choroby weneryczne a szalenstwo zmyslow...

30.10.06, 16:16
jak to sie dzieje, ze tyle sie mowi o zabezpieczaniu sie nie tyle przed ciaza ale tez przed roznymi chorobskami, a jednak tak niewiele osob pamieta podczas milosnych szalensstw o prezerwatywie? Ja sama wiem, ze niby ja zawsze przy sobie nosze, ale jak poznam kogos, to sie o tym po prostu nie mysli, tylko wychodzi od razu z zalozenia, ech, temu tam na pewno nic nie ma?
wiem, za glupote sie placi. moze i zaplace. Ale wiem tez, ze strasznie duzo osob tak robi. Tym bardziej ze moi partnerzy tez jakos o tym nie mysleli... wiec wiem, ze kochajac sie z kims innym, tez nie pomysla... wiec kolo sie zamyka.
A wy - z reka na sercu - zabezpieczacie sie?
    • cienmotyla Re: choroby weneryczne a szalenstwo zmyslow... 30.10.06, 17:05
      Tak, nie można być głupim.
      • Gość: marysienka Re: choroby weneryczne a szalenstwo zmyslow... IP: 87.204.65.* 30.10.06, 18:25
        jasne ze tak
    • Gość: Królewna Re: choroby weneryczne a szalenstwo zmyslow... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.11.06, 12:56
      Nigdy nie zapominam o zabezpieczeniu. Bliskośc drugiej osoby sprawia, że
      człowiek przestaje myśleć logicznie, ale u mnie zawsze zapala sie czerwona
      lampka...
      • aniiatka Re: choroby weneryczne a szalenstwo zmyslow... 04.11.06, 16:36
        no widzisz, tu same rozsądne dziewczątka ;)
    • Gość: alonso Re: choroby weneryczne a szalenstwo zmyslow... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.11.06, 16:41
      cholera, że też ja nigdy nie trafiłem na taką dziwkę...
    • lady_kath Re: choroby weneryczne a szalenstwo zmyslow... 05.11.06, 00:32
      Zabezpieczenie to raz, a po drugie wychodze jednak z zalozenia by trwac przy
      jednym partnerze seksualnym ;] Wieksze zaufanie i spokoj w glowce ;]
Pełna wersja