *.internetdsl.tpnet.pl 30.09.04, 22:10
      Heh... sama niedawno rozpoczelam nauke w liceum [bo to przede wszystkim tam
      odbywa sie ow "boj o uczniowski stroj"]... i szczerze powiedziwszy mimo slow
      dyrektorki o kolczykach w innych czesciach ciala niz uszy i "nietypowych"
      strojach i makijazach niewielu sie do tego stosuje... teoria a praktyka to dwie
      rozne bajki... i nikomu w mojej szkole nie przeszkadzaja kolce tu czy tam albo
      ekstrawagancki stroj... kazdy ma swoj styl...manifestuje swoja osobowosc i to
      kim jest lub kim chce byc... ja nie mam nic przeciwko... jestem jak najbardziej
      ZA!
      • camel_3d Re: Bój o uczniowski strój 30.09.04, 22:16

        > ekstrawagancki stroj... kazdy ma swoj styl...manifestuje swoja osobowosc i to
        > kim jest lub kim chce byc... ja nie mam nic przeciwko... jestem jak
        najbardziej
        >
        > ZA!


        to penie nie przeszkadzalby ci tez lysol w dresach i baseballem.
        to taki jego styl..
        • kociamama Re: Bój o uczniowski strój 30.09.04, 23:31
          camel_3d napisał:

          >
          > > ekstrawagancki stroj... kazdy ma swoj styl...manifestuje swoja osobowosc
          > i to
          > > kim jest lub kim chce byc... ja nie mam nic przeciwko... jestem jak
          > najbardziej
          > >
          > > ZA!
          >
          >
          > to penie nie przeszkadzalby ci tez lysol w dresach i baseballem.
          > to taki jego styl..
          >
          >

          Dresiarz mi nie przeszkadza (tzn pan w dresie), baseball tak, bo to raczej
          broń, niż element garderoby.

          POzdrawiam,
          KOciamama.
          • Gość: camel Re: Bój o uczniowski strój IP: *.dip.t-dialin.net 01.10.04, 07:59
            a mylisz sie...baseball to przyrzad do gry. Skad wiesz, moze jest sportowcem?

            ..to taki jego styl.
            • kociamama Re: Bój o uczniowski strój 01.10.04, 10:49
              Gość portalu: camel napisał(a):

              > a mylisz sie...baseball to przyrzad do gry. Skad wiesz, moze jest sportowcem?
              >
              > ..to taki jego styl.

              Ok, jesli trzyma baseball w pokrowcu, bo gra w baseball, i nikomu nim krzywdy
              nie robi, to i kij nie przeszkadza. Wiesz, jezeli inni sportowcy ptrzychodza do
              szkoly z rakieta tenisowa, czy kijem do hokeja, to i kij baseballowy powinien
              byc dozwolony, o ile nie jest uzywany jako bron.

              Pozdrawiam,
              KOciamama.
              • Gość: Swietoszek Re: Bój o uczniowski strój IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.10.04, 11:19
                Kociamamo nie wiem czy dobrze pamietam wszystkie twoje posty ale jestes juz
                chyba dosc dorosla i mysle ze rowniez "dzieciata". Martwie sie tylko czy nie
                jestes jedna z tych mam ktore wychowuja dzieci bezstresowo. Nie zycze ci zeby
                to sie obrocilo przeciwko tobie. Mlodziez ktora ma zbyt duzo luzu w
                pozniejszych latach ma problem z ustatkowaniem sie = problemy w znalezieniu
                pracy a potem w utrzymaniu sie w niej.
                A wracajac do stroju- spodnie biodrowki i topy zamiast normalnych bluzek
                siegajacych spodni powoduja rowniez wyziebianie organizmu dziewczat w okolicach
                narzadow ktore moga im sie przydac w doroslym zyciu do RODZENIA ZDROWYCH DZIECI.
                Wydaje mi sie ze naszym dzieciom nie jest potrzebna tak daleko idaca tolerancja.
                • kociamama Re: Bój o uczniowski strój 01.10.04, 13:55
                  Gość portalu: Swietoszek napisał(a):

                  > Kociamamo nie wiem czy dobrze pamietam wszystkie twoje posty ale jestes juz
                  > chyba dosc dorosla i mysle ze rowniez "dzieciata".


                  NIe jestem dzieciata, ale prawne kryterium doroslowsci spelniam 0osiagnelam
                  pelnoletniosc)

                  Martwie sie tylko czy nie
                  > jestes jedna z tych mam ktore wychowuja dzieci bezstresowo.

                  O moje perspektywiczne dzieci sie nie martw. Nie wiem dokladnie co masz na
                  mysli przez wychowanie bezstresowe. KAzde wychowywanie jest stresujace, bo
                  prowadzi do przystosowania czlowieka do jakichs norm spolecznychm, a te jak
                  wiadomo to nic innego, jak lista zakazów i nakazów.


                  Nie zycze ci zeby
                  > to sie obrocilo przeciwko tobie. Mlodziez ktora ma zbyt duzo luzu w
                  > pozniejszych latach ma problem z ustatkowaniem sie = problemy w znalezieniu
                  > pracy a potem w utrzymaniu sie w niej.


                  NIe zgadze sie z tym. Co to znaczy zbyt duzo luzu? Uwazasz, ze pozwalanie na
                  samodzielny wybor stroju to zbyt duzo luzu? Mi pozwalali zawsze ubierac sie po
                  swojemu, choc czasem zrzedzili troche, ze cos im sie nie podoba (i ciagle
                  czasem zrzedza), ale na zrzedzeniu czy zarcikach sie konczy. I widzisz, nie mam
                  problemow z utrzymaniem sie w pracy, jak na razie.


                  > A wracajac do stroju- spodnie biodrowki i topy zamiast normalnych bluzek
                  > siegajacych spodni powoduja rowniez wyziebianie organizmu dziewczat w
                  okolicach
                  >
                  > narzadow ktore moga im sie przydac w doroslym zyciu do RODZENIA ZDROWYCH
                  DZIECI

                  NIe martw sie o narzady rodne perspektywicznych matek, boto nie Twoja sprawa.
                  NIe kazda tez dziewczyna chce/musi zostac matka. Czy z rownym zaangazowaniem
                  martwisz sie np. o chlopakow jezdzacych na rowerach? Jak wiadomo siodelko
                  uciska meskie genitalia, co moze prowadzic do prblemow z potencja...


                  > Wydaje mi sie ze naszym dzieciom nie jest potrzebna tak daleko idaca
                  tolerancja


                  Dzieciom potrzeba o wiele wiecej tolerancji niz tylko w kwestii, jaki stroj
                  maja sobie wybrac. Z reszta uczennice liceum, to nie zadne dzieci tylko pannice
                  17-letnie. Powinno sie szanowac zdanie mlodziezy nie tylko w tak blahych
                  sprawach jak stroj, ale i np. dobor nauczycieli, wybor przedmiotow, lektur,
                  wolnosc wyznania, pogladow politycznych itp.

                  Pozdrawiam,
                  Kociamama.
                  > .
                  • Gość: camel Re: Bój o uczniowski strój IP: 62.53.163.* 01.10.04, 15:32
                    > NIe jestem dzieciata, ale prawne kryterium doroslowsci spelniam 0osiagnelam
                    > pelnoletniosc)

                    co nie zawsze=doroslosc.
                    wiec pewnie dlatego tak bronisz wolnosci.. tej "reklamowanej"

                    > NIe zgadze sie z tym. Co to znaczy zbyt duzo luzu? Uwazasz, ze pozwalanie na
                    > samodzielny wybor stroju to zbyt duzo luzu?

                    > 17-letnie. Powinno sie szanowac zdanie mlodziezy nie tylko w tak blahych
                    > sprawach jak stroj, ale i np. dobor nauczycieli, wybor przedmiotow, lektur,
                    > wolnosc wyznania, pogladow politycznych itp.

                    to pewnie najpopularniejsi beda nauczyciele, ktirzy nic nie wymagaja, a
                    przedmioty, ktre nie ucza myslec..albo nie zmuszaja do myslenia.
                    Co do pogladow i wyznania sie zgadzam.

                    Stroj powinien byc adekwatny do okazji i sytuacji.
                    • kociamama Re: Bój o uczniowski strój 01.10.04, 21:41
                      Jezeli przez doroslosc rozumiesz uniformizacje, tez mentalna, to masz racje,
                      nie jestem dorosla, i nie chce taka byc.

                      A co do nauczycieli, to zazwyczaj jednak najpopularniejsi sa ci, ktorzy wlasnie
                      wymagaja i nauczaja, sa zawsze przygotowani do lekcji, umieja przyznac sie do
                      bledu. O takich mozna potem powiedziec: Tyle mnie nauczyl/a. A tych, ktorzy
                      niczego nie wymagaja szybko sie zapomina... Ale nauczyciel ma wymagac wiedzy i
                      motywowac do pracy, a nie czepiac sie wygladu. Tego tez nas uczyli na kursie
                      metodycznym na uniwerku, ze absolutnie nie wolno wysmiewac niczyjego wygladu. A
                      co do tego kolczyka w jezyku, to moze byc swietny sposob na dzieci nader
                      kinetyczne. Kinetyk jak wiadomo, musi cos caly czas robic, czyms sie bawic, po
                      prostu nie umie usiedziec spokojnie. Jezeli bawi sie dlugopisem, to moze bardzo
                      przeszkadzac w leckji, a jak sobie kolczyk na jezyk zalozy, to sie nim bawi w
                      ustach i nie wydaje przy tym innych dziwkow, wiec jest okielznany. (Tez z kursu)

                      Pozdrawiam,
                      KOciamama.
                      • Gość: camel Re: Bój o uczniowski strój IP: *.dip.t-dialin.net 01.10.04, 22:33
                        ja niestety nie jestem nauczycielem.. i nie mam pojecia o metodyce pracy
                        nauczyciela (o kinetykach takze nie), ale:
                        nie zatrudnie grafika, ktory jest dobry, jezeli bedzie mial brudne wlosy i
                        niechlujny wyglad. Wole gorszego, ale z glowa na karku.
                        A moze zamias kolczyka dac mu pileczke z gabki..:))))
                        • kociamama Re: Bój o uczniowski strój 02.10.04, 13:00
                          A ja bym zatrudnila lepszego, bo grafika nie trzeba w ogole ogladac, tylko
                          porozumiewac sie z nim mailowo, a dla mnie liczy sie efekt pracy, a nie gust
                          pracownika.

                          A co do strojow szkolnych... NIe jestes nauczycielem, nie jestes uczniem, wiec
                          co Cie ten stroj mlodziezy tak obchodzi, ze z taka zaciekloscia bronisz pomyslu
                          wporwadzania zakazow odnosnie stroju?

                          POzdrawiam,
                          KOciamama.
                          • Gość: camel Re: Bój o uczniowski strój IP: *.dip.t-dialin.net 02.10.04, 16:08
                            A ja bym zatrudnila lepszego, bo grafika nie trzeba w ogole ogladac, tylko
                            > porozumiewac sie z nim mailowo,

                            mailowo??? w pracy?? kiedy siedzi 3 m ode mnie??? w zyciu nie.

                            > A co do strojow szkolnych... NIe jestes nauczycielem, nie jestes uczniem,
                            wiec
                            > co Cie ten stroj mlodziezy tak obchodzi, ze z taka zaciekloscia bronisz
                            pomyslu


                            Bylem uczniem. Jako uczen musialem dostosowac sie do regul szkoly. Nie bylo co
                            prawda mundurkow, ale byl schludny wyglad. A najwazniejsza byla nauka. Na
                            dziwne rzeczy mielismy czas po szkole.
                            • kociamama Re: Bój o uczniowski strój 02.10.04, 22:51
                              Gość portalu: camel napisał(a):

                              >>
                              > mailowo??? w pracy?? kiedy siedzi 3 m ode mnie??? w zyciu nie.

                              Formy pracy sie zmieniaja, i z osobami Ci wstretnymi mozna sie porozumiewac
                              mailowo.

                              >
                              > > >
                              >
                              > Bylem uczniem. Jako uczen musialem dostosowac sie do regul szkoly. Nie bylo
                              co
                              > prawda mundurkow, ale byl schludny wyglad. A najwazniejsza byla nauka. Na
                              > dziwne rzeczy mielismy czas po szkole.


                              Czyli jakas zemsta? Ze gówniarze nie moga miec lepiej niz bylo za "Twoich
                              czasów"??;)))
                              Czasy na szczescie sie zmieniaja. W przyzjaznej atmosferze wiedza lepiej
                              wchodzi do glowy, wiec po co wzniecac konflikty o tak blahe kwesie jak stroj?

                              POzdrawiam,
                              Kociamama.
                          • Gość: camel Re: Bój o uczniowski strój IP: *.dip.t-dialin.net 02.10.04, 16:09
                            acha.. mam w rodzinie sporo nauczycieli (od gimnazjum, poprzez szkole srednia
                            po Uniwerek w Poznaniu). I wiem jak sobie radza. Jak chcesz to ci metodyke
                            opisze... skuteczna.
              • Gość: camel Re: Bój o uczniowski strój IP: 62.53.163.* 01.10.04, 15:28
                a dlaczego w pokrowcu? czyzbys nie tolerowala jego tozsamosci i podkreslania
                charakteru? moze wlasnie on ma taki charakter i trzyma kij na zewnatrz...
      • Gość: złota rączka Re: Bój o uczniowski strój IP: *.lublin.mm.pl 30.09.04, 22:31
        Moim zdaniem przyczyną tego wszystkiego jest zanik autorytetu nauczyciela.
        Zabrano mu wszelkie prawa i możliwości oddziaływania na gówniarzy. Obecnie
        nauczyciel nie ma prawa szczeniaka rozwalajacego mu lekcję wypieprzyć z klasy!
        Ja sie pytam DLACZEGO??!!Co za kretyn to ustanowił?Prawa człowieka? owszem dla
        ludzi a nie bydła. I szczeniactwo (nie adresuje tego do wszystkich młodych
        ludzi - chodzi o charakter, nie wiek) pozwala sobie na wszystko. Pamietacie
        anglistę z wiadrem na głowie?A jak taki szczyl wyczuje że belfer, pęka to
        będzie chciał mu nasrać na czachę!!!Jest opracowana jakaś karta praw ucznia.
        Dlaczego nie ma karty obowiązków ucznia??Te całe korzystanie z wolności i
        demokracji to zwyczajna próba sił uczniów i nauczycieli. Prywatne szkoły -
        płatne wprowadzaja swoje regulaminy i są one przestrzegane bo mamusia
        szczeniaka płaci. Przyjęło się, że publiczne szkoły są niepłatne - BZDURA!!!
        płacę za to ja i każdy podatnik. I jak szczeniakowi opłacam naukę to mój
        przedstawiciel czyli nauczyciel ma prawo żądać posłuszeństwa i kultury.Bo
        inaczej kasa idzioe w błoto A jak nie to won!!!Przywróćcie nauczycielom ich
        prawa i autorytet a problem na pewno ulegnie złagodzeniu. Nie zniknie, bo
        zawsze znajdą sie wyrzutki - łobuzy i dziwki.Zaraz znajdzie sie mędrzec i
        powie że nauczyciel sam wyrabia sobie autorytet. Jasne, tylko za tak marne
        grosze niektórzy maja to w d...e. Przywróćcie neutralne światopogladowo
        programy nauczania a wtedy młodzi zobaczą naprawdę te wartości które kościół w
        tej chwili wpaja im na siłę bezskutecznie zresztą. Stara prawda mówi:bodajś
        uczył cudze dzieci.I jeszcze jedno; ktoś z wielkich polaków powiedział:takie
        będa rzeczpospolite jak ich młodzieży chowanie.
    • Gość: emka Re: Bój o uczniowski strój IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.09.04, 22:15
      Nauczyciele mają racje! Szkoła to nie miejsce na rewię mody, ale tez bez
      przesady. Młodość ma to do siebie, że lubi się czymś wyróżniać. Uważam, że
      można by było pozwolić na małe odstępstwa od mundurków i tenisówek, lecz w
      granicach rozsądku -myślę tu także o zdrowiu... Z drugiej strony -kochane ciało
      pedagogiczne-czy aż tak bardzo przeszkadzają wam kolczyki i inne rozmaitości w
      waszych podopiecznych, skoro im nie przeszkadza to w nauce? Najważniejsze jest
      chyba ich zachowanie i postępy w nauce, czyż nie?
    • Gość: agson Re: Bój o uczniowski strój IP: *.21.pl / 213.199.204.* 30.09.04, 22:16
      Stroje tych dziewczat prezentowanych na zdjeciach jak dla mnie nie maja nic
      wspolnego z indywidualizmem. Jest to raczej przyklad braku gustu i dobrego
      smaku. Mysle ze nauczyciele nie maja nic przeciwko indywidualnosci, szczegolnie
      gdy polaczona jest z kreatywnoscia. Niestety, wiekszosc dziewczat chodzacych do
      liceum czy gimnazjum nie prezentuja stroju orginalnego a raczej "spod lampy".
      Gdy ja chodzilam do liceum, a nie bylo to tak dawno temu, nikt nie bronil nam
      ubierania sie w stylu jaki lubimy, nikt nie bronil nam makijazu, a wrecz
      przeciwnie, nasza wychowawczyni potrafilam powiedziec nam, ze fajnie wygladamy
      itd. To nie znaczy, ze cycki mialysmy na wierzchu, czy tylek.
    • Gość: assassin ReBój o uczniowski strój IP: 62.93.41.* 30.09.04, 22:47
      mialem napisac, ze dzieciatka jak juz dotarly do szkoly to mogly by juz
      wygladac juz jak normalni ludzie, ale... Kiedy te dzieci ubiora sie tak, jak
      bedą chciały?? jak pojdą do pracy? jak beda dorosle i powazne? wtedy nie bedzie
      mozliwosci przekazania siebie w ten jakze prymitywny sposob, bedzie trzeba
      postawic wyzsze wymagania. ale coz młosośc musi sie wyszumiec. Niech bobaski
      chodzą do szkoly w czym chca, jednak zachowujac szacunek do tej instytucji i do
      uczniow, ktorym, moze to przeszkadzac, a przecież może, no nie?


      ps. mam 19 lat i w tym roku skonczylem LO :>
    • Gość: adam Re: Bój o uczniowski strój IP: 207.229.0.* 30.09.04, 22:51
      jakie glupoty. co my ubranie do uczenia....zgladzic komunistow
    • Gość: Rafaesc Re: Bój o uczniowski strój IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.09.04, 22:54
      Kazdy powinien sie ubierac w/g siebie!!!!!!!!!boli mnie tylko to na tej stronie
      ze niezamontowano mojej fotki..(a bralrm udzial w pokazie..to jest czyste
      chamstwo:])
    • Gość: tornister Re: Bój o uczniowski strój IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.09.04, 23:01
      wszystko spoko, nie ma stresu, niech nosza co chca i jak chca od tego maja te
      lata, jak sami piszecie dyrektor banku bedzie egzekwowal od pracownikow jakis
      tam stroj, wiec kiedy maja sie ubierac dowolnie ? najlepiej zawsze ale sami
      piszecie ze pozniej nie da sie wiec raz jeszcze pytam: jak nie w szkole to
      kiedy ?
    • Gość: slawek Re: Bój o uczniowski strój IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.09.04, 23:28
      Strój uczniowski świadczy o nim samym. Jeśli regulamin szkoły jasno nie
      precyzuje, jak ma wyglądać strój ucznia, to czego belfrze chcesz??? Wiem że są
      szkoły, gdzie regulaminowy strój jest dokładnie określony np. Śląskie
      Techniczne Zakłady Naukowe. Tam Uczniowie chodzą w ciemnych garniturach i
      szczycą się tym.Najważniejsze jest jasne określenie reguł.
    • monzam Re: Bój o uczniowski strój 30.09.04, 23:33
      Szczerze powiedziawszy nie rozumiem tego problemu ze strojem. Przeciez "ja" to
      nie dżinsy, czy bluzka, ale moje poglady i wartosci. Stroj nie ma tu nic do
      rzeczy, chociaz przyznam, ze nie ubieram sie "klasycznie" i czasem mam z tym
      problem w szkole. Mysle jednak, ze zmiana stroju nie wplynelaby na moja
      osobowasc czy charakter. Mundurki tez uwazam za nie glupi pomysl, a hasla
      typu "mundurek odbiera mi moja osobowosc" mam za lekko nonsensowne. Musi to byc
      strasznie plytka osobowosc...
    • Gość: mee,,, UCZNIOWIE I NAUCZYCIELE POWINNI CHODZIC NAGO... IP: *.avenel01.nj.comcast.net 01.10.04, 00:05
      ...zadnych gadzetow...tu mysle o cell telefonie...
      • Gość: mee... ...PO CO SIE NAWZAJEM PROWOKOWAC IP: *.avenel01.nj.comcast.net 01.10.04, 00:09
        ...zacznijcie myslec o nauczaniu i nauce...a nie o strojach
    • Gość: mak Re: Bój o uczniowski strój IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.10.04, 00:12
      a moim zdaniem niech sie ubieraja jak chca.
      banda nauczycieli, ktora sama musiala nosic mundurki niech teraz nie odbija
      sobie na młodzieży.
      argument z kolei o tym ze nie beda umieli sie ubrac gdy beda szukali pracy jest
      smieszny...
      powiedzmy sobie szczerze z wszystkiego sie wyrasta i oni maja swiadomosc jak
      sie ubrac gdzy idzie sie np. na rozmowe o prace.
      liceum to jest wlasciwie ostatni moment, w ktorym moga sie ubierac jak chca.
    • Gość: MeDaN Re: Bój o uczniowski strój IP: *.versanet.de 01.10.04, 00:54
      Jestem oczywiscie za jednolitym uniformem dla uczniow. Taka forma jest
      najbardziej sprawiedliwa i juz od najmlodszych lat nie klasyfikuje mlodych
      ludzi na lepiej czy gorzej ubranych a wiec, przynajmniej wizualnie, nie dzieli
      na tych, ktorzy maja wiecej lub mniej "kasy".Poza tym szkola jest osrodkiem
      edukacji, nie pokazu mody.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka