Dodaj do ulubionych

ona jest obrzydliwa

26.01.07, 00:43
czesc wszystkim
to nie jest wątek na sprowokowanie.
Mamy po 26 lat, jesteśmy ze sobą już od 3,5. Zauważylem że ostatnio jest z
nami coraz gorzej, a dokładniej z nią. Nie jest już tak jak kiedyś. Przestała
się malować, chodzi po mieszkaniu rozczochrana w powyciąganym dresie, opowiada
mi ciągle że przytyła (faktycznie przytyła, nie 2 lecz z 8 kg),i przesiaduje
przed telewizorem dosc długo. Powiedziedziała mi całkiem niedawno ze męczy ją
komp wiec woli telewizor. Nie da się z nią normalnie porozmawaiać, milknie,
urywa w pół zdania. Kiedys chodziła ze mną na wspinaczkę, basen teraz już nie
chce. Myślałem ze coś się zmieni, dopytywałem co jest, wywoziłem nad jezioro,
do lasu na ognisko, i nic. Budzi się za to w towarzystwie tzn tylko wtedy gdy
rozmawiam z inną kobietą. I prowokuje mnie do wybuchu. I to jej się udaje, bo
jestem dość nerwowy. Wczoraj poiedziałem ze wyprowadzam się, spakowany
zostałem tylko 10 min bo ociągała sięz rozmową. Wiem ze coś jest, tylko nie
wiem co. Nie wiem co zrobic, nadal ją kocham a nie jestem zbyt amorliwy by
znaleźc sobie kogoś innego.
Obserwuj wątek
    • leocaltrop1 Re: ona jest obrzydliwa 26.01.07, 00:48
      przepraszam za to obrzydliwa. Ale pominęłem kilka rzeczy w jej zachowaniu o
      których nie chce pisać, a które są typowe dla facetów po 5, 10 latach małżeństwa
      Pozdr
      • Gość: ziom Re: ona jest obrzydliwa IP: *.toya.net.pl 26.01.07, 01:03
        Zostawić. Jak najszybciej!
        Rozumiem Cię, przywiązanie, wspólna przeszłość, na pewno wiele Was łączy. Ciężko
        tak zostawić drugą osobę, po tylu latach. Ale liczysz się TY. Pomyśl jakie laski
        czekają, te wszystkie, który się do Ciebie uśmiechały a na które nie chciałeś
        sobie pozwolić. A teraz spójrz na swoją rozczochraną, dłubiącą w nosie panne.
        Mówie Ci, im szybciej tym lepiej, przecież i tak to zrobisz.
        • betti22 Re: ona jest obrzydliwa 26.01.07, 02:54
          Gość portalu: ziom napisał(a):

          > Zostawić. Jak najszybciej!
          > Rozumiem Cię, przywiązanie, wspólna przeszłość, na pewno wiele Was łączy.
          Ciężk
          > o
          > tak zostawić drugą osobę, po tylu latach. Ale liczysz się TY. Pomyśl jakie
          lask
          > i
          > czekają, te wszystkie, który się do Ciebie uśmiechały a na które nie chciałeś
          > sobie pozwolić. A teraz spójrz na swoją rozczochraną, dłubiącą w nosie panne.
          > Mówie Ci, im szybciej tym lepiej, przecież i tak to zrobisz.


          no tak..zostawic..to jest zachowanie godne mezczyzny..jak problemy to
          uciekac??? czlowieku albo jestes jeszcze nastoletnim niedojrzalym chlopcem albo
          nie wiesz czym jest milosc albo masz niski poziom tesoseronu i nie ma w tobie
          mezczyny.. dzieki Bogu autor watku zachowuje sie jak facet i nie ucieka od
          problemu tylko zastanawia sie jak go naprawic..

          a do autora watku..co masz zrobic..moze rozmowa wprost bez ogrodek..moze sam
          kup jej jakas seksowna bielizne albo sprezentuj jakis kosmetyk..albo (choc to
          pewnie idiotyczny pomysl..ale pomysl) udaj ze telewizor sie popsul i wez go "do
          naprawy" ..z kompem to samo po paru dniach..moze z nudow zacznie robic cos w
          swoim kierunku.
          • Gość: Pan Dobra Rada Re: ona jest obrzydliwa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.01.07, 13:34
            Nie no.. Przepraszam bardzo, ale to właśnie Twoja wypowiedź jest niedojrzała, a
            na dotatek tendencyjna ( bronisz Jej, a nie powinnaś.. Bo niby dlaczego..? Chyba
            tylko dlatego, że Ona jest kobietą, a ktoś przytoczył jeden z rozsądniejszych
            argumentów czyli "zmianę kobiety".. ;) ).. Ta kobieta jest osobą dorosła, chyba
            wie, co robi.. A skoro wie, co robi, to i powinna być świadoma konsekewncji.. :]
            Bo nikt z Nas ( facetów ) nie wyobraża sobie przyszłości z matką-polką mając na
            starcie atrakcyjną kobietę.. :] I jeśli którejś kobiecie wydaje się to podejście
            prymitywne, szowiniestyczne, typowo męskie.. To tak, ma rację, to JEST podejście
            typowo męskie.. :] Co więcej, ŻADNA kobieta tego nie zmieni.. :P Tak było, jest
            i będzie i nie ma na to rady.. :D Na dodatek nie jest to podejście ujmujące
            cokolwiek mężczyźnie, bo kobiety zabiegając o mężczyznę są W PEŁNI świadome
            tego, że tak właśnie jest, za to godzi w kobiety, które nie porafią o siebie
            zadbać po zdobyciu mężczyzny i z dnia na dzień stają się swoim cieniem.. :] I
            TAKIE zachowanie należy piętnować, a nie fakt, że "mężczyźni porzucają
            nieatrakcyjne partnerki ( a właściwie partnerki, które same siebie oszpeciły.. )
            na rzecz tych atrakcyjnych".. :| Kobietom się wydaje, że jak już mają swojego
            faceta, to już na zawsze.. Bo łączy ich miłość.. :| TO jest naiwne podejście..
            Miłość to nie uczucie bezwarunkowe! Widział, ktoś ogień palący się bez tlenu..?
            :| Tym tlenem są oczekiwania.. Kochankowie ( nie wiem, czy to odpowiednie słowo,
            ale niech już zostanie ) są między innymi od tego, żeby spełniać wzajemne
            oczekiwania.. KAŻDY mężczyzna chce mieć u swego boku atrakcyjną partnerkę.. I
            jeśli kobieta chce, żeby Jej partner był z Niej zadowolony, ba, nawet zauroczony
            ( co można określić jako wczesne stadium miłości.. ) przed długi, długi czas, to
            niestety, ale MUSI o siebie dbać.. Oczywiście w tym momecie połowa kobiet
            zaklasyfikuje mnie do grona "szowinistycznych świń" tylko dlatego, że mówię
            wprost to, czego same kobiety nie są w stanie zrozumieć, oszukując się, że
            przecież nie wszystkim facetom zależy na wyglądzie.. Przykro mi roczarować
            niektóre z Was, ale NIE MA TAKIEGO FACETA, KTÓREMU NIE ZALEŻY NA WYGLĄDZIE
            PARTNERKI.. :| Jeżli to Was nie przekonuje, to powiem inaczej.. NIE MA TAKIEGO
            FACETA, KTÓREMU "STAJE" Z MIŁOŚCI.. :| ( Mam nadzieje, że tym nie będzie
            polemiki.. :/ ) A jeżeli jakaś kobieta nie rozumie, co TO ma do rzeczy, to na
            prawdę mi Jej żal.. :/ Do czego zmierzam tym przydługawym wstępem..? Do tego, że
            ja również doradzałbym autorowi tematu zmianę parnerki, jeżeli po uprzedniej
            DOBITNEJ i BRUTALNEJ ( żadnego owijania w bawełnę ) rozmowie, nie wyciągnie
            wniosków.. Wtedy nie ma rady.. Jeżeli jedna osoba chce sobie koniecznie
            zniszczyć życie - proszę.. Ale nie ma prawa ciągnąć za sobą innych.. Prawda jest
            taka, że w życiu trzeba być egoistą jeżeli idzie o walkę o własne szczęście (
            mam tu na myśli "związek", a nie szeroko pojęty konformizm ).. Chyba, że chcemy
            skończyć z partnerem, który wzbudza w Nas politowanie, zamiast podziwu i własnej
            ( tak - WŁASNEJ ) satysfakcji.. Wtedy owszem - należy się kierować "tak zwanymi
            wartościami wyższymi", popagowanymi przez ludzi, którzy sami nie zaznali
            szczęscia, o którym mówię, ale żeby im nie było tak smutno, to stwierdzili, że
            obsmarują wszystkich tych, którym się udało, bo przecież zrobili to "nie tak,
            jak powinno się robić"..

            Tak, być może ten post jest nieco ostry, nieco brutalny i bardzo bezpośredni..
            Być może.. Ale tak samo brutalna i ostra jest rzeczywistość..

            PS: Oczywiście to dotyczy OBU stron, nie tylko kobiet.. Z tym, że u kobiet
            należałoby nieco zmienić system wartości, czego się nie podejmę.. Nie zmienia to
            głównej tezy, że w w miłości chodzi między innymi o to, żeby zaspokajać wzajemne
            pragnienia.. A nie o to, że w miłości "powinniśmy akceptować własne ułomności" (
            jak słyszę takie argumenty, mam wrażenie, że ułomny jest rozmówca.. :/ )..

            PS2: betti, zdecydowana więszość tego posta to ogólnik, nie jest adresowana do
            Ciebie.. ;) Po prostu się rozpisałem.. :P Jak zwykle.. :P
            • misscraft Re: ona jest obrzydliwa 26.01.07, 22:55
              No właśnie, rzecz dotyczy, a przynamniej powinna dotyczyć obu stron, bo faceci
              sami sie zapuszczjąc i nie widząć tego oczekują, że partnerka się będzie dla
              nich starać, niby czemu skoro oni tego nie robią. Więc wypada tu podnieść apel,
              żeby kobiety traktowały facetów tak jak oni je- przedmiotowo- rzucajcie faceta w
              diabły jak się nie goli czy zacznie mu rosnąć mięsień piwny.
              Jak ludzie razem żyją nie można oczekiwać, że oboje zawsze bezwzględu na
              okoliczności będą wyglądać kwitnąco. Są różne okoliczności- np. choroba czy
              ciąża itd.

              Może i tak jest i już, ale to przykre i płytkie. Bo każdy sie kiedyś zestarzeje
              i zeszpeci i co wtedy- wszyscy maja być samotni, bo kazy każdego rzuci za
              zmaszczki dodatkowe kilogramy i obwisłości. Wszelkie walory fizyczne to stan
              przejściowy choćby nie wiem jakby się o siebie dbało nie zatrzyma się czasu i z
              tym też trzeba się pogodzić.
            • betti22 Re: ona jest obrzydliwa 27.01.07, 01:42
              panie Dobra Rada..po przeczytaniu uwaznie tego co napisales musze stwierdzic ze
              czesciowo sie z Toba zgadzam..nawet w wiekszosci..z tym ze kobieta musi dbac o
              siebie..z tym ze sama milosc nie wystarczy do utrzymania zwiazku..potrzeba
              jeszcze pozadania..nie bede tu sie rozpisywac bo ty zawarles w swojej
              wypowiedzi to co ewentualnie teraz chcialabym powtorzyc..ale jest jeszcze cos..
              autor tego watku kocha ta kobiete..i ona nie byla taka zawsze..malo tego sam
              mowi ze nie chce jej rzucac i ze ja kocha..wiec uwazam ze rada "rzuc ja" to
              pujscie na latwizne i malo tego nie jest rada ktorej autor watku oczekiwal..

              ja wcale nie bronie tej dziewczyny..poprostu uwazam ze dorosli odpowiedzialni
              ludzie rozwiazuja problemy lub staraja sie przynajmniej to robic a nie od nich
              uciekaja..gdyby tak kazdy uciekal od partnera przy problemach to nie istnialoby
              cos takiego jak "staly zwiazek".

              • kookardka Re: ona jest obrzydliwa 27.01.07, 09:34
                Punkt widzenia mężczyzny zawsze mile widziany :))
                Zgadzam się z nim - kobieta jak zabiega o faceta, to godzinami przed lusterm
                stoi a jak już wydaje jej się, że faceta "ma na własność" to odpuszcza sobie.
                I tu jest błąd. Faceci są wzrokowcami i należy im dostarczać jak najwięcej
                takich miłych dla oka wrażeń :)) Brak iskry w związku zabija każdą miłość.

                Betti22 - Dobra rada nie napisał, że autor wątku ma uciekać.
                Przeczytaj, tam jest warunek, niezbędny ....


                > Do czego zmierzam tym przydługawym wstępem..? Do tego, że
                > ja również doradzałbym autorowi tematu zmianę parnerki, jeżeli po uprzedniej
                > DOBITNEJ i BRUTALNEJ ( żadnego owijania w bawełnę ) rozmowie, nie wyciągnie
                > wniosków.. Wtedy nie ma rady.. Jeżeli jedna osoba chce sobie koniecznie
                > zniszczyć życie - proszę.. Ale nie ma prawa ciągnąć za sobą innych.. "
              • Gość: Pan Dobra Rada Re: ona jest obrzydliwa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.01.07, 14:27
                Powiem tak.. Po pierwsze przyznam się, że trochę się zagalopowałem.. :/ To
                znaczy nie tyle minąłem z jakąś "ogólną prawdą", ale po prostu nie wziąłem
                poprawki na tę konkretną sytuację.. :/ I wyszedł taki ogólnikowy post trochę
                obok tematu.. :/ No nic.. Biję się w pierś.. ;) Przepraszam, bo mogłem być źle
                zrozumiany.. ;)

                Dalej.. Ja oczywiście opisywałem sytuację z perspektywy mężczyzny, więc nie
                rozpisywałem się na temat oczekiwań kobiet i co one powinny robić, bo wydaje mi
                się, że powinny być równie ostre.. To znaczy.. Problem w kobietach jest taki, że
                prezencja partnera, mimo iż ważna, nie jest TAK ważna, jak w przypadku
                mężczyzny.. Dlatego napisałem, że nie podejmuje się opisywania oczekiwań
                kobiety, bo nawet jeśli mam jakieś intuicyjne pojęcie na ten temat, zawsze
                pozostanie to w kwestii moje intuicji, a nie wiedzy.. Dlatego ciężko jest
                wrzucić obie płcie do tego samego worka oczekiwać.. Mężczyzna może zostawić
                kobietę, jeśli przestanie być dla niego atrakcyjna, kobieta natomiast, może
                zostawić mężczyznę dlatego, że ten okazuje Jej za mało czułości ( uprościłem
                sytuację, bo często tak nie jest, ale to jest kolejny temat-rzeka do dyskusji
                ).. Niemniej jednak obie opisane sytuacje dotyczą braku zaspokajania
                potrzeb/oczekiwań partnera..

                Być może jest to płytkie, być może nie.. Ale tak samo płytkim jest sytuacja, w
                której kobieta po 30tce ( ! - co mnie się osobiście nie mieści w głowie, bo przy
                niewielkim, ale jednak, nakładzie sił, praktycznie KAŻDA kobieta może zachować
                urodę spokojnie do 40 roku życia.. ) przybiera koszmarnie na "masie", traci cały
                swój wdzięki, całą swoją "kobiecość" i przeistacza się w kobietę-matkę, czyli,
                nie wiadomo czemu, stan, w którym kobietę nie dotyczą kryteria urody, wdzięku,
                seksualności, tylko dlatego, że jest kobietą-matką ( kobieta-matka to taka
                celowa i złośliwa przenośnia dotycząca kobiet mających całkiem niemały staż
                związkowy.. ).. Ja tego nigdy nie zrozumiem, ba, nigdy nie zaakceptuję.. Bo dla
                mnie "miłość" to oczywiście jest powód do tego, żeby wybaczać sobie pewne
                ułomności, ale to nie jest powód, żeby wybaczać sobie lenistwo.. To działa
                dobrze znanej zasadzie.. Kobietom przeszkadza, że mężczyźni nic w domu nie
                robią.. Mężczyznom przeszkadza, że kobiety nie robią nic ze sobą.. Nie wiem,
                może oceniam świat z własnej perspektywy, chociaż bardzo staram się oceniać
                rzeczywistość z perspektywy trzeciej osoby, ale dla mnie kobieta nie jest ani od
                zmywania ( od tego jest zmywarka, a naczynia potrafię do Niej włożyć ), ani od
                codziennego sprzątania ( bo ja też potrafię obsługiwać szmatę ), ani od robienia
                i co najlepsze taszczenia zakupów ( bo od tego jest samochód, żeby się
                specjalnie nie męczyć ), ani od troszczenia się o stan techniczny domu ( bo od
                tego są chyba między innymi właśnie faceci ), ani o dbania o kondycję finansować
                swoją i moją ( bo to mężczyzna powinien zapewnić byt rodzinie i to nie
                przynosząc pieniądze do domu i zrzędząc jak to mu ciężko w pracy było, siadając
                wygodnie w fotelu, z pilotem w ręku i bawią się w dyrygenta: "zrób to.. , zrób
                tamto.. ".. ) :| Jeżeli chociaż cześć tego czasu kobieta przeznaczy na to, żeby
                o siebie zadbać, czyli na uprawianie sportu ( choćby najprostszy i najbardziej
                efektywny dla kobiet, i nie tylko, jogging ), czy wizytę u
                kosmetyczki/fryzjera/w salonie piękności/czy-gdzie-tam-sobie-będzie-chciała, to
                chyba mężczyźnie wypada tylko przyklasnąć! Powiem brutalnie, ale widok jędrnych,
                twardych, ładnie umięśnionych i kształtnych pośladków kusząco wypiętych podczas
                stosunku, to chyba WYSTARCZAJĄCA motywacja, żeby "ruszyć tyłek i odkurzyć w
                domu".. :| Przynajmniej tak mi się wydaje.. Tu oczywiście wiele zależy od
                partnera.. Je nie bronie nikogo dla zasady.. Męska solidarność, to nie obrona
                Jasnej Góry.. Oczywistym jest, że wielu panów się po prostu do niczego nie
                nadaje.. I tyle na ten temat.. "Zasada równoważnej wymiany" - ile daję, tyle
                dostaję w zamian..

                Co do bardzo istotnego aspektu całej sytuacji, czyli "uczucia".. Oczywiście to
                jest właśnie "rzecz", na którą kompletnie nie wziąłem poprawki.. :/ Chociaż
                napisałem, że autor tematu NAJPIERW powinien porozmawiać z partnerką, bo trudno
                mi sobie wyobrazić sytuację, w której facet rzuca kobietę BEZ uprzedniej
                rozmowy.. Ale nie uściśliłem tego, przyznaję.. Rozmowa to podstawia, nawet przy
                rozstaniach.. Ja oczywiście rozumiem, że skoro autor kocha tę kobietę, to
                powinien zrobić tyle, ile w jego mocy, żeby Tej kobiecie pomóc, O ILE Ona tej
                pomocy potrzebuje.. Ja też bym tak zrobił.. Bo nie chodziło mi o traktowanie
                kobiety jak przedmiot, który można wyrzucić, bo trudno mnie o coś takiego
                posądzić, ale o ostateczne rozwiązanie.. Niestety bywa czasem, że trzeba się
                rozstać dla WŁASNEGO dobra, a NIE WOLNO przedkładać własnego dobra ( i nie mam
                ty na myśli sytuacji trywialnych ) nad dobro partnera, bo to nie jest wcale
                oznaka miłości, tylko krótkowzroczności.. Można oddać partnerowi ostatnią kromkę
                chleba, można pójść do znienawidzonej restauracji, można nawet z partnerem iść
                na zakupy do centrum handlowego ( :P ).. Ale nie można dopuścić do sytuacji, w
                której poświęcamy nasz pragnienia.. To NIGDY nie wyjdzie.. Będziemy żyli w
                poczuciu niespełnienia.. To będzie trawić Nas, nasz związek i, w perspektywie,
                nasze dzieci.. Kogo stać na takie poświęcenie - proszę, mnie NA PEWNO nie!

                Ech.. Zaś się rozpisałem.. :P Może jednak powiem coś na temat.. :P Ja bym
                autorowi radził BARDZO OSTRO porozmawiać ze swoją kobietą.. To BĘDZIE bolało
                bardziej Go niż Ją ( tak, tak, wiem, co mówię.. ), ale po prostu nie ma
                wyjścia.. Moim zdaniem wyjdzie mu to MOCNO na zdrowie.. Będzie wiedział na czym
                stoi.. Na prawdę w takiej sytuacji dobrze jest postawić ultimatum.. Niektórzy
                potrzebują mocnego kopa, żeby ze sobą coś zrobić.. Oczywiście w tym wypadku
                zapewne autor będzie musiał siebie też kopnąć, bo nic nie dzieje się bez
                przyczyny.. :] W każdym razie.. Jeżeli kobieta przybrała na wadze.. Biegajcie
                razem.. :] Tak, razem.. :] Skoro Ona ma o siebie dbać, to dlaczego On nie.. :] A
                takie biegi NA PRAWDĘ WIELE Im dadzą.. :] Niech chodzą razem na siłownię, albo
                niech On chodzi, a ją wysyła na zajęcia Fitness.. :] Niech wreszcie odciąży Ją w
                domu i wyśle do salonu piękności.. :] Na początek wystarczy.. :] Efekty przyjdą
                BARDZO szybko.. :] Wiem, co mówię, znam się trochę na ludzkim ciele.. :] A jaka
                będzie później satysfakcja z siebie.. :] A jaka z partnera.. :D 3 proste rzeczy:
                Jogging ( na zrzucenie zbędnych kilogramów ), Siłownia/Fitness ( na wyrzeźbienia
                ciała ), Dom/Salon piękności ( na wykończenie ).. :D Proste.. :D W każdym razie
                życzę powodzenia! :]

                PS: Z mojej perspektywy właśnie tak wygląda miłość.. Wiem ile jestem wart..
                "Wiele daje, ale i wiele wymagam", a nie "albo daję, albo wymagam".. To pierwsze
                to właśnie miłość, to drugie to Jej groteska..
                • Gość: misscraft Re: ona jest obrzydliwa IP: *.lodz.dialog.net.pl 28.01.07, 20:02
                  Przed oczami stanęła mi zabawna scenka: ona mówi- nie chcesz odkużyć dobra biore
                  kolejnego batonika, a jak nie będziesz zmywał to przestane depilować nogi. A on:
                  weż poćwicz, bo obiadu nie ugotuje ;]
                • Gość: x Re: ona jest obrzydliwa IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.02.07, 17:24
                  Jestem kobieta i w pełni sie z Tobą zgadzam...;))w sumie mam większość zycia
                  ejszcze przed soba i nie zamiarzam byc ta matka polka przeraza mnie to!! i fakt
                  widze 30 -letnie kobiety ktore wygladaja jak nieszczescia... pozdrawiam
            • Gość: aguunia27 Re: ona jest obrzydliwa IP: *.chello.pl 30.01.07, 22:36
              Ale mądrale. Kobieta musi zawsze dbać o swój wygląd dla faceta ?? Chyba raczej
              dla siebie. Ja Wam powiem że z tego co widzę wsród znajomych to sytuacja jest
              zupełnie odwrotna. Mężczyżni po slubie przestają dbać o siebie. Rosną im obleśne
              brzuszyska, chodzą w przepoconych koszulkach cały dzień bo po co sie myć w
              srodku dnia jak i tak wieczorem bedzie sie kąpał, śmierdzą im nogi, puszczają
              bąki, nie da się z nimi normalnie rozmawiac. Jedyne co ich interesuje to mecze,
              telewizja itd. Wraca taki z pracy i tylko żarcie, kanapa i komputer !!!!!!!!
              Dziewczyny nie bierzcie slubu jak chcecie miec przystojnego zadbanego faceta.
              • Gość: scriba Re: ona jest obrzydliwa IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.01.07, 22:40
                dobre
      • misscraft Re: ona jest obrzydliwa 26.01.07, 09:56
        Myślę, że nie powinieneś jej teraz zostawiać, może wydarzyło się coś o czym nie
        wiesz, bo nie chciała Ci mówić, może ma depresje poprostu. Z jakiegoś powodu
        jest przygnębiona nie wychodzi przestała dbać o siebie, to napewno nie jest od
        tak. Musi być jakiś powód. Może ktoś ją skrzywdził, albo ma jakieś problemy ze
        sobą. Jak ja zostawisz może być jeszcze gorzej. Naprawdę musi być w
        nienajlepszym stanie psychicznym skoro nawet nie chciało się dziewczynie walczyć
        o związek i w takim razie jej stan nie musi być związany z tym co Was łączy.
        Spróbuj z nią szczerze pogadać, zapytaj co się z nią dzieje, co się zmieniło,
        powiedz że może na Ciebie liczyć wtedy może się otworzy.
    • netka6666 Re: ona jest obrzydliwa 26.01.07, 08:31
      A ona chodzi do pracy? gdy człowiek jest aktywny zawodowo to raczej jest
      energiczny i dba o siebie. A jak sie siedzi cały czas w domu to po pwenym
      czasie "klapcieje".
    • leocaltrop1 Re: ona jest obrzydliwa 26.01.07, 08:48
      Nie mogę przez nią spać, wiem ze jej nie zostawie a zwłaszcza teraz bo juz zbyt
      dużo z nią przezyłem a kiedys to ona była dla mnie ogromnym wsparciem. Wziełem
      urlop, i muszę coś z nią zrobić.Kiedyś była to bardzo bardzo niedobra kobieta
      ;)) a teraz jest jak męzatka z długim stazem. Jesli nic sie nie zmeni chociaz
      troche na lepsze to bedzie koniec
      • cute-girl Re: ona jest obrzydliwa 26.01.07, 09:53
        Moim zdaniem powinieneś z nią porozmawiać. Albo np, wyciagnac stare zdjecia i
        powiedziec: "zobacz jak tu ślicznie wygladałaś na tej imprezie" albo cos w tym
        stylu. Mozesz tez zaproponowac wspolne zakupy. Zabierz ja do centrum i kup jej
        cos wystrzalowego i sexy.
    • izolda201 Re: ona jest obrzydliwa 26.01.07, 10:57
      A czy ona pracuje, uczy sie? Może najzwyczajniej w świecie chodzi zmęczona. Nic
      dziwnego, że chodzi w dresie po domu, poczochrana. Ty myslisz, że jak chodzi 90%
      kobiet w domu? Te co pracują, przychodzą do domu ok godz 17, szybko wskakują w
      brudne dresy, krzątają się po kuchni, sprzątają, żeby mężczyzna nie narzekał.
      Reszta-te 10% dokleja sobie paznokcie, bo nie ma nic do roboty.Inna sprawa, to
      może to, że twoja dziewczyna popadła w rutynę. Nie ma żadnego hobby? A może nie
      układa wam się też w sprawach intymnych?Jest wyjscie postaw jej ulimatum, żeby
      zrobiła cos z sobą, bo jest nie do wytrzymania-to będzie dosadne i nie polecam
      jesli jest wrażliwa. Drugi sposób-nie mów jej, że się nie maluje, jest
      zaniedbana, bo może ona sądzi, że skoro przytyła, to nie warto dbac o siebie. I
      nie zabieraj ją na basen, bo skoro tyle przytyła, to moze ona wstydzi się
      swojego ciała. Zabierz ją na romantyczną kolację,kup jej jakas fajna książkę,
      zeby tyle nie oglądała Tv, zabierz ja do teatru-kobiety kochają jak facet
      zabiera je do teatru:P Nie powtarzaj jej, że jest brzydka i zaniedbana, ale
      wtedy kiedy wygląda ładnie pochwal ją i powiedz, że będzie dla ciebie jeszcze
      piękniejsza jesli schudnie troszkę.Pzdr!
      • leocaltrop1 chyba idziemy do przodu 26.01.07, 12:18
        troche ruszylo sie do przodu cala sytuacja, zaczelo jej zalezec jak zobaczyla
        wizje rozlaki (nie mowie ze wcesniej sie nie starala), staram sie ja zrozumiec.
        Porozmawialismy juz tak od serca, jest zmeczona, ja dlugo pracuje ona uczy sie.
        Mowila ze chyba przestala mi sie podobac. Cale mieszkanie na jej glowie, a ja
        tego nie doceniam. Wstyd mi ale ma racje. Nie mam dwoch lewych raczek, sam
        lubie ugotowac, jak musze to i posprzatac ale ciezko mi bylo wziasc sie za
        cokolwiek jak wracalem z pracy zmeczony. Jeszcze tylko to malo kobiece
        zachowanie hmm...
    • zbuntowany_aniol2 Re: ona jest obrzydliwa 26.01.07, 12:56
      Wstydz sie jak mozesz tak mowic o swojej drugiej polowce?!
      • Gość: ollo Re: ona jest obrzydliwa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.01.07, 13:59
        To chyba ta połówka powinna się wstydzić niekontrolowanej fizjologii, bo chyba o
        to autorowi chodzi;)) Pierdząca, bekająca i dłubiąca w nosie połówka staje się
        tą gorszą i brzydszą połówką.
        • kalia9 Re: ona jest obrzydliwa 26.01.07, 14:25

    • mala.ania17 Re: ona jest obrzydliwa 26.01.07, 14:24
      myślę, że powinieneś zwrócić jej uwagę podziwiając innych zadbanych ludzi, albo z nią poważnie pogadaj. Jeśli nic się nie zmieni rzuć ją. W końcu zaczniesz się jej wstydzić!!
    • gwiazdka_na_niebie Re: ona jest obrzydliwa 27.01.07, 00:41
      Hmmm... Współczuję. Skontaktuj się może z autorką tego postu:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=520&w=42026063
      Myślę, że może coś z tego być.... :p
      • Gość: hmm Re: ona jest obrzydliwa IP: *.cf.ac.uk 27.01.07, 15:52
        Co prawda, napisales juz,ze rozmawialiscie, ale moim zdaniem najlepszym
        sposobem jest skontaktowanie sie z jakas jej przyjaciolką i wylozenie
        sprawy.Jedna baba drugiej napewno wszystko bezbolesnie wyjasni,zwroci uwage na
        to i owo.a Ty udawaj ze o niczym nie wiesz.
    • leocaltrop1 nie wiem juz co myśleć 27.01.07, 17:02
      Porozmawiałem z moją kobietą i wydaje mi się ze marny efekt, chociaz jesli
      wziąść pod uwagę to ze ona dzwoniła do mojej mamy aby pożalić się a ja poźniej
      musiałem wysłuchac wykładu to chyba nie jest tak źle jak sądziłem. Na szczescie
      dobrze że to nie przyszła tesciowa rozmawaiła ze mną o moich planach na
      przyszłość- bo skonczyło by się to najprawdopodobniej wycofaniem i rezygnacją ze
      wszystkiego i zycia razem- oczywiscie nie z teściową.
      Dziekuje Wszystkim za te dobre i te mniej dobre rady. Co do naszego związku to
      nie miałem w nim ani problemów z potencją, ani też nie wykłucaliśmy się.
      Czasmi trzeba postawic problemna ostrzu noza aby coś zmienic. I wydaje mi się ze
      teraz wyprowadznie się to dobry sposób na to by nie obudzic się za 10 lat i
      powiedzieć sobie- co ja przy niej robię.
      Wprowadziłem juz w zycie czyjąś radę, w tej chwili nie mogę sprawdzic od kogo-
      przeprszam, radę aby to jej kolezanka uświadomiła jej problem. Dzieki. Moja
      rozmowa z Moją była chyba zbyt twarda, zero wyladowywania frustracji a na koniec
      bardzo zimno dodane ze jak sie nie polepszy miedzy nami to nie mamy przyszłości.
      Czuję się teraz jak ostatni cham.Boli

      • Gość: Pan Dobra Rada Re: nie wiem juz co myśleć IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.01.07, 23:19
        Powiem krótko.. Lepiej czuć się jak ostatni cham, niż, za 10 lat, jak ostatni
        idiota..
        • betti22 Re: nie wiem juz co myśleć 28.01.07, 02:47
          hmm..cos w tym jest;)

          ps.panie Dobra Rada to Twoj pierwszy post tak krotki chyba hehehe;) (nie bylo w
          tym zlosliwosci tylko sympatia;))
    • Gość: facet z m2:) rusz główką kolego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.01.07, 15:59
      Według wszystkich kobiet na tym forum to będzie niepoważne i szczeniackie - "zostaw ją!!!!" . A teraz sobie pomyśl jaka będzie po ślubie:).
      Wiem że macie za soba wspólną przeszłośćale to wcale nie znaczy że ona ma cie poprostu olewać a ty wierny pantofel będziesz jej służył jest tyle innych kobiet, ty masz już 26 lat a czas ucieka
    • leocaltrop1 skonczylem wszystko 30.01.07, 13:06
      juz nie jestesmy razem, nic sie nie zmienilo, dzieki wszystkim za rady,
      niestety moja kobieta spoczela na laurach a ja jestem draniem i ja zostawiam.I
      pomyslec ze jeszcze niedawno myslalem by wziasc z nia slub... hm...
      • Gość: Pan Dobra Rada Re: skonczylem wszystko IP: *.chello.pl 30.01.07, 14:25
        Brawa za stanowczość.. ;) A teraz pomyśl sobie jakim draniem ( zarówno dla
        siebie jak i dla Niej ) byłbyś biorąc ten ślub.. :] I jak bardzo byłbyś właśnie
        WTEDY, a nie teraz, nieodpowiedzialny.. :) Wiesz, tak mi się przypomniało..
        Często o ludziach, którzy uciekają sprzed ołtarza ( przepraszam za analogię,
        wiem, że to nic z tych rzeczy, ale wniosek będzie pasował.. ;) ) mówi się, że
        "powariowali", że "na koniec coś im odbiło".. A może to właśnie Ci ludzie byli
        na tyle odpowiedzialni, żeby sami przed sobą przyznać się, że to nie o taką
        przyszłość walczyli i na tyle odważni, żeby przeciwstawić się presji, jaką na
        pewno wywierają znajomi, rodzina.. Znaczna część z nich podeszła do sprawy w
        sposób najbardziej dojrzały, bo sprawę przemyśleli, dochodząc do takich, a nie
        innych wniosków.. ;) Dlatego moim zdaniem postąpiłeś w sposób nie tyle właściwy,
        co wręcz wzorcowy.. ;) No bo co Ci po przyszłości, której sam nie widzisz..? :)
        Zupełnie nic.. ;) Na dodatek, w pierwszym poście przytoczyłeś takie
        sformułowanie, że "nie jesteś zbyt amorliwy".. To jest najgorszy argument do
        tego, żeby trwać w związku, który nie daje Ci poczucia satysfakcji.. ;) Dlatego
        cieszę sie, że ten argument nie zaważył.. :D Cóż.. ;) Wypada Ci tylko spojrzeć w
        lustro i czuć się dumnym z tego, że wystarczyło Ci odwagi, bo podjąć tak trudną
        decyzję.. ;) Pomyśl ilu ludziom się to nie udaje, a potem żyją tworząc rodziny
        bez perspektyw i bez uczucia.. ;) <piwo>
        • misscraft Re: skonczylem wszystko 30.01.07, 14:32
          Nie wiem czy to jest odwaga zważywszy, że twierdzi, że ją kocha- dla mnie to
          ucieczka i pójście na łatwiznę. Nasłuchał się takich jak Ty. Nikt tutaj nie
          kazał mu sie z nią żenić. Wystarczyło więcej czasu na "wypowiedzenie" a może by
          się coś mieniło.
          • Gość: Pan Dobra Rada Re: skonczylem wszystko IP: *.chello.pl 30.01.07, 14:44
            Gdyby posłuchał takich jak Ty, za 10 lat obudziłby się z poczuciem straconego
            czasu z jednej strony łoża i z kochanką po drugiej jego drugiej stronie.. I
            jeszcze z Tobą NAD jego łożem krzyczącą, że swoją kobietę zdradza.. :] Nakłaniam
            do nieco głębszych przemyśleń niż te standardowe - kobiece ( czytaj, nacechowane
            zbędnymi uczuciami, które nijak nie mają się do zaistniałeś sytuacji, a które
            ZAWSZE, ale to ZAWSZE powodują, że kobiety zamiast podjąć te DOBRĄ, podejmują te
            ZŁĄ decyzję.... :/ )....
            • misscraft Re: skonczylem wszystko 30.01.07, 22:20
              Ty za to prezentujesz typowo męski punkt widzenia, przecież piszę, że nie chodzi
              o to, żeby się angażował, tylko dał więcej czasu sobie i jej na przemyślenie
              może na zrozumienie czegoś- więcej niż 4 dni. Może by się w końcu to skończyło
              tak samo, ale by miał czystsze sumienie i nie czuł się właśnie jak drań.
              • Gość: Pan Dobra Rada Re: skonczylem wszystko IP: *.chello.pl 30.01.07, 23:11
                A ja Ci tłumaczę, że nie ma faceta, który podejmuje taką decyzję na bazie
                doświadczeń ostatnich 4 dni, czego najwyraźniej nie jesteś w stanie zrozumieć..
                • misscraft Re: skonczylem wszystko 31.01.07, 12:12
                  Rozumiem, jasne, że z dnia na dzień sie nie postanawia skończyć poważnego
                  zwiąku. Ale on miał z nią porozmawiać, co zrobił i sam napisał, że widzi lekką
                  poprawę. Zrozumiałam, że po rozmowie miał zobaczyc rezultaty i chyba oczekiwał
                  zmiany od razu. Skoro już pare dni później zakończył ten związek. W takim razie
                  nie wiem po co wogóle była ta poprzednia rozmowa, skoro on uz właściwie
                  postawił krzyżyk na tym związku. Tak samo jak związek sie nie psuje z dnia na
                  dzień tak samo człwoeik nie zmieni z się w dnia na dzień.
      • misscraft Re: skonczylem wszystko 30.01.07, 14:29
        Łatwo się poddałeś, mało dałeś Wam czasu żeby coś zmienić, myślisz, że wytarczą
        4 dni i wszystko sie zrobi cacy. Człowieka, czy choćby jego przyzwyczajeń nie da
        się szybko zmienić. Ciężko by też było jej zchudnąć 8 kilo w 4 dni,choć nie
        jedna by o tym marzyła. Ale Twój wybór, obyś tego nie żałował.
        • Gość: scriba Re: skonczylem wszystko IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.01.07, 14:36
          kawal chama,to po co tyle z nia byl,szybko przekonal sie ze cos nie tak!!!ale
          mi odwaga kogos zostawic
        • Gość: Pan Dobra Rada Re: skonczylem wszystko IP: *.chello.pl 30.01.07, 14:38
          Myślę, że źle Go oceniasz, bo zapewne chłopak się z tym męczy od dłuższego
          czasu.. ;) Zresztą.. Nie jest kobietą, żeby podejmować pochopne decyzje (
          <złośliwy> :P ).. ;) O WAŻNYCH dla Nas sprawach decydują nie emocje, ale chłodna
          kalkulacja.. ZAWSZE.. ;)
          • Gość: scriba Re: skonczylem wszystko IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.01.07, 14:41
            pewnei,a wiesz dobrze zrobil,przynajmniej nie zatrul jej zycia swymi
            kalkulacjami
            • Gość: Pan Dobra Rada Re: skonczylem wszystko IP: *.chello.pl 30.01.07, 14:49
              Przenikliwość i głębia Twoich przemyśleń po prostu ujmuje.... <ironia>
              • Gość: sriba Re: skonczylem wszystko IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.01.07, 14:55
                a mnie twoich,ze czasem nie wiem czy boki zrywac
              • misscraft Re: skonczylem wszystko 30.01.07, 22:25
                Gdyby każdy się tak kierował czytą chłodną aklkulacją to ludzi wogóle by się nie
                wiązali- zawsze by doszli do wniosku, że jest za dużo różnic i wogóle nie ma
                sensu się wiązać.

                A co do autora wątku, to może okaże się zerwanie lepsze dla niej również, może
                przy kimś innym rozkwitnie zamiast więdnąć.

                Zmień sobie nick, bo ten wybitnie nie pasuje do tego co wypisujesz. Rozumiem, że
                właśnie on jest tu ironiczny?
    • betti22 Re: ona jest obrzydliwa 30.01.07, 16:51
      w takich wypadkach najlepiej widac ze kobiety sa z wenus a mezczyzni z marsa....
    • Gość: monilisa Re: ona jest obrzydliwa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.01.07, 19:23
      nie możesz mówić ze jest obrzydliwa i ze jednocześnie ja kochasz...Przeciez to
      bez sensu..Albo zależy Ci na niej albo nie..to jest bardzo proste..bez tłumaczeń
      typu:nie jestem zbyt amorliwy..czyli co?nie chce Ci sie szukać?Albo czegoś
      chcesz albo nie..Wyczuwam jakiś kompletny brak konsekwencji..i myśle ze sam nie
      bardzo wiesz czego chcesz..A toze ona nie dba o siebie to już zupełnie inna
      sprawa..tego jako kobieta nie jestem w stanie zrozumieć..
      • kol.3 Re: ona jest obrzydliwa 30.01.07, 19:46
        Nie powiedziałabym że zadbanie u kobiety łączy się w sposób oczywisty z
        utrzymaniem partnera przy sobie. Czasem panie szaleją na punkcie własnej
        figury, celulitisu, zmarszczek, robią wszystko, żeby się podobać swojemu
        mężczyźnie, w domu wszystko lśni i w rezultacie zauważją, że ich ukochany
        ogląda się za mniej zadbanymi, za swoimi ex itd. itd. W końcu rezygnują z
        zabiegania o faceta bo po co? Mam wrażenie że Twoja Pani zrezygnowała. Coś
        mogło się stać, co przoczyłeś.
        Muszę powiedzieć, że sporo jest postów typu "ja tu taki wspaniały i ta żona
        (dziewczyna) z którą jest coś nie tak". Biało - czarne obrazki. Prawda jest
        jednak szara. Wina jest zawsze po obu stronach.
    • Gość: mayrah1 Re: WAŻNE ! ona jest obrzydliwa IP: *.icpnet.pl 30.01.07, 19:39
      Do Leo!

      Stałam się troszkę podobna do Twojej ukochanej.. leniwa, bez życia i pasji..
      ozywam w gronie znajomych na imprezkach... nie jestem raczej zazdrosna i raczej
      Bardzo dbam o siebie.. ale wiem o czym mowisz.. wiem ze to razi... czy
      mieszkacie razem długo? moze za wczesnie? ja wlasnie jestemw takie sytuacji.. z
      moim facetem jestesmy prawie 3 lata i prawie 2 mieszkamy razem.. za długo i za
      szybko za mieszkalismy razem.. zrobilam się niewyraźna...jutro się wyprowadzam..
      duzo erwow to mnei kosztuje.. bardzo wiele..bo ten pokoj to mieszkanie to bylo
      nasze gniazdko.. moj dom.. wyprowadzam sie, bo on tego chcial.. chcial
      zerwac,ale dzis wiemy ze taks ie nie da bo sie kochamy. Robimy mała przerwe..
      odpoczynek od siebie na codzien ... on skupi sie tylko na sobie i swoich
      pasjach.. ma ich sporo.. a ja musze wrocic do tego co mnie pasjonowalo przed
      paru laty.. a bylam baaaaaaardzo energiczna i aktywna osobą.. wierzę ,ze to
      pomoze.. wizja zerwania otowrzyła mi oczy... kocham go i chce sie zmienic... on
      w sumie doprowadzl do tego ze stałam sie tym kim jestem.. nasze zycie
      zrutynialo... a to paskudztwo.. powiedz jej ,ze potrzebujesz oddechu, ze ja
      kochasz i ze chcesz jej pokazac ze musi sobie sama ze soba radzic i zaczac zyc
      swoim zyciem po to by nei stracila tego wszystkiego pieknego co sprawilo,ze sie
      w niej zakochales... nie mow o tym ze chcesz czegos innego.. powiedz ze
      potrzebujesz energii i pasji... ze ona Cie nei zaraza juz pasja i ze pragniesz
      by ja w sobie sama odnalazla.. zrobcie sobie przerwe.. miesiac dwa mzoe 3 albo
      dluzej.. zero kontaktu.. no w razie koniecznosci tylko... i spotkajcie sie z
      ajakis czas i zobaczycie oboje czy cos sie zmienilo... mysle ,ze bedzie dobrze,
      byle obie strony chcialy zmian i mialy w sobie tyle sily by wytrzymac wszystko i
      w cierpliwosci wytrzymac ta trudna sytuacje

      Powodzenia !!!!
      • Gość: cocoloco Re: WAŻNE ! ona jest obrzydliwa IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.01.07, 19:55
        masz zamiar tylko na chwile jak kiedys pisalas..
        • Gość: mayrah1 Re: Do Cocoloco !WAŻNE ! ona jest obrzydliwa IP: *.icpnet.pl 31.01.07, 10:43
          Hej Cocoloco... nie rozumiem. co mam zamiar tylko na chwilę? Powiem Ci, że każdy
          tydzien w moim życiu dużo teraz zmienia.. szybko dojrzewam do pewnych myśli,
          spostrzeżeń.. potrafię spojrzeć krytycznie równiez na siebie a nie tylko na
          kogos kto mnei rani, krzywdzi.. w tym chorym pomieszaniu uczuc, problemow,
          niedopowiedzen.. jest jakas szansa na odnalezienie.. za dużo kombinujemy wiesz..
          i za bardzo jestesmy egoistyczni i nastawieni na to co dobre tylko dla nas.. mam
          wrazenie ,ze nie potrafimy jako młodzi ludzie czasem poprostu poświecić się ot
          tak bez zadnych profitów.. wydaje mi się, ż e nie potrafimy być bezinteresowni..
          teksty typu zmeinie sie jesli on sie zmieni.. to dziecinada.. chce się zmienić
          by wszystkim było lepiej.. jeśli to doceni super, jeśli nie, to zrobiłam cos dla
          siebie i dla otoczenia.. mysle ,ze warto walczyc o uczucie.. to prawdziwe.. nie
          mowie o związku na siłe.. mowie o miłości.. i zamierzam to zrobić..

          PS. odezwij sie do mnei na skrzynkę.. mayrah1@gazeta.pl chetnie pogadam z Tobą ;)
          Pozdrawiam
    • Gość: Sweets Re: ona jest obrzydliwa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.07, 08:12
      Po pierwze moze ostatnio ja troche zaniedbales,albo poczula sie
      niepotrzebna,wiec zaproś ja moze do kina,do restauracji a potem na jakis
      romantyczny spacer,albo mozesz tez ja zabrac w miejsce gdzie po raz pierwszy
      sie spotkaliscie i przypomniec jej jak to bylo za dawnych czasów....
      Po drugie moze po prostu chcialaby zostać juz mamą...
    • Gość: Sweets Re: ona jest obrzydliwa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.07, 08:14
      i przede wszystkim musicie porozmawiać powaznie bo w zwziazku rozmowa jest
      najwazniejsza
      • agatka_to_ja Re: ona jest obrzydliwa 31.01.07, 08:17
        LUDZIE, czytajcie watki!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!


        kilka postów wyzej on napisal, ze temat juz nieaktualny, bo ją rzucil!!!
        • kol.3 Re: ona jest obrzydliwa 31.01.07, 18:24
          Ależ od początku było wiadomo, że ją rzuci, po to napisał swój głupi post, żeby
          uzyskać od paru osób opinię "no rzeczywiście stary, ty taki wspaniały, a ta
          baba taka okropna, co ona wyrabia". Potrzebne mu to było, żeby się wysmerfować
          z tego układu, facet jest mało dojrzały. Kobieta po nim płakać nie powinna.
          • misscraft Re: ona jest obrzydliwa 01.02.07, 00:23
            Dokładnie, też tak myślałam, że pytał o rady, a tak naprawdę potrzebował
            potwierdzenia, żeby sobie ułatwić sprawę, żeby sobie potem powiedzieć, że dobrze
            zrobił... Niby pisał, że ją kocha nadal...ale jeśli by ją naprawde kochał to
            myślę, żeby dał jej więcej czasu. A tak poczytał i pomyślał, że co sie będzie
            patyczkowac, znajdzie sobie jakąś nową bezproblemową dziewczynę. Tylko, że każdy
            związek może w końcu wejść na taki etap i ciekawe czy za każdym razem też będzie
            uciekał.
            No cóż dla niej napewno dobrze.
            • misscraft Re: ona jest obrzydliwa 03.02.07, 00:23
              Aha te uwagi były wypowiedziane pod wpływem Pana Dobra Rada (jak płachta na
              byka) teraz moge powiedzie mu: a nie mówiłam, trzeba było tylko więcej czasu:)
              Ale może dziewczyna jednak potrzebowała terapii wstrząsowej.
              • Gość: picobello Re: ona jest obrzydliwa IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.02.07, 00:25
                czemu ty sie tak tlumaczysz-popelnilas gafe i juz,dostalas nauczke od tak
                • misscraft Re: ona jest obrzydliwa 03.02.07, 11:07
                  Nie ma się z czego tłumaczyć. Nie uważam, że popełniłam gafę, dalej bym uważała
                  tak jak wyżej, gdyby faktycznie ją zostawił. Dalej bym uważała, że to przejaw
                  tchórzostwa i wygodnictwa (biorąc pod uwagę, że ją nadal kocha jak twierdził).
                  Co do tej postawy nie zmieniam zdania, zmieniam zdanie co do konkretnej
                  sytuacji, bo jednak jej nie zostawił. W końcu też się nie sprecyzował, napisał
                  wyżej, że to koniec, a teraz, że jednak nie...
    • leocaltrop1 zaczelismy poznawac się od nowa 02.02.07, 23:48
      Dzieki Kol.3 i Misscraft za zgryźliwe komentarze, wiem ze pisałem tak jakbym
      definitywnie zakonczyl wszystko, jednak mylicie się. Cóz miałem zrobic i jak
      myślec o tym moim problemie z kobietą? Nigdy nie byłem w takiej sytuacji, wiec
      nawet nie wiedziałem co robic. W dodatku byłem zawiedziony ze cała moja nadzieja
      na przyszlość tak jakos zniknęła. Nadal jednak kochamy się mocno, i dalismy
      sobie szansę na powrót tego co było. Zobaczymy co z tego będzie. A tak
      dodatkowo, wyniosłem telewizor do piwnicy ( moze ukradną ;p) i jest naprawdę
      inaczej. Zaczelismy interesowac sie tym co robimy i znów jest wzajemna fascynacja
      • Gość: picobello Re: zaczelismy poznawac się od nowa IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.02.07, 23:51
        powiedz gdzie to podskocze,tylko mi policji na kark nie podsylaj-powodzenia
      • betti22 Re: zaczelismy poznawac się od nowa 03.02.07, 00:14
        BRAWO !!!!! :):):)
        • Gość: picobello Re: zaczelismy poznawac się od nowa IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.02.07, 00:20
          a gdzie oklaski<><><><><><><>prosze-stanol na wysokosci zadania,przynajmniej
          ktos zszedl na dobra droge
      • misscraft Re: zaczelismy poznawac się od nowa 03.02.07, 00:20
        Super! Szczerze gratuluje i zwracam honor, pochopnie Cię oceniłam. A co do
        zgryźliwych uwag- to miałam nadzieje, że może Ci jednak da do myślenia to co tu
        piszemy jakbyś tu jeszcze zaglądał.
        Zawsze poprostu miałam wrażenie, że faceci wolą uciekać, że to zwykle kobiety
        walczą o związek. I wkurza mnie to.
        Ale widzę że jednak jest jeszcze dla Was szansa, życze powodzenia.
        • Gość: picobello Re: zaczelismy poznawac się od nowa IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.02.07, 00:22
          nie mozna zmieniac tak zdania,a zapomnialem kobiety zmienne sa-najwazniejsze ze
          ktos umie przyznac sie do bledu
          • misscraft Re: zaczelismy poznawac się od nowa 03.02.07, 00:25
            Zmieniła się sytuacja to i moje zdanie się zmieniło, tylko krowa nie zmienia
            zdania;] Bo w końcu zaczęli od nowa.
            • Gość: picobello Re: zaczelismy poznawac się od nowa IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.02.07, 00:31
              oswiec mnie bo nie jaze,cosik mam dzis umysl przepracowany
              • Gość: picobello Re: zaczelismy poznawac się od nowa IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.02.07, 00:36
                nie zmieni-duma nie pozwoli-wierz mi
        • Gość: Pan Dobra Rada Re: zaczelismy poznawac się od nowa IP: *.chello.pl 03.02.07, 20:45
          "Faceci wolą uciekać" - ale gadasz głupoty.. :] Wiesz kiedy faceci uciekają..?
          Odpowiem Ci.. Kiedy nie kochają, albo kiedy przestają kochać.. :] We to pod
          uwagę.. :]
          • Gość: misscraft Re: zaczelismy poznawac się od nowa IP: *.lodz.dialog.net.pl 03.02.07, 21:30
            Ale przecież wszytsko wskazywało na to, że on chce odejść, choć mówił że kocha-
            jest to sprzeczność napewno. Ale miłość jest pełna sprzeczności.
            • Gość: picobello Re: zaczelismy poznawac się od nowa IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.02.07, 21:32
              milosc nie istnieje
              • misscraft Re: zaczelismy poznawac się od nowa 04.02.07, 22:24
                Nie da się udowodnić, że coś nie istnieje. A brak dowodu na istnienie nie jest
                jednoznaczne z dowodem na nieistnienie.
    • Gość: kama Re: ona jest obrzydliwa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.02.07, 00:36
      Na 100% coś sie stało… Jak dla mnie to
      ona zatraciła poczucie, że jest dla Ciebie
      atrakcyjna, kochna, …najwazniejsza.
      Nie wiem czy cos próbowała z tym robić,
      czy od razu zobojetniała. Może zrobiłeś coś
      na co nie zwróciłes uwagi (a ja to dotknęło).
      Dla mnie odpowiedx jest jedna: odbudowac jej
      wiarę w siebie i w to jak ważna jest dla Ciebie
      (mówić, że jest piekna, namietna, przynosic
      kwiatki, prawić komplementy, zaciagac do łóżka :) itd.
      A jak nie pomoże, to zaprowadzic ją do psychologa,
      bo może to jakaś depresja?
    • Gość: Lilu Re: ona jest obrzydliwa IP: *.eranet.pl 03.02.07, 17:45
      Bardzo Tobie współczuje. Ale musisz zdać sobie sprawę,że to jest koniec. Nic
      nie ulegnie już zmianie. Twoja dziewczyna przestała o siebie dbać -również
      przestała dbać o Ciebie. Jeżeli nie chcesz wegetować razem z nią to uciekaj
      zanim uschniecie z nudów na kanapie.

      pozdr
    • Gość: zu Re: ona jest obrzydliwa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.02.07, 20:41
      podsun jej jeden z ost cosmo,albo..po prostu znia pogadaj.szczera rozmowa i to
      taka dobitna zawsze pomaga.powodzenia zycze:*
    • gemini14 Re: ona jest obrzydliwa 04.02.07, 16:31
      straszne,brrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrr
      • hania0001 zastanów się 05.02.07, 13:57
        Twoja kobieta prawdopodobnie ma z czymś problem. Pomóż jej i co najważniejsze
        nie odtrącaj jej. Przypomnij sobie wszystkie wspaniałe chwile, które
        spędzaliście razem i sytuacje, w których to ona pomagała Tobie a nie odtrącała
        Cię.
    • Gość: quistiska Re: ona jest obrzydliwa IP: 217.153.246.* 13.02.07, 18:33
      wg mnie ma depresję. Całość zachowań pasowała by do tego. Spróbuj z nią na
      początku porozmawiać o jej samopoczuciu psychicznym. Jeżeli będziesz wiedział,
      że w tym kierunku naprawdę jest coś nie tak, zapisz ją do lekarza, idź z nią,
      udzielaj wsparcia..
    • leocaltrop1 To juz jest koniec- nie udało się 15.02.07, 22:24
      niestety nie zmieniła się sytuacja, jak było tak i pozostało. Wiem że wszyscy
      rzucą się teraz na mnie ale niestety to jej przestało zależeć. Starałem się,
      przez pierwsze 3 dni było dobrze,winko, kolacje, spacery i rozmowy- które się
      nie kleiły, myslałem ze sytuacja zmierza ku lepszemu, niestety--nie. Moja juz
      na 100% była wróciła do poprzedniego stanu, w jakim siebie utrzymywała. Pobyłem
      z nią 2 tyg razem, wziąłem urlop z pracy i byłem z nią 24/24 z czego 1 tydzien w
      górach wspolnie ze znajomymi. Po tym wyjeździe dobra koleżanka mojej ex i
      wszyscy moi znajomi powiedzieli mi "przestań chłopie żyć złudzeniami". No i
      przestałem.
      "Miłość istnieje tylko trzeba ciągle ją podsycać"
      • misscraft Re: To juz jest koniec- nie udało się 15.02.07, 22:40
        Wiesz tym razem rozumiem i napewno nie rzuce się na Ciebie chyba, że z wyrazami
        żalu. Widocznie to jednak nie to.
        Ale przynajmniej próbowałeś i Tobie niczego nie można zarzucić. Masz czyste
        sumienie.
        Jak to stwierdził mój jeden ex: nie reanimuje się Titanica.
        • leocaltrop1 smutno 15.02.07, 22:49
          "odgrzewane kluchy nigdy nie smakują jak świeże"- cytat z koleżanki ze studiów.
          Czuje się wypalony. Znajomi ciągają mnie po barach aby mnie upic. Natomiast ja
          chciałbym wtulić się w ramiona kobiety i zasnąć z głową położoną na jej
          piersi.Mam super koleżanki i one starają się mnie pocieszyć, przytulić ale robi
          mi się po tym jeszcze gorzej :/
          • misscraft Re: jeszcze troche smtno będzie 15.02.07, 23:02
            Cóż, prwie wszytko lepsze jest jak jest świeże, ale jak to lubi.
            Byliście dosyć długo razem, to efekt " odstawienia" jak psycholodzy twierdzą.
            Czyli jakbyś odstawił alkohol, dłuższy czas jest ciężko a potem się
            przyzwyczajasz i... znajdujesz sobie nowy "nałóg" np. słodycze albo papierosy;]
            Kiedpska analogia.
            Ale jeśli potrzebujesz to nie daj się wyciągać na siłę tylko jeśli wolisz zostań
            w domu i się podołuj byle nie za długo. ale czasem troche samotności też pomaga.
            Jak mam doła mnie pomaga ulbiona komedia albo śmieszna książka, zapominam wtedy
            na troche o tym co mnie boli.
            • leocaltrop1 klin klinem 15.02.07, 23:32
              jak mawiają alkoholicy "klin klinem" czyli inna kobieta będzie lekarstem, co
              dziwniejsze zauważyłem to wczoraj i dzisiaj że im częściej mowię że nie mam juz
              ochoty na żadne relacje z kobietami ;) to tym częśćiej moje koleżanki jakoś tak
              dziwnie się uśmiechają. I wydaje mi się ze chyba zmieniły się moje relacje ze
              znajomymi a zwłaszcza z koleżankami na jakieś cieplejsze, spontaniczne.Hmm
              Bzdury juz chyba plotę
              • Gość: Pan Dobra Rada Re: klin klinem IP: *.chello.pl 15.02.07, 23:56
                No i dobrze się stało.. ;) Problemy się "rozwiązuje" a nie "maskuje".. ;) A co
                do stanu, w którym się znajdujesz.. Im więcej będziesz myślał, tym gorzej na tym
                wyjdziesz.. :P Usiądź i przypomnij sobie co robiłeś ZANIM się poznaliście, z
                czego dla Niej zrezygnowałeś, co zawsze chciałeś zrobić, a Ona Cię ograniczała i
                po prostu to zrób.. ;) Nie siedź ze spuszczoną głową w pustym pokoju i nie
                rozmyślaj o tym "jakby to było, gdyby", bo to jest bez sensu.. ;) Zamiast tego
                zastanów się: "co muszę zrobić, żeby".. ;) I po prostu to zrób.. ;) Znajdź sobie
                jakieś hobby, spróbuj nowych rzeczy, chodź nowymi ścieżkami, odwiedzaj nieznane
                miejsca, spotykaj nowych ludzi, rób wszystko - byle byś nie zamykał się w
                czterech ścianach.. ;) Chcesz sobie znaleźć kobietę marzeń..? To idź Jej
                szukać.. ;) Proste.. :) :P ( kolejna pieśń z cyklu "Life is so simple, it's just
                we, who make it complicated".. :) )
              • misscraft Re: klin klinem 16.02.07, 11:10
                Nie bzdury jest chyba naturalne, że wobec wolnego faceta kobiety zachowują się
                swobodniej niż wobec zajętego na więcej sobie mogą pozwolić bez podejrzenia o
                to, że chcą rozbić związek.
                • Gość: ola Re: klin klinem IP: *.gdynia.mm.pl 16.02.07, 12:37
                  A skąd jesteś? Ja Cię pocieszę.... :)
                  • leocaltrop1 Re: klin klinem 16.02.07, 13:11
                    bardzo to miłe z twojej strony,jednakże wczoraj chyba miałem mały kryzys
                    spowodowany brakiem młodych piersi w łóżku :)
                    no cóż jako facet mam tylko jedno w głowie :p
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka