Dodaj do ulubionych

tekscik o W-wie

31.05.04, 13:30
Ciekawe co Wy na to? Tekst znalezony na forum Legii, gdzie wszyscy strasznie
sie oburzali na autora. Mnie rozbawil, ale jako osoba bedaca w W-wie tylko
przelotem moge miec skrzywione spojrzenie.

Felieton z oficjalnej strony Lecha, przedrukowany z oficjalnego programu
meczowego.

www.lech.poznan.pl/index.php?action=felietony
26/05 Widziane zza morza - Rzecz o stolicy

Tak się pechowo złożyło, że drugi raz w ciągu paru zaledwie dni przychodzi
nam podejmować u siebie drużynę z Warszawy. Każdy mieszkaniec Poznania wie
przecież, że nie ma nic gorszego jak gościć u siebie warszawiaka - nie dość,
że lodówkę opróżni, to jeszcze przy stole źle się zachowa, a na koniec nie
podziękuje nawet za poczęstunek. Niewdzięczny i niekulturalny mieszkaniec
stolicy będzie na dodatek uważał, że wszystko to mu się należy, a wszelkie
krytyki zbędzie wzruszeniem ramion i krótką wzmianką o prowincjonalnych
kompleksach. Potem rozpocznie się wykład o wyższości Warszawy nad resztą
świata, a Wielkopolską w szczególności.

A, bo u Was są pyry. A, bo u Was nie ma rządu. A, bo u Was są Słowiki. A, bo
u Was nie ma metra. I tak do końca świata. Miłość do stolicy mierzy się
bowiem takimi właśnie "abouwasami" oraz stopniem zaawansowania w "cfaniactwie
stosowanym", o którym powiem za chwilę. Po zakończeniu takiego monologu
dowiemy się, że mieszkamy w mieście nic nie wartym, sami zaś nie kochamy
naszego kraju, bo jak się jest patriotą, to trzeba kochać stolicę. I żaden
argument nie trafi do naszego gościa. Dopiero jak się upije przyzna, że w
Warszawie metra też nie ma, a rządu chętnie by się pozbyto. Przypomni też
sobie jak bardzo chciał, by na Bemowie powstał park rozrywki Michaela
Jacksona. Tyle, że jako człowiek z rosyjskiego zaboru głowę ma mocną i trudno
go spić - szkoda więc pieniędzy.

Stolica słynie w kraju z kultury jazdy, kultury wypowiedzi, wesołych twarzy
oraz niezwykłej wręcz przejrzystości życia publicznego. Słynie z tego, że
nikt nie patrzy tam na swoje interesy, lecz dla dobra miasta poświęca się co
dnia. Dlatego też warszawiak nie ma czego zazdrościć uporządkowanym i
pracowitym Wielkopolanom, wesołym i kulturalnym krakowianom czy niezależnym i
otwartym mieszkańcom Trójmiasta. Przeciw wszystkim tym cechom warszawiak
posiada bowiem jedną zabójczą broń - kombinerki.

Mieszkaniec stolicy kombinuje jak może i zadziwia świat tym, że często
całkiem nieźle na tym wychodzi. Już od czasów Grzesiuka wszyscy wiedzą, że
nie masz cfaniaka nad warszawiaka i że boso, ale w ostrogach wszyscy po
mieście chodzą - taki to już charakterny naród. Od zawsze wiadomo też było,
że taksówki spod Centralnego się nie bierze, mostu i kolumny nie kupuje,
najlepsze imprezy robi ciocia, a każdy Staszek był kiedyś apaszem. Czasy się
jednak zmieniają - u cioci na imieninach bywa nudno, Urząd Miasta chętnie
odsprzedałby jakiś most, spod Centralnego nie bierze się już tylko niektórych
taksówek, a osobiście znam jednego Staszka, który nawet nie wie, co to apasz.
Nie dajmy się jednak zwieść - ktoś na pewno nas tam oszuka, bo jak mawiała
stara warszawska piosenka: "Warszawa da się lubić, tutaj portfel możesz
stracić oraz dokumenty zgubić".

Najgorszą rzeczą, którą można zrobić, to zaprosić do siebie Legionistę. Bo
ten nie dość, że popełni wszystkie powyższe przewinienia, to jeszcze chomika
pobije, wyrżnie w kanapie literkę L, a telewizor tak przestawi, że będzie
odbierać wyłącznie TVN. Na dodatek sąsiedzi mogą nie wytrzymać wyrażanych po
łacinie wzajemnych epitetów i szybko pojawi się policja. Może więc nie
zapraszać ich do siebie? Niech siedzą tam, gdzie im dobrze. My do nich też
nie będziemy jeździć - przecież ucywilizować stolicy się nie da, bo zdziczała
tak, że żaden święty tego nie odkręci. I tu pojawia się problem - co my byśmy
bez Nich zrobili oraz co Oni zrobiliby bez nas...? Gdzie kierowalibyśmy swoje
gorące uczucia? Skąd Oni braliby siłę?

Posiadanie oficjalnego i niewątpliwego wroga to fajna rzecz. Módlmy się, żeby
miał się dobrze i nie chorował. Bowiem tylko wtedy będziemy mogli regularnie
wykazywać swoją wyższość. Wyższość Wielkopolski i naszego sposobu na życie.
Wyższość systematyczności nad spontanicznością oraz zorganizowania nad
prowizorką. Wyższość ducha i ciała. Wyższość naszych krajobrazów, naszych
miast, naszych zamków, naszych osiągnięć technicznych, naukowych, sportowych
i każdych innych. Trzymajmy kciuki, żeby nie przeniesiono stolicy do Klewek -
Mazury to ładne miejsce, ale czy ktoś chciałby grać przeciwko Talibom?

Na zakończenie ze skruchą wyznam, że całkiem lubię Warszawę. Zabawne,
miejscami ładne, pełne życia miasto. Nie jest tak piękne i czarujące jak
choćby Poznań, ale może być ciekawe. Czy wiesz na przykład czytelniku, że al.
Ujazdowskie, gdzie mieści się Kancelaria Premiera, stały się drugim po
Częstochowie najczęstszym miejscem spotkań Polaków? Oto krótki sprawdzian
wiedzy o Warszawie:

1. Biust warszawskiej syrenki jest:
a. za mały
b. za duży
c. mało interesujący

2. Najwięcej Wietnamczyków mieszka:
a. na Wiejskiej
b. za Żelazną Bramą
c. w Hanoi

3. Dziadkiem parkingowym zwano:
a. pomnik Marszałka Piłsudskiego przy Hotelu Europejskim
b. Marka Jóźwiaka podczas meczu z Schalke 04
c. Henryka Dzido - kandydata Samoobrony na prezydenta miasta

4. Lody w Warszawie kupuje się na:
a. gałki
b. kulki
c. ulicy Poznańskiej

5. Najliczniej odwiedzanym zabytkiem Warszawy jest:
a. Zamek Królewski
b. stadion Polonii
c. stadion Legii

Uwaga: wszystkie odpowiedzi mogą być prawidłowe. Welcome to Warsaw!

Autor: Artur Habant
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka