Dodaj do ulubionych

Njasłabsze ogniwo

29.01.07, 18:52
W trudnych warunkach drogowych - jak w ostatnich śniegach - tworzą się na
drogach kolumny, bo trudne warunki zniechęcają do wyprzedzania.
Dla niektórych będą to warunki uniemożliwiające wyprzedzanie, a dla innych
tylko utrudniające.
I kolumnę z reguły prowadzi jakiś mniej doświadczony kierowca a wypełniona
jest i słabszymi i lepszymi.
Z racji swoje długości kolumna niemożliwa jest do łyknięcia na jeden raz, więc
wymaga kilku etapów.
Problem w tym, że jadący w kolumnie i nie zamierzający wyprzedzać, uważają
tych wyprzedzających za, najłagodniej mówiąc, nierozsądnych, a dosadniej za
debili, samobójców i morderców. Więc nie ułatwiają im wyprzedzania, ba - wręcz
uniemożliwiają, zachowując minimalne odległości od poprzedzających pojazdów,
by przypadkiem nie wciął się jakiś "cham", "cwaniak" czy "przedstawiciel
handlowy".
Jakoś nie przychodzi im do głowy, że własne umiejętności niekoniecznie są
adekwatne dla wszystkich kierujących.

Tak więc sprawność przemieszczania się po trudnych drogach często nie zależy
od najlepszego, ale od najsłabszego kierującego - jak w łańcuchu, który jest
tak mocny, jak jego najsłabsze ogniwo.

Warto by pomyśleć trochę o innych i umożliwiać wyprzedzanie tym, dla których
żółwia prędkość kolumny nie jest wystarczająca.

Ostatnio wyprzedzałem kolumnę ciągniętą przez CC z prędkością 25 km/godz.
Na raz się nie udało, musiałem robić to na trzy razy.
Po pierwszym etapie zasygnalizowałem chęć zjechania na prawo, zrównałem
prędkość z prawym pasem, włączyłem migacz i ustawiłem się na środku pomiędzy
dwoma samochodami czekając na powiększenie odstępu. Nie doczekałem się.
Wjechałem mimo to (ok. 10m. przed następnym samochodem) i doczekałem się.
Na klakson i długie światła.
Pewnie uznał, że go nie widziałem i dlatego postanowił się mi ukazać...

Na ironię losu im bardziej śliska nawierzchnia, tym ... łatwiej wyprzedzić, bo
odległości zachowywane przez samochody w kolumnie są dużo większe niż długość
jednego samochodu.

Pozdrawiam,
Mejson
--
Automobil
Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
Obserwuj wątek
    • emes-nju Re: Njasłabsze ogniwo 29.01.07, 19:43
      To niezostawianie miejsca jest tym dziwniejsze, ze sprowadza na kolumne dodatkowe zagrozenie - w koncu czolowe zderzenie obok kolumny z cala pewnoscia trafi odlamkami w kolumne.

      Piszesz, ze jak jest bardziej slisko, to latwiej. Otoz nie zawsze... Czasem zestrachane towarzystwo jedzie 30-40 km/h (lepiej tak niz skonczyc w rowie), ale z odstepami jak w letni, sloneczny dzien.
    • ab_extra Re: Njasłabsze ogniwo 29.01.07, 20:01
      Sądzisz, że po to trzymam bezpieczny dystans od poprzedzającego pojazdu, żeby
      pół metra od zderzaka pojawił mi się nagle jakiś szybki ale bezpieczny? Wiesz
      jak wygląda taka reakcja łańcuchowa nagłego hamowania w kolumnie?
      • Gość: Kodem_PL takie zycie... IP: *.hor.brad.ac.uk 29.01.07, 20:58
        No coz, takie zycie. Albo dymasz, albo jestes dymany. Ty zdecydowanie jestes
        dymany;-)

        A tak powaznie, to trzymaj wiekszy dystans. Taki, zeby byl bezpieczny nawet jak
        wjedzie ktos przed Ciebie.
        • revolution_82 Re: takie zycie... 29.01.07, 21:58
          Niedawno jak ta ostatnia ślamazara jechałem grzecznie w kolumnie, jechałem 40 i
          jakoś mnie to nie bolało. I w pewnym momencie zostaliśmy "wydymani" przez gościa
          w fiacie stilo. Parę kilometrów dalej pan z fiata został "wydymany" przez rów i
          hydrant. I stał jak ta ciota z komóreczką w ręku i patrzył jak przejeżdżamy koło
          niego...40 km/h.
          • kodem_pl Re: takie zycie... 30.01.07, 00:58
            Takie zycie. To choroby weneryczne;-)
      • mejson.e Reakcja łańcuchowa 30.01.07, 00:00
        ab_extra napisał:

        "Sądzisz, że po to trzymam bezpieczny dystans od poprzedzającego pojazdu, żeby
        pół metra od zderzaka pojawił mi się nagle jakiś szybki ale bezpieczny?"

        Dlaczego piszesz pół metra, gdy ja piszę 10 metrów?
        Dla manipulacji?

        "Wiesz jak wygląda taka reakcja łańcuchowa nagłego hamowania w kolumnie?"

        Doskonale wiem, dlatego wyrównuję prędkość z kolumną jeszcze na sąsiednim pasie,
        a od ziomala w kolumnie oczekuję współpracy, a nie bezmyślnego pouczania i
        narażania życia wielu ludzi.

        Poruszyłem tu temat istotny dla bezpieczeństwa, a Ty wolisz nic nie wnoszące
        pyskówki?

        Pozdrawiam,
        Mejson
        --
        Automobil
        Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
        • 1realista Re: Reakcja łańcuchowa 30.01.07, 00:51
          wiesz moze to kwestia inteligencji. Inteligencja pozwala na na skonstruowaniu a nastepnie zrozumieniu zalezności zdarzenie-skutek. O kulturze i uprzejmosci nie wspomnę...
        • ab_extra Re: Reakcja łańcuchowa 30.01.07, 08:42
          Chłopie, co to jest 10 m na ślizgawce? A w kolumnie jest tak, że za mną też się
          ktoś turla i zwykle trudno wyczuć ile on będzie potrzebował metrów na gwałtowne
          wytracenie prędkości. Człowieku, to ty podejmujesz ryzyko manewru i to ty musisz
          mieć pełne rozeznanie, czy zdołasz go bezpiecznie wykonać, między innymi musisz
          wiedzieć, czy masz warunki powrotu na prawy pas. Nie jesteś pewien - nie
          zaczynaj manewru. Ty podejmujesz ryzyko i ty ponosisz pełną odpowiedzialność.
          Nie zmuszaj mnie do podejmowania ryzyka gwałtownego wytracania prędkości na
          ślizgawce w kolumnie, żeby umożliwić ci robienie swoich szaleństw.
          • tiges_wiz Re: Reakcja łańcuchowa 30.01.07, 08:50
            ja tam nie ma z tym problemu .. w czasie slizgawki zostawiam z 3-4 sekundy (3
            sekundy przy 40 km/h to jest 30 m. Jak ktos chce wyprzedzac niech jedzie smialo
            .. byc moze uwaza ze mozna. to jego sprawa.
            • ab_extra Więc pomyślmy: 30.01.07, 09:07
              Masz te 30 m na slizgawce. W sytuacji, gdy wjedzie ci tam Mejson, z tych 30 m
              zostaje nagle 13. Przy czym po wjechaniu przed ciebie z pewnością będzie musiał
              wytracić prędkość po wyprzedzaniu. Nagle się okazuje, że zostało ci 5.
              • tiges_wiz Re: Więc pomyślmy: 30.01.07, 09:11
                a dlaczego mialby hamowac wolniej niz jedzie kolumna? jeszcze sie nie spotkalem
                z czyms takim ... przy okazji jak widze ze gosc sie chowa, wystarczy noga z
                gazu. Zazwyczaj taki delikwent za chwile jedzie dalej i mozna sie zblizyc do
                tego z przodu. Oczywiscie ty bys wolal aby tamten wpadl na czolowke z jakas
                ciezarowka.

                • ab_extra Re: Więc pomyślmy: 30.01.07, 09:54
                  Żeby wyprzedzić, musiał jechać szybciej niż kolumna, więc będzie hamował. Na
                  ślizgawce. Trochę wyobraźni.
                  • tiges_wiz Re: Więc pomyślmy: 30.01.07, 10:02
                    wybacz ale jak wpadnie w poslizg to nie skreci. Jak skreci to znaczy ze ma
                    przyczepnosc, jak ma przyczepnosc to niech jedzie. Nie mi oceniac goscia, ale
                    moja sprawa nie narazic nikogo na kalectwo, nawet jak oznacza to czasem
                    zwolnienie. W moim przypadku oznacza to zazwyczaj zdjecie na chwile nogi z gazu.
                    Korona mi z glowy nie spadnie.

                    Czesto sie tez zdarza, ze pan 80 (znaczy wszedzie jedzie 75-80 niezalenie od
                    warunkow czy terenu zabodwanego) wyprzedza mnie jeszcze przed tablica mimo, ze
                    tak wiem, ze zaraz znowu bede go wyoprzedzal (wnerwia mnie to) i ze bez żadnego
                    problemu zostawił bym go w tyle. Mrukne sobie cos pod nosem, ale go puszczem.
                    Wole nie sprawdzac czy czegos glupiego nie wymysli.
                    • ab_extra Hm... 30.01.07, 10:23
                      Tak, tylko to JA muszę natychmiast ocenić sytuację, czy samochód z tyłu jest
                      dostatecznie daleko i ile muszę zostawić miejsca Mejsonowi. Przepraszam, temat
                      mnie trochę w...wia, bo kilka razy przerabiałem w praktyce takie uprzejmości.
                      W zeszły piątek jechałem sobie nocą w zamieci. Droga biała, zawiewana, g...no
                      widać. Posuwałem się 60/h, tylnego zderzaka uczepiła mi się jakaś furgonetka.
                      Uczepiła się dosłownie, zostawiła sobie może 3 lub 4 metry. Ale nie wyprzedzała.
                      I zrozum, to nie JA miałem wpływ na to, jaki dystans będzie miś za mną trzymał.
                      Już to było wystarczająco wkurzające. Wtedy jakiś trzeci misio zaczął nas obu
                      wyprzedzać. I nagle przed kolumną samochodów z przeciwka zostało mu tylko z 50
                      m, więc wpierniczył mi się metr przed maskę, przy czym solidnie go zarzuciło.
                      Powiedz, co i w jaki sposób mu miałem ułatwić?
                      • tiges_wiz Re: Hm... 30.01.07, 10:36
                        ja w takich wypadkach wlaczam przeciwmgielne (wygladaja jak swiatla stop i
                        swieca z dwoch stron) i to wystarcza aby ten z tylu jednak trzymal dystans.
                        Widocznie ty trzymasz za maly przed soba. Sa niestety sytuacje, gdzie trzeba
                        schowac dume, aby samemu nie wyladowac w rowie.
                        • ab_extra Re: Hm... 30.01.07, 10:51
                          W sytuacji którą opisałem trzymałem przed sobą dystans od siebie do
                          nieskończoności. Bo nikt przede mną nie jechał :P
              • Gość: prawdziwy tebe z mysleniem masz problemy... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.01.07, 09:17

                > Masz te 30 m na slizgawce. W sytuacji, gdy wjedzie ci tam Mejson, z tych 30 m
                > zostaje nagle 13. Przy czym po wjechaniu przed ciebie z pewnością będzie
                > musiał wytracić prędkość po wyprzedzaniu. Nagle się okazuje, że zostało ci 5.

                skoro on po wjechaniu w kolumne jedzie od niej szybciej (jesli, jak twierdzisz
                bedzie musial wytracac predkosc), to zanim wyhamuje, to z 13 metrow zrobi sie
                20, a nie 5, kretynie.
                • ab_extra To ty masz problemy z wyobraźnią 30.01.07, 10:08
                  Zakładasz, że i Mejson i kierowcy z kolumny mają na lodowisku pełną i taką samą
                  kontrolę nad pojazdami. I że dziesiąty pojazd w kolumnie ma takie samo
                  rozeznanie o sytuacji na czele kolumny jak kierowca pierwszego. Tymczasem
                  kierowcy jadący potulnie w kolumnie właśnie dlatego to robią, żeby unikać
                  ryzykownych zachowań i manewrów. Pewnie nie czują się ani miszczami kierownicy,
                  jak Mejson, ani nie mają dostatecznego zaufania do swoich
                  super-hiper-extra-turbo opon zimowych, ani do innych kierowców w kolumnie ani do
                  sytuacji. Jasne?
                  • tiges_wiz Re: To ty masz problemy z wyobraźnią 30.01.07, 10:10
                    mejson nie pisal, ze jest mistrzem kierownicy, ale o tym, zeby ta walke, ktora
                    widac na polkich drogach zastapic wspolpraca. Ale dluga droga do tego przed nami.
                    • ab_extra Re: To ty masz problemy z wyobraźnią 30.01.07, 10:25
                      W kolumnie na ślizgawce nie wszystko zależy od dobrej czy złej woli jednego
                      kierowcy. Jest uzależniony i od warunków i od swoich sąsiadów.
                      • ab_extra P.S. 30.01.07, 10:28
                        A zrozum: nagłe pojawienie się z lewej Mejsona z włączonym kierunkowskazem nie
                        zostawia mi żadnego wyboru ani swobody podjęcia decyzji.
                        • tiges_wiz Re: P.S. 30.01.07, 10:39
                          co to znaczy nagle? ja mam w zwyczaju kontrolowac sytuacje i przed i za soba.
                          Jezeli ktos wlaczyl kierunowskaz, to sie go spodziewam niedlugo kolo siebie.

                          Po za tym nagle, to moze byc na suchym, gdzie ktos faktycznie jedzie ze 140-160,
                          a nie na sliskim gdzie ty jedziesz 40, a wyprzedzajacy 60 km/h. Cos tu sie nie
                          zgadza.
                          • ab_extra Się zgadza. 30.01.07, 10:54
                            Wiem tylko, że jest na lewym pasie i jedzie szybciej ode mnie. Czy ma zamiar
                            zakończyć wyprzedzanie przede mną, za mną, czy wyprzedzać dalej dowiaduję sie w
                            ostatniej chwili, gdy mu zostało 2 sekundy na schowanie się.
                            • tiges_wiz Re: Się zgadza. 30.01.07, 11:00
                              wyobraz sobie, ze jakos widze czy sie zmiesci czy nie. trudno to okreslic, ale
                              jak mam wrazenie, ze koles niezdazy, bo miejsce spotkania z tirem wychodzi
                              gdzies kolo mnie to reaguje. obserwacja otoczenia to klucz.
                              • ab_extra Mejson wyprzedzajac zakłada jedno: 30.01.07, 11:05
                                że zawsze i w każdych okolicznościach będę miał możliwość zrobienia mu miejsca
                                na schowanie się. Nie mówimy o chceniu. Mówimy możliwościach i przewidywalności
                                sytuacji.
                                • tiges_wiz Re: Mejson wyprzedzajac zakłada jedno: 30.01.07, 11:06
                                  akurat znam mejsona na forum dosc dlugo i zle zakladasz, ze Mejson cos takiego
                                  zaklada. ;)
                                • Gość: prawdziwy tebe Re: Mejson wyprzedzajac zakłada jedno: IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.01.07, 11:24

                                  > że zawsze i w każdych okolicznościach będę miał możliwość zrobienia mu miejsca
                                  > na schowanie się.

                                  powiedz, jakie to sa okolicznosci, ze nie mozesz zdjac nogi z gazu?
                                • klemens1 Re: Mejson wyprzedzajac zakłada jedno: 31.01.07, 08:35
                                  > że zawsze i w każdych okolicznościach będę miał możliwość zrobienia mu miejsca
                                  > na schowanie się. Nie mówimy o chceniu. Mówimy możliwościach i
                                  > przewidywalności sytuacji.

                                  Albo trzymaj większy odstęp albo zdejmij nogę z gazu jak ktoś będzie chciał powrócić na prawy pas.
                  • Gość: prawdziwy tebe a tobie wyobraznia podpowiada: IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.01.07, 10:45

                    20 = 5. a ja sie rzeczywiscie trzymam tego nudnego 20 = 20. jak masz leki i
                    kazda mucha ci sie wydaje wielkim potworem, to przestan tamowac ruch drogowy
                    i idz do lekarza.

                    > Zakładasz, że i Mejson i kierowcy z kolumny mają na lodowisku pełną i taką
                    > samą kontrolę nad pojazdami. (...)

                    i znowu ta wybujala wyobraznia: ja niczego nie zakladalem, tylko wykazalem
                    elementarne bledy w twoim pseudorozumowaniu. TWOIM, polglowku, zrozumiales?
    • Gość: ksmx Kultura jazdy IP: *.bredband.comhem.se 30.01.07, 08:51
      To jest coś nie do ogarnięcia. Już pomijam relacje pieszy-kierowca ale żeby
      kierowcy samych siebie nie rozumieli? W wielu krajach europy w takich sytuacjach
      zwalniają i wpuszczają, jest to wręcz obowiązek. Często jest nawet tak, że
      specjalnie zwalniają za tobą pozwalając Ci zmienić pas ruchu.

      W pełni się z Tobą zgadzam. Brak myślenia i _współpracy_ na drodze to plaga. A
      przecież jest tak: ja tobie a ty mi, na zasadzie wzajemności, wszyscy na tym
      zyskają.
      • ab_extra Mówimy o specyficznej sytucji na drodze. 30.01.07, 09:01
        Nie mówimy o normalnym ruchu w normalnych warunkach. Mówimy o sytuacji, gdy
        sterowność pojazdów jest ograniczona a reakcje trudne do kontroli. Proste?
        • ksmx Re: Mówimy o specyficznej sytucji na drodze. 30.01.07, 10:56
          > Nie mówimy o normalnym ruchu w normalnych warunkach. Mówimy o sytuacji, gdy
          > sterowność pojazdów jest ograniczona a reakcje trudne do kontroli. Proste?

          Normlany ruch czy nienormalny zawsze jest tak samo. Brak kultury i brak
          myslenia, polaczki w swoim grajdolku, gdzie kazdy ma inne zdanie i kazdy ma
          racje i swoja filozofie. Pasztet! Wystarczajaco proste dla ciebie to co napisalem?
          • ab_extra Re: Mówimy o specyficznej sytucji na drodze. 30.01.07, 11:09
            Ktoś kto używa słowa "polaczki" traci u mnie kwalifikacje do dyskusji z nim. Spadaj.
            • ksmx Re: Mówimy o specyficznej sytucji na drodze. 30.01.07, 11:11
              No i krzyzyk moherze na droge! Zabijacie sie w tej Polsce jak muchy!
            • klemens1 Re: Mówimy o specyficznej sytucji na drodze. 31.01.07, 08:37
              > Ktoś kto używa słowa "polaczki" traci u mnie kwalifikacje do dyskusji z nim.

              A to niby dlaczego? Przecież nie ma na myśli normalnych Polaków - jeżeli się do nich zaliczasz, to w czym problem?
        • ksmx Re: Mówimy o specyficznej sytucji na drodze. 30.01.07, 11:09
          Ostatnio jest bardzo zle ale z hamowaniem nie mam najgorzej. ABS zalacza sie
          dopiero na lodzie. Ok, mam w miare dobre oponki.

          Fakt, gosciu nie jest aniolkiem bo nie wyprzedza sie nie widzac co jest z
          przodu. Z drugiej strony jak mial ogarnac dlugosc kolumny i odstepy? Byla to
          trudna sytuacja i kazdy kto jechal w tej kolumnie powinien widziec glaba i
          umozliwic mu zjechanie na prawy pas. Notabene w dobrych warunkach drogowych
          odstep powinien byc nie mniejszy niz polowa predkosci w metrach tj. jedziesz 50
          km/h odstep 25 m, jedziesz 100 km/h odstep 50 m.

          Glupota jest jechanie w kolumnie i siedzenie komus na ogonie, wtedy faktycznie
          moze dojsc do reakcji lancuchowej. Zamiast marudzic na niecierpliwca zastanow
          sie dlaczego mial problem ze zjechaniem na swoj pas ruchu? Juz sam fakt, ze na
          drodze powstala kolumna jest zastanawiajacy.
    • Gość: kaqkaba Re: Zimą OK, ale latem.... IP: 194.150.166.* 30.01.07, 11:29
      Przenieśmy może tą sytuację na lato.
      Kolumna samochodów jedzie za "wolnym" samochodem. Załóżmy, że jedziemy jako 3 w
      kolejce, wystarczy trochę miejsca do wyprzedzenia i będziemy jechali po swojemu,
      nieco szybciej.
      Ale niestety znalazł się jakiś szybszy który z pozycji 6 znalazł się przed nami.
      No i nie jesteśmy już 3 tylko 4 i tak się będziemy przesuwali do tyłu i naszego
      wolnego nigdy nie wyprzedzimy. Bo ci szybsi i zdecydowani wjadą przed nas, tylko
      dlatego że akurat nie uznaliśmy za bezpieczne wyprzedzać w tym miejscu. Więc
      jedyne co można zrobić to nie dać się wepchać przed siebie.
      Wszyscy chcą jechać nieco szybciej ale na bank komuś nie będzie dane jechać w
      jego tempie.
      Sądzę że zimą jest podobnie, tyle że manewr wyprzedzania jest bardziej ryzykowny
      i zajmuje więcej czasu.
      • tiges_wiz Re: Zimą OK, ale latem.... 30.01.07, 11:50
        widzisz .. dla ciebie 300 m to juz za malo miejca, a dla niektorych wystarczy
        zeby wyprzedzic 2 razy. Wjedzie na chwile przed ciebie i pojedzie dalej.
        • ksmx Re: Zimą OK, ale latem.... 30.01.07, 11:55
          Potwierdzam.

          ---
          290 Nm/2200, 103 kW/3800
        • ab_extra I tak następuje eskalacja obłędu 30.01.07, 11:58
          Bo zawsze się znajdzie taki, co uważa, że mu 200 m starczy. I taki, co będzie od
          niego lepszy też się trafi.
          • tiges_wiz Re: I tak następuje eskalacja obłędu 30.01.07, 12:00
            jak ktos ma klapki na oczach i zablokowana noge, to rzeczywiscie to moze byc
            problem.
          • ab_extra Re: I tak następuje eskalacja obłędu 30.01.07, 12:01
            A ja im wszystkim MUSZĘ ułatwiać. Muszę, bo mnie zabiją. Żadna przenośnia.
            Dosłownie. Zabiją.
            • tiges_wiz Re: I tak następuje eskalacja obłędu 30.01.07, 12:05
              no masz wybor, bo jak nie ulatwisz, to tez cie zabija ...
              niestety to jest problem na polskich drogach. Inny kierowca to wrog i nie ma
              mowy o wspolpracy.
              • ab_extra To nie żadna "współpraca", to terroryzm 30.01.07, 12:54
                czyli wymuszanie różnych zachowań zwykłą chamską siłą i zastraszaniem.
            • klemens1 Re: I tak następuje eskalacja obłędu 31.01.07, 08:39
              Wystarczy że zachowasz taki odstęp żeby nie utrudniać.
              • ab_extra Nie ma odstępu tak dużego, 31.01.07, 11:11
                Nie ma odstępu tak dużego, żeby nie został natychmiast zapełniony przez tych, co
                "umieją więcej od innych". Umieją, pod warunkiem, że wszystko co żyje będzie im
                ułatwiać i schodzić z drogi :)
                • klemens1 Re: Nie ma odstępu tak dużego, 31.01.07, 14:34
                  > Nie ma odstępu tak dużego, żeby nie został natychmiast zapełniony

                  Toteż, jak może zauważyłeś, właśnie o to chodzi, żeby mógł być zapełniony, a nie żeby pozostał niezapełniony. Logiczne jest, że ci co zapełnią, za niedługo znowu wyprzedzą i zwolnią miejsce. A ty będziesz jechał za poprzednikiem oddzielony od niego liczbą od 0 do 3 szybszych.
                  W czym widzisz problem?
        • stefan4 Re: Zimą OK, ale latem.... 30.01.07, 12:05
          tiges_wiz:
          > widzisz .. dla ciebie 300 m to juz za malo miejca, a dla niektorych wystarczy
          > zeby wyprzedzic 2 razy. Wjedzie na chwile przed ciebie i pojedzie dalej.

          Tak bywa. Jednak znacznie częściej jest tak, że wjedzie na chwilę przede mnie i
          już tam zostanie. W końcu jak nie wyprzedzałem, to miałem swoje powody, tylko
          że on je dopiero teraz zobaczył. A ja będę musiał zwolnić, żeby odbudować
          bezpieczny odstęp, którego kawałek mi zrabował.

          - Stefan

          www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak
          • Gość: prawdziwy tebe Re: Zimą OK, ale latem.... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.01.07, 12:37

            > A ja będę musiał zwolnić, żeby odbudować bezpieczny odstęp, którego kawałek
            > mi zrabował.

            zawsze sie pieklisz i wyzywasz od zlodziei tego przed ktorym musisz zwalniac?
            przeciez gdyby go nie bylo, to ty bys dalej jechal swoim tempem. dokladnie tak,
            jak w tym przypadku.
      • revolution_82 Re: Zimą OK, ale latem.... 30.01.07, 12:17
        Ja jak zabieram się do wyprzedzania to wcale nie oczekuję aż ktoś mnie wpuści.
        Nie pakuję się nikomu przed maskę i nie lubię jak ktoś to robi. Co do
        wpuszczania to też nie jestem zbyt chętny ale to zależy od sytuacji. Denerwuje
        mnie gdy ktoś wyprzedzając kolumnę samochodów przeskakuje co dwa, trzy samochody
        i macha przy tym kierownicą jakby przejeżdżał slalom na czas.
        Sam gdy dojeżdżam do kolumny to czekam aż będę miał na tyle dużo miejsca by
        "łyknąć" całość albo grzecznie czekam na swoją kolej (czyli aż Ci przede mną
        wyprzedzą) no chyba,że trafi się jakiś ewidentnie niezdecydowany kierowca który
        czeka aż po horyzont będzie pusta droga.
        • ab_extra Właśnie, przestać liczyć, oczekiwać i wymuszać 30.01.07, 12:58
          A decyzje o manewrach podejmować polegając na realnej ocenie sytuacji, a nie na
          "jakoś się pewnie uda" czy "jakieś miejsce się znajdzie", czyli na mniemanologii.
          • tiges_wiz Re: Właśnie, przestać liczyć, oczekiwać i wymusza 30.01.07, 13:10
            niom i wtedy najlepiej nie dac wpuscic kogos na prawy pas.
            Rzadko wyprzedzam cala kolumne, ale czasem sie zdarza, ze mimo, ze dla mnie
            przerwy sa ok, to nikt nie wyprzedza. Po 3-4 takiej przerwie ja zaczynam
            wyprzedzac, jak widze, ze jest miejsce. Raz bylo sporo miejsca przed starym
            golfikiem i jak bylem obok gosc zaczal przyspieszac zmiejszajac ta przerwe i
            jeszcze zaczal trombic i sie pieklic. Nawet nie musial zdejmowac nogi z gazu.
            Wytlumaczysz mi to zachowanie?
            • ab_extra Nikt nie mówi o celowym uniemożliwianiu 30.01.07, 13:18
              Widzisz, różne słowa znaczą co innego i dobrze jest je rozumieć. Więc nie mówię
              o uniemożliwianiu, co już jest przestępstwem. Mówię o zmuszaniu innych
              użytkowników do wygodnych dla siebie zachowań, nie liczących się z ich sytuacją.
              Jak już wspomniałem, jadąc w kolumnie po lodowisku mam marny wpływ na to, co i w
              jakiej odległości dzieje się za mną, a przestrzeń przed sobą utrzymuję dla
              bezpieczeństwa własnego i poprzedzającego mnie pojazdu. Tyle
    • mejson.e Do ab_extra 30.01.07, 16:26
      "Chłopie, co to jest 10 m na ślizgawce? A w kolumnie jest tak, że za mną też się
      ktoś turla i zwykle trudno wyczuć ile on będzie potrzebował metrów na gwałtowne
      wytracenie prędkości."

      Masz rację (!?) ale tylko jeśli mówimy o GWAŁTOWNYM zmniejszaniu prędkości.
      Wtedy obawy co do 10 m i wyczucia gościa za Tobą są jak najbardziej uzasadnione.

      Jestem zdecydowanie przeciwny zajeżdżaniu drogi, bo tym byłoby wjechanie przed
      nos i gwałtowne zahamowanie, co niestety nierzadko się spotyka.
      A to już jest zwykły bandytyzm.

      Natomiast nie powinno Ci sprawić trudności zdjęcie nogi z gazu na 2-3 sekundy i
      umożliwienie wjechania samochodowi jadącemu z prędkością RóWNą prędkości
      kolumny, prawda?
      Którego pojawienie i zamiary nie były dla Ciebie zaskoczeniem, bo zaczął
      zwalniać koło Twoich lewych drzwi i wtedy włączył prawy migacz?

      "Człowieku, to ty podejmujesz ryzyko manewru i to ty musisz
      mieć pełne rozeznanie, czy zdołasz go bezpiecznie wykonać, między innymi musisz
      wiedzieć, czy masz warunki powrotu na prawy pas. Nie jesteś pewien - nie
      zaczynaj manewru."

      Pełna zgoda!
      Z zastrzeżeniem, że moje rozeznanie obejmuje także planowane delikatne wjechanie
      na prawy pas jeśli nie zdołam wyprzedzić całej kolumny.

      "Masz te 30 m na slizgawce. W sytuacji, gdy wjedzie ci tam Mejson, z tych 30 m
      zostaje nagle 13. Przy czym po wjechaniu przed ciebie z pewnością będzie musiał
      wytracić prędkość po wyprzedzaniu. Nagle się okazuje, że zostało ci 5."

      Jak wjedzie Ci tam Mejson, będziesz miał 20, jeśli odrobinę wcześniej zdejmiesz
      nogę z gazu, będziesz miał 50. ;-)

      "Żeby wyprzedzić, musiał jechać szybciej niż kolumna, więc będzie hamował. Na
      ślizgawce."

      Będzie. Na lewym pasie. PRZED wjechaniem w kolumnę.

      "tylnego zderzaka uczepiła mi się jakaś furgonetka.
      Uczepiła się dosłownie, zostawiła sobie może 3 lub 4 metry. Ale nie wyprzedzała.
      I zrozum, to nie JA miałem wpływ na to, jaki dystans będzie miś za mną trzymał.
      Już to było wystarczająco wkurzające. Wtedy jakiś trzeci misio zaczął nas obu
      wyprzedzać. I nagle przed kolumną samochodów z przeciwka zostało mu tylko z 50
      m, więc wpierniczył mi się metr przed maskę, przy czym solidnie go zarzuciło."

      Bandytów dwóch. Jeden za tylnym zderzakiem, drugi przed nosem. To nie byłem ja.

      "Zakładasz, że i Mejson i kierowcy z kolumny mają na lodowisku pełną i taką samą
      kontrolę nad pojazdami. I że dziesiąty pojazd w kolumnie ma takie samo
      rozeznanie o sytuacji na czele kolumny jak kierowca pierwszego. Tymczasem
      kierowcy jadący potulnie w kolumnie właśnie dlatego to robią, żeby unikać
      ryzykownych zachowań i manewrów. Pewnie nie czują się ani miszczami kierownicy,
      jak Mejson, ani nie mają dostatecznego zaufania do swoich
      super-hiper-extra-turbo opon zimowych, ani do innych kierowców w kolumnie ani do
      sytuacji."

      Kierowca z tyłu kolumny ma z reguły gorsze rozeznanie niż ten z przodu, ale
      czasami wystarczające, do podjęcia właściwej decyzji o wyprzedzaniu.
      Wierz mi, że z końca kolumny też można się zorientować, czy przyczyna utworzenia
      się wolno jadącej kolumny jest "obiektywna" - uniemożliwiająca wyprzedzanie -
      czy "subiektywna" - utrudniająca wyprzedzanie tylko mniej doświadczonym.
      Sam najczęściej potulnie jadę w kolumnie, jeśli nie ma warunków do wyprzedzania,
      albo wyprzedzanie jest mało efektywne, ale wyprzedzam jeśli są warunki i daje mi
      to szansę na realnie szybsze poruszanie się.

      "Mejson wyprzedzajac zakłada jedno:
      (...)
      że zawsze i w każdych okolicznościach będę miał możliwość zrobienia mu miejsca
      na schowanie się. Nie mówimy o chceniu. Mówimy możliwościach i przewidywalności
      sytuacji."

      Mejson wyprzedzając liczy przede wszystkim na samego siebie, nie zakłada, że
      ktoś ustąpi mu miejsca, zjedzie na pobocze itp.
      Liczy tylko że nikt nie będzie próbował mu tego manewru utrudniać poprzez
      złośliwe przyspieszanie, zajeżdżanie drogi, czy celowe zmniejszanie odstępu.
      W pozostałych przypadkach zarówno zarówno wyprzedzający jak i wyprzedzany nie
      odczuwają żadnych stresów. ;-)

      " Więc nie mówię o uniemożliwianiu, co już jest przestępstwem. Mówię o zmuszaniu
      innych użytkowników do wygodnych dla siebie zachowań, nie liczących się z ich
      sytuacją."

      Więc pełna zgoda! ;-)

      Pozdrawiam,
      Mejson
      --
      Automobil
      Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
    • mejson.e Do prawdziwego_tebe 30.01.07, 16:34
      "skoro on po wjechaniu w kolumne jedzie od niej szybciej (jesli, jak twierdzisz
      bedzie musial wytracac predkosc), to zanim wyhamuje, to z 13 metrow zrobi sie
      20, a nie 5, kretynie."

      "20 = 5. a ja sie rzeczywiscie trzymam tego nudnego 20 = 20. jak masz leki i
      kazda mucha ci sie wydaje wielkim potworem, to przestan tamowac ruch drogowy
      i idz do lekarza.
      (...)
      i znowu ta wybujala wyobraznia: ja niczego nie zakladalem, tylko wykazalem
      elementarne bledy w twoim pseudorozumowaniu. TWOIM, polglowku, zrozumiales?"

      "zawsze sie pieklisz i wyzywasz od zlodziei tego przed ktorym musisz zwalniac?
      przeciez gdyby go nie bylo, to ty bys dalej jechal swoim tempem. dokladnie tak,
      jak w tym przypadku."

      Nigdy nie przypuszczałem, że prawdziwy_tebe stanie kiedyś w mojej obronie,
      biorąc pod uwagę wyniszczającą wojnę, jaką dotąd prowadziliśmy!
      Koniec świata!

      Cieszę się że jesteśmy podobnego zdania na temat współpracy w kolumnie, ale mam
      prośbę, byś nie obrażał swoich rozmówców.

      Treść jest najważniejsza, ale nie można powiedzieć, że forma jest zupełnie bez
      znaczenia... ;-)

      Pozdrawiam,
      Mejson
      --
      Automobil
      Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
    • Gość: leon zasady IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.01.07, 17:15
      Każdy jadący w kolumnie jest zobowiązany podjąć wszystkie niezbędne środki
      celem szczęśliwego zakończenia niefortunnego wyprzedzania. (art.3).
      Nie może przyspieszać, zmieniać pasa, kierunku jazdy i musi jeśli zachodzi
      potrzeba odsuwać się bardziej w prawo, musi przyspieszać, zwalniać aby
      organizować miejsce na ewentualny ratunek dla nieszczęśnika.
      To miejsce na ratunek powinno podążać wzdłuż kolumny.
      Zaniechanie takich działań może zostać uznane za przestępstwo.
      "Art. 173
      § 1. Kto sprowadza katastrofę w ruchu lądowym, wodnym lub powietrznym
      zagrażającą życiu lub zdrowiu wielu osób albo mieniu w wielkich rozmiarach,
      podlega karze pozbawienia wolności od roku do lat 10.

      § 2. Jeżeli sprawca działa nieumyślnie, podlega karze pozbawienia wolności od 3
      miesięcy do lat 5.

      § 3. Jeżeli następstwem czynu określonego w § 1 jest śmierć człowieka lub
      ciężki uszczerbek na zdrowiu wielu osób, sprawca podlega karze pozbawienia
      wolności od lat 2 do 12.

      § 4. Jeżeli następstwem czynu określonego w § 2 jest śmierć człowieka lub
      ciężki uszczerbek na zdrowiu wielu osób, sprawca podlega karze pozbawienia
      wolności od 6 miesięcy do lat 8."
      pozdr


      • mejson.e Re: zasady 30.01.07, 17:37
        Gość portalu: leon napisał(a):

        =======================================================
        "To miejsce na ratunek powinno podążać wzdłuż kolumny."
        =======================================================

        Wężykiem, Jasiu, wężykiem!

        "Kto sprowadza katastrofę"
        (...)
        "Jeżeli sprawca działa nieumyślnie"
        (...)
        "Jeżeli następstwem czynu"

        Wszystko racja, z jednym istotnym zastrzeżeniem.

        Taki sprawca z reguły pojedzie sobie dalej, a na miejscu pozostaną wraki
        wyprzedzającego, nieszczęśnika jadącego z naprzeciwka, czasami zwłoki
        nieszczęśników z pobocza lub chodnika.

        Winnym okrzyknie się zawsze wyprzedzającego, bo nie "dostosował".

        Pozdrawiam,
        Mejson
        --
        Automobil
        Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
        • emes-nju Re: zasady 31.01.07, 09:47
          mejson.e napisał:

          > Taki sprawca z reguły pojedzie sobie dalej, a na miejscu pozostaną wraki
          > wyprzedzającego, nieszczęśnika jadącego z naprzeciwka


          Zderzenia czolowe dosc czasto rozpelzaja sie na sasiednie pasy. I to mnie najbardziej dziwi. Co kieruje debilem, ktory widzac, ze ktos MUSI sie schowac, bo z przeciwka cos jedzie, zamyka przerwe? Rozumiem, ze jest urodzonym morderca, ktoremu satysfakcje sprawi to, ze w sposob ostateczny nauczy kogos, ze zle wyprzedzal. Ale ze jest samobojca i morderca...? Nie pojete...
      • wojtek33 Re: zasady 30.01.07, 18:41
        Zasada jest prosta, skoro sam nie wyprzedzam (a przyczyny mogą być różne, jak
        jadę fiestą, to nie zawsze wystarcza te 70 koni i to przy niezbyt wysokich
        obrotach, jak mam 105 koni z tdi, wyprzedzam wcześniej), to umożliwiam
        wyprzedzanie innym, poczekam na swoją kolej, a że niczego nie sprzedaję po całej
        Polsce, to mnie na tę stratę czasu stać ;-)
      • Gość: tor Re: zasady - animacja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.01.07, 20:04
        www.prawko-kwartnik.info/anima/wyprzkol.html

        pozdr


    • jane14 Czy warto ? 30.01.07, 22:22
      Oczywiście masz Mejsonie rację. Jesli zachowujesz się jak opisałeś masz prawo
      liczyć na współpracę wyprzedzanego. Ale z drugiej strony czy warto ?
      Wyprzedzisz na raty jedną kolumnę za 200-500m trafisz na następną i następną.
      Rzeczywiście tempo jazdy dyktują najsłabsze ogniwa, niestety tych ogniw jest
      wiecej i niewiele zmieni wyprzedzenie jednego. Natomiast nerwów można sobie
      napsuć ...
      • Gość: Kodem_PL Re: Czy warto ? IP: *.hor.brad.ac.uk 31.01.07, 01:38
        Warto jak nie podchodzi sie do tego emocjonalnie:-D

        Nie psuje sobie nerwow wyprzedzajac takie osoby. Traktuje to... jako cos normalnego.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka