tarantula01
31.12.04, 20:50
Zarzuty wobec miejskich urzędników, inwestycja opóźniona
Złote Tarasy na wiosnę 2006
Największa inwestycja ostatnich lat - Złote Tarasy - będzie otwarta dopiero
wiosną 2006 r. Ale już w przyszłym roku w sądowych ławach zasiądzie czwórka
byłych urzędników z zarządu gminy Centrum, oskarżonych o działanie na szkodę
miasta.
Prokuratura skierowała w środę akt oskarżenia przeciwko członkom zarządu
byłej gminy Centrum: burmistrzowi Janowi Wietesce (SLD) i jego zastępcom:
Jerzemu Guzowi (PO), Wojciechowi Szymborskiemu (SLD) i Bogdanowi Michalskiemu
(SLD), oraz notariuszowi Zenonowi Marmajowi. Pisaliśmy o tym w "Rz"
dwukrotnie w tym tygodniu.
Zarząd spółki, którą zawiązywali oskarżeni urzędnicy, dziś milczy jak
zaklęty. - Ani słowa komentarza. Nie odnosimy się do sporów sądowych - mówi
krótko rzecznik Złotych Tarasów Ewa Łydkowska.
Niezależnie od zarzutów wobec urzędników spółka ma kłopoty z samą budową.
Kilka miesięcy temu Wojewódzki Sąd Administracyjny nakazał wstrzymanie prac.
Złote Tarasy odwołały się do NSA, który rozpatrzy sprawę w styczniu. - Jednak
już jest pewne, że mamy pół roku opóźnienia w budowie. Nie otworzymy
inwestycji, tak jak planowaliśmy, jesienią 2005 r., ale wiosną 2006 -
informuje rzecznik spółki.
O satysfakcji z decyzji prokuratury może mówić prezydent Lech Kaczyński,
który dwa lata temu dołożył własny wniosek o nieprawidłowościach przy
inwestycji. Prokuratura włączyła go do toczącego się już śledztwa.
- Tu nie można mówić o satysfakcji. Raczej jest to powód do smutku, że do
takich rzeczy w Warszawie dochodziło - komentuje Kaczyński. - Mam tylko
nadzieję, że z podobną konsekwencją prokuratura zajmie się innymi
nieprawidłowościami, które zasygnalizowaliśmy we wnioskach po
przeprowadzonych kontrolach - mówi.
Sprawa Złotych Tarasów to finał jednego z ok. 40 doniesień o podejrzeniu
popełnienia przestępstwa przez urzędników poprzedniej ekipy, które Kaczyński
skierował do prokuratury. I na razie jest to jedyna sprawa zakończona
oskarżeniem konkretnych urzędników.
Zgodnie z umową pomiędzy stołecznym samorządem a Holendrami (podpisaną w 1998
r. przez Wojciecha Kozaka, ówczesnego wiceburmistrza gminy Centrum) w zamian
za grunt gmina Centrum miała otrzymać udziały w spółce. Ich wartość wyceniono
na 114 mln zł, a według prokuratury i opinii biegłego powinno to być o 101
mln więcej. Zatem Jan Wieteska i jego zastępcy narazili miasto na szkodę, bo
nie sprzeciwili się tej niekorzystnej transakcji.
Prokuratura badała jeszcze wątek związany z podpisywaniem umów. Jednak od
tamtego momentu minęło 5 lat i sprawa się przedawniła. Zatem ani Wojciech
Kozak, ani rządzący w 1998 r. Warszawą Marcin Święcicki do odpowiedzialności
pociągnięci nie zostaną.
Izabela Kraj
www.rzeczpospolita.pl/dodatki/warszawa_041231/warszawa_a_8.html
A co będzie jak NSA podtrzyma wyrok niższej instancji?