Dodaj do ulubionych

Jazzgot schodzi na psy? :-((

15.11.02, 14:31
Razem z koleżanką siedziałyśmy wczoraj w niemal pustej knajpie Jazzgot -
obok teatru Dramatycznego. Siedziałyśmy prawie trzy godziny, zamawiając
rozsądne ilości jedzenia. Kelner się mylił, gubił, nie donosił sztućców
(placki ziemniaczane musiałam zjeść palcami, bo stygły, a ja byłam głodna
jak diabli) Na piwo czekałyśmy po pół godziny, poza tym miał potworną
manierę kumplowania się z klientem, od razu per ty, dosiadał się do stolika
itd., co dziesięć minut znudzonym głosem pytał: "Coś jeszcze?" - jednym
słowem był namolny i denerwujący. Na koniec pomylił mu się rachunek, okazało
się, że nie doliczył ze trzech dań (cholera wie, może zaliczył sobie do
własnej kieszeni - skoro nie wbił do kasy) i żądał, żebyśmy same doszły ile
jeszcze musimy dopłacić.
W końcu gdy już zapłaciłyśmy, dokładną sumę, posiedziałyśmy jeszcze trochę,
i myślałam o tym, żeby zostawić mu nawet jakiś napiwek, gdy będziemy
wychodzić. Po pięciu minutach podchodzi do nas skurczybyk kelner, z hukiem
dostawia jakieś krzesło do naszego stolika, o mało nie waląc mojej koleżanki
z nogę i niemal krzyczy: "Chciałem zauważyć, że pięknie doceniłyście pracę
kelnera, to naprawdę cudowne polskie zwyczaje i chamstwo!".
Zatkało nas. Do tego stopnia, że patrzyłyśmy na niego jak w malowane wrota,
aż się zamknął i sobie poszedł. Wtedy jak jeden mąż wstałyśmy i wyszły, nie
muszę dodawać, że napiwku nie dostał. I CO WY NA TO? Rozumiem, że napiwki to
miły zwyczaj, ale na boga, chyba nie obowiązek!?!?!? A domaganie się ich w
ten sposób świadczy chyba chamstwie kelnera nie naszym. Co to ma być?
Terroryzm kelnerów? Daję napiwki, oczywiście że daję: zostawiam je
wychodząc, nie robię z tego ceremonii przy rachunku. Może to błąd? MOże są
jakieś nowe zwyczaje, ale tak czy siak, Jazzgot chyba zacznę omijać. A
szkoda, bo knajpa fajna i zawsze byłam tam dobrze traktowana.

Obserwuj wątek
    • Gość: bywalec Re: Jazzgot schodzi na psy? :-(( IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 19.11.02, 01:05
      Bywam dosyć często w odwiedzonym przez Ciebie klubie-niedrogo,fajne koncerty...
      Zdarzało mi się czekać ok.15 min.na piwo(przy dużym ruchu),ale nigdy nie
      spotkałem się z lekceważeniem czy wręcz opisywanym przez Ciebie przypadkiem
      traktowania gości.Co do zwracania się per Ty,to cóż-nie każdy to lubi(w końcu
      to ja mam prawo decydować,z kim chce się bratać),ale w końcu jest to
      zdecydowanie powszechne-szczególnie w miejscach odwiedzanych przez młodych
      ludzi i przez takich również obsługiwanych.Szkoda,że nie rozmawiałaś z
      menadżerem-może porządny zjeb wyprostował by klienta.
    • Gość: bles Re: Jazzgot schodzi na psy? :-(( IP: 195.205.254.* 19.11.02, 19:51
      NIE ZGADZAM sie z opinia na temat jednego kelnera ktora ubliza calemu
      klubowi.Jestem czestym bywalcem tego miejsca(klubu).Apropo dosiadania sie do
      stolika i kumplowania z klientem to mi odpowiada i wielu moim znajomym bo to
      alternatywny klub a nie sztywniacka restauracja z kelnerami zapietymi pod
      muszki.
      • demon_tego_forum O normals znowu 19.11.02, 20:11
        ty chodzisz do knajp? czy do barów mlecznych?
    • Gość: elgreco Re: Jazzgot schodzi na psy? :-(( IP: *.crt.warszawa.supermedia.pl 20.11.02, 13:10
      Na twoim miejscu raczej omijalbym tego kelnera a nie klub, ktory w moim
      odczuciu jest bardzo fajny - jedno z nielicznych miejsc w Warszawie gdzie jest
      naprawde niekomercyjna muzyka (np. ostatni koncert Satoko Fujii). Dziwie sie ze
      nie zwrocilas sie do managera, byc moze ten kelner juz by tam nie pracowal.
      Pozdrawiam
    • fnop Re: Jazzgot schodzi na psy? :-(( 21.11.02, 09:28
      zawsze byłem zadowolony z obsługi w Jazzgocie; owszem zdarzały się potknięcia,
      drobne pomyłki - ale to jest wpisane w "jazzgotliwą" atmosferę tego klubu;
      generalnie zawsze było OK; to, o czym pisze Amidala to zwykłe chamstwo - może
      jakiś nowy kelner? zdecydowanie ruszyłbym z tym do menedżera
      • bob-budowniczy Re: Jazzgot schodzi na psy? :-(( 22.11.02, 15:40
        Potwierdzam że chamstwo i jeszcze na rachunkach coś nie teges np. wyszło że
        woda mineralna 8 zł.
        Właściciele tego przybytku to chyba niezłe sknerusy, skoro kelnerzy muszą tak
        zabiegać o swoje apanaże...
        • Gość: Niech Re: Jazzgot schodzi na psy? :-(( IP: 217.197.165.* 22.11.02, 15:45
          Wydawalo mi sie, ze sprawe wyjasnilem juz na forum W-wa/restauracje. Doczepilo
          sie to babsko do mnie i smrod sie bedzie ciagnal za mna do samego zgonu.
          Odczepcie sie od ubogich kelnerow. Nie podoba sie - knajp jest wiele. Staram
          sie jak moge, staje na lbie, zeby klienci czuli sie w knajpie jak w domu - a tu
          jakies fochy. Z tych nerwow wezme sobie chyba jutro wolne.
    • Gość: Anna Re: Jazzgot schodzi na psy? :-(( IP: proxy / 217.153.35.* 22.11.02, 16:39
      A ja mam pytanko z trochę innej beczki - jak kształtują się ceny w Jazzgocie?
      (najlepiej z przykładami ;-) )

      Pozdrawiam

      Ania
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka