Gość: Jacek
IP: *.in.brzesko.net.pl / 192.168.7.*
27.01.03, 19:33
Szanowni Rodzice! Chciałbym zaprezentować Wam poglądy Matki, które być może
są "pierwszymi jaskółkami czyniącymi wiosnę", jeśli oświatowe władze
chciałyby dokonać jakichś poważniejszych zmian w naszym chorym (nie bójmy się
tego stwierdzenia) systemie oświatowym. List Pani Anny L. ukazał się w
rubryce "Listy, polemiki, wyjaśnienia" w "Dzienniku Polskim" nr 22 z dnia 27
stycznia 2003 r. Słowa Pani Anny do przemyślenia, wnioski do wyciągnięcia, a
może zechcielibyście i Wy, Szanowni Rodzice, wypowiedzieć się na ten temat.
"Oto szkolna demokracja"
Zdecydowałam się napisać do Państwa po przeczytaniu artykułu o prawach ucznia.
Prawdę mówiąc, mam dość już takich artykułów. Uczniowie naprawdę doskonale
sobie radzą z egzekwowaniem swoich praw (wiem z doświadczenia - mam córkę
licealistkę), czasami w sposób uwłaczający godności nauczyciela. Wydaje mi
się, że należałoby się przyjrzeć, jak wygląda wyegzekwowanie praw
nauczyciela. Na dzień dzisiejszy bezkarnie można nauczyciela obrzucać
wyzwiskami, dochodzi wręcz do tego, że uczeń ośmiela się uderzyć nauczyciela
i nic się nie da zrobić z chuligańskimi wybrykami na lekcji, na zwrócenie
uwagi uczeń reaguje odzywką: "no i co mi k... zrobisz, przecież i tak mnie
nie usuniecie ze szkoły".
Uczeń ma prawo, nauczyciel - nie. Takich przykładów mogłabym opisać więcej.
Jestem matką, a nie nauczycielką, ale mam dość sprowadzania roli nauczyciela
do roli służalczej, głaskającej po główce 17-letniego chuligana i proszenia
go, żeby się łaskawie uczył... - Anna L.
Brawo Pani Anno!!! Z bardzo wielkim poważaniem - Jacek