16.05.08, 23:07


Wrażenia


Ostatnie dni grudnia. Plus pięć stopni, mokry asfalt z warstewką
rozjeżdżonych liści. Mgła skrapla się na kruchych, czarnych
gałęziach. Nowy motocykl, dopiero co zdjęty z wystawy, gdzie ponad 2
lata czekał na obniżkę ceny. Bez tablicy rejestracyjnej, bez
ubezpieczenia. Ale co z tego, skoro nie jeździłem od sierpnia, odkąd
19-letni FZR1000 wyzionął ducha po treningu na torze. Przymierzam
się – ależ to wysokie. Przekręcam kluczyk rozkosznie oklejony
ochronną folią. Dyskoteka światełek i podświetlonego na czerwono
obrotomierza. W oczy błyska lampka „zmień bieg”. No to zmieniam, a
dom oddala się i znika za horyzontem.
Czuję, że siedzę dokładnie nad przednim kołem, a ręce mam dłuższe
niż potrzeba. Ale to tylko wrażenie po przesiadce ze starego na
nowe. Stare było niskie, długie i ciężkie. Dlatego nowe jawi się
jako wysokie, krótkie i lekkie.
Pierwsze kilometry ostrożnie, oj ostrożnie. Ale gdzie jest moc? Trzy
tysiące, cztery - nic, sześć – coś czuję, osiem – o ja cię sunę,
jest! Biała lampka, czerwone pole, dość! (Teraz zmyślam. Tak
naprawdę to przez pierwszy tysiąc kilometrów docieram silnik zgodnie
z instrukcją i nie przekraczam 8000 obrotów, żeby nie stracić
gwarancji.)
W zimowe miesiące wypatruję pierwszej jaskółki, a kiedy przychodzą
kumple, schodzimy do garażu, podczas gdy nasze żony grzeją stopy
przy kominku. Puszczając parę z pysków, gapimy się na R-szóstkę.
Trójkąt owiewek zaczyna się nad wspornikiem tablicy rejestracyjnej.
Ten jego z kątów, w który wciśnięto diodowe lampy, jest ostry jak
nóż do steków. Część plastików jest lakierowana na perłowo, część
połyskuje metalicznie. Nakrętki łączące elementy tego „bikini” mają
zaokrąglone łby. Przypominają nity, którymi spaja się poszycie
odrzutowca. Blachy przy podnóżkach są frezowane dla zmniejszenia
masy. Szeroki pas przednich lamp jest przedzielony wlotem powietrza
i układa się w paszczę rekina klasy supersport. Tylko ten tłumik,
jak komin Ursusa C330.
- Mogę odpalić i posłuchać?
- Nie.
- Ale…
- Kurna, nie. Ale możesz sobie posiedzieć. Tylko uważaj, bo
kierownica jest zablokowana.
Szczęśliwie mamy globalne ocieplenie i wiosna przychodzi w marcu,
albo w lutym jeszcze. W urzędzie kupuję tablicę, w ubezpieczalni
wydaję parę złotych na OC i już jestem legalny. Pierwsze przeloty
dobrze posoloną obwodnicą. Na elektronicznym prędkościomierzu
wyraźnie widzę cyfrę zaczynająca się od „2”, a wiatr ukręca mi łeb.
To ma być owiewka? Na FZR1000 mogłem schować się za szybą wielkości
parasola i usnąć przy tej prędkości. Rozpędzam się bardziej. Na
szczęście miejsca w siodle jest dużo, można się przesunąć do tyłu i
położyć na baku. Powyżej 250 km/h przód zaczyna wężykować i robi się
jakby lekki. (Znowu oszukuję. Tak naprawdę jeździłem 130 po
autostradzie i 50 w terenie zabudowanym.)
Seryjny wydech pracuje cicho ale nie beznadziejnie. Akurat na tyle
donośnie, żeby cieszyć się odgłosem wysokich obrotów. Bo na niskich
R-szóstką się nie jeździ i to jest kolejna różnica w porównaniu ze
starym „tysiącem”. Trzeba się przyzwyczaić i stosować regułę „minus
2”. Tam była piątka, tu musi być trójka.
No dobrze ale przecież ten motocykl przez 90% maszynogodzin służy
jako pojazd codziennego użytku. Do schowka wsadzam gruby łańcuch
Abus. Spod tylnego siodełka wyciągam parciane ucha i przypinam do
nich teczkę. Codziennie przemierzam ulice królewskiego miasta
korków, śpiesząc się rano do pracy, a wieczorem do domu. Ponownie
odkrywam terapeutyczną wartość jazdy motocyklem, bo kiedy w zimie
wytaczałem się samochodem spod domu, moja praca zaczynała się w
chwili przekręcenia kluczyka w stacyjce. A teraz proszę - od momentu
zapalenia silnika R-szóstki przed garażem, do wyłączenia go pod
uczelnią, mam 30 minut wakacji. No dobrze – 20 minut. Czasem 15.
Zegarek na wyświetlaczu to dobra rzecz.
- Kup sobie amortyzator skrętu – mówi mechanik, kiedy tylko widzi
mnie na nowym motocyklu.
Ale ja jestem za skąpy. Poza tym chcę sprawdzić, czy na 600-tce bez
amortyzatora da się przeżyć. Da się. Chyba że akurat jestem na lewym
pasie próbując zakończyć manewr wyprzedzania i uciec na prawo przed
tirem jadącym z przeciwka.
W połowie czerwca zjawiam się w Poznaniu z okazji Dni Yamahy.
Wreszcie na torze – w końcu po to kupiłem wyścigowy motocykl. Moje
ostatnie osiągnięcia w kwestii czasu okrążenia, to 1:57 z dużym
ogonem. Przyszła pora udowodnić, że tylko sprzęt powstrzymywał mnie
przed ustanowieniem rekordu toru. Zabieram się ostro do roboty.
Kierownica lata na wyjściach dwójką z zakrętów, ale jest do
opanowania. Przyspieszenia są dobre, byle tylko pamiętać o trzymaniu
obrotów nie mniejszych niż 9-10 tysięcy i kręcić do 15500 nie
zważając na błagalne sygnały białej lampki.
Po każdej sesji sprawdzam czasy okrążeń: 2:02, 2:01, 2:00, 1:59.
Mozolna obróbka skrawaniem.
- Nie składasz się w zakręty tak jak Artek – słyszę od kolegi, który
spędza czas na kibicowaniu.
Arek ma prawie taki sam motocykl. Jedyna istotna różnica jest w
oponach. Ja mam Micheliny Pilot Sport, a on Dunlopy GP Racer.
Problem polega nie tyle na jakości opon, co na zaufaniu do nich. On
wierzy, że opony nie puszczą i wykręca 1:52.
Objeżdżam kilku kolesi na R-jedynkach i to poprawia mi
humor. "Sometimes less is more" jak napisał Keith Code. Pod koniec
drugiego dnia zmagań udaje mi się zejść do 1:58, czyli jestem o
sekundę wolniejszy niż dwa lata temu na starym tryplu. Mniej więcej
w tym samym czasie Artek wylatuje z zakrętu i ląduje w żwirze. Bo co
prawda nadal wierzy w opony, ale opony już nie wierzą w Artka.
Po powrocie łapię się na weekend w Besenovej, gdzie syn spędza
wakacje, mocząc się w ciepłej wodzie koloru herbaty z mlekiem i
cynamonem. Nieprawda, że po słowackiej stronie asfalt jest lepszy.
Radość bierze się z zakrętów, które projektowali miłośnicy wyścigów.
Za Rużemberkiem do zabawy przyłącza się Audi S4.
- Ładne auto – mówię, kiedy zgodnie zjeżdżamy na parking.
- Problem, pan. To ne są zawody – wyjaśnia gruby policjant kładąc
akcent na „y”, po czym wręcza mi bilet wstępu na Tor Slovakia. 2000
koron do zapłaty na poczcie. Trasę powrotną wybieram z dala od
pościgowych patroli i pakuję się prosto w deszcz. Asfalt jak szkło
polane wodą, serpentyny i mgła. Ze strachu paruje mi szyba z
antifogiem i sztywnieją ramiona. Za to oszczędzam na paliwie. 6,35
litra na 100km podczas całej wycieczki to niewiele w porównaniu z
ośmioma czy dziewięcioma litrami, które R-szóstka zazwyczaj wciąga
podczas zwykłych gier ulicznych.
W połowie lipca miejscowi „ducatisti” zgarniają mnie razem z
motocyklem do ciężarówki i niechcący znów jestem na torze. Zupełnie
przypadkowo mam założone slicki, które odblokowują mi w głowie
klapkę z napisem "Mogę". Pierwszego dnia treningu czuję się tak,
jakbym co godzinę wygrywał szóstkę w totka. Poprawiam czasy w każdej
sesji: 1:59, 1:56, 1:54. Nowe prędkości - nowe problemy. Redukując
przed małą patelnią z trójki (14000rpm) na dwójkę (8000rpm) łapię na
kolejnych okrążeniach paskudnego kangura. Zrobiłem się szybszy, a
redukuję w tym samym miejscu. Chwilę zajmuje poprzestawianie w
główce punktów redukcji biegu i problem znika. W dodatku na
wyścigowych oponach motocykl robi się niestabilny przy prędkości
powyżej 200km/h. Ale nic – zapieram się łokciami o kolona i udaję
amortyzator skrętu - tanio i pewnie. Łapię czas 1:53, a w przerwie
zaczepiam specjalistę od zawieszeń z firmy Hyper Pro.
- Pamiętasz jak w zeszłym roku śmiałeś się z mojego FZR’a?
Pamięta. Bierze śrubokręt, klucz, popuszcza sprężyny przedniego
zawieszenia i coś tam jeszcze gmera, od czego trzepotanie kierownicy
łagodnieje. Dochodzę do mocnego 1:52. Drugiego dnia już nie jest tak
dobrze. Regularni
Obserwuj wątek
    • azareth Re: Wrażenia-wyśmienite:) 16.05.08, 23:19
      Marcin, czytałam Cię w ostatnio w SM.
      Kawał świetnego tekstu- jak zwykle:)

      Kapitalny styl, który ujął mnie od pierwszych przeczytanych zdań.

      Szerokości:)
      • marcin_osikowicz Re: Wrażenia-wyśmienite:) 16.05.08, 23:40
        A, dzięki. Polecam się. Coś mi tu nie zagrało z wysyłaniem. To
        znaczy już zauważyłem, że ucięło w połowie i wysłałem zaraz drugą
        część, ale nie przeszła. Więc puszczam końcówkę po raz drugi. A na
        wstępie zapomniałem dodać, że to się ukazało w ŚM 5/2008, który
        właśnie znika z kiosków.

        ...Drugiego dnia już nie jest tak dobrze. Regularnie kręcę kółka po
        1:53 i nie chce być mniej.
        W wyścigu spalają mnie nerwy. Pierwsze okrążenie psuję, żeby nie
        powiedzieć brzydziej. Startuję z trzeciego rzędu. W uszach szum,
        gorąco. Gość przede mną się zagapia, tracę sekundę i nagle po bokach
        wyprzedzają ci z tyłu. Więc wszystko jest pogrzebane zanim się
        zaczyna. W pierwszy zakręt wchodzę sporo za główną grupą - omija
        mnie walka na łokcie przy prędkości 140km/h. Zły jak giez biorę się
        do nadrabiania. Wyprzedzam trzech, mnie też wyprzedza kilku,
        dalszych czterech wzbudza tumany kurzu na poboczu. Na 4 okrążeniu
        łoi mnie gość na Ducati 749, który rano założył nowe slicki i teraz
        poczuł wiatr we włosach, mimo że łysy. Trzymam się za nim do końca i
        ostatecznie jestem 14. Potem się okazuje, że w mojej grupie był
        podział na klasy pojemnościowe, więc mam wazonik za 4 miejsce.
        Aleksander się ucieszy.

        Dane techniczne:

        Pojemność 600 ccm, a nawet 599 jak dobrze policzyć.
        Moc maksymalna 123 km przy 13000 rpm. Oczywiście tylko z
        doładowaniem systemu Air Ram i zmierzone na silniku. W praktyce
        oznacza to 235 km/h na końcu prostej w Poznaniu. Pogadamy, jak
        zmienię przełożenia.
        Maksymalny moment obrotowy 68.50 Nm przy 12000 rpm. To jest
        odpowiedź na pytanie, dlaczego ludzie kupują litrówki. Nie mierzyłem
        ale na oko przy 4000 rpm moment jest mniejszy niż w elektrycznym
        motocyklu mojego syna.
        Stopień sprężania 12.4:1, czyli warto lać dobre paliwo.
        Średnica / skok tłoka 65.5 x 44.5 mm.
        System zasilania wtryskowy. Bardzo mnie cieszy, że wreszcie nie
        muszę wyłamywać sobie paluchów na kraniku paliwa i pilnować ssania.
        4 cylindry, 4 zawory na cylinder, rozrząd DOHC, Chłodzenie cieczą,
        Przeniesienie napędu łańcuchem – oczywiście.
        Waga sucha 162 kg. Jak się doda 16 litrów paliwa, 2,4 litra oleju i
        trochę innych płynów powinno wyjść ok. 185 kg motocykla gotowego do
        zabawy.
        Wysokość 1,090 mm
        Długość 2,025 mm
        Szerokość 690 mm
        Wysokość siedziska 820 mm, czyli mogę postawić stopy na asfalcie,
        nie tylko palce.
        Prześwit 135 mm. Ta informacja ma zastosowanie tylko przy zjeździe z
        krawężnika. Ale fakt, że nie udało mi się przytrzeć na torze żadnym
        elementem podwozia świadczy o tym, że prześwit jest wystarczający.
        Rozstaw osi 1,380 mm. Ten motocykl jest krótszy niż mój rower i
        dzięki temu prawie jak rower daje się przerzucać z zakrętu w zakręt.
        Przednie zawieszenie – klasyczny teleskop o skoku 120 mm. Dopiero od
        2005 roku wprowadzono zawieszenie upside-down – bez znaczenia dla
        99% jeźdźców.
        Tylne zawieszenie – wahacz dwustronny połączony dźwigniami z
        amortyzatorem o skoku 130 mm Grzechem byłoby narzekać na pracę
        zawieszenia. Motocykl jest w miarę komfortowy i bardzo zwrotny.
        Żadnego pływania w łukach, pełna stabilność w zakręcie i spora
        możliwość korekty. Lekko niestabilny przód przy wysokich
        prędkościach.
        Opony Michalin Pilot Sport. Przód: 120/60-ZR17, tył: 180/55-ZR17,
        czyli klasyka gatunku. Na ulicy dają radę, na torze nie dają.
        Hamulec przedni: 2 tarcze 298 mm, czterotłoczkowe zaciski. Działa
        dobrze, nie puchnie. Nie ma się czego czepiać.
        Hamulec tylny: pojedyncza tarcza 220 mm, dwutłoczkowy zacisk. Prawie
        nie działa, czyli jest ok. Nadaje się do hamowania podczas spacerów
        z żoną na tylnym siodełku.

        Podsumowanie:

        (SPORT) Chciałem mieć motocykl wyścigowy, to mam. Po raz pierwszy w
        karierze kupiłem sprzęt przewyższający moje umiejętności i trochę mi
        zajmie, zanim dojeżdżę go do spodu. Amortyzator skrętu poprawi
        stabilność, skrócenie przełożeń wpłynie na przyspieszenia. (ULICA)
        Nie oczekiwałem komfortu, a jednak trochę dostałem. R6 wbrew
        obiegowym opiniom nadaje się na użytkowy motocykl, oczywiście zależy
        jak się definiuje pojęcie „użytkowy”. Do pracy tak, po zakupy nie.
        Na Słowację tak, do Hiszpanii nie. Samemu tak, z pasażerem nie.
        Raczej nie.

        Marcin Osikowicz, autor książki "Dawca"
        • saracen1608 Re: Wrażenia-wyśmienite:) 19.05.08, 14:48
          >poczuł wiatr we włosach, mimo że łysy.

          Chyba sobie to wstawie w sygnatancje:]
          hehe dobre
          • Gość: MO Re: Wrażenia-wyśmienite:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.05.08, 19:55
            Ja niedługo też, jeśli Cię to pocieszy.
            • saracen1608 Re: Wrażenia-wyśmienite:) 24.05.08, 11:43
              Nie ma mnie co pocieszac bo u mnie wlos bujny, choc siwawy z lekka.
              Figura stylistyczna mnie sie podoba:]

              p.s. kiedy reaktywacja strony internetowej z Twoimi opowiadaniami?
              • Gość: MO Re: Wrażenia-wyśmienite:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.05.08, 21:47
                Nie pali mi się do strony z opowiadaniami. Teraz piszę głównie dla
                syna, a on woli jak drukuję i przyklejam kartki na drzwiach jego
                pokoju.

    • Gość: Max Re: Wrażenia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.05.08, 03:00
      Osikowicz, współczuję tych przydługich i nudnych refleksji, ale
      gratuluję odwagi. Odwagi, by być śmiesznym, acz nie zabawnym...
      • Gość: baba_zanetti Re: Wrażenia IP: *.subscribers.sferia.net 17.05.08, 11:07
        a coż to za wyścigi były? klasa pretendent, czy treningi organizowane przez pana
        który ma teraz na to wyłączność? Podoba mi się tak przedstawiony klimat
        wyścigów. Normalnie esencja!:)
        • Gość: MO Re: Wrażenia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.05.08, 18:05
          baba_zanetti: To był trening braci Grandysów. Nie bardzo się
          orientuję, jak wygląda sytuacja z Torem. Brandt Racing przysłał
          maila, że odwołuje wszystkie imprezy w Poznaniu. Grandys wypalił z
          treningiem w najbliższym tygodniu - szkoda, że nie wiedziałem
          wcześniej. Ja celuję w Dni Yamahy - podobno w połowie czerwca mają
          być ale pewności nie ma.

          Max: Ałć, ałć. Jeszcze jeden taki cios w moje tłuściutkie ego i będę
          się musiał poddać terapii. W gruncie rzeczy wszystkie moje porażki
          biorą się z braku mistrza, który na przykładzie krótkich lecz
          błyskotliwych utworów (własnych) pokazałby mi, którędy droga.
          Mógłbyś?
          • Gość: baba_zanetti Re: Wrażenia IP: *.subscribers.sferia.net 18.05.08, 19:39
            Ja celuję w Dni Yamahy - podobno w połowie czerwca mają
            > być ale pewności nie ma.

            Nie chcę popadać w malkontenctwo, ale teraz to juz chyba niczego nie można być
            pewnym na torze Poznań, szkoda że nie mam Yamahy:( (tzn. troszkę, bo Blade mi to
            rekompensuje:)

            A tak poza tym to pewnie wszyscy już wiedzą że wczoraj padł nowy rekord
            okrążenia na motocyklu:)
            • Gość: MO Re: Wrażenia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.05.08, 19:53
              Chłopcy z Yamahy właśnie zaprosili mnie do Poznania na 20-21.6.
              Rzucam wszystko i jadę. Pokleję owiewki, założę slicki, crash-pady,
              mniejszą zębatkę, jadę. Spocę się, zbiję pół sekundy na okrążeniu, a
              później się dowiem, że prawdziwi kozacy wykręcają już 1:33. I co
              poradzisz.
    • cbol37 Re: Wrażenia 19.05.08, 14:43
      niezły tekst : ) A panów z S4 też poznałem, aczkolwiek obciąłem się
      przy wyprzedzaniu, jaskrawe kamizelki na 2 fotelach dały mi trochę
      do myślenia : D w związku z tym tylko 1000 SK
      • Gość: MO Re: Wrażenia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.05.08, 19:49
        Teraz już wiemy, dlaczego mówi się, że na Słowacji jest tanio.
        • matej23 Re: Wrażenia 21.05.08, 20:41
          Czyli wniosek jest taki, że 600-ka na drogowych oponach nie jest w
          stanie pokonać 17 lat starszej litrówki? Czy może jest to
          kwestia "kilometrażu" na jednym i drugim sprzęcie?

          A tekst, trzeba zacząć wplatać "jak zwykle", świetny. Zauważyłem
          pewne symptomy stylu R. Kapuścińskiego, czy to celowy zabieg, czy
          może mam jakieś urojenia? Dotyczy to ogółu Pana tekstów. W żadnym
          stopniu nie umniejsza to ich wartości, bardziej chodzi o moją
          ciekawość.
          • Gość: MO Re: Wrażenia IP: *.ae.krakow.pl 23.05.08, 13:26
            Kilometraż to raz. Dwa - pod przeciętnym jeźdźcem stary motocykl
            jeździ podobnie jak nowy motocykl. Postęp w tej branży nie ma takiej
            dynamiki, jaka by wynikała z opowieści producentó. Wykorzystać
            praktycznie różnice między motocyklami mogą tylko bardzo sprawni
            zawodnicy, a ja się do nich nie zaliczam. Dlatego udało mi się
            dopiero za drugim razem i po zmianie opon.

            Podobno do Tuwima na przyjęciu podszedł młody poeta i przywitał go
            słowami: "Dzień dobry kolego". Na co Tuwim współczująco: "Kolego? To
            pan także ma katar?" Nie chcę robić za kolegę Kapuścińskiego - znam
            swoje miejsce. Kapuściński lubił życie i najlepiej jak potrafił je
            opisywał. Tyle mamy wspólnego.

            (Ale jakbyś mnie chiał jeszcze przyrównać do jakiegoś geniusza, to
            się oczywiście nie krępuj.)
            • Gość: zi-k Re: Wrażenia IP: *.chello.pl 24.05.08, 12:38
              'pod przeciętnym jeźdźcem stary motocykl
              jeździ podobnie jak nowy motocykl'
              Zrozumiałem to tak że nowa r6 prowadzi się tak samo jak fzr 1000?
              Moje wrażenia jako przeciętnego jeżdżca są takie że fzr to ciężki
              kloc z nienajlepszą pozycją kierowcy nad którym w czasie dynamicznej
              jazdy trzeba ciężko
              pracować a r6 jeżdzi sama.
              • Gość: MO Re: Wrażenia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.05.08, 22:02
                Prawda co piszesz, ale to są właśnie "wrażenia". One są
                niemierzalne, w przeciwieństwie do czasu okrążenia. A ten się
                skrócił bardzo nieznacznie. Jeśli ostatecznie urwałem 5 sekund na
                kółku, to zamiast 117 mam ich teraz 112. Ile to jest w procentach? 4
                z kawałkiem. Jak na prawie dwie dekady postępu - niewiele.

                Oczywiście czas na torze to jedno, a przyjemność to drugie. Kiedy po
                pół roku jeżdżenia na r6 przejechałem się ponownie fzr1000, ledwie
                mogłem wytrzymać. Człowiek się łatwo przyzwyczaja do lepszego. Do
                gorszego znacznie trudniej.
                • sarawi Wrażenia 26.05.08, 14:14
                  Moj post nic nie wniesie do dyskusji, ale - Marcin, pozdrawiam, bo
                  juz dawno nie mialam z Toba zadnego kontaktu.
                  • Gość: MO Re: Wrażenia IP: *.ae.krakow.pl 27.05.08, 15:22
                    Ja też Cię pozdrawiam. Od czasu do czasu widzę Twoje wpisy tu, czy
                    tam. Ponieważ Ty widzisz moje, nie możemy mówić, że nie mamy
                    kontaktu.
                • Gość: baba_zanetti Re: Wrażenia IP: *.subscribers.sferia.net 26.05.08, 19:11
                  bardzo dobrze Cię rozumiem, jeszcze w zeszłym sezonie jeździłem FZR1000, i mi
                  bardzo odpowiadała, i winkalach super sobie dawała radę, w styczniu sprzedałem i
                  jest blade, mimo początkowych obrzydzeń, polubiłem go. a dzis miałem okazję
                  przejechać sie FZR taką samą jak moja, i........ przepaść, w nosie z kilkoma
                  kucami więcej. Masa!! To jest klucz:D
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka