Gość: unsatisfied
IP: *.bydg.pdi.net
27.11.02, 09:00
Argument , że mamy najlepsze szkoły i baletowe muzyczne w świecie trąci
szowinizmem . Muzyka to nie tylko Chopin i Rubinstein . Jeżeli szkoła
skoncentruje się na jednym to wiadomym jest , że prześcignie tych
innych .
Faktycznie może jesteśmy najlepsi w konkursach Chopina - chociaż ostatnio
zauważyłem , że i Japończycy i Chińczycy nieźle potrafią konkurować z naszymi
pianistami a jest to dla nich tak odrębny kulturowo dźwięk .
Nie wiem jak my sobie dajemy radę na polu muzyki azjatyckiej .
Nieźle też sobie dają radę Ci "gorsi " z zachodu , chociaż wielu
twierdzi , że ich edukacja jest mniej niż zero . Ale jak sprawa
ma się w muzyce nieklasycznej . Odnoszę wrażenie , że jesteśmy
w ogonie . Nie powiedziałbym , że muzyka filmowa naszej produkcji
jest lepsza od tej niby gorszej amerykańskiej . Nie wspomnę już
o ich country , a naszej muzyce ludowej . Tam country weszło
do wielu domów nie tylko w Ameryce , ale w całym swiecie .
Nasza muzyka ludowa trzyma się wiejskich chałup z wyjątkiem
może braci bliźniaków , którzy nieźle łączą elementy muzyki
góralskiej z rozrywkową trafiając do gustów współczesnego
odbiorcy .
Umiejętności improwizacji są na bardzo niskim poziomie w polskiej
szkole . Uczeń nic nie zagra , jak tego przed tem przez co najmniej
kilka tygodni nie rozczyta i wyćwiczy , podczas gdy wielu grających
Amerykanów potrafi na miejscu zaimprowizować i niekoniecznie muszą
być po szkołach muzycznych .
Szkoły baletowe to kwestia gustu . Mi się nie podopa balet rosyjski ,
bo jest dla mnie sztywny ( podejrzewam , że tancerze mają kłopoty
z mięśniami karku ) wolę uwspółcześniony balet angielski .
Jeżli przejdziemy do tańca tradycyjnego , to więcej gracji
i uroku w sambie czy rumbie widzę w dowolnym klubie brazyliskim
wsród tańczących brazylijczyków , niż wśród naszych tancerzy
zwłaszcza płci męskiej , którzy robią takie miny , jakby ten
taniec ich męczył .