Dodaj do ulubionych

sprzatanie psich odchodów przez służby porządkowe

28.11.10, 11:07
czy służby porządkowe maja w swoich obowiązkach sprzątanie psich kup? nieraz widzę że sprzątają wszystko na trawnikach z wyjątkiem psich odchodów, zatem nasuwa mi się pytanie dlaczego nie sprzatają tych kup?
Obserwuj wątek
    • Gość: albert Re: sprzatanie psich odchodów przez służby porząd IP: *.acn.waw.pl 28.11.10, 13:20
      skoro mieszkańcy chcą pozostawiać psie kupy to widocznie tak musi byc być.
      • Gość: kuna Re: sprzatanie psich odchodów przez służby porząd IP: 87.207.24.* 28.11.10, 21:25
        A skoro mieszkańcy chcą pozostawiać butelki, pety, papierki, puszki, gumę do żucia, foliowe torebki, paprochy, części garderoby i inne śmieci oraz (za przeproszeniem) wymiociny czy inne wyplówki, to widocznie tak musi być. Tylko dlaczego służby to sprzątają?
        Pytanie zasadnicze: dlaczego Warszawa nie wprowadziła podatku od posiadania psa?
        Pytanie pomocnicze: czy z pieniędzy uzyskanych z podatku nie dałoby się zorganizować sprzątania psich odchodów i tym samym raz na zawsze zamknąć śmierdzący problem?
        • Gość: kundel Re: sprzatanie psich odchodów przez służby porząd IP: *.adsl.inetia.pl 29.11.10, 06:31
          Pytanie zasadnicze: dlaczego Warszawa nie wprowadziła podatku od posiadania psa
          Bo ci co mieli by wprowadzić podatek od psa,MAJĄ PSY!Proste!
    • Gość: xxx Re: sprzatanie psich odchodów przez służby porząd IP: *.acn.waw.pl 29.11.10, 09:58
      Bo zbieranie psiego łajna leży w kompetencjach Straży Miejskiej.
      • Gość: gość Re: sprzatanie psich odchodów przez służby porząd IP: 87.206.224.* 29.11.10, 10:13
        leży w obowiązku posiadaczy
    • Gość: anna Re: sprzatanie psich odchodów przez służby porząd IP: *.dynamic.chello.pl 26.12.10, 10:41
      niestety ale sprzątanie psich odchodów nie wchodzi w kompetencje służb miejskich, powinni to robić właściciele psów ale są oni brudasami i kupy im nie przeszkadzają
      • fedorczyk4 Re: sprzatanie psich odchodów przez służby porząd 26.12.10, 17:44
        Droga anno, wypraszam sobie takie prymitywne uogólnienia. Sprzatam po mojej suce, robiłam to zanim jeszcze w Warszawie stało się to obowiązkowe. I mogłabym napisać, że nieposiadacze psów są chamami (zresztą jeśli sądzić po postach jest to żelazną regułą na tym forum)
        • Gość: Tomo Re: sprzatanie psich odchodów przez służby porząd IP: *.merinet.pl 26.12.10, 18:44
          No niestety, ale ostatnia odwilż dobitnie pokazała, że 99,9% posiadaczy psów po nich nie sprząta. Tak więc uogólnienia, choć krzywdzące dla nielicznych nie są niczym dziwnym...
        • Gość: a Re: sprzatanie psich odchodów przez służby porząd IP: *.adsl.inetia.pl 28.12.10, 23:27
          A co sprzątasz po swoim psie? Pozostawiasz trawniki czyste i umyte? Szczęście, że to psica, bo musiałabyś myć także murki, słupki i koła samochodów.
          • Gość: kuna Re: sprzatanie psich odchodów przez służby porząd IP: *.dynamic.chello.pl 29.12.10, 16:07
            Jednakowoż pozostałości po ludziach nie tylko bardziej się rzucają w oczy, ale również nie ulegają szybkiemu rozkładowi. Butelki, puszki, tłuczone szkło, pety, szmaty, opakowania plastikowe itp. - tak mi się coś wydaje, że zarówno posiadacze psów, jak i pozostała część mieszkańców (oraz przyjezdni) mają coś na sumieniu.
            Podatek od psów koniecznie trzeba wprowadzić, a z niego opłacać sprzątanie przez służby miejskie. To stolica, a nie Kozia Wólka - chcesz mieć psa, to traktuj to jak luksus i płać. Bardziej to opłacalne dla miasta, niż ganianie za każdą babcią z dupelkiem albo za dresem z amstafem. Też mam psa, sprzątam po nim, jakbym mieszkała na wsi i pies by był na podwórku, to przecież też bym sprzątała - rzecz chyba normalna. Ale tej - za przeproszeniem - kupy posiadaczy psów w mieście nie sposób upilnować, więc podatek to dobre rozwiązanie.
            Trzeba także zacząć egzekwować kary za zaśmiecanie - w niektórych krajach rzucenie peta na chodnik naprawdę się nie opłaca finansowo, a do tego jest wielki wstyd.
            • Gość: Tomo Re: sprzatanie psich odchodów przez służby porząd IP: *.merinet.pl 29.12.10, 20:59
              Zgadzam się z Tobą tylko w jednym punkcie: że trzeba wprowadzić podatek od posiadania psów. I to wysoki. Jednakże płacenie takiego podatku nie powinno zwalniać od obowiązku sprzątania po kundlach, tak jak jest to na całym świecie.
              A argumenty z butelkami są dziecinne.
              • jan-w Re: sprzatanie psich odchodów przez służby porząd 29.12.10, 22:47
                W takim razie trzeba też wprowadzić podatek od dzieci, palących papierosy na ulicy i innych śmiecących.
                • Gość: Tomo Drogi Janie... IP: *.merinet.pl 30.12.10, 21:57
                  Na ogół piszesz z sensem, a dziś chyba masz słabszy dzień Janie.
                  Moja siostra mieszka w NYC. Gdy chciała sobie sprawić psa (mieszka w kamienicy) to po pierwsze na jego posiadanie musiała zgodzić się ichnia wspólnota (uzyskanie takiej zgody trwało kilka miesięcy, bo musiała być jednomyślność. Gdyby choćby jeden z mieszkańców się nie zgodził psa nie mogłaby mieć). Gdy już przebrnęła przez te formalności (podpisując równocześnie zobowiązanie, że pokryje wszelkie ewentualne szkody wyrządzone przez psa w budynku) musiała pójść wykupić ubezpieczenie od posiadania zwierzęcia (takie "psie OC"). Oprócz tego płaci do kasy miasta Nowy Jork podatek za posiadanie swego pupila. Pies został obowiązkowo zaczipowany. I teraz najlepsze - pomimo tego wszystkiego MUSI sprzątać jego odchody z wszelkich ulic, trawników i chodników (dlatego też karmi go mieszankami dla zwierząt, a nie resztkami ze stołu. Wtedy gó... ma stałą konsystencję i da się łatwo sprzątnąć). Do parku może wejść z psem bez smyczy tylko w określonych godzinach (wcześnie rano i wieczorem). A za złamanie tych zakazów (a w szczególności za nieposprzątanie po psie) grozi jej kara w wysokości 200$. Kilkakrotne zaś przyłapanie na nieposprzątaniu może zaskutkować sprawą w sądzie, wysoką grzywną i UWAGA - odebraniem psa.
                  Widzisz różnicę pomiędzy cywilizowanym NYC i naszym, dzikim miastem?
                  Widzisz różnicę pomiędzy rozbestwionymi "psiarzami" w Warszawie, a tym co opisałem?
                  Dlatego też gdy odwiedzam siostrę w Nowym Jorku bez obawy mogę chodzić patrząc przed siebie a nie wciąż pod nogi, bo nie muszę się obawiać, że w coś wdepnę. Nie muszę się zastanawiać idąc do parku czy zza krzaka nie wyskoczy na mnie rottweiler bądź bulterier bez smyczy, bo po pierwsze takich psów się tam w domach nie trzyma, a poza tym wolno biegający pies jest tam nie do pomyślenia. Mogę idąc na spacer do Riverside Park, zejść z chodnika i położyć się na trawie, bo wiem, że nie ma na niej psiego kloca. Moje dzieci też mogą sobie po tej trawie do woli biegać i nie obawiam się, że wrócą umazane psim gównem.
                  Bo to jest miasto dla ludzi normalnych. A nienormalnych eliminuje się tam drakońskimi karami.
                  • jan-w Re: Drogi Janie... 30.12.10, 22:26
                    Ale w Ameryce murzynów męczą!

                    BTW: Zarówno w USA, jak też w Polsce, podatek od posiadania psa, nie jest opłatą za sprzątanie jego odchodów. Podobnie jak inne podatki które nie są opłatami "za..", ale daninami na rzecz państwa. Dlatego nie ma powodu, aby wszystkim posiadaczom psów podnosić podatki.
                    Należy natomiast zdecydowanie karać niesprzątających po swoich zwierzętach.
                    Czy ktokolwiek domaga się podniesienia podatku od nieruchomości ponieważ niektórzy ich właściciele nie sprzątają chodnika przed swoim domem? Nie. Straż miejska nakłada kary na niesprzątających.
                    A co do karania palących na ulicy, są kraje gdzie nawet za wyplucie gumy do zucia na ulicę jest się karanym wysoką grzywną:

                    • W Singapurze bardzo rygorystycznie przestrzega się utrzy­mywania czystości w środkach komunikacji miejskiej oraz na terenie całego kraju. Za łamanie tych zaleceń grożą wysokie kary pieniężne, np. za wyrzucenie niedopałków papierosów lub zaśmiecanie w inny sposób ulic i chodników – grzywna w wysokości 500 SGD; za jedzenie i picie w środkach komunikacji miejskiej – grzywna w wysokości 1000 SGD; za palenie papierosów w miejscach zakazanych, np. w pomiesz­czeniach klimatyzowanych, windach – grzywna w wysokości 500 SGD.
                    singapur.geozeta.pl/wizy
                    • Gość: Tomo Re: Drogi Janie... IP: *.merinet.pl 31.12.10, 10:21
                      jan-w napisał:
                      Ale w Ameryce murzynów męczą!


                      Raczej odwrotnie. Źle pojęta poprawność polityczna doprowadziła do tego, że czarnemu nie możesz zwrócić uwagi żeby nie oskarżył cię o rasizm. Niestety Europa zmierza w tym samym kierunku w stosunku do muzułmanów :(

                      A wracając do tematu - oczywiście podatek od posiadania psa jest daniną na rzecz miasta. I tak powinno być. Pieniądze z tego podatku powinny być przeznaczane na dofinansowywanie schronisk dla zwierząt, sterylizację bezdomnych zwierząt, dokarmianie ptaków, etc.
                      I to właśnie napisalem - nie może być tak, że jakaś grupa właścicieli psów zapłaci killkanaście złotych miesięcznie podatku i będzie się czuła zwolniona z obowiązku sprzątania po psie. Miasto nie będzie w stanie nigdy posprzątać wszystkich odchodów, choćby nawet podatek ten wyniósł 100zł miesiecznie od każdego psa.
                      Podatek powinien być wprowadzony i bezwzględnie egzekwowany ze względu na konieczność finansowania celów wskazanych przeze mnie powyżej i ograniczenie liczebności psów w mieście. A niezależnie od niego z całą surowością powinno być ścigane niesprzątanie po psach.
                      • fedorczyk4 Re: Drogi Janie... 01.01.11, 06:04
                        Teoretycznie nie mam nic przeciwko podatkowi "od psa" tylko znając mentalnośc naszego bardzo katolickiego i zdyscyplinowanego społeczeństwa juz widzę nastepnego dnia po ogłoszeniu, że być może taki podatek zaistnieje, te tysiące porzuconych zwierzaków. A znam aż nadto dobrze realia schronisk, oraz administracyjnej opieki i realizację ustawy o ochronie żywiny:-(
                        To będzie tak jak z zakazem spożywania alkoholu w przestrzeni publicznej do tego nie przeznaczonej, świetej pamięci zakazem deptania trawników, zakazem palenia, oraz obowiązkiem uprzątania psich odchodów i innymi "etceterami". Większość właścicieli ma do zwierząt podejście przedmiotowe i tak długo jak długo przeważa przyjemność nad obowiązkiem, tak długo jest O.K. Jak tylko obowiązek zaczyna być wymogiem administracyjnym to zwierzęcia sie pozbywa.
                        Nie ma rzeczywistej kontroli nad właścicielami, hodowcami, nie ma nawet wymogu moralnego żeby traktować zwierzęta po ludzku. Jeśli służby miejskie nie są w stanie zapanować nad menelami chlejącymi w krzakach, lejacymi gdzie popadnie, siejacymi butelkami i innym chłamem pod siebie, to niby jak maja zapanować nad właścicielami psów?
                        Psie, ale również i ludzkie kupy w parkach, obszczane przejścia podziemne i bramy, "bulwary" nadwiślańskie które przypominaja wysypiska śmieci, to wszystko jest przejawem braku odpowiedzialności za to co powinniśmy uważać za "nasze".
                        Mam taką sąsiadkę/adwokatkę, ktora jest właścicielką biura na parterze mojej kamienicy i która pisze skargi jak tylko ktoś podjedzie alejką pod drzwi klatki schodowej żeby n.p. przetranspotować meble. Drze japę, że to jest przestrzeń miejska, a nie prywatna ścieżka (teoretycznie ma rację tyle, że nie ma innej możliwości dostania się do klatki schodowej, zresztą klucze do bramek są u dozorcy), ale własne, calkiem pokaźne, śmieci wywala nie do lokalu ku temu przeznaczonemu do którego oczywiście ma klucze, tylko do śmietnika stojącego właśnie przy tej alejce. Jakoś nie przeszkadza jej że jest to przestrzeń miejska, ale przeszkadza jej paradowanie z worem wzdłuż fasady budynku. Widać nie pasuje jej do futra.
                        I tacy właśnie jesteśmy, bo nie ważne czyje co je, ważne to je co, je moje.
                        Jesteśmy niestety antytezą społeczeństwa obywatelskiego!
              • Gość: magdalena Re: sprzatanie psich odchodów przez służby porząd IP: *.jmdi.pl 21.09.11, 11:50
                Nie posiadam psa, i chciałabym aby trawniki były czyste. Dlatego uważam, że najlepszym rozwiązaniem byłoby wprowadzenie podatku od posiadanego psa, a z tych pieniędzy powinno byc finansowanie sprzątnie psich kup. Wtedy wszyscy byliby zadowoleni. Ja, bo nie musiałabym patrzeć na .... i posiadacze psów, którzy nie musieliby ...... patrz. starsze osoby, często schorowane, z jedynymi przyjaciółmi w postaci równie starych i schorowanych czworonogów.
                Dziewczyna ma rację pisząc o butelkach i nie jest to dziecinny argument. Trzeba mieć tylko świadomość.
            • Gość: paT Re: sprzatanie psich odchodów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.12.10, 02:46
              Mam psa, sprzatam niezaleznie od tego gdzie stawia klocka ale patrzac na otoczenie nie dziwe sie tym ktorych skreca na widok zas...nego otoczenia. To my psiarze sami przyczyniamy sie do takiej opinii.
    • 0ffka Re: sprzatanie psich odchodów przez służby porząd 30.12.10, 05:44
      Warszawa to nie zachodnia Europa, więc skąd tutaj to pytanie?
    • Gość: Anna Re: sprzatanie psich odchodów przez służby porząd IP: 178.73.50.* 31.12.10, 20:35
      Sprzątam po moich psach, tylko jak zwykle nie ma tego gdzie wyrzucić. Osiedlowe śmietniki zakratowane i pozamykane. Zwykłych koszy na śmieci nie ma. Co ja mam nosić to do domu?
      • Gość: Robert Tak,masz to nosić do domu IP: *.acn.waw.pl 01.01.11, 12:01
        skoro łatwiej od kosza znaleźć Ci wymówkę.
      • Gość: Tomo Re: sprzatanie psich odchodów przez służby porząd IP: *.merinet.pl 01.01.11, 15:28
        Gość portalu: Anna napisał(a):
        Sprzątam po moich psach, tylko jak zwykle nie ma tego gdzie wyrzucić. Osiedlowe
        śmietniki zakratowane i pozamykane. Zwykłych koszy na śmieci nie ma. Co ja mam
        nosić to do domu?


        Duży problem, ale twój.
        To ty jesteś właścicielką psa i ty odpowiadasz za posprzątanie po nim.
        Jeżeli nie ma kosza to noś "to" do domu.
        • fedorczyk4 Re: sprzatanie psich odchodów przez służby porząd 01.01.11, 15:55
          Gość portalu: Tomo napisał(a):

          > Gość portalu: Anna napisał(a):
          > Sprzątam po moich psach, tylko jak zwykle nie ma tego gdzie wyrzucić. Osiedlowe
          > śmietniki zakratowane i pozamykane. Zwykłych koszy na śmieci nie ma. Co ja mam
          > nosić to do domu?

          >
          > Duży problem, ale twój.
          > To ty jesteś właścicielką psa i ty odpowiadasz za posprzątanie po nim.
          > Jeżeli nie ma kosza to noś "to" do domu.

          Niestety Tomo ma rację. To Twój, albo mój, problem. Czasem odwalam spory spacer nim znajdę kosz na śmieci, a czasem zabieram do śmietnika w moim budynku i tyle. Nie ma przebacz, to jest nasz "psi" obowiązek!
        • Gość: Anna Re: sprzatanie psich odchodów przez służby porząd IP: 178.73.50.* 01.01.11, 16:59
          A nie macie wrażenia, że skoro właściciele psów są zobowiązani do sprzątania po psach to miasto albo administracje są zobowiązane do postawienia koszy na śmieci?
          Dlaczego menel zostawiając butelkę (bo nie ma kosza) nie jest narażony na mandat?
          Dlaczego niektóre dzielnice potrafią postawić kosze i to od razu widać, jest czyściej.
          Nie będę tego nosiła do domu, bo wtedy wyprowadzenie psów nie ma sensu, stawiam kuwetę jak dla kota i mam to samo.
          • Gość: Tomo Re: sprzatanie psich odchodów przez służby porząd IP: *.merinet.pl 01.01.11, 18:12
            Gość portalu: Anna napisał(a):
            A nie macie wrażenia, że skoro właściciele psów są zobowiązani do sprzątania po psach to miasto albo administracje są zobowiązane do postawienia koszy na śmieci?


            Zobowiązani do postawienia koszy nie są, aczkolwiek zgadzam się że powinni.

            Dlaczego menel zostawiając butelkę (bo nie ma kosza) nie jest narażony na mandat?

            Jest narażony tak samo w miejscu gdzie są kosze jak i w takim gdzie ich nie ma.

            Dlaczego niektóre dzielnice potrafią postawić kosze i to od razu widać, jest czyściej.

            No niestety tak jest. Zacznij walczyć w swojej dzielnicy o to samo.

            Nie będę tego nosiła do domu, bo wtedy wyprowadzenie psów nie ma sensu, stawiam kuwetę jak dla kota i mam to samo.

            Zapewniam cię, że gdybyś trafiła na mnie jako swojego sąsiada to nosiłabyś, albo dzień w dzień miałabyś na łbie Straż Miejską. Aż do skutku.
            A tak w ogóle to zdanie, które napisałaś na końcu dowodzi tego, ze w ogóle nie powinnaś mieć psa. Rozumiem, że dla ciebie wyjście z nim na dwór ma na celu jedynie opróżnienie jego ukladu pokarmowego? Nie liczą się potrzeby zwierzaka i gdyby dało się to załatwić inaczej to postawiłabyś w domu kuwetę i trzymała tam zwierzaka przez 24h/dobę?
            I właśnie z takimi właścicielami psów jak ty powinno się walczyć wszystkimi dostępnymi środkami.
            Wbi sobie do tego pustego łba: sprzątanie po psie jest twoim psim (nomen omen) obowiązkiem. Fakt, że jesteś świnią i brudasem nie daje ci prawa do zamieniania w ściek życia innych mieszkańców miasta.
    • Gość: gość portalu Re: sprzatanie psich odchodów przez służby porząd IP: *.centertel.pl 01.01.11, 12:03
      zakopać w klepisku których pełno bo psy zniszczyły trawniki ( najlepiej razem z uśpionym psem)
      • fedorczyk4 Re: sprzatanie psich odchodów przez służby porząd 01.01.11, 15:53
        Gość portalu: gość portalu napisał(a):
        ( najlepiej razem z uśpionym psem)
        Jak czytam takich kretynów to zaczynam stawać sie zwolenniczką eutanzji.
    • marta.bau Re: sprzatanie psich odchodów przez służby porząd 19.09.11, 11:25
      nie maja a powinny mieć, tak sam jak administratorzy nieruchomości np spółdzielnie mieszkaniowe

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka