Dodaj do ulubionych

FAE Kazimierza Szpotańskiego na Kamionku

20.11.08, 17:24
FAE - Fabryka Aparatów Elektrycznych imż. Kazimierza Szpotańskiego
przy ul. Kałuszyńskiej 2-4-6 była na Kamionku jedną z największych
i najnowocześniejszych firm naukowo-produkcyjnych w 20-leciu
międzywojennym.
Dom Spotkań z Historią zaprasza na spotkanie z synem byłego
właściciela:
www.dsh.waw.pl/pl/spotkania/zapowiedzi/zapowiedz/419
Modernistyczne zabudowania byłej fabryki zajmuje obecnie
Wyższa Szkoła Nauk Społecznych

Pozdrowienia :)
Obserwuj wątek
    • andrzej_b2 Re: FAE Kazimierza Szpotańskiego na Kamionku 30.11.08, 10:53
      Byłem wczoraj na miejscu około godz. 17:30, niestety okazało się, że spotkanie akurat się skończyło. Została tylko grupka uczestników rozmawiających z pp. Szpotańskim i Świątkiem. Personel poinformował mnie, że początek spotkania był o godz. 16:00. Cóż więc to za informacja?

      W przyszłości sprawdzajcie, sprawdzajcie i jeszcze raz sprawdzajcie.
      • zbyszek_33 Re: FAE Kazimierza Szpotańskiego na Kamionku 05.12.08, 11:44
        Ponieważ spotkanie nie udało się w realu, to może w wirtualu:

        Tu prasowa notatka:
        www.mieszkaniec.pl/Archiwum/PDF/2008/pdf/23.pdf
        Tu archiwalne zdjęcia:
        www.wnp.pl/pliki/701.html
        Informacja ta jest skierowana do forumowiczów, którzy być może też
        spóźnili się na spotkanie z p. Szpotańskim, na skutek błędnej
        informacji o godzinie spotkania zamieszczonej na stronce DSH.

        dla wszystkich > Pozdrowienia



        • andrzej_b2 Re: FAE Kazimierza Szpotańskiego na Kamionku 05.12.08, 19:55
          Dziękuję za linki, i ze swej strony rewanżuję się skanem karty katalogowej FAE z 1940 r. (ze zbiorów a_b2):
          foto1.m.onet.pl/_m/2b3e1c6b5514e3a2800ce6f3d7639b09,21,19,0.jpg
          oraz garścią wspomnień z lat swej pracy w ZWAWN im. G. Dymitrowa (A5) – d. FAE K. Szpotańskiego. Nie wiem, o czym mówiono na spotkaniu, więc wybaczcie jeśli poruszę tematy już znane.

          Rzecz działa się dość dawno temu, gdy w Zakładach pracowali jeszcze ludzie pamiętający czasy najlepszych lat firmy i postać właściciela – inż. Kazimierza Szpotańskiego. Wśród nich byli to inżynierowie: Leszek Steinduchert, Kazimierz Pustoła, Kazimierz Auleitner, Leon Suwart, Mieczysław Jasiński i in., a z nimi, wśród kilkusetosobowej załogi byłem i ja, młody chłopak. Wtedy Zakład A5 specjalizował się w produkcji przekładników prądowych i napięciowych, odgromników, wyłączników i aparatury kolejowej oraz był u szczytu swej komunistycznej prosperity.
          Patrząc na kolekcję dawnych zdjęć przypominają mi się różne opowiadania starszych kolegów o minionych czasach. Z fotką przedstawiającą wozy dostawcze kojarzy mi się taka oto informacja. Ze względów oszczędnościowych fabryka nie posiadała własnych środków przewozowych. Wystarczyła umowa z firmami utrzymującymi platformy transportowe, by w razie potrzeby uruchomić je na każde polecenie telefoniczne. Wtedy była to normalna praktyka, jakże inna od późniejszej, gdy każdy zakład pracy posiadał własny transport.

          Na innych zdjęciach widzę twarze ludzi, niestety niezidentyfikowanych. Nie rozpoznam tam nikogo, oprócz dyr. Szpotańskiego, znanego mi z wcześniejszych ujęć. Ten wątek „pracowniczy” kojarzy mi się z pewnym opowiadaniem o ciekawym zwyczaju wyróżniania personelu przez właściciela. Znał wszystkich po nazwisku i po efektach pracy. Nie kierował firmą zza biurka, ale często wizytował stanowiska pracy, doradzał, chwalił, jak trzeba ganił. Oprócz oczywiście wynagrodzenia niektórych pracowników wyróżniał, ale bez ostentacji i bez okazji, podchodząc do stanowisk roboczych i wręczając koperty z gratyfikacjami.
          Bez przesady można powiedzieć, że FAE a później Zakład A5, przez wiele były kuźnią kadr dla przemysłu elektrycznego i energetycznego w Polsce. Przez firmę przeszło wielu specjalistów, późniejszych profesorów i docentów, że wymienię choćby kilku: S. Dzierzbicki, Z. Grunwald, S. Hładki, W. Lesiowski, St. Nurek, W. Starczakow, T. Szpor, J. Zalewski, W. Żmigrodzki i wspomniany już K. Auleitner – którzy stanowili kadrę naukową wielu politechnik i instytutów naukowych.
          Pozdrawiam :-)




          • andrzej_b2 Dyrektor 07.12.08, 11:42
            Szpotański miał wielki szacunek do pracy robotnika, przez którą sam przeszedł na początku drogi zawodowej. Nie uznawał żadnej segregacji w stosunkach międzyludzkich na terenie FAE. Stołówka była jedna dla wszystkich, doroczna zabawa wspólna, od dyrektora naczelnego z rodziną po robotników z ich rodzinami. Kładł wielki nacisk na poznanie psychiki każdego pracownika. Nie omijał żadnej okazji kontaktów z rodzinami swojej załogi, stąd zwyczaj zwiedzania fabryki przez żony pracowników, łączony z okolicznościową herbatką, urządzanie choinki dla dzieci i wspólnych jubileuszy. Wiedział, że człowiek spełniony w życiu rodzinnym raduje się, gdy widzi te same doznania w kręgu swych kolegów. Najistotniejszą w stosunkach międzyludzkich była atmosfera wzajemnego zaufania, a największą ambicją pracownika FAE było nie zawieść zaufania dyrektora.
            Umiał stworzyć w fabryce ognisko twórczej pracy, nie tylko inżynierskiej. Ludzie zdolni, ambitni i pracowici, pracując w fabryce w stosunkowo krótkim czasie znacznie rozszerzali horyzonty techniczne i uzyskiwali coraz wyższe pozycje zawodowe, a w życiu osobistym coraz większe zadowolenie moralne i materialne. Integracji pracowników służyły różne inicjatywy socjalne, np.: zakładowy dom mieszkalny przy ul. Kamionkowskiej 27, stołówka, biblioteka, klub sportowy i kąpielisko. Od 1937 r. wydawano periodyk „Informacje dla Przyjaciół FAE”. Dyrektor był miłośnikiem książki. Hojnie wyposażył w księgozbiór szkołę powszechną przy Gocławskiej 4, do której uczęszczały dzieci pracowników. W 1938 r. uznał, że najtrwalszym śladem uczczenia XX-lecie istnienia firmy będzie utworzenie „Biblioteki XX-lecia”. Zamierzał ją zlokalizować w nowym budynku przy ul. Drewnickiej z przeznaczeniem na użytek wszystkich mieszkańców Kamionka. Wybuch wojny zniweczył te plany.
            Pozdrawiam
            • andrzej_b2 Re: Dyrektor 07.12.08, 14:01
              W uzupełnieniu wątku dodam, że do szkoły powszechnej nr 20 przy ul. Gocławskiej uczęszczał Jacek, syn dyr. Szpotańskiego, a on sam był przewodniczącym Komitetu Rodzicielskiego.
              Pozdrawiam :-)
              • andrzej_b2 Prezes 08.12.08, 18:50
                Oprócz pracy zawodowej, Kazimierz Szpotański działał na niwie społecznej. Był członkiem założycielem, a w latach 1938 – 39 prezesem Stowarzyszenia Elektryków Polskich, zaś FAE najstarszym członkiem zbiorowym SEP. Prezesurę sprawował nieoficjalnie przez cały okres okupacji, gdyż wybrany tuż przed wojną jego następca inż. Antoni Krzyszkowski nie zdążył objąć urzędowania. Lata okupacji były okresem wielkiej próby postaw moralnych i charakterów, z której Szpotański wyszedł bez skazy. W tym czasie fabryka została przejęta przez koncern AEG i pracowała pod nadzorem niemieckiego treuhändera. Wówczas to wielu inżynierów i licznych członków SEP, a zwłaszcza osób starszych wiekiem, zawdzięcza Prezesowi pomoc, opiekę, a nawet i życie. Karta zatrudnienia wystawiona przez FAE, opatrzona pieczęciami niemieckimi, chroniła od łapanek i obozów. Nie zabrakło życzliwości ze strony Prezesa i FAE, dla nikogo komu pomoc mogła ulżyć i podtrzymać na duchu. Podczas okupacji fabryka pracowała bez większych zakłóceń a jej schrony, ambulatorium i stołówka były udostępniane wszystkim potrzebującym. Innymi formami altruistycznej pomocy było organizowanie praktyk dla młodzieży, co chroniło przed wywozem na roboty do Niemiec, paczki dla więźniów obozów, wydobywanie osób z gestapowskich aresztów.
                W nocy z 10 na 11listopada 1942 r., w ramach akcji pogromu inteligencji polskiej, Szpotański został przez Niemców aresztowany. Został osadzony na Pawiaku w celi razem z prof. Kazimierzem Drewnowskim, rektorem PW i pisarzem Adamem Grzymałą-Siedleckim, gdzie przesiedział 111 dni. Nawet i wówczas nie opuszczały go spokój i optymizm.
                Za największy cios w swym życiu inż. Szpotański uważał zburzenie fabryki przez Niemców 10 września 1944 r., gdy miała się ku końcowi zwycięska bitwa o Pragę, i po wojnie wyrzucenie go z... jego zakładów (ale o tym zapewne było na spotkaniu).
                Pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka