Gość: kaniini
IP: 193.0.117.*
22.07.05, 10:18
....najgorszym wrogom. Jeśli kiedyś znów zbłądzicie do podziemi BUW-u to
niech Was ręka boska broni sięgać do portfela i płacić za to coś szumnie
zwane kebabem. Pierwszy raz zamówiłam w cienkim cieście i dostałam coś polane
keczupem, wypchane kapustą pekińską i mięsem najgorszego sortu, tłustym ze
skórą - obrzydlistwo. Chociaż byłam wyjątkowo wygłodzona wywaliłam połowę, a
nigdy mi się nic takiego nie zdarzyło, choć kebaby jadam w róznych miejscach
miastach i są różne - to jednak zawse były jadalne.
Dobra - damy drugą szansę - kebab na grubym - kiedy zobaczyłam, jak pani,
włożywszy grubą bułkę do podgrzewacza - sprawdza wnętrze palcem to wymiękłam.
Zawartość nie odstawała od tego, co znalazłam w cienkim.
Obsługa trwała chyba z 15 minut - pani nożem tępym jak niektórzy politycy
niezdarnie smyrała smutny i cienki palik z mięsem, a i tak mam wrażenie, że
powsadzała do środka te świństwa skądinąd.
Jak jeszcze zobaczyłam, że ona bez żadnych rękawiczek i serwetek robi te
cuda - "tymi samymi ręcami"
Moi znajomi mieli podobne odczucia.
Cóż trudno mnie posądzić o niszczenie konkurencji, bo po likwidacji kebabowni
na przeciwko BUW-u, gdzie teraz sprzedają najdroższe mieszkania w Warszawie -
przydałoby się tam miejsce z dobrym, tanim jedzeniem.
Pozdrawiam i zdobrego serca życzę - omijajcie HulaKebab.