d.z
02.08.05, 07:39
Byłem na tej uroczystości.
Rzeczywiście pojawiło się sporo gości i to nie tylko warszawiaków bo wśród
ludzi było słychac obce języki. Było też dużo rodzin z małymi dziećmi.
Krótkie przemówienie wygłosił prezydent Warszawy. Wciągnieto na maszt polską
flagę przy hymnie.
Oficjalnie zapalono ogień, który ma nieprzerwanie świecić do dnia powstańczej
kapitulacji.
Były jednak również i "zgrzyty".
Kiedy harcerze po zapaleniu ogniska zaczęli nucic pieśń, mikrofon wręczono
jakiejś kobiecie, która chyba nigdy w ręku tego urządzenia nie miała. Efekt?
Co czwarte słowo śpiewała do mikrofonu ci co stali dalej nie rozumieli o co
chodzi zupełnie.
Kiedy już intonacja pieśni sie skończyła głos odano starszemu panu dawnemu
harcerzowi. Moim zdaniem nie powinno sie tego zrobić bo panu pomyliły sie
okazje, zaczął w dość chaotyczny sposób opowiadac o tym jak po wojnie wrócił
do Warszawy, jak pracował przy odbudowie, jak trafił do rady zakładowej i jak
go z pracy potem wyrzucono.
Mam duży szacunek dla historii zycia tego pana ale jego urywane opowieści
zabrzmiały niczym zgrzyt w dniu rocznicy wybuchu Powstania.
Tym, którzy na kopcu jeszcze nie byli polecam odwiedzenie tego miejsca.
Nie tylko ze względu na obchody rocznicy Powstania Warszawskiego ale również
ze względu na bardzo ciekawy widok panoramy Warszawy.