jarabbit
01.03.13, 20:11
".......Odnośnie aroganckiego zachowania urzędnika, postępowanie wyjaśniające dowiodło, że sytuacja taka nie miała miejsca."
Oczywiście,że nie miało miejsca.Słowo urzędnika kontra słowo petenta. Ciekawe,komu uwierzą????
Ja miałem podobny przypadek- w urzędzie gminy Warszawa Praga Południe, w wydziale komunikacji.
Na zakończenie rozmowy i prośbę o podanie nazwiska pani co prawda nie rzuciła słuchawki, ale odpowiedziała,że nie musi podawać nazwiska, bo dzwonię do urzędu. Chodziło jakieś dokumenty potrzebne do rejestracji samochodu. Chodziło pewnie o to ,żeby nie ponosić konsekwencji w razie przekazania błędnej (jak się później okazało) informacji.