Dodaj do ulubionych

Opowieść zimowa

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.01.06, 01:13
Dawno, dawno temu miałem dziewczynę o imieniu Anita. Wiem, że należałoby
rozwinąć ten akapit, ale nie o niej ta historia. Jeździłem żółtym Moto Guzzi
przerobionym na choppera. To nie był mój pierwszy motocykl, ale pierwszy,
który dojechał dalej niż do Zakopanego. Miał prostą kierownicę, siodła
grubości zeszytu 60cio kartkowego, podnóżki daleko w przodzie i puste
wydechy, które włączały większość alarmów na osiedlu Widok. W słoneczne
wrześniowe popołudnia przyjemnie było parkować go na podwórku biblioteki
wydziału prawa. Biblioteka była ważnym miejscem. Aluminiowe rączki szuflad
katalogowych po wypolerowaniu idealnie nadawały się na ozdobne nakrętki. A w
korytarzu stał prawdziwy komputer z dostępem do internetu, którego można go
było używać tylko w tajemnicy przed bibiotekarkami.

Ponieważ bardzo mi zależało, Anita zgodziła się wsiąść na tylne siodełko i
pojechać na wakacje.
Obserwuj wątek
    • Gość: siekiera77 Re: Opowieść zimowa IP: *.aster.pl 02.01.06, 07:59
      czesc "milicjant" ;-)
      milo cie widziec
      w tym nowym roku.
      nawijaj, bo zapowiada się...
      • Gość: MO Re: Opowieść zimowa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.01.06, 22:26
        "Dzień dobry, panie kierowco. Dokąd to tak, po nocy?"

        Nawzajem wszystkiego dobrego.

        Będę nawijał powolutku.
    • Gość: Marcin Osikowicz Re: Opowieść zimowa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.01.06, 22:23
      Dzień mógł być lepszy, ale nie był. Padało, nie mieliśmy żadnych kombinezonów
      przeciwdeszczowych i byliśmy mokrzy jeszcze przed opuszczeniem Krakowa. Anita
      była wściekła, a jej złość zacinała po twarzy bardziej niż deszcz. Może to nie
      zabrzmieć wiarygodnie, ale złość pasażera ujemnie wpływa na trakcję. Do granicy
      było tylko 100 kilometrów, ale to były trudne kilometry.
      W Chyżnem zatrzymaliśmy się w góralskim barze i czekali zmiłowania. Anita
      wyliczała wszystkie moje grzechy w mowie, uczynkach i zaniedbaniach, jakie jej
      się przypomniały od dnia, kiedy mnie poznała. Oprócz tego rozglądała się za
      autobusem powrotnym. To były tylko 2 godziny, dość trudne.

      W końcu nadjechało zmiłowanie. Składało się z Krzyśka, Maryśki i dwóch
      dziewczynek. Wysiadło z samochodu i zapytało - No serwus, co tak siedzicie?
      • Gość: kura_maruda Re: Opowieść zimowa IP: *.aster.pl 02.01.06, 22:43
        czesc marcin
        mnie to (nie chce byc zle zrozumniana... ) ale bardzo interesuje ta maryśka... ;-)
        • Gość: brembo Re: Opowieść zimowa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.01.06, 23:22
          cześć kura
          mnie to(chce być dobrze zrozumiany) interesuje czyim rozdwojeniem jaźni ty jesteś..
          chyba ze to taki efekt jak jimm morison VS jimbo...
          • Gość: kura_maruda Re: Opowieść zimowa IP: *.aster.pl 03.01.06, 21:30
            Gość portalu: brembo napisał(a):

            > cześć kura
            > mnie to(chce być dobrze zrozumiany) interesuje czyim rozdwojeniem jaźni ty jest
            > eś..
            > chyba ze to taki efekt jak jimm morison VS jimbo...

            Ha! tzn chcialam napisac Ko! ktoz to wie przystojniaku z poludnia... a moze
            jestem twoim sommnamulicznym (chiba dobrze nabazgralam?) wyrazem ekspiacji za
            wizyty w kfc i zamawianie podwojnych porcji nawet nie napisze czego bo mi
            pazurki mniekno na samo to okropno i niesmaczno kanibalistyczno mysl? kokoko?!
            posmaruj klawiature sadzo przed pojsciem spac a rano sprawdz paluszki.moze to
            cie uspokoi ;-)
            a ten jimmbo to tez zbiera grzybki?
            • Gość: brembo Re: Opowieść zimowa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.01.06, 01:12
              no ja jestem vega, złociutka(po dopiekaniu w rożnie) kuro bazgroło. to ze moi
              koledzy/kolezanki sie keefcekuja/makdonalduja to co ja mam cierpieć?! o nie
              doczekanie twoje! moja mama to kury przyrządza z takim nadzieniem. wątróbka VS
              natka. no!! kokokokokooooo!! seee, se zważaj! O!

              PS: jimbo bardziej pod powieke i napleta zapodawał sie ELESDE:)

              PS2: klawka zasadzona, rzekł ogrodnik. :))
              • Gość: kura_maruda Re: Opowieść zimowa IP: *.aster.pl 04.01.06, 02:37
                chiba bre_jimbo tez se cus zapodales;)a ja mowilam tylko o sadzy!i nie smaruj se
                niom napletka bo mulat gotowy!
      • ireo Re: Opowieść zimowa 03.01.06, 13:37
        na razie coś mało seksu i przemocy
        ale rozumiem że to taka konwencja
        dickensowska bardziej niż szekspirowska
        • Gość: Potas Re: Opowieść zimowa IP: 195.128.228.* 03.01.06, 15:16
          A Ty jak zwykle o jednym.
          • ireo Re: Opowieść zimowa 03.01.06, 15:25
            Potas, przeoczyłeś że nie o jednym, tylko o jednym i drugim.
            albo może wyrobiłeś już sobie automatyczną reakcję na moje posty po krótkim
            łuku odruchowym, tak jak różne młotki i mariufki. ja bym to nawet rozumiał,
            ponieważ taki łuk krótki nie angażuje tak bardzo cennych komórek nerwowych,
            szczególnie kiedy nie ma ich dużo, bo wtedy te co są muszą obsługiwać nie tylko
            funkcje związane ze zdobywaniem pożywienia i zachowaniem gatunku (tylko po
            co?), ale również bazgrolenie na forum. z tego powodu większość Prawdziwych
            Motocyklistów nie je, nie kopuluje i nie pisuje na forum podczas jazdy. po
            prostu oszczędzają chłopaki
            • Gość: Potas Re: Opowieść zimowa IP: 195.128.228.* 04.01.06, 16:12
              Nie wyrobiłem sobie żadnego łuku! Resztek komórek nerwowych nie muszę
              oszczędzać na myślenie związane ze zdobywaniem pożywienia. Mam taki odruch -
              sięgam do lodówki i zawsze coś tam znajduje.
              Gatunek już częściowo zachowałem, bo się prokreowałem, co prawda tylko w jednym
              egzemplarzu, ale lepsze to niż nic. więc i w tym obszarze nie przemeczam
              różnych komórek.
              poza tym chyba nie jestem Prawdziwym Motocyklistą, więc se bazgrolę co mi ślina
              na język przyniesie.
      • Gość: Marcin Osikowicz Re: Opowieść zimowa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.01.06, 00:41
        Maryśka jest moją kuzynką, ale od zawsze pełniła funkcję cioci. Od zawsze, to
        znaczy od moich pobytów w Kobylance k. Gorlic, gdzie spędzałem najdłuższe
        tygodnie życia włócząc się po wsi z włosami natartymi naftą i podkradając
        banany sąsiadom. Maryśka trochę się mną opiekowała, trochę pracowała w fabryce,
        a w końcu wyjechała na Zachód i wyszła za Austriaka, co to na ślubnym kobiercu
        widział ją pierwszy, a na rozprawie rozwodowej ostatni raz w życiu. Potem
        poznała Krzysztofa Praszkowskiego (cóż za tortura dla austriackich urzędników
        imigracyjnych), który też nie zagrzał miejsca w kraju wujka Gierka. Zamieszkali
        w XVII becyrku Wiednia, urodziła się Patrycja, potem Sabrina. Żyli.

        Anita wsiadła do nowiutkiej granatowej Astry, a ja wbiłem się w mokrą kurtkę i
        ruszyłem za nimi. Jechało się lepiej, padało mniej i nowa nadzieja wstąpiła w
        serce. Powoli zapominałem o najgorszej zniewadze, którą moja dziewczyna
        wyrządziła zdaniem bezlitośnie oznajmującym:
        - Mój ojciec miał rację co do ciebie.
        • supermacio Re: Opowieść zimowa 04.01.06, 02:01
          He, he. A ja proponuje, Mistrzowi Opóźniania zamykanie oczu i pisanie dalej, ku
          uciesze czytających (i stracie czasu wyzywających się nawzajem). Taka to
          opowieść zimowa... ;)
          Pozdrawiam
          • Gość: NYorker Re: Opowieść zimowa IP: *.dyn.optonline.net 04.01.06, 02:46
            widzisz tu jakies wyzywania wzajemne? czy moze sie powierzchownie wczytujesz?
            • supermacio Re: Opowieść zimowa 04.01.06, 16:20
              ;)
          • Gość: kura_maruda Re: Opowieść zimowa IP: *.aster.pl 04.01.06, 02:48
            tak,tak, (tylko nie mylic z kwak kwak!)
            lej Marcinie oliwe na wzburzone fale forum tego, jak( mniwiency) powiada
            proboszcz w kazaniu niedzielnym po kazdej awanturze z okazji sobotniej dyskoteki
            w naszej remizie :-)
        • Gość: Marcin Osikowicz Opowieść zimowa - koniec IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.01.06, 00:42
          Z drogi zapamiętałem przejazd na skróty przez most, którego nie było. Krzysiek
          dogadał się ze słowackimi Cyganami w pomarańczowych kombinezonach, którzy
          podstawili dwie belki. Każda jak zapałka na 2 metry długa i 30 cm gruba. W
          trakcie przeprawy zrozumiałem, że to bardzo głupi pomysł z kilku powodów:
          1. jechałem po jednej belce, a nie po dwóch,
          2. drewno nieoszlifowane co prawda, ale mokre i śliskie,
          3. podobnie jak mokre i śliskie moje opony,
          4. w dole potok szumi i czeka.
          Ale się nie doczekał.

          Potem jechałem po śladzie wygniecionym w wodzie oponami samochodu i robiłem się
          coraz cięższy. Wodą nasiąknęła kurtka, potem sweter, koszula wreszcie moja
          skóra. W tylnej szybie Astry co jakiś czas pokazywała się główka, czasem dwie
          lub trzy. To dziewczyny zaglądały do mojego akwarium. Na każdym postoju
          wyrzymałem rękawiczki i przyglądałem się swoim sztywnym i zmacerowanym palcom
          topielca.

          W Wiedniu spędziliśmy kilka dni, czekając aż wyschnę. Był weekend, rano Maryśka
          kupowała bułki i zanim wstaliśmy parzyła kawę. Za dnia włóczyliśmy się po
          okolicy szukając kombinezonów przeciwdeszczowych, wieczorami piliśmy wino od
          pana Mehoffera, słuchaliśmy Eltona Johna na super-sprzęcie, kłóciliśmy z
          Krzyśkiem o politykę, religię i spisek rządzący światem. Maryśka wychodziła na
          balkon obserwować jugosłowiańskich skejterów hałasujących na Alfred Kubin Platz
          i jarać Marlboro. Dziewczynki zamykały się w swoim pokoju i oglądały niemieckie
          MTV.

          To było dawno.

          Jutro zadzwonię do Maryśki, zapytać jak tam po świętach. Dowiem się, że
          Krzysiek umarł na podłodze w kuchni. Kupię wieniec, wsiądę do nocnego ekspresu.
          • ireo Re: Opowieść zimowa - recenzja 05.01.06, 01:03
            to nie dickens, to hitchcock. komediowy wstęp, suspense na niby-mostku i
            tragiczne zakończenie. rispekt
            (szkoda że to prawda)
          • Gość: Marcin Osikowicz komentarz do komentarzy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.01.06, 15:49
            Dziękuję wszystkim, którzy wytrwali do końca opowieści w odcinkach i nie
            zirytowali się nadmiernie.

            Zymunt III być może przegapił zakończenie, w każdym razie ciągu dalszego nie
            będzie.

            Potas dał się nabrać na uwagę Ireo, która była niewinną. Zresztą
            postulat "więcej krwi i spermy" pojawił się już w latach osiemdziesiątych w
            miesięczniku "Fantastyka".

            Supermaciowi dziękuję za Mistrza Opóźniania. Takie samo zdanie ma o mnie
            promotor, tylko formułuje je mniej wykwintnie.

            Kuro: Oliwę warto lać, tylko trzeba wiedzieć gdzie. Na fale warto, do ognia nie
            warto. W kwestiach kulinarnych trzeba uważać, bo mogą wyjść flaki z olejem
            zamiast pysznego rosołu.

            Ireo dziękuję za postawienie mnie w gronie zimych czaszek.
    • Gość: waps Re: Opowieść zimowa IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 03.01.06, 06:39
      I co dalej? Nawijaj, zaczyna sie robic ciekawie.
      • yamasz Re: Opowieść zimowa 03.01.06, 08:17
        no wkońcu można coś poczytać...dawaj kolego... ;DD
        • Gość: siekiera77 Re: Opowieść zimowa IP: 193.110.99.* 03.01.06, 16:13
          tylko siostro ireno nie pomysl ze te apele to do ciebie :-(
          • Gość: NYorker Re: Opowieść zimowa IP: 70.19.14.* 03.01.06, 16:27
            eh, ta potrzeba ugnojenia kazdego watku...
            • Gość: siekiera77 Re: Opowieść zimowa IP: *.aster.pl 03.01.06, 19:09
              do iręki pijesz
              nudziarzu?
              • Gość: NYorker Re: Opowieść zimowa IP: 70.19.14.* 03.01.06, 19:14
                do kogoz by innego, ekscytujaca postaci?
                • Gość: siekiera77 Re: Opowieść zimowa IP: *.aster.pl 03.01.06, 21:33
                  gubi se !
                  • Gość: siekiera77 Re: Opowieść zimowa IP: *.aster.pl 05.01.06, 08:11
                    no teraz juz wiem
                    jokierjajajdonkichote
                    i jego
                    ireosanchogiermek
                    forumowy
                    recenzent
                    jednym slowem
                    blizniaki :-(
    • Gość: waps Re: Opowieść zimowa IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 05.01.06, 08:24
      Panowie, dajcie wreszcie spokoj!
      Oszczedzcie tej rynsztokowej dialektyki.
      Jak wam malo emocji, przejdzcie na jakis czat.

      A w ramach dydaktycznych: Zobaczcie jak wyglada normalne forum motocylistow:
      forum.motorcycle-usa.com/default.aspx?f=43&p=5&m=53555
      • Gość: zygmunt_iii Re: Opowieść zimowa IP: *.stacje.agora.pl 05.01.06, 09:46
        Marcin! Na litość boską, kończ! Bo wiosna idzie!
        No dobra, nie kończ, ale daj coś poczytać WRESZCIE!!!!
        • Gość: EWA Re: Opowieść zimowa IP: *.chem.uni.wroc.pl 05.01.06, 15:43
          MARCIN !MARCIN !
          • Gość: MO Re: Opowieść zimowa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.01.06, 11:49
            Czy to są brawa, czy okrzyk rozpaczy? Jestem próżny z natury, więc zakładam, że
            brawa. Dziękuję! Dziękuję!
            • Gość: mrmisquamacus Re: Opowieść zimowa IP: *.scansafe.net 09.01.06, 12:05
              jakie brawa? jestesmy raptem w polowie 1-ego aktu :)
              musisz dorzucic jeszcze pare akapitow i wtedy beda albo brawa albo pomidory :)

              ps. jestes mistrzem suspensu.
              • Gość: Marcin Osikowicz Re: Opowieść zimowa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.01.06, 12:45
                Suspens będzie wyjątkowo długi, bo nie mam już nic do dodania. Za "mistrza"
                dziękuję, ale nie zasłużyłem skoro seans się skończył, światło włączone, a Ty
                razem z Zygmuntem iii dalej siedzisz na widowni. Wyciągnę z tego naukę.

                Pozdrawiam
                • Gość: mrmisquamacus Re: Opowieść zimowa IP: *.scansafe.net 09.01.06, 13:08
                  moze przysnalem pod koniec :) heh, wiesz no widowni sie nie wybiera.
                  nie wiem jakie byly przyczyny zlygmunta.

                  a tak na serio to skonczyles to tak nagle, ze w sumie myslalem, ze bedzie ciag
                  dalszy :)
                  • Gość: mrmisquamacus Re: Opowieść zimowa IP: *.scansafe.net 09.01.06, 13:12
                    no i przegapilem Twoja ostatnia wypowiedz, w ktorej wyraznie pisales, ze
                    koniec.

                    embarrassed :)
                    • ireo Re: Opowieść zimowa 09.01.06, 13:36
                      Gość portalu: mrmisquamacus napisał(a):
                      > no i przegapilem...

                      - trzeba było zdjąć ten kask.
                      • Gość: mrmisquamacus Re: Opowieść zimowa IP: *.scansafe.net 09.01.06, 14:10
                        FYAO - kupilem AGV a nie Caberga
                        • ireo Re: Opowieść zimowa 09.01.06, 14:48
                          i słusznie
                          (tylko nie wiem co to jest to "A")
                          • Gość: mrmisquamacus Re: Opowieść zimowa IP: *.scansafe.net 09.01.06, 15:04
                            moze byc FYIO lub FYAO lub gdy bardziej ogolnie FAO ale obok musi byc Twoje
                            imie. FYAO for your attention only.
                            • ireo Re: Opowieść zimowa 09.01.06, 15:32
                              aha. myślałem że chodzi o "ajz" np.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka