oliwa65
18.05.07, 09:02
Stanie budowa metra w Warszawie?
I znowu przez nieudacznictwo HGW i jej przemądrzałych kolesiów wiceprezydentów
padnie trwajaca inwestycja, tak ważna dla Warszawiaków.
Przekonany pan Wojciechowicz, ze firmy nie zejda z budowy. Oby Pan sie nie
zdziwił. Tak jak sie wypowiedzieli, bardziej im sie oplaca zerwac umowe niz
robic dalej robote.
Hanka nie bierze pod uwage ze zostanie rozbabrana robota, trudno bedzie wybrac
kolejnego wykonawce a gdy juz sie tak stanie to cena bedzie horendalna.
Kolejne straty dla mieszkanców, ale czym tu sie przejmowac przeciez to nie ona
zaplaci ze swojej pensji a z naszych podatkow.
Bedzie tak jak z mostem Polnocnym.
NIEUDACZNICY NIEUDACZNICY NIEUDACZNICY !!!
"Życie Warszawy" zastanawia się, czy stanie budowa stołecznego metra. Dziennik
podaje, że firmy budujące pierwszą linię metra zażądały od miasta większego
wynagrodzenia. Chodzi o 70 milionów złotych"
Gazeta Wyborcza
"Kolejny argument wykonawców to wzrost kosztów pracy. Żeby zatrzymać
robotników, którzy masowo wyjeżdżają do Irlandii i Wielkiej Brytanii, muszą im
więcej płacić.
Firmy budujące metro twierdzą, że jeśli nie dostaną dodatkowych pieniędzy, w
ostateczności zejdą z placu budowy. - Kary za zerwanie kontraktu i tak byłyby
niższe od naszych strat - ocenia Henryk Złocki. Jednak w razie przerwania
budowy otwarcie metra do Młocin mogłoby się opóźnić o wiele miesięcy. Nie
wiadomo bowiem, kiedy i za jaką cenę udałoby się znaleźć nowych wykonawców.
Metro Warszawskie twierdzi, że nie ma podstaw do podwyższenia zapłaty. - To
jest tzw. kontrakt krótkoterminowy, w którym nie przewidziano waloryzacji
spowodowanej wzrostem cen materiałów - przypomina Grzegorz Żurawski, rzecznik
Metra. Zastrzega jednak, że to władze miasta ostatecznie zdecydują, co zrobić
z żądaniami firm.
Odpowiedzialny za inwestycje wiceprezydent Jacek Wojciechowicz też nie jest
skory do zapłaty. - Zastanowimy się, co z tym zrobić. Wydaje się jednak, że
firmy powinny odpowiednio kalkulować swoje ryzyko, a nie przerzucać je na
miasto. Z drugiej strony nie wykluczam, że w wyjątkowych sytuacjach takie
roszczenia są uzasadnione - zaznacza. Sam nie wierzy w przerwanie robót i
zejście firm z placu budowy, bo to popsułoby ich wizerunek."