Dodaj do ulubionych

Praca w Triumph w UK - czy warto?

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.08.07, 13:15
Witam,

Mam możliwość ubiegania sie o pracę w fabryce Triumpha w UK. Czy
ktoś słyszał o warunkach pracy w tym zakładzie?
Z informacji wynika że to praca w dziale kontroli jakości części
używanych do produkcji motocykli. Wymagany dobry angielski i
dyspozycyjność na rok - z tym nie ma akurat problemów.

Proszę o info konkretnie o tej pracy - samo zycie na wyspie znam -
pracowałem tam kilka miesięcy w 2006 roku.

Dziękuję za Wasze opinie.
Obserwuj wątek
    • Gość: nicio Re: Praca w Triumph w UK - czy warto? IP: *.chello.pl 18.08.07, 23:29
      Czesc czy moglbys podeslac jakies namiary tam?Jestem
      studentem wydzialu mechanicznego na politechnice i
      chetnie zaliczylbym jakies praktyki zwiazane z moimi
      zainteresiwaniami. sprzedamczesci@wp.pl
      Z gory bardzo dziekuje...
    • Gość: wiktorr20 Re: Praca w Triumph w UK - czy warto? IP: *.glfd.adsl.virgin.net 19.08.07, 14:01
      To chyba jakiś żart? Kogo Ty pytasz o coś takiego?
      Skoro chcesz się ubuegać o pracę, to o warunki musisz zapytać tego kto ją
      oferuje.Chyba,że liczysz na to, że na tym forum "siedzi" ktoś z HR-u Triumph-a.
      • Gość: konradskce Re: Praca w Triumph w UK - czy warto? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.08.07, 17:24
        To nie żart - zresztą .. dlaczego myslisz że to żart?????????

        Firma rekrutowała już wcześniej pracowników do tego działu w PL.
        Wydaje mi się, że mogę tu na forum spotkac kogoś kto pracował kiedyś
        tam w UK. Nie sądzę aby do takiej pracy zatrudniani ludzi którzy
        nigdy nie jechali na moto - stąd pytanie na forum Świata (uwaga)
        Motocykli.

        Same warunki pracy w UK znam bo tam pracowałem kilka miesięcy -
        firmę rekrutującą przepytałem już szczegółowo ale jestem na tyle
        duzym chłopcem że nie szukam pierwszej w zyciu pracy i wiem że
        lepiej porównać "achy i ochy" z rzeczywistością. Mam stała pracę w
        PL (nie związaną z branżą motocyklową) ale jako kawaler bez
        zobowiązań mogę w ciagu 2 tygodni (okres wypowiedzenia w PL)
        wyjechac. Pytanie tylko czy warto ...

        PS. Poza tym wiktorr20 - ktoś kiedyś na forum opisywał pracę w
        fabryce szlachetnych angielskich motocykli i był bardzo daleki od
        zachwytu - pamiętam że zajmował się właśnie KJ ... ciągle liczę na
        odpowiedz ze strony tej osoby ...

        Hm ... jeżeli 20 w podpisie to Twój wiek to rozumiem "żart" -
        wszystko w sprawie pracy jeszcze przed Tobą - przekonasz się sam ....

        Pozdrawiam,

        konradskce
        • Gość: Potas Re: Praca w Triumph w UK - czy warto? IP: 195.128.228.* 20.08.07, 09:58
          Co prawda nie tyram w fabryce w Hinckley, ale jeżdzę tam na
          szkolenia ze 2 razy w roku, więc zakład nieco znam. w
          przeciwieństwie do krajowych fabryk trzeba tam ostro zapierdzielać,
          bo jest to niemal manufaktura, motocykle składane sa recznie na
          tasmie, która jedzie dosyć szybko. jeżeli myślisz, że tam
          ktokolowiek będzie cię pytał o o zamiłowania motocyklowe, to mocno
          się rozczarujesz, bo tam trzeba tyrać, a nie rozwijać swoje
          zainteresowania. To tak jakby o przyjęciu do pracy na taśmie w
          fabryce konserw decydowało, czy interesujesz się ihtiologią.
          Goście sa przesuwanie ze stanowiska na stanowisko mniej wiecej co
          pół roku, żeby nie popaśc w depresję od monotonii.
          Fabryka stoi w szczerym polu, wiec dojeżdza sie do niej pekaesem,
          albo własnym samochodem, a naokoło zadupie złożone z malutkich
          miejscowości i po pracy nie zabardzo jest co robić. Ale jezeli
          lubisz wieczory w małych wsiowych pubach, to może być całkiem
          sympatycznie. Troche Polaków tam pracuje, głównie w lakierni.
          • ireo Re: Praca w Triumph w UK - czy warto? 20.08.07, 13:26
            Gość portalu: Potas napisał(a):

            > ... jest to niemal manufaktura, motocykle składane sa recznie na
            > tasmie...


            Potas, to ja mam pytanie do eksperta: jak to się stało, że ta
            fabryka uchodzi za najbardziej nowoczesny zakład produkcji motocykli
            na świecie? bo przecież została zbudowana całkowicie od podstaw na
            początku lat '90, czyli standard produkcji też powinien być z końca,
            a nie z początku XX w.

            czy w Japonii, Niemczech i we Włoszech jest jeszcze gorzej (klepią
            baki i błotniki młotkami?), czy tylko Anglicy przechwalają się
            zupełnie bezpodstawnie, jak to mają w zwyczaju?

            nawet Haynes Manual dla modeli z Hinckley twierdzi we wstępie, że
            fabryka Johna Bloora to oho-ho, wszystkich zostawiła za Murzynami
            (a wstęp pisał nie byle kto, bo Julian Ryder)
            • Gość: wojtexc Re: Praca w Triumph w UK - czy warto? IP: 165.72.200.* 20.08.07, 13:39
              w nowej fabryce ktm-a w austrii motocykle tez sa skladane recznie na
              tasmie produkcyjnej..
            • Gość: potas Re: Praca w Triumph w UK - czy warto? IP: 195.128.228.* 20.08.07, 13:42
              a w którym miejscu napisałem ze nie jest nowoczesna???
              fabryki japońskie stawiaja raczej na mechanizację produkcji i tam
              niemal wszystko robia automaty, a tu motocykle składane sa
              całkowicie recznie. No moze nie całkowicie, bo grubość płytek
              zaworowych do kazdego silnika jest ustalana automatem. Pewnie, ze
              nie siedzi koles i nie frezuje ręcznie karterów, ani nie dociera
              zaworów,nie klepie błotników i nie odlewa szkła do reflektora ale
              składanie tak czy owak odbywa się recznie. I zakład nie wyglada jak
              apteka pełna usmiechnietych kolesi w białych fakturach.
              A ta fabryka w Hinckley jest jeszcze nowsza niż piszesz, bo pierwszy
              zakład spłonał im jakieś 8 lat temu i cała produkcja odbywa sie
              teraz w factory 2, bo uznali że łatwiej bedzie zbudować wszystko na
              nowo, niz odbudowywac spaloną.
              • ireo Re: Praca w Triumph w UK - czy warto? 20.08.07, 14:15
                dla mnie "nowoczesność" w produkcji motoryzacyjnej to przede
                wszystkim roboty na montażu i bezbłędny system organizacji dostaw na
                produkcję, ale może montaż motocykli to niskoseryjna zabawa w
                porównaniu z samochodami? w każdym razie widzę, że robotnik
                pozostaje niezastąpiony i jest to dobra wiadomość dla naszych
                rodaków w UK :-)
                • Gość: Potas Re: Praca w Triumph w UK - czy warto? IP: 195.128.228.* 20.08.07, 14:50
                  to własnie nie jest bardzo dobra wiadomośc dla naszych rodaków
                  albowiem:
                  - gośie na tasmie w Hinckley zwijają sie jak w ukropie i tam
                  rzeczywiście trzeba robić
                  - Z sufitu zwisa skomplikowana pajeczyna narzedzi napędzanych
                  pneumatyką i podczas składania trzeba wykazywać sie spora wprawą, bo
                  po tasmie jadą wszystkie modele (oprócz Rocketa) na raz w trudnej do
                  przewidzenia kolejnosci
                  - Nie wiem jak oni to robią, ale w porównaniu z motocyklami BMW
                  składanymi w Berlinie w podobnych warunkach ilosć niedoróbek jest
                  rzeczywiście minimalna, wiec pewnie goście myslą przy tym co robią.
                  Nie chce przez to powiedzieć, ze nasi nie myślą, ale ta tyrka jest
                  trudniejsza, niz może wydawać sie napierwszy rzut oka.
                  • ireo Re: Praca w Triumph w UK - czy warto? 20.08.07, 16:01
                    Gość portalu: Potas napisał(a):

                    > ...podczas składania trzeba wykazywać sie spora wprawą, bo
                    > po tasmie jadą wszystkie modele (oprócz Rocketa) na raz w trudnej
                    > do przewidzenia kolejnosci
                    > - Nie wiem jak oni to robią, ale w porównaniu z motocyklami BMW
                    > składanymi w Berlinie w podobnych warunkach ilosć niedoróbek jest
                    > rzeczywiście minimalna, wiec pewnie goście myslą przy tym co
                    robią...


                    pewnie dlatego każdy triumph jest inny, a bmw wszystkie takie same :)
                    • Gość: Potas Re: Praca w Triumph w UK - czy warto? IP: 195.128.228.* 20.08.07, 16:22
                      No sam już nie wiem. Ale jak na tasmie w BMW siedza sami Turcy,
                      Ruscy i Polacy to niekiedy niedoróbka moze sie zdarzyć. Szczegóelnie
                      po weekendzie, albo popularnych imieninach.
        • sarawi Praca w Triumph w UK - czy warto? 20.08.07, 10:01
          Czasem rzeczywistosc wcale nie jest taka piekna jakby sie moglo
          wydawac.
          Ja pracuje w Kawasaki w Irlandii i praca ta nie przypadla mi do
          gustu wcale, mimo, ze uwielbiam motocykle i wydawac by sie moglo, ze
          trafilam na oferte idealna dla mnie. Po pierwsze, mam wrazenie, ze
          irlandczykom juz bokiem wychodzi nasza obecnosc w ich kraju, wiec
          nieraz spotykam sie z negatywnym nastawieniem do mnie. Moj menager
          to jeden wielki kawal zlosliwego typa, ktory przy okazji ma chyba
          troche za wysokie mniemanie o sobie. Moja supervisorka to
          zwykla "bitch" - wynajduje bez przerwy problemy tam gdzie ich nie
          ma, niestety tylko w stosunku do mnie, wiec moze to jakas kobieca
          zazdrosc i tyle. Klienci tez nie zawsze potrafia byc tolerancyjni i
          serdeczni, wielu z nich nawet nie chce ze mna rozmawiac (bo jestem z
          Polski - to raz, a dwa - bo jestem kobieta, wiec pewnie zupelnie sie
          na tym co robie). Coz - polscy klienci natomiast wola zalatwiac
          wszystkie sprawy ze mna, bez wzgledu na to czy to moja dzialka czy
          nie, czasem tez ciezko im wytlumaczyc, ze sie akurat TYM nie
          zajmuje. Wiec: atmosfera tak naprawde jest nijaka. Pieniadze
          zupelnie przecietne (irlandczy juz wiedza, ze nie musza nam placic
          duzo, zadowolimy sie nawet minimum, w Anglii pewnie jest podobnie),
          wiec tak naprawde motywacja do pracy nie jest duza. I nie zamierzam
          tam zostawac do konca trwania swojej umowy. Jesli pracowales juz w
          Anglii, to pewnie tez wiesz, ze to kraj zupelnie przecietny, nie
          wyrozniajacy sie zupelnie niczym, powiedzialabym, ze wrecz
          depresyjny, pewnie ze wzgledu na pogode. Jesli masz fajna prace w
          Polsce, zastanow sie czy warto to porzucac.
          Powodzenia
          • ireo Re: Praca w Triumph w UK - czy warto? 20.08.07, 16:28

            to przykre, że jesteś rozczarowana zarówno Anglią, jak Irlandią, ale
            wszak nikt Cię z Polski nie wyrzucał, to już nie te czasy. poza tym:

            sarawi napisała:

            > ...mam wrazenie, ze
            > irlandczykom juz bokiem wychodzi nasza obecnosc w ich kraju, wiec
            > nieraz spotykam sie z negatywnym nastawieniem do mnie.

            a Tobie by nie wychodziła? bo np. w Krakowie obecność Anglików
            podobno już też wychodzi, chociaż jest śladowa

            > Moj menager
            > to jeden wielki kawal zlosliwego typa, ktory przy okazji ma chyba
            > troche za wysokie mniemanie o sobie. Moja supervisorka to
            > zwykla "bitch" - wynajduje bez przerwy problemy tam gdzie ich nie
            > ma, niestety tylko w stosunku do mnie, wiec moze to jakas kobieca
            > zazdrosc i tyle.

            bo może byli na tyle bystrzy, że połapali się, że masz lepsze
            wykształcenie od nich? Twój błąd, nie trzeba było się ujawniać :-)

            > Klienci tez nie zawsze potrafia byc tolerancyjni i
            > serdeczni, wielu z nich nawet nie chce ze mna rozmawiac (bo jestem
            > z Polski - to raz, a dwa - bo jestem kobieta, wiec pewnie zupelnie
            > sie na tym co robie).

            a myślisz, że w Polsce byłoby inaczej, gdybyś była np. Ukrainką?
            albo choćby Polką, ale urodzoną i wychowaną na Ukrainie?

            > Jesli pracowales juz w
            > Anglii, to pewnie tez wiesz, ze to kraj zupelnie przecietny, nie
            > wyrozniajacy sie zupelnie niczym, powiedzialabym, ze wrecz
            > depresyjny, pewnie ze wzgledu na pogode.

            chociaż zgadzam się z tym poglądem, to raczej nie byłoby roztropnie
            dzielić się nim w miejscu pracy... :-) pozostaje mieć nadzieję, że
            Irlandia jednak jest trochę fajniejsza
            • sarawi Praca w Triumph w UK - czy warto? 20.08.07, 18:12
              Ireo:

              > to przykre, że jesteś rozczarowana zarówno Anglią, jak Irlandią,
              ale
              > wszak nikt Cię z Polski nie wyrzucał, to już nie te czasy

              To fakt, nikt mnie stad nie wyrzucal. Raczej wygonil mnie brak
              perspektyw i kiepskie zarobki, ktore moim ex-szefom i tak wydawaly
              sie za wysokie, pewnie ucieszyliby sie niezmiernie, gdybym
              oznajmila, ze chce pracowac dla nich charytatywnie. Zreszta fakt, ze
              opuscilo Polsce pewnie pare milionow osob o czyms swiadczy - zapewne
              wiekszosc z nich wyjechala z naszego kraju z dokladnie tego samego
              powodu co i ja. Ale oprocz tego, ze zycie pod wzgledem finansowym do
              latwych w Polsce nie nalezy, nigdy nie twierdzilam, ze mieszkamy w
              kraju gorszym od innych. ba! odkad mieszkam w Irlandii wrecz sie
              utwierdzilam w przekonaniu, ze nie umywa sie ona zupelnie do Polski.

              > a Tobie by nie wychodziła? bo np. w Krakowie obecność Anglików
              > podobno już też wychodzi, chociaż jest śladowa

              Prawdopodobnie by wychodzila, choc nigdy dotad nie zlapalam sie
              jeszcze na tym, aby ktokolwiek mi w razacy sposob w naszym kraju
              przeszkadzal.
              Raczej przykre jest to, ze irlandczycy bardzo szybko zapomnieli o
              tym, ze jeszcze niedawno sami emigrowali do Anglii badz USA,
              poniewaz nie bylo w Irlandii pracy, ludzie nie mieli za co zyc. A
              teraz zrobily sie z nich wielkie paniska tylko dlatego, ze maja
              troche wiecej pieniedzy, niz inne kraje. Powiesz, ze to zazdrosc.
              Nie, bardzo dobrze, ze udalo im sie stanac na nogi, tylko dlaczego
              tak wielu ludziom w tym kraju pieniadze uderzyly do glowy?
              Zapomnieli co to znaczy szacunek dla innych, zwlaszcza mlodsze
              pokolenie.

              > bo może byli na tyle bystrzy, że połapali się, że masz lepsze
              > wykształcenie od nich? Twój błąd, nie trzeba było się ujawniać :-)

              Nie zdziwilabym sie gdyby tak bylo.

              > a myślisz, że w Polsce byłoby inaczej, gdybyś była np. Ukrainką?
              > albo choćby Polką, ale urodzoną i wychowaną na Ukrainie?

              Tak, wiem doskonale o tym, ze Polacy tez potrafia byc bardzo
              nietolerancyjni. Co zrobic ... wszedzie znajda sie i tacy i tacy ...

              > chociaż zgadzam się z tym poglądem, to raczej nie byłoby
              roztropnie
              > dzielić się nim w miejscu pracy... :-) pozostaje mieć nadzieję, że
              > Irlandia jednak jest trochę fajniejsza

              coz ... Plusem jest moze brak zimy - mozna jezdzic na motocyklu
              okragly rok :) o ile oczywiscie komus nie przeszkadza nieustanny
              deszcz - zdazylam sie juz przyzwyczaic. Ogolnie Irlandia wychodzi mi
              juz bokiem, gdyby nie fakt, ze mam pewien cel, juz dawno bylabym
              spowrotem w domu. Nie przewiduje jednak siedziec tu dluzej, niz
              kolejne pol roku.

              • Gość: transplant Re: Praca w Triumph w UK - czy warto? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.08.07, 21:13
                Sarawi, pytanie troche z innej beczki. Ile mozna miesiecznie
                odlozyc na czysto pracujac w Irlandii (po odliczeniu mieszkania,
                wyzywienia itp). Mam na mysli prace jaka wykonuje wiekszosc Polakow
                na emigracji. Nie zadam od Ciebie zestawienia majatkowego, chce
                tylko miec jako taka orientacje- od pewnego czasu taki wyjazd
                chodzi mi po glowie. Czy przy szukaniu pracy wyksztalcenie i
                zdobyty kierunek maja jakiekolwiek znaczenie? Pracy szukalas na
                miejscu czy juz w Polsce przez jakies agencje posrednictwa. Sporo
                tych pytan ;) Jesli nie chcesz pisac na forum wyslij maila:
                sds7@wp.pl Szerokosci.
                • sarawi Praca w Triumph w UK - czy warto? 20.08.07, 21:46
                  Minimalna stawka za godzine to bodajze 8.65, wiec pracujac po 8
                  godzin przez 5 dni w tygodniu masz okolo 1400 euro miesiecznie.
                  Teraz zalezy gdzie mieszkasz, bo jesli jest to Dublin, to ceny za
                  wynajem pokoju wahaja sie w granicach 400-500 euro miesiecznie,
                  taniej jest na obrzezach, albo w mniejszych miejscowosciach - 300-
                  400 na miesiac. Jedzenie jest bardzo drogie, BARDZO oszczedna wersja
                  to 50 euro tygodniowo. Do tego dojazdy do pracy (jesli musisz czyms
                  dojezdzac) - bilet w jedna strone to jakies 1.80/1.90, wiec chyba
                  bardziej sie oplaca wlac sobie litr benzyny do baku za jakies euro
                  1.14/1.15. Wiec zarabiajac minimum po odliczeniu wszystkich kosztow
                  zostanie Ci MOZE 800 euro na miesiac. Chyba, ze zalapiesz sie do
                  jakiejs fabryki, gdzie placa po 10, albo wiecej na godzine i pracuje
                  sie po 12 godzin, wtedy na tydzien masz z 500-600 euro. Albo praca w
                  knajpie - z napiwkow mozesz miec druga pensje jak dobrze pojdzie.
                  Albo po prostu jakas dobra praca. Irlandczycy bardziej patrza na
                  znajomosc jezyka angielskiego, niz doswiadczenie zawodowe, moze
                  dlatego, ze u nich specjalnie genialnych ludzi nie ma ... - to taka
                  troche ironia. Agencje posrednictwa pracy dzialaja srednio jak na
                  moj gust, sama kiedys probowalam i nic z tego nie wyniknelo, lepiej
                  szukac na wlasna reke. To juz moja ktoras z kolei praca w tym kraju
                  i znalazlam ja bez niczyjej pomocy. I tak tez zamierzam znalezc
                  nastepna, ale moze po wakacjach - musi minac ta fala studentow ...
                  Jesli masz jeszcze jakies pytania pisz na sarawi@gazeta.pl
    • Gość: Marek S Re: Praca w Triumph w UK - czy warto? IP: *.clubnet.pl 04.09.07, 17:50
      Witam,

      Mam ten sam dylemat, własnie wróciłem z rozmowy i testów kwalifikacyjnych niby
      na stanowisko kontroli jakości, podobnie jak Ty. Zastanowiło mnie tylko, że
      bardzo dużą wagę przykładają do testu sprawnościowego czyli składania silnika do
      kupy i tak mi się wydaje, że jak tam wyląduje (o ile) to skończy sie od razu na
      taśmie, a kontrole jakości to ja zobacze jak przysłowia świnia niebo...
      A panienka w agencji na moje pytanie właśnie o związek tejże kontroli jakości z
      testami sprawnościowymi, bardzo dziwnie na mnie spojrzała, co miało znaczyć, że
      pytanie było niewygodne.
      I nie wiem co robić w tej sytuacji, czy ryzykować i jechać czy zapomnieć o tym ?

      Pozdro
      MS
      • Gość: konradskce Re: Praca w Triumph w UK - czy warto? IP: 195.47.201.* 05.09.07, 06:28
        MS - proszę o kontakt na konradskce@wp.pl

        Mam info od kolegi z www.forum.motocyklistow.pl z Poznania który tam
        pracował w sezonie 2005/2006.

        Pozdrawiam,

        Konrad
    • Gość: pracownik uwazajcie na nich!!! IP: 212.183.134.* 16.09.07, 21:30
      Siemano!
      10 września razem z kolegami zacząłem prace ale na zadnej kontroli
      jakosci!
      Z naszej ekipy tylko jedna osoba dostała sie na to stanowisko!
      Wmawiali że stawki będą takie same ale okazało się to nieprawdą gdyż
      pracownik kontroli jakości ma w kontrakcie stawke o 1,28f większą!
      Wszyscy tutaj kłamią nie ma tutaj żadnej kompetentnej osoby aby
      szczerze porozmawiać!
      W katowicach w agencji Amber mówili co innego, agencja tutejsza
      Satchwell mówi co innego, i co innego mówi manager w samej fabryce!
      Mamy kontrakty z agencjami Amber i Satchwell ale nie z samym
      Triumphem!W dodatku różnią się one od siebie znacznie!
      Jeśli chodzi o pieniądze to też dziwna sprawa bo dostanie się po 3
      tygodniach pracy, podejrzane jak piernik!
      Kolega złamał sobie ręke to uznali że jest "nieprzydatny" i jest już
      w kraju!
      wszystko tutaj śmierdzi!Mogą nas wywalić bez wypowiedzenia z dnia na
      dzień, a my mamy 4tyg okres wypowiedzenia!
      Zastanawiam się nad powrotem!Dwóch kolegów już zarezerwowali bilety!
      Niewiem ile w ogóle można odłożyć!Nie można chorować, spóźniać się,
      trzeba zapierdzielać nieźle!
      Po tygodniu ogólnie mam dość!Do tej pory nie mamy N.I.N, home
      office, i lekarza pierwszego kontaktu co mmiało być już załatwione!
      Jednym słowem nieźle nas "ruchnęli"
      Kiedy próbowaliśmy uzyskać informacje w zakładzie Triumpha to w
      odpowiedzi usłyszeliśmy że powinniśmy się cieszyć z tej roboty na
      linii bo na nasze miejsce jest 100 chętnych w Polsce!
      Kontrakt jest bezterminowy , mamy tylko datę rozpoczęcia pracy!
      Dostaliśmy rowery na których dojeżdżamy ale zima się zbliża i będzie
      trzeba na nogach chodzić!
      Przemyślcie sobie tą ofertę!
      W katowicach w dodatku wmawiali nam żę buduje się nowa fabryka i
      dlatego potrzebują tylu polaków!
      To oczywiście nieprawda, polacy rezygnują a oni szukają następnych
      głupich na ich miejsce!
      Pozdrawiam i powodzenia życze!
      • ireo Re: uwazajcie na nich 16.09.07, 23:52

        ciekawy ten mail o realiach, ale główne problemy wyglądają na
        spowodowane tym, że jest to praca u pośrednika, który wynajmuje
        zwerbowanych ludzi komukolwiek, w tym wypadku zakładom Triumph

        to bardzo wygodne dla Triumpha, ponieważ nie musi się niczym
        martwić, tylko korzysta z siły roboczej (raczej niedrogiej)

        nie odkryję Ameryki, jeśli napiszę, że przed podpisaniem takiego
        kontraktu trzeba się mu dobrze przyjrzeć, najlepiej korzystając z
        pomnocy kogoś, kto zna angielski i tamtejsze prawo pracy, a także
        zebrać informacje co robić w przypadku, gdyby umowa nie była
        przestrzegana
      • Gość: Amber Recruitment Amber Recruitment - Triumph IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.09.07, 15:49
        Ok, wlasnie niedawno nasza agencja dostala linka do tegoz wlasnie
        forum i uznalismy za stosowne skomentowanie tego wszystkiego co
        tutaj zostalo napisane.

        Generalnie bede staral sie odpowiedziec na wszystkie zarzuty/pytania
        ktore zostaly tutaj postawione. Po przejzeniu wszystkich komentarzy,
        zaczne najpierw moze od Pana o nicku "POTAS"
        Pan ten napisal na forum:
        "trzeba tam ostro zapierdzielać, bo jest to niemal manufaktura,
        motocykle składane sa recznie na tasmie, która jedzie dosyć szybko"
        Ok, zgadza sie, praca jest fizyczna przy tasmie, ale jak ktos wie na
        czym tego typu praca polega nie powinien byc zaskoczony, poza tym
        dla niezorientowanych rowniez mowimy na spotkaniu u nas w firmie jak
        to dokladnie dziala, a ponadto rowniez puszczamy kazdemu kandydatowi
        film DVD na ktorym wszystko jest dokladnie pokazane wiec nie
        rozumiem tego typu komentarza, kandydat wysylany do pracy na tasmie
        produkcyjnej wie czego moze sie spodziewac !!

        Nastepny komentarz od Pana o nicku "POTAS":
        "- gośie na tasmie w Hinckley zwijają sie jak w ukropie i tam
        rzeczywiście trzeba robić
        - Z sufitu zwisa skomplikowana pajeczyna narzedzi napędzanych
        pneumatyką i podczas składania trzeba wykazywać sie spora wprawą"
        No chyba nie jest duzym zaskoczeniem, ze tam "rzeczywiscie trzeba
        robic" wysylamy do tej fabryki pracownikow, ktorzy tego faktu sa
        swiadomi i zupelnie nie rozumiem takiego podejscia. nie wysylamy tam
        na wakacje !!
        Co do drugiej czesci cytatu, faktycznie jest dosc spora dostepnosc
        narzedzi jakimi sie pracuje, jednak pracownicy zostaja przeszkoleni
        w tym co i jak maja robic i na pcozatku prace taka wykonuja pod
        nadzorem innych pracownikow z dluzszym stazem.

        Komentarz Pana o nicku "MAREK S", ktory napisal:
        "własnie wróciłem z rozmowy i testów kwalifikacyjnych niby
        na stanowisko kontroli jakości, podobnie jak Ty. Zastanowiło mnie
        tylko, że bardzo dużą wagę przykładają do testu sprawnościowego
        czyli składania silnika do kupy"
        Tego typu test jest przeprowadzany z prostych przyczyn, zarowno
        praca w dziale jakosci jak i praca na lini produkcyjnych wymaga
        sprawnosci manualnych, to jest sposob na sprawdzenie przydatnosci
        pracownika !!
        Kolejny fragment cytatu Pana "MARKA S":
        "(...)panienka w agencji(...)"
        Prosilbym o powstrzymanie sie od tego typu komentarzy odnosnie
        pracownikow naszej agencji. Kolezanka przeprowadzajac z Panem
        interview rowniez nie odnosila sie do Pana z lekcewazeniem!

        Najwiecej zamieszania wprowadzil Pan o nicku "PRACOWNIK" wiec
        rowniez jego odpowiedz nie mozemy pozostawic bez komentarza.
        "Siemano!
        10 września razem z kolegami zacząłem prace ale na zadnej kontroli
        jakosci!Z naszej ekipy tylko jedna osoba dostała sie na to
        stanowisko!"
        To nie powinno byc zaskoczeniem, skoro wszyscy Panowie z "waszej
        ekipy" jeszcze bezposrednio przed wyjazdem zostali poinformowani o
        fakcie, iz poszukujemy ludzi do pracy zarowno na tasmie produkcyjnej
        jak i dzialu jakosci i nikt nie wyrazil sprzeciwu, co wiecej wszyscy
        przystali na tego typu opcje!!

        kolejny fragment wypowiedzi Pana "PRACOWNIKA":
        "Mamy kontrakty z agencjami Amber i Satchwell ale nie z samym
        Triumphem"
        Po pierwsze prosze dokladnie przeczytac z kim podpisany jest
        kontrakt, wtedy zobaczy Pan, ze podpisany jest z agencja Satchwell
        Associates Ltd, ponadto badzmy powazni, skoro firma Triumph prowadzi
        rekrutacje poprzez agencje posredniczaca to przeciez oczywiste jest
        to, ze umowa nie bedzie podpisana z Triumphem tylko z agencja!!
        Na takiej zasadzie dzialaja agencje na calym swiecie!!
        A zeby bylo jeszcze jasniej, przed wyjazdem z kraju podpisal Pan
        kontrakt z nasza agencja w UK - Satchwell Associates Ltd. po
        przyjezdzie do Anglii dodano jeszcze do tego tak zwany "Contract for
        Services" ktory jest uzupelnieniem umowy, a nie jest innym, odrebnym
        kontraktem!

        Pan "PRACOWNIK" napisal:
        "Jeśli chodzi o pieniądze to też dziwna sprawa bo dostanie się po 3
        tygodniach pracy, podejrzane jak piernik!"
        O tej "dziwnej sprawie" zostali Panstwo poinformowani przed wyjazdem
        i wyjasnione zostalo dokladnie jak to funkcjonuje !!
        Nikt jakos przed wyjazdem z tego powodu pretensji nie zglaszal!!

        "Niewiem ile w ogóle można odłożyć!"
        I to rzeczywiscie jest wina agencji? to chyba rozrzutnosc Pana badz
        jej brak decyduje o ilosci odlozonych pieniedzy, czyz nie??

        "Nie można chorować, spóźniać się, trzeba zapierdzielać nieźle!
        BADZMY POWAZNI!!!!!! Prosze mi znalezc jakakolwiek prace, gdzie w
        umowie bedzie napisane, ze jest dozowolone spoznianie sie do pracy.
        wiadomo, ze moze sie zdazyc, ze pracownik sie spozni ale jesli sa to
        jednostkowe przypadki, to nie powoduje to utraty pracy!! co do
        chorob, sytuacja ma sie tak samo, jesli pracownik jest chory, ma
        obowiazek dostarczyc osobiscie(jesli stan zdrowia na to pozwala)
        badz za czyims posrednictwem zaswiadczenie od lekarza, ze jest nie
        zdolny do pracowania w takim i takim okresie.

        Czym to sie rozni od warunkow oferowanych w Polsce badz jakim
        kolwiek innym kraju?????????

        "Kolega złamał sobie ręke to uznali że jest "nieprzydatny" i jest
        już w kraju!"
        "Kolega" ten mial dosc powazne zlamanie reki, ktore spowodowane bylo
        nie z naszej winy. Kuracja i rechabilitacja najprawdopodobniej
        trwala by przez wiekszosc jego kontraktu.Pan ten nie byl w stanie
        zaplacic czynszu i oplat zwiazanych z mieszkaniem i zyciem w Anglii,
        Jak Pan sobie wyobraza jego dalsza egzystencje w UK?

        "Po tygodniu ogólnie mam dość!Do tej pory nie mamy N.I.N, home
        office"
        Czy w tydzien czasu zalatwi Pan jakiekolwiek formalnosci w
        Polsce????? ktora slynie z ogromnej i skomplikowanej biurokracji. W
        Anglii rowniez taki proces trwa kilka tygodni!!!Powie to Panu kazda
        osoba, ktora wczesniej rejestrowala sie w Home Office!!!!!
        Prosze nie oczekiwac, ze zostana takie formalnosci zalatwione w
        kilka dni!!

        "Kontrakt jest bezterminowy , mamy tylko datę rozpoczęcia pracy!"
        Gdzie jest napisane, ze kontrakt jest bezterminowy????
        Prosze czytac uwaznie i ze zrozumieniem!!
        Jest wyraznie zaznaczone, ze kontrakt opiewa na 11 miesiecy, prosze
        jeszcze raz uwaznie przeczytac pierwsze linijki kontraktu!!. Prosze
        sobie dodac 11 miesiecy do daty rozpoczecia pracy i wyjdzie Panu
        data konca umowy! proste rachunek czyz nie?

        "Dostaliśmy rowery na których dojeżdżamy ale zima się zbliża i
        będzie trzeba na nogach chodzić!"
        Po pierwsze rowery dla pracownikow to dobra wola naszej agencji!! Po
        drugie, badzmy powazni, co to za argument, ze zima sie zbliza? czy
        to argument osoby doroslej? Czy starajac sie o prace w Polsce
        powiedzialby Pan jakiemukolwiek pracodawcy, ze nie podejmie sie tej
        pracy bo trzeba chodzic na nogach?
        Na marginesie, jak czesto w Anglii pada snieg?

        "W katowicach w dodatku wmawiali nam żę buduje się nowa fabryka i
        dlatego potrzebują tylu polaków!"
        Po pierwsze, nikt nic Panu nie wmawial!!
        Po drugie, skad Pan wogole wzial taki argument?
        Bylo powiedziane, ze zostaje zwiekszona produkcja i dlatego
        potrzebujemy nowych pracownikow!!!!
        Na przyszlosc prosze sluchac uwazniej i przemyslec taka decyzje
        kilka razy.

        To tyle z naszej strony. Uznalismy za stosowne odniesienie sie do
        niektorych komentarzy, gdyz sa one dla nas krzywdzace i uderzajace w
        dobre imie naszej agencji!!
        Ciekawym jest tylko fakt, iz wysylamy do tej fabryki pracownikow juz
        od dluzszego czasu, pierwsze osoby wyjechaly przeszlo rok temu i do
        dzisiaj dostajemy od nich telefony/maile z podziekowaniami oraz
        pozytywnymi komentarzami na temat Triumpha i naszych agencji!
        Pozdrawiamy zespol Amber Recruitment Services Sp. z o.o.
        • Gość: Potas Re: Amber Recruitment - Triumph IP: 195.128.228.* 21.09.07, 16:32
          Drogi Amber!
          Chyba nie bardzo zrozumiałes moją wypwiedź. Przecież ja nigdzie nie
          pisałem, ze to jest jakaś zła praca, czy ponad ludzkie siły. Ja sam
          robię dla triumpha od 3 lat, chociaż w Hinckley bywam niezbyt często.
          Pisałem maila, zeby goście sobie nie wyobrażali, ze ta praca ma
          cokolwiek wspólnego z motocyklizmem. Ot fabryka, jak każda inna i
          tak samo skreca się śrubki do kupy. A czy to jest kombajn zbożowy,
          podzespoły motocykla, czy składanie karabinów - cóż za róznica?
          • Gość: Amber Recruitment Re: Amber Recruitment - Triumph IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.09.07, 16:54
            Chcielismy poprostu wyjasnic niektore zastrzezenia jakie na tym
            forum pojawily sie zarowno do naszej agencji jak i pracy w fabryce
            Triumpha.
          • Gość: Potas Re: Amber Recruitment - Triumph IP: 195.128.228.* 21.09.07, 17:00
            a pisząc, że tam się zapierdziela, miałem na myśli mniej więcej to,
            właśnie, że tam się nikt nie cacka z pracownikami jak w Polsce. Nie
            robisz - to cię nie ma. A na świadczenia socjane to trzeba
            zwyczajnie zapracować.
            Co do rowerów - nie jest tak tragicznie. Angliz to nie suwałki. Mróz
            iśnieg pojawia się mniej więcej co 5 lat
            • Gość: BMW F650 Re: Amber Recruitment - Triumph IP: *.gprsbal.plusgsm.pl 21.09.07, 19:49
              Witam, mam takie pytanie a czy kazdy kontrakt opiewa na okres 11
              miesiecy??/(daloby rade powiedzmy na 3,5 miesiaca??)
              Jeszcze jedno o jakich zarobkach mowimy??
            • saracen1608 Re: Amber Recruitment - Triumph 21.09.07, 20:47
              > Co do rowerów - nie jest tak tragicznie. Angliz to nie suwałki.
              Mróz
              > iśnieg pojawia się mniej więcej co 5 lat

              tjaaa Lechu to u mnie do 2015 norma wyrobiona;)

              Co do pracy w UK to ludzie - dajcie sobie spokoj z polskimi
              agencjami. Jesli tylko znacie choc troche angielski to staracjcie
              sie od razu aplikowac do brytyjskiej agencji lub, jesli jest to
              mozliwe bezposrednio do pracodawcy. Jezeli pracuje sie przez
              agencje ma sie status tzw. freelancera , czyli w wolnym tlumaczeniu
              wolnego strzelca. Nalezy miec na uwadze to ze nie ma on takich
              samych praw jak pracownik zatrudniony na etat( m.in. brak czesci
              swiadczen, np za chorobowe - nie pracujesz - nic ci sie nie nalezy).
              Do tego nalezy BARDZO DOKLADNIE CZYTAC UMOWE. Ostatnio widzialem
              kontrakt jednego z chlopakow pracujacych dla podwykonawcy przy moim
              projekcie. Umowa byla napisana po angielsku ( agencja prowadzona
              przez Polakow) a na niej podkreslono fluorescencyjnym flamastrem
              stawki godzinowe. Wszystko bylo by ladnie gdyby nie fakt ze byly to
              stawki ktore moja firma placi agencji (9,50£/ h ) a nie to co
              agencja placi pracownikowi (5,30£/h). Jak kolega dostal pay slipa to
              byly wielkie oczy ze moze mu nie wystarczyc do nastepnej wyplaty na
              zycie.
              Mialem kontakt z dwiema "polskimi" agencjami pracy. Obie to
              partyzantka dzialajaca na zasadzie : - jak najszybciej wydoic ile
              sie da a jak zacznie pyskowac to wywalic i przywiecc nowego z
              Polski. Zastrzegam, ze nie pisze tu o agencji Amber. U nich widac ze
              wykazuja "dobra wole" - daja rowery !!! (lol).
              Na marginesie - dla Czechów zatrudnionych na mojej budowie ich
              agencja (czeska) wynajela busa ktory odwozi ich do i z wynajetego
              mieszkania.

              Pozdrawiam
              • Gość: potas Re: Amber Recruitment - Triumph IP: *.chomiczowka.waw.pl 22.09.07, 08:52
                A bo ty pewnie mieszkasz w highlandzie, a nie w anglii. Ja do
                hinckley przyjeżdżam przeważnie w okresach zimowych i śniegu nie
                widziałem jeszcze nigdy. Ale jak pisałem, bywam tam niezbyt cżesto
                to i może szczęścia nie miałem
                • Gość: Mgr Robol Re: Amber Recruitment - Triumph IP: *.range81-152.btcentralplus.com 25.09.07, 21:53
                  odnosnie Amber Recruitment - Triumph
                  bylem widzialem i pracowalem
                  po pierwsze firma Amber Recruitment wabi wszystkich oferta pracy
                  na kontroli jakosci z mozliwoscia trafienia na inne stanowisko
                  a prawda jest taka ze trafia tam 1 osoba na 30 a reszta idzie
                  pracowac na linie a tam juz jest zapieprzanie.
                  bo na kontroli jakosci nie ma duzo stanowisk a jak juz ktos tam
                  trafi to siedzi i sie cieszy i sie z tamtad nie rusza
                  grunt to dobra reklama ofkors co nie;)
                  ludzie sie na to lapia i jada trafiaja na linie i rezygnuja
                  dlatego jest taki przemial i caly czas rekrutuja nowych ludzi.
                  wciskaja kity ze sie fabryka rozbudowuje a tu na miescu jak to
                  ludzie slyszla to robia wielkie oczy i sie smieja.
                  a w Katowicach wam nie powiedza na jakie stanowisko traficie bo sami
                  nie wiedza,lol
                  wiec cale to pieprzenie o kontroli jakosci jest smieszne
                  o tym decyduje juz triumph na miejscu wiec mozna sie niemilo zdziwic
                  a wiadomo kto ma najlepsze stanowiska angole
                  a my polaczki odwalamy najgorsza robote taki life
                  kolejna ciekawa sprawa to oprocz kontraktu podpisanego w katowicach
                  podpisujecie drugi juz na miejscu w ktorym drobnym druczkiem
                  na drugiej stronie zrzekacie sie wszystkich praw pracowniczych
                  i moga was wywalic z dnia na dzien jak im cos nie spasuje.
                  wiec radze sie dobrze zastanowic zanim sie na to zlapiecie
                  aha no i oczywiscie zadawajcie jak najwiecej pytan
                  beda sie denerwowac bo dociekliwych nie lubia
                  albo odpowiadaja ze nie wiedza albo odpowiadaja zeby zbyc.
                  oczywiscie nie zapomnijcie ze wszystkie kwoty sa podawane brutto
                  w tym tez ta premia po pol roku 500 f
                  i po odjeciu podatku i NI juz niewyglada to tak kolorowo
                  zycze milego liczenia
                  pozdrawiam

                  • Gość: Gosc Re: Amber Recruitment - Triumph IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.09.07, 17:21
                    Witam!!!!Skoro tak Wam tam zle w tym Hinckley to po jasna cholere
                    siedzicie tam i sie uzalacie na forum????Zrobcie cos w kierunku
                    znalezienia odpowiedzi na swoje pytania-zadzwoncie do
                    menagerow,umowcie sie na spotkania i wyjasnijcie wszystko???
                    Najprostszy i najglupszy sposob to prowadzenie dialogu przez
                    internet albo przez smsy????co przez to zyskacie???Chcecie ostrzec
                    innych??w jakim celu-skoro macie tyle do powiedzenia 'przeciw' a
                    wciaz pracujecie w Triumphie...???moze obawiacie sie
                    konkurencji...zeby szybko awansowac???
                    • Gość: Potas Re: Amber Recruitment - Triumph IP: 195.128.228.* 27.09.07, 09:56
                      No mnie to też trochę dziwi zwłaszcza, że triumph poszukuje obecnie
                      także pracowników do różnych działów, miedzy innymi marketingu i
                      sprzedazy, czyli całkiem "nieprodukcyjnych". A poneważ ogłasza to na
                      swoich stronach ogólnoswiatowych, więc zapewne nie ma ograniczeń co
                      do country of orygin.
                      Przy okazji: Jade do Hinckley w najbliższy poniedziałek i będę tam
                      kiblował tydzień. jezeli na forum sa goście tyrający w fabryce, to
                      może byśmy jakoś się namówili na miejscu na mały bankiecik?
        • Gość: franzz Re: Amber Recruitment - Triumph IP: *.range81-153.btcentralplus.com 28.09.07, 21:57
          Pani Aniu.Pani wiarygodnosc jest jest jak Pani piersi...zadna.
          Wiem jak funcjonuja agencje posrednictwa pracy i na czym zarabiaja.
          Mam tylko jedno pytanie dlaczego tak mydlicie oczy ludziom?
          Czy nie latwiej jest powiedziec ze szukacie robotnikow do fabryki
          ktorzy sa gorzej oplacani od angielskich pracownikow?Triumph placi
          wam 8.9f za godzine pracy, Wy w kontrkcie oferujecie 7.0f plus bonus
          w wysokosci 500f minus podtek po 6'ciu miesiacach.Polscy pracownicy
          w fabryce traktowani sa jak pracownicy drugiej kategori i
          lekcewazeni na kazdym kroku.
          Moje ogole wrazenia po kilku tygodniach spedzonych tutaj:
          -firma nastawiona na zysk i "totalna eksploatacje"
          -im bardziej nie chcesz byc tutaj tym bardziej chca cie zatrzymac
          -jesli kogos zadowala pensja robotnika na poziomie 165f tygodniowo
          to jego sprawa ale uwierzcie mi w Anglii mozna znalezc cos znacznie
          lepszego.
          Ogonie nie polecam dla ludzi ktorzy maja jakakolwiek ambicje!!!!!

          • Gość: Darek Re: Amber Recruitment - Triumph IP: 86.157.69.* 09.10.07, 11:32
            Muszę stanąć w obronie Amber i Triumpha. Pracuję w Hinckley od połowy 2006.
            Dostałem większą stawkę niż miałem dostać. Trafiłem na MachineShop i jestem
            bardzo zadowolony. Oczywiście trzeba ciężko pracować, a kto liczy na obijanie
            się i zarobienie miliardów to niech siedzi w domu. Moja stawka z 7.79 wzrosła do
            10.5Ł i tygodniowo z nadgodzinami w sobotę (5h) dostaję około 360Ł/tydz. Moja
            żona także pracuje (także przez Satchwell) i razem spokojnie możemy odłożyć ok.
            1000Ł. Wynajmujemy mieszkanie, żyjemy normalnie... Posty "Pracownika" i
            "Franzza" są po prostu żenujące. Jeśli ktoś wie jak wyglądają realia UK to
            pomińmy sprawę NIN i HO. Nawet jeśli znasz perfekcyjnie angielski to większość
            firm rekrutuje pracowników jedynie przez agencje pracy. Sprawę rowerów i
            połamanego gościa także należy pominąć głębokim milczeniem. Co do samego
            miasteczka Hinckley to szczere pole nie jest chyba zbyt dobrym określeniem. Sama
            fabryka stoi nieco na uboczu, jednak miasteczko jest dość spore (ok. 60tyś
            ludzi). Z centrum Hinckley do fabryki dojeżdzasz rowerem w max 15 min. Jest
            bardzo dużo pubów, siłowni itp. Poza tym 10 minut do Nuneaton, 20 do Leicester,
            35 do Coventry i 40 do Birmingham a tam już się raczej nikt nie będzie
            nudził.... Jak są jakieś pytania ro z chęcią odpowiem... pozdr.
            • Gość: Potas Re: Amber Recruitment - Triumph IP: 195.128.228.* 09.10.07, 11:59
              Własnie wróciłem z Hinckley z tygodniowego szkolenia. Ogladałem
              sobie taśme produkcyjną i nawet rozmawiałem z jednym gościem z
              Polski, ale nie pamietam jak się nazywa. Praca na tasmie to
              rzeczywiście zapierdziel i pewnie kazdy kto na niej tyra pewnie jak
              najszybciej chce się przeniesc na inne stanowisko. Ale nie odniosłem
              wrażenia, ze Triumph to jakas szczególnie krwiozercza firma. Jest
              taka, jak kazda inna produkcyjna firma, ani lepsza ani gorsza.
              Jeżeli ktoś nie ma ochoty cieżko pracować, to lepiej niech szuka
              innego miejsca. najlepiej w Polsce, bo tu jeszcze zdarzają się
              miejsca, gdzie mozna sie zadekować i za psi grosz prowadzić
              wegetacje
            • Gość: Franz Re: Amber Recruitment - Triumph IP: 149.254.192.* 09.10.07, 20:32
              Szanowny Darku....słoma Ci z butów wystaje i jeśli myślisz że te 350f
              tygodniowo za taka pracę(przypominam 95 db hałasu przez 9 godzin
              dziennie) to naprawdę żal mi Ciebie!
              Opisze Ci jak wyglądała moja poprzednia praca w Swissporcie na lotnisku Stansted.
              Po pierwsze nikt nie powtarzał mi ciągle 'faster,faster',a prawie codziennie
              'slow down live is to short:)'.W praktyce wyglądało to tak
              że pracowałem maksymalnie 6 godzin dziennie a płacono mi za 8.
              Od samego początku zarabiałem tyle samo co moi angielscy,włoscy czy hiszpańscy
              koledzy (1150f miesięcznie bez nadgodzin).Sprawa nadgodzin wyglądała
              tak:pracowałem 2 godziny,2 'ściemniałem' na terminalu a płacono mi za 6
              oczywiście za 150% stawki godzinnej.Tak wyglądają realia firmy która nie
              wyzyskuje pracowników!!!!Pozwól dalej sobą pomiatać Dareczku!!
              Tez pracowałem w 'machine shopie' i podczas negocjacji tez zaoferowano mi nawet
              większe niż Tobie pieniądze.
              Teraz piszę z Londynu po podpisaniu kontraktu z British Airways jako team leader
              i śmieje się z Twoich 350f oraz postrzegania realiów UK.
              Pozdrawiam Franz


              • Gość: Darek Re: Amber Recruitment - Triumph IP: 86.157.69.* 10.10.07, 01:45
                Wszystko już napisałeś i nic więcej raczej nie musisz pisać. Nie znasz mnie i
                proszę mnie nie obrażać. Jeśli miałeś nadzieję na "ściemnianie" i dobrą kasę to
                mogłeś zostać w poprzedniej firmie dobroczynnej. Poza tym to jeśli mówisz o tych
                firmach to kojarzę Ciebie jako Krzyśka, który wyglądał jakby urwał się z
                Księżyca. Całkowicie zagubiony - Krzyśku, dobrze wiemy, że zupełnie nie
                nadawałeś się do tej pracy... lepiej poszukałbyś sobie jakieś cichej
                biblioteczki w której mógłbyś (podobnie jak na MachineShopie) szeptać coś pod
                nosem. Btw. oferowali Ci nie 10.50 ale 9.50, ale to już mały detal, jednak nie
                można wciskać ludziom ciemnoty. Nie zauważyłem także aby ktoś mną pomiatał. Może
                masz jakieś kompleksy? Nie wiem... Idź sobie na to swoje lotnisko i zarabiaj
                tyle co Twoi "ziomale" z innych krajów (czyli mniej niż w Triumphie). Generalnie
                to antyreklama dla Triumpha ma swoje dobre strony bo może mniej takich buraków
                jak Ty będzie tutaj przyjeżdzać... aaaa no i respekt za znajomość Twoich realiów
                UK - nic tylko pozazdrościć.
              • Gość: Magic Re: Amber Recruitment - Triumph IP: *.range86-150.btcentralplus.com 10.10.07, 21:49


                hmmm...To moze i ja zabiore glos w tej arcyciekawej dyskusji:d w zwiazku z tym, iz takze pracuje W Triumphie( MAchineShop),popzez posrednictwo agecji Amber/Satchwell

                Identycznie jak inna osoba, udzielajaca sie na tym forum pod nickiem Darek( prywatnie moj dobry znajomy:])przyjechalem do Hinckley w sierpniu zeszlego roku, aby pracowac w fabryce Triumph...Generalnie rzeczywistosc okazala sie bardzo zblizona do realiow zapewnianych przez agencje przed przyjazdem do Hinckley..Z tym, ze stawka okazala sie nieco wyzsza niz byla przedwidziana w kontrakcie( shift allowance:D)Obecnie pracuje juz 2 rok, i mam stawke ponad 10 L/h..Ci co znaja realia pracy w UK, zgodza sie ze mna, ze jak na prace w fabryce, zwlaszcza przez agencje pracy to stawka jet bardzo wysoka! Podkreslam zarazem ze wysokosc stawki jest uzalezniona od dzialu, na ktorym pracujesz, zmiany jaka masz( shift allowance wynosi ok 17%)oraz stazu(po uplywie 1 czesci kontraktu- 6 miesiecy stawka rosnie o ok 1,20 L oraz z kolejnym kontraktem rosnie okolejne 50p/h) Jesli 350 L tygodniowo( odliczyc oplate za mieszkanie ok 50-70L, oraz 30-50 L na jedzenie/inne wydatki) na reke to malo, no to tylko pogratulowac...Co do samej pracy...Skoro ktos sie juz zdecydowal na wyjazd za granice to chyba po to zeby pracowac a nie sie obijac...JA jestem zadowolony i zamierzam zostac kolejny rok...
                NA tle moich wczesniejszych doswiadczen z innymi agencjami pracy( Staff Recruitment z Wrocka, czy A.F.P oraz Blue Arrow z Chatcham[Kent]) pozwole sobie na stwierdzenie, iz Agencja Amber/Satchwell jest profesjonalna, i przyjaznie nastawiona do swoich klientow ( udogodnienia w postaci zapewnienia zakwaterowania, zaopatrzenie we wczesniej wspomniane rowery:P, darmowe zapewnienie HO oraz zapewnienie interview o NIN w miejscu pracy). Jedyny mankament jaki przychodzi mi do glowy, to wybiorcze opoznienia w wyplatach za overtime..Co do pracownikow Ambera/Satchwella, to bardzo symatyczni ludzie...Szcegolnie pozdrwiam zwlaszcza Pania Ewe:*

                No i na koniec pozwolilem sobie na kilka cytatow oraz skromny komentarz z mojej strony...

                "Szanowny Darku....słoma Ci z butów wystaje i jeśli myślisz że te 350f tygodniowo za taka pracę(przypominam 95 db hałasu przez 9 godzin dziennie) to naprawdę żal mi Ciebie!"

                Jestes najmniej odpowiednia osoba, aby obrzucac innych takimi tanimi epitetami, drogi Krzysiu vel Weirdo/Alien ( wsrod Polakow najbardziej przyjela sie ksywka weirdo, wsrod Anglikow- Alien:P)

                "Opisze Ci jak wyglądała moja poprzednia praca w Swissporcie na lotnisku Stansted.Po pierwsze nikt nie powtarzał mi ciągle 'faster,faster',..."

                Tak tak , chodzily pogloski jaka to miales swietna prace wczesniej..Podkreslam ze to byly pogloski, bo nikt oprocz jednej osoby z Toba nie potrafil sie porozumiec( sapales cos tam pod nosem..) Nikt nigdy nie powtarzal mi ani innym moim zanjomym abym pracowal szybciej i watpie aby ktos robil to Tobie...Poza tym, sam zasuwales najszybciej ze wszystkich, pomimo tego ze nikt Cie do tego nie przymuszal...No chyba ze bylo inaczej i miales "specjalne wzgledy"

                "Teraz piszę z Londynu po podpisaniu kontraktu z British Airways jako team leader i śmieje się z Twoich 350f oraz postrzegania realiów UK."

                Nierozsmieszaj mnie....Gdzie by takiego Introwertyka wzieli na teamleadera???Chlopie przeciez ty nie potrafiles zadnych dzwiekow wydac z siebie, a co dopiero mialbys kierowac grupa ludzi...No chyba ze na migi??

                Chcialem dodac jeszce pare slow na Twoj temat, ale poczekam na twoja odpowiedz... pozdrwiam wszystkich z wyjatkiem Wierdo:P




                • Gość: franz Re: Amber Recruitment - Triumph IP: *.range217-43.btcentralplus.com 13.10.07, 14:17
                  Masz racje.Jestem introwertykiem i indywidualista.To ze nie
                  rozmawialem w czasie pracy z innymi i 'mruczalem cos do siebie' a
                  niby o czym.Jak zapytalem kolesia czy Anglia jest w uni z Francja
                  odpowiedzial ze nie,ze maja jakas unie z Irandia ale na pewno nie z
                  Francja.Na pytanie o plany Gordon'a Brown inny odpowiedzial ze chce
                  dobrze dla Angli.Jednemu wygladajacemu troche inteligentniej
                  powiedzialem ze liceum uczylem sie tanczyc;przez tydzien nabijal sie
                  pozniej ze mnie.Chyba wiecej pisac nie musze.
                  Jesli myslisz ze praca team leader na rampie a polega na
                  krzyczeniu...mysl tak dalej(z porozumiewaniem sie na migi masz sporo
                  racji).Wazniejsze sa szybkosc i trafnosc podejmowanych decyzji oraz
                  reagowanie na ciagle zmiany(bramek,godzin odlotow itp.)
                  Skoro,jak piszesz,w Triumph'ie jest tak dobrze wyjasnij mi prosze
                  jedno.Dlaczego w ciagu miesiaca od rozpoczecia pracy zrezygnowalo 5
                  osob ktore przyjechaly z Polski?Wszyscy byli 'szaleni' i 'nie znali
                  realiow pracy w UK' albo 'leniwi i nie chcialo im sie pracowac'.
                  Co do Ciebie i Twojego 'przyjaciela' moge powiedziec tylko
                  jedno.Tacy ludzie tez sa potrzebni.
                  Pozdrawiam Wierdo


                  • Gość: BUNTOWNIK Re: Amber Recruitment - Triumph IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.10.07, 20:15
                    Witam!!!!Od kilku tygodni obserwuje dosc ciekawa dyskusje na temat pracy w
                    Triumphie i dziwi mnie to za sa podzielone zdania wsrod Polakow na ten
                    temat..!!!Ogolnie zgadzam sie z tym co napisales -kolega 'franz' dla mnie znany
                    jako "agent''..!!!Polacy wyjezdzaja do tej fabryki nieswiadomi tego co tam Ich
                    czeka-w polsce wszyscy sa informowawni o opracy na stanowisku kontroli jakosci-a
                    na miejscu rzucani sa na linie,albo na zbieranie pustych pudelek po
                    magazynie...owszem praca jak praca ale raczej dla mniej amitnych osob ktore maja
                    duzo do powiedzenia za plecami a jak przyjdzie co do czego to nie umieja walczyc
                    o swoje.!!!Jestem akurat jedna z tych 5-ciu wspomnianych przez 'franza' osob
                    ktore wrocily do Polski-ale w jaki sposob nas potraktowano 'wypierd...'' nadaje
                    sie tylko na Policje.Nie chce opisywac tej akcji ktora sie wydarzyla w Naszym
                    domu-ale poprostu wyrzucono Nas jak psow,poszczutu 'gorylem' z ktorym na rozmowe
                    przyjechala na pozor przemila i sympatycza pani Kairi Lee(moglem pomylic
                    nazwisko)ale wtajemniczeni wiedza o kogo chodzi ...!!!Myslalem ze takie akcje sa
                    mozliwe tylko w krajach daleko wschodnich a nie centrum Europy...!!!!Zastanawia
                    mnie fakt dlaczego koledzy ktorzy mieli tak duzo do powiedzenia nie walcza o
                    swoje(kolega 'gosc'i mgr.Robol) tylko zgodzili sie na wszystkie warunki mimo
                    tego ze jest wiele niedomowien co do umowy i paru innych spraw???Wyjasnil Wam
                    ktos dlaczego odprowadzacie podatek od kwoty 360 funtow a defakto zarabiacie
                    273(39h*7funtow)???? ??czyli od tej kwoty powinniscie placic skladake???to jest
                    odp.na pytanie dlaczego jestescie na stawce podatku 22 procent zamiast
                    10???Dlaczego klamano mowiac ze wszyscy maja jednakowa stawke w momencie jak
                    przyjechalismy razem a kolega z kontroli jakosci dostal zamiast 7 - 8.28 na
                    poczatek???ogolnie wszyscy sa klamcami-poczawszy od szefa produkcji-angola-do
                    przedstawicieli agencji rekrutujacej w katowicach-ktora po wyslaniu ludzi z
                    Polski juz nic nie wie,nie umie odp.na zadne pytania?????Zycze powodzenia osoba
                    ktore zostaly...Ci ktorzy umieli sie postawic i mieli wlasne zdanie o ktore
                    walczyli rzucili ta robota i pokazali ze nie sa ""mieczakami"" z
                    Polski...!!!Pozdrawiam Mr.'AGENTA'....!!!!!!!
                    • Gość: mad max superstar Re: Amber Recruitment - Triumph IP: *.broker.com.pl 14.10.07, 00:07
                      fajnie chlopaki ze pracujecie w fabryce w wielkiej brytani ,ja tez pracuje w
                      fabryce moze nie triumpha ale cos podobne-w Polsce ,tez zapierdzielam ,pewnie
                      zapytacie czyje zale ??Moje :)pozdro robotnicy wszystkich krajow łaczmy sie :)
                    • Gość: Magic Re: Amber Recruitment - Triumph IP: *.range86-150.btcentralplus.com 15.10.07, 12:35
                      up to Buntownik:

                      Nie wiem jak rzeczywiscie bylo z ta "akcja w domku, bo mnie przy tym nie bylo...Jesli mowisz prawde, to jestem bardzo zaskoczony takim obrotem sprawy, bo z Kairy Lee mam bardzo dobre relacje i wydalwalo mi sie, ze osoba ta dziala zawsze w dobrych intencjach dla pracownikow...Ostatnio rozmawialem, z nia o tych odejsciach Polakow z Triumpha i zauwazylem ze byl to bardzo dla niej drazliwy temat...Pomiajajac fakt,ze po odejsciu "Agenta" nie zatrudnia juz zadnego Polaka na dzial MAchinShop( co akurat osobiscie mi to zwisa..)to dobre imie Polaka jako pracownika zostalo powaznie oslabione...

                      Domyslam sie dlaczego odeszliscie? Po pierwsze wystapily rozbieznosci co do dzialu , na ktory trafiliscie? Z tego co mowicie mieliscie trafic na kontrole jakosci, trafiliscie na linie produkcyjna( lzejsza nieco praca, lepsza o 1,29 L/h stawka)Z tym, ze jak moj brat z kolega w tymm roku byli na interview w Katowicach to jakos im powiedzialy Panie z agencji, ze nie wiadomo na jaki dzial trafia!? Wiec albo ktos to kit wciska, albo ludzie w agencji jednym mowia co innego drugim co innego? Po drugie za bardzo doszukujecie sie podstepow ze strony agencji, ja rozumiem ze nalezalo by sie jakos zabezbieczyc przed ewentualnym wyrzuceniem z pracy itp, ale kontrakt jest uzlozony w taki a nie inny sposob, wiec jesli sie godzisz na niego, to chyba jestes swiadom tego co podpisujesz...Mam jako takie doswiadcznie w pracy w UK, bo jest to moja 3 praca i stanowczo moge powiedziec ze jest mi tutaj najlepiej ze wszystkich dotychczasowych..

                      up to Agent:P:
                      A czego ty sie spodziewales po osobach pracujacych w fabryce, ze wszyscy Anglicy beda dorownywac Ci poziomem intelektualnym?? Pracowales w fabryce a nie bibliotce:P To ze ktos sie z Ciebie nabijal to jestem akurat wstanie pojac..Bo tu kazdy z kazdego sie nabija, a zwlaszcza z takich indywidualistow;D jak ty...

                      Robota ta nie jest moim szczytem marzen, to ze nie jestem tak ambitny jak ty nie znaczy ze cale zycie bede siedzial w fabryce i patrzyl na zycie przez pryzmat kasy..Mam swoje cele,plany a praca tutaj jst tylko srodkiem do ich realizacji...

                      Co miales na mysli piszac takie stwierdzenie "tacy ludzie tez sa potrzebni?" Czyszbys uwazal sie za kogos lepszego?? To ze ty zrezygnowales z tej pracy a inni zostali czy to czyni nas nieudacznikami?? Jest to pytanie retoryczne wiec nie musisz na nie odpowiadac....

                      pozdrawiam tych ambitnych, troche mniej ambitnych i tych co maja przerost ambicji nad mozliwosciami( tak tak Agent, Ciebie tez pozdrwiam...:])
                      • Gość: BUNTOWNIK Re: Amber Recruitment - Triumph IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.10.07, 23:36
                        Witam!!!!
                        Moglbys wytlumaczyc jasniej co miales na mysli piszac ' to dobre
                        imie Polaka jako pracownika zostalo....''?????Nie wim jak to
                        rozumiec??To ze Karii reaguje nerwowo na temat Polakow mnie nie
                        dziwi??zaluj ze nie widziales Jej jak przyjechala po Nas z 'kafarem'-
                        to co myslalem ze w Jej wykonaniu jest nimozliwe stalo sie realne-
                        podniosla glos na Nas,nie chciala wysluchac teogo co mielismy do
                        powiedzenia,byla roztrzesiona..!!!!Teraz juz wiem dlaczego chciano
                        sie tak szybko mnie pozbyc?po prostu za duzo pytalem i stalem sie
                        niewygodny,uznano ze buntuje reszte Polakow wiec kazano mi
                        wypierd..w doslownym zanaczeniu-zeby nie bylo uslyszalem to juz
                        od 'kafara' bo Karii nie uzywa wulgaryzmow mimo zdenerwowania.!!!Ale
                        to juz historia i niemile wspomnienia.Wracajac do mojego pytania z
                        poczatku mojej wypowiedzi to nie sadze ze tym co zrobilem czyli tym
                        ze walczylem o swoje,pytalem o szczegoly kontraktu w imieniu swoim i
                        kolegow pogorszylem postrzeganie Polakow jako dobrych pracownikow??
                        Jestem przekonany,ze swoim postepowaniem pokazalem ze nie jestesmy
                        na tyle glupi zeby nam ciemnote wcisakac,znamy na tyle ang.zeby sie
                        porozumiec ze wszystkimi bez wzgledu na stanowisko i mozemy sobie
                        przetlumaczyc warunki kontraktu,i to do czego nas zobowiazuje ow
                        kontrakt..!!!!!Swoja postawa pokazalismy bo wrocilismy w 3-ke ze
                        jednak sa Polacy ktorzy maja jednak cos do powiedzenia i nie konczy
                        sie to na deklaracjach,rozmowach domowych wsrod kolegow ale mozna
                        przedstawic swoje racje w biurze i zgloscic komu trzeba--wiaze sie
                        to oczywiscie ze znajomoscia jezyka ktory wydaje mi sie do jakiegos
                        czasu dla wielu byl bariera nie do pokonania..ale to sie zmienilo
                        wiec realia sa teraz nieco inne....
                        Pozdrawiam
                        • Gość: obiektyw Re: Amber Recruitment - Triumph IP: *.range86-146.btcentralplus.com 22.10.07, 10:46
                          tak, tak, realia są takie, że teraz pewnie stoisz w kolejce po zasiłek w
                          Urzędzie Pracy ;)
                          • Gość: BUNTOWNIK Re: Amber Recruitment - Triumph IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.10.07, 22:23
                            Mylisz sie?????Przykro mi ze masz takie doswiadczenia i wspomnienia z
                            Polski...!!!!Ale coz wspomoz rynek angielski i pokaz ze jestes 'bialym
                            murzynkiem' zlpanym w sidla i ubezwlasnowolnionym-nie majacym wlasnego zdania
                            ktorego nie potrafisz obronic....i czekasz az podadza Ci 'cos'na
                            tacy?????Pozdrawiam i daruj sobie na przyszlosc takie komentarze.....
    • Gość: Szymon Re: Praca w Triumph w UK - czy warto? IP: *.lei3.cable.ntl.com 22.11.07, 21:24
      hej. od tygodnia pracuje w hinckley. i jak slysze te idiotyczne
      wypowiedzi to mnie smiech nagly bierze. jak ktos kto przyjezdza raz
      na dwa tygoeni w jakies miejsce ma w ogole czelnosc sie na jego
      temat wypowiadac. pracuje w msb i nie narzekam. spocic sie jeszcze w
      pracy nie spocilem. jesli chodzi o manufakture to triumph slynie z
      tego ze motocykle sa recznie skladane wiec nie powinno to dziwic.
      praca bardzo fajna. glownie kontrola jakosci. przychodzi i za pomoca
      wody i sprezonego powietrz obydwa z pistoletow czyscicz czesci i
      sprawdzasz czy wszystko ok. pracuje przez agencje i zarobki sa
      calkiem znosne. mieszkanie zapenione przez agencje czyste i
      schludne. z centrum hinckley do fabryki mam 10 min rowerem tez
      dostarczonym przez posrednika. a co do zadupia. jesli 60tys miasto
      dla kogos jest zadupiem to chce wiedziec skad jest. pomijam fakt
      bliskosci tych malych rzekomo miejscowosci jak leicester, coventry
      czy juz najmniejsze birmingham. polecam polecam goraco. zarobisz w
      rok ile w polsce w kilkanascie. warto na prawde warto. pozdrawiam.
      • Gość: Były pracownik Re: Praca w Triumph w UK - czy warto? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.12.07, 14:09
        Nie zdążyłeś się spocić?? Stary skoro pracujesz na kontroli jakości
        nie chyba CIe to nie dziwi.... Wskocz na chwilke na taśmę to
        zobaczymy jaki bedziesz kozaczek. A jesli wg CIebie warunki jakie
        zapewnie ta agencja są dobre to w Polsce chyba roznosiłeś ulotki...
      • Gość: Potas Re: Praca w Triumph w UK - czy warto? IP: 195.128.228.* 10.12.07, 16:58
        Ale co Ty sie Szymon tak ekscytujesz?
        Jak ktos przyjeżdza do triumpha raz na dwa tygodnie od czterech lat
        to spedził w tym zakładzie znacznie więcej czasu niz Ty.Wiec mam
        czelność na jego temat sie wypowiadać zwłaszzcza, że oprócz
        magazynów i produkcji miałem okazję pokiblować trochę w exporcie i
        raklamie. Zbadaj kiedys jak pracuje się na tasmie, a nie w kontroli,
        moze trochę zmienisz zdanie. nie twierdzę że praca jest zła, ale
        rozmawiając z kilkoma polakami robiącymi na taśmie, to oni uważają,
        ze jednak trzeba sie nieco napocić i natyrac się trzeba fest!
        Wg mnie Hinckley to zadupie - (mieszkam w Wawce) sam przyznasz, że
        atmosfery wielkomieskiej to nawet w centrum tam nie ma (tetry,
        muzea, eleganckie resaturany???) przy czym nigdzie nigdzie nie
        pisałem że atmosfera zadupia mi przeszkadza - wprost przeciwnie
        bardzo lubie takie klimaty i brytyjskie zadupia mi pasują. Na
        zadupiu nie ma problemu z parkowaniem auta (co do rowerów nie wiem)
        nie spóźniasz się z powodu korków, wszędzie masz blisko i nigdy się
        nie zgubisz, bo po tygodniu znasz juz cała miejscowość niemal na
        pamieć. jak jestem w Hinckley to zamieszkuje w Elmleahotel, takim
        domku z XIX wieku z bardzo miłym barem i pokojami.
        Nigdy tez nie pisałem o Coventry czy Bi-ham że to zdupie, ale to
        mnie więcej tak jakbyś argumentował, że Brańszczyk to nie zadupie,
        bo leży nieopodal warszawy.
        Odrobine luzu please! podoba Ci się - to gitolo.
        • szymon_r6 Re: Praca w Triumph w UK - czy warto? 10.12.07, 18:50
          hahahaha coz za SSSlang:Phahaha:))/jakby Pan przemowił tak do swojej
          Beemki to by padla:P/hahahaha/moja chyba
          tez:P/haha/szerokosci/szacun:P
          • Gość: potas Re: Praca w Triumph w UK - czy warto? IP: 195.128.228.* 11.12.07, 09:44
            Ale na forum chyba nie ma obowiązku utrzymywania literackie formy
            wypowiedzi?
            • szymon_r6 Re: Praca w Triumph w UK - czy warto? 11.12.07, 19:12
              no jasne ze nie ma:P
              chociaz to Wy stworzyliscie to forum tak wiec moge o czyms nie
              widziec:P/sa jakies przecieki na temat nowego felietonu??
              • Gość: szymon Re: Praca w Triumph w UK - czy warto? IP: *.lei3.cable.ntl.com 26.11.08, 17:24
                wracam po roku. I tym, od których po łbie mi sie dostało od razu dam powód od umy: dalej nie pracowałem na taśmie. Chociaż robię juz co innego ale nadal na MS. Muszę też zawieść - dalej sie nie spociłem. Jak ktoś będzie miał okazję i nie boi sie robić żeby zarobić polecam. Choć aktualnie to raczej redukcja niz zatrudnianie nowych ludzi.

                Pozdrawiam.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka