Dodaj do ulubionych

Co mam zrobić....?

12.07.07, 15:18
3 lata temu spotykałam sie z pewnym facetem,gdy sie rozstalismy poznałam
mojego
obecnego nazeczonego i urwał nam sie kontakt.Wszystko sie układało w
(sierpniu
mamy brać ślub) aż do momentu kiedy przyszła do mnie mama mojego byłego!
Powiedziałam mi ze Marcin ma raka i ze lekarze powiedzieli ze zostało mu
około
4 miesiecy zycia, powiedziała mi że jego życzeniem jest żebym wyszła za niego
za mąż i była przy nim do jego śmierci!Strasznie plakała i mnie prosiła
powiedziała ze chce przynajmniej żeby te ostatnie miesiace były szcześliwe
dla
jej syna!za miesiąc biore ślub z moim nażeczonym wszystko jest juz
zaplanowane
kocham go i nie chce nic zmieniać ale żal mi Marcina!boje się że wszystko
strace ! co mam zrobić? pomocy
Obserwuj wątek
    • arginina Re: Co mam zrobić....? 12.07.07, 15:21
      A to ci dopiero szantaż emocjonalny... Nie daj sobą manipulować!!!

      Możesz być przyjaciółką, ostoją, możesz trzymać go za rękę, ale matko, nie
      wychodż w życiu za niego za mąż! Jego mamuśka naprawdę ma tupet!

      Wszystkiego dobrego na nowej drodze życia ;)
      • sun87 Re: Co mam zrobić....? 12.07.07, 15:30
        Bardzo ci dziękuje przez to wszystko relacja miedzy moim nażeczinym a mna się
        psuje on też uwaza że to szantaż!powiedziałam jej ze będe go odwiedzać wspierać
        ale ona nie chce odpuścic przychodzi do mnie pokazuje mi jego zdjecia az mnie
        serce ściska mówi że jej syn zasłuzył na żone a ja po jego smierci zostane
        wdowa i bede mogła wyjść za mąż nie moge juz tego wytrzymać:-(
        • Gość: Pan Dobra Rada Re: Co mam zrobić....? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.07.07, 01:43
          > ale ona nie chce odpuścic przychodzi do mnie pokazuje mi jego zdjecia az mnie
          > serce ściska mówi że jej syn zasłuzył na żone a ja po jego smierci zostane
          > wdowa i bede mogła wyjść za mąż nie moge juz tego wytrzymać:-(

          Grrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrr.. :[ A ja Ci mówię "NIE DAJ SIĘ".. :[

          PS: Jednego nie rozumiem, PO KIEGO KIJA TY SIĘ W OGÓLE Z TĄ BABĄ WIDUJESZ..?! Oo
        • Gość: nietykalna123 Re: Co mam zrobić....? IP: *.mlynary.net 13.07.07, 13:48
          Przeczytałam tę historię i wydaje mi się z palca wyssana.
          Kiedy umiera dziecko, matka nie myśli o takich pierdołach,
          bo tu nawet celu brak.
          • Gość: jam Re: Co mam zrobić....? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.07.07, 17:55
            matka w takim momencie mysli o tym aby jej dzicko bylo szczesliwe. rozni sa
            ludzie i roznie odbieraja to co sie dzieje w ich otoczeniu matka chce dla syna
            jak najlepiej.
        • mila188 Re: Co mam zrobić....? 26.07.07, 14:24
          Wiem że to jest trudne ale nie daj się! Tak to jest szantaż! Nic więcej.
          Rozumiem że matka jest zdesperowana bo syn jej jest bardzo chory, ale nie może
          nagle zmienić Twoje życie o 360 stopni... Kochasz swojego narzeczonego a za
          niedługo macie się pobrać!! Nie zgadzaj się... Trzymaj się ciepło
          • Gość: aga Re: Co mam zrobić....? IP: *.tsm.tarnobrzeg.pl 06.08.07, 03:13
            grrr zlituj się, naprawdę nie wiesz ile to jest 360 stopni?
      • Gość: Maja Re: Co mam zrobić....? IP: *.ostnet.pl 26.07.07, 15:03
        napewno nie wychodź za niego za mąż. Ułóz sobie życie tak jak Ty chcesz. A nie
        bo mama Marcina tak chce. To Ty masz być szczęśliwa. Nie chciałabys napewno
        spędzić zycie bez swojego męża. Ty masz już swoje plany - i niedługo ślub .
      • Gość: ja Re: Co mam zrobić....? IP: *.gprsbal.plusgsm.pl 30.07.07, 12:41
        Jeżeli się na to zdecydujesz to dopiero będzie altruizm!
        A co z Twoim narzyczonym???
        Poświęcisz go dla byłego!?
    • Gość: Ewa nie wierze w twoja opowiesc sun87 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.07.07, 15:29
      • khanulka Re: nie wierze w twoja opowiesc sun87 30.07.07, 11:38
        Zgadzam się, bzdury na kółkach!!!
        Pewnie autor tego wątku ma niezły ubaw widząc jak się biedne forumowiczki
        wysilają próbując rozwikłać ten wielki "dylemat",
    • Gość: Kris Re: Co mam zrobić....? IP: *.chello.pl 12.07.07, 15:29
      Facet nie powinnien prosic o cos takiego. A Ty nie powinnas zastanawiac sie co
      zrobic - bo odpowiedz jest prosta - wyjdz za maz za swojego obecnego partnera.
    • Gość: hmmm Re: Co mam zrobić....? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.07.07, 15:34
      takie rzeczy to tylko w serialach brazylijskich. mi się wydaje,że trollujesz!!!
      • sun87 Re: Co mam zrobić....? 12.07.07, 15:36
        Gość portalu: hmmm napisał(a):

        > takie rzeczy to tylko w serialach brazylijskich. mi się wydaje,że
        trollujesz!!!

        ciesze się że zyjesz w kolorowym swiecie i takie rzeczy cie nie dotycza
        zycie to nie bajko niestety
        • Gość: hmmm Re: Co mam zrobić....? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.07.07, 15:41
          może to i lepiej,że szara rzeczywistość do mnie nie dociera. A jeśli to prawda
          co piszesz to NIGDY w życiu nie zgadzaj się na ten ślub. Możesz stracić
          narzeczonego i na zawsze zostaniesz wdową.
    • Gość: kat Re: Co mam zrobić....? IP: *.um.gliwice.pl 12.07.07, 15:43
      a jakby matka Marcina przyszła i powiedziała, ze jego ostatnim zyczeniem jest
      zobaczyć Twoje wydłubane oczy na tacy to też byś sobie dała je wydłubać?
      widać, że piszesz pod wpływem emocji a to nie służy dobrze logicznemu mysleniu
      i wyciąganiu racjonalnych wniosków. Patrząc na to z boku, można obiektywnie
      stwierdzić, że nie powinnas sie godzic na układ proponowany przez matkę
      Marcina. Nikt nie może decydować o Twoim życiu. Wszyscy dostaliśmy od Boga
      wolną wolę i korzystajmy z niej. Marcinowi oczywiscie trzeba współczuć ale czy
      Ty będąc w jego skórze zdecydowałabyś sie na taki krok? A co z obecnym
      narzeczonym? Czy jego uczucie jest mniej wazne od Marcina?
      • frida781 Re: Co mam zrobić....? 13.07.07, 00:09
        No nie:)))) Mamy scenariusz na kolejne odcinki M jak Miłość... :)))))))
        • Gość: Kris Re: Co mam zrobić....? IP: *.chello.pl 13.07.07, 00:21
          Powinni to puścić w KLANIE, ciekawe co Rysiu na to
          • summerlove Re: Co mam zrobić....? 13.07.07, 10:08
            Gość portalu: Kris napisał(a):

            > Powinni to puścić w KLANIE, ciekawe co Rysiu na to


            -"Łazienka jest zamknięta"
    • butterflymk Re: Co mam zrobić....? 12.07.07, 15:47
      nieeeee no przecież to jakaś telenowela brazylijska :p
    • summerlove Re: Co mam zrobić....? 12.07.07, 18:19
      Opanuj się. Masz faceta którego kochasz więc nie pozwól na taką manipulację.
      Stracisz swojego narzeczonego i tyle. Nie rób tego bo to głupota.
    • Gość: no Re: Co mam zrobić....? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.07.07, 18:27
      jak co-przeciez slubu nie bierze sie dla zasady,mozesz sobie jedynie
      podziekowac ze nie mialas przyjemnosci zwiazac sie z ta osoba,to jakis koszmar


      pewno zmyslasz jak z nut,przeciez takie sytuacje nie moga miec miejsca
      • przemyslaw.brodzki Re: Co mam zrobić....? 12.07.07, 22:43
        no: życie jest nieprzewidywalne do granic absurdu.
    • whereisnemo Re: Co mam zrobić....? 13.07.07, 00:00
      ja mam swoją zasadę, której zawsze się trzymam. Otóż jeśli ktoś chce na mnie
      coś wymusić, to napewno tego NIE otrzyma:) Dzięki temu nikt kto mnie zna nie
      próbuje nic na mnie wymusić, a resztą się nie przejmuje:)
    • Gość: Pan Dobra Rada Re: Co mam zrobić....? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.07.07, 01:36
      Gdybym był Twoim facetem i dowiedział się o tym zdarzeniu, poprosiłbym Cię o
      kontakt z tą "Panią" I TAK JA OPIEPRZYŁ ( tu miało być inne, mocniejsze słowo ),
      ŻE DO KOŃCA ŻYCIA BY TEGO NIE ZAPOMNIAŁA! :[ Co za bezczelność! :[ WŁASNĄ
      TRAGEDIĄ OBARCZAĆ KOGOŚ! :[ Na samą myśl mi się pięść zaciska.. Rada dla
      Ciebie.. NAWET SIĘ NAD TYM NIE ZASTANAWIAJ! Dlaczego..? Bo JEDYNĄ OSOBĄ, KTÓRA
      BĘDZIE NA TYM CIERPIEĆ, BĘDZIESZ TY! I TO GRUBO PONAD 3 LATA! :[ To NIE JEST
      Twój problem..

      PS: A wiecie co mnie najbardziej w tym wnerwiło..? NIE WYOBRAŻAM SOBIE BYM,
      WIEDZĄC O WŁASNEJ CHOROBIE, PRÓBOWAŁ TAKICH SZTUCZEK.. Prędzej bym zdechł sam
      jak pies, niż pozwolił komukolwiek cierpieć z powodu mojej choroby.. Co za
      absolutny brak własnej godności.. Grrr.. Zero szacunku dla takich ludzi.. :[
      • summerlove Re: Co mam zrobić....? 13.07.07, 10:09
        Panie Dobra Rada
        Dzisiejszy dzień zapisuję.
        ;))
    • Gość: nazyczony Re: Co mam zrobić....? IP: 213.17.202.* 13.07.07, 07:23
      wiesz co na miejscu Twojego obecnego nazyczonego jakbym mi takie ceregiele
      odstawial to od razu w dupe bym Cie kopnal i idz sobie gdzie chcesz
      to jakas totalna paranjoa - wypadki chodza po ludziach a ty tym ze sie z nim
      ohajtasz zdrowia i zycia mu nie przywrocisz
      • sun87 Re: Co mam zrobić....? 13.07.07, 08:12
        Gość portalu: nazyczony napisał(a):

        > wiesz co na miejscu Twojego obecnego nazyczonego jakbym mi takie ceregiele
        > odstawial to od razu w dupe bym Cie kopnal i idz sobie gdzie chcesz
        > to jakas totalna paranjoa - wypadki chodza po ludziach a ty tym ze sie z nim
        > ohajtasz zdrowia i zycia mu nie przywrocisz

        To nie jest tak ja bardzo kocham mojego nażeczonego i nie zamiezam z niego
        rezygnować to ta cała atmosfera wszystko psuje!On wie o wszystkim i strasznie
        to przeżywa tak sama jak ja Oboje chcemy pomóc Marcinowi ale nie poświecac sie
        aż do tego stopnia!Nie wiesz jak to jest jak ktoś cie nachodzi i totalnie
        wchodzi ci na psychike i próbuje wymusic na tobie coś czego w innym przypadku
        byś nie zrobił!
        • summerlove Re: Co mam zrobić....? 13.07.07, 10:10
          Nie otwieraj drzwi.
          A wcześniej powiedz stanowczo że NIC Z TEGO
        • Gość: Pan Dobra Rada Re: Co mam zrobić....? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.07.07, 10:23
          Zadam Ci jeszcze raz proste pytanie.. PO CO TY W OGÓLE SIĘ Z TĄ BABĄ WIDUJESZ..? Oo
          • dobrotka06 Re: Co mam zrobić....? 13.07.07, 10:42
            Jeezuuu!!! Jeśli to prawda...
            Jakbym smyrgnęła tym babskiem przez okno to jeszcze synek biedaczek zaliczyłby
            pogrzeb w ciągu tych trzech miesięcy. Co za babsztyl jeden! Ciekawa jestem czy
            synek w ogóle wie o pomysłach mamuśki....
            Wrrr... Przepraszam, cięta jestem wyjątkowo bo ostatnio sama miałam scysję z
            moją "przyszła teściową", która na siłę usiłowała wcisnąć mi swojego cudownego
            synka. Zapowiedziałam, że jeśli jeszcze raz ją zobaczę w pobliżu domu to
            skończy się mordobiciem. I w dupie będę miała, że ona jest chora. Jak taka
            cierpiąca to niech siedzi w domu a nie łazi i durnoty wyczynia! NIENAWIDZĘ
            LUDZI, KTÓRZY WPIE...JĄ SIĘ W CUDZE ŻYCIE Z BUTAMI TWIERDZĄC, ŻE NAJLEPIEJ
            WIEDZĄ JAK MA BYĆ!

            FAktycznie tez nie wyobrażam sobie żebym kogokolwiek obciążała swoją chorobą.
            Ale ja tak mam organicznie - przyznam się, że coś mi jest jak już wyląduję w
            szpitalu. A wyląduję tam tylko wtedy jak mnie nieprzytomną zaciągną bo inaczej
            to się nie dam. Dziwna ta sytuacja. Ale mnie się wydaje, żę jednak to jest
            jakaś gierka mamuśki. Bez sensu...
          • sun87 Re: Co mam zrobić....? 13.07.07, 11:24
            Gość portalu: Pan Dobra Rada napisał(a):

            > Zadam Ci jeszcze raz proste pytanie.. PO CO TY W OGÓLE SIĘ Z TĄ BABĄ
            WIDUJESZ..
            > ? Oo

            Z tą kobieta to ja się znam od dawna moi rodzice tez ja znają kiedyś jak
            jaeszcze byłam z Marcinem to ona traktowała mnie jak swoja córkę! Po naszym
            rozstaniu Marcin wyjechał do krakowa a jego matka nadal utrzymywałam z mna
            kontakt bo przyłazila do moich rodziców i opowiadała jaka to z nas cudowno para
            była, jak ja go bardzo skrzywdziłam i wogóle jak on mnie kocha! Teraz jak
            Marcin zachorował to ona przychodzi mojej mamy prawie codziennie i się żali moi
            rodzice tez moja juz tego dosyć ale jej nie da się przetłumaczyć!Tata
            powiedział ze jej chyba cos na głowe siadło i dlatego sie tak zachowuje!
            Rozmawiałam z nią wiele razy powiedzialam ze zdania nie zmienie to zaczeła
            plakac i mnie prosić!szlak mnie juz trafia wszyscy sasiedzi patrza sie na mnie
            jak na idiotke że niby to ja serca nie mam bo ta chodzi i opowiada o mnie
            głupoty!mam dosyć poprstu
            • summerlove Re: Co mam zrobić....? 13.07.07, 11:29
              sąsiadami to Ty się nie przejmuj. A jej nie wpuszczaj do domu i tyle.
            • Gość: Pan Dobra Rada Re: Co mam zrobić....? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.07.07, 11:53
              A Twój ojciec nie potrafi powiedzieć: "spier....."..? Oo Chyba rozumie tę całą
              sytuację.. Oo Ja bym tej kobiecie nawet drzwi nie otworzył, a jeżeli już, to
              tylko raz i powtórzyłbym wspomniany komunikat.. I tyle.. Oo

              > Rozmawiałam z nią wiele razy powiedzialam ze zdania nie zmienie to zaczeła
              > plakac i mnie prosić!szlak mnie juz trafia wszyscy sasiedzi patrza sie na mnie
              >
              > jak na idiotke że niby to ja serca nie mam bo ta chodzi i opowiada o mnie
              > głupoty!mam dosyć poprstu

              Co sobie myślą sąsiedzie NIE POWINNO CIĘ W OGÓLE OBCHODZIĆ.. To tak na
              marginesie, bo wyczuwam tu "babskie myślenie" w postaci "a co ludzie powiedzą"..
              :/

              PS: I jeszcze jedno.. Nie wiem, co robi Twój Facet, ALE, na jego miejscu,
              wybrałbym się do źródła, upewnił CZY ABY NA PEWNO ŹRÓDŁO WIE O WYBRYKACH
              "MAMUNI", a jak przypadkiem by wiedziało, to bym tak "zjechał" tego kolesia, że
              miałby długo co wspominać.. :[
              • sun87 Re: Co mam zrobić....? 13.07.07, 12:13
                Gość portalu: Pan Dobra Rada napisał(a):


                >
                > PS: I jeszcze jedno.. Nie wiem, co robi Twój Facet, ALE, na jego miejscu,
                > wybrałbym się do źródła, upewnił CZY ABY NA PEWNO ŹRÓDŁO WIE O WYBRYKACH
                > "MAMUNI", a jak przypadkiem by wiedziało, to bym tak "zjechał" tego kolesia,
                że
                > miałby długo co wspominać.. :[

                Jutro wybieramy się do szpitala bo chcemy wszystko wyjaśnić Mam Marcina jest
                temu przeciwna bo twierdzi ze nie mozna go teraz denerwowć i że nie powinnam o
                nim z tym rozmawiać tylko przy nim być zdenerwować!Mój nażeczony powiedział że
                nikt nie bedzie decydował o naszym zyciu i załatwi ta sprawe, powiedzial ze nie
                ma nic przeciwo żebym odwiedzała marcina ale po slubie bo teraz musimy sie
                zając przygotowaniami i soba!jest mi o wiele łatwiej bo wiem ze on mnie wspiera
                • Gość: Pan Dobra Rada Re: Co mam zrobić....? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.07.07, 10:40
                  > Mam Marcina jest
                  > temu przeciwna bo twierdzi ze nie mozna go teraz denerwowć i że nie powinnam o
                  > nim z tym rozmawiać tylko przy nim być

                  Mama Marcina kłamie.. :]

                  > Mój nażeczony powiedział że
                  > nikt nie bedzie decydował o naszym zyciu i załatwi ta sprawe

                  Bardzo dobrze.. :]
              • kachniczka1 Re: Co mam zrobić....? 13.07.07, 13:22
                Może ten Marcin nic nie wie o akcji jego matki, brrr współczuje. Ale jesli mogę
                sie wtrącić...daj se na luz.
    • gold-fish Re: Co mam zrobić....? 13.07.07, 14:54
      Nie zmieniaj swego życia. To pewne. Moim zdaniem powinnaś porozmawiać w cztery
      oczy z Marcinem. Musi zrozumieć, że branie kogoś za żonę, to nie to samo co
      obecność drugiej osoby w potrzebie. To coś więcej. Jego życzeniem to jest? nie
      mogę tego pojąć.
    • Gość: jowita771 Re: Co mam zrobić....? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.07.07, 19:08
      a może mamuska sobie wymysliła, że syn zdąży jeszcze przed smiercią wnuka
      spłodzić i coś jej po nim zostanie?
      • summerlove Re: Co mam zrobić....? 14.07.07, 21:12
        Bardzo możliwe..
    • wacikowa Re: Co mam zrobić....? 26.07.07, 14:57
      Niezły idiota! A mamusia jeszcze lepsza.
      Zal Ci go? On ma gdzieś Twoje uczucia! Weź otwórz oczy dziewczyno.
      Nad czym Ty się zastanawiasz? Kochasz go? NIE To o czym tu dyskutować?!
      Jeszcze nie słyszałam żeby jakaś kobieta z żalu wychodziła za mąż!
    • Gość: Maja Re: Co mam zrobić....? IP: *.ostnet.pl 26.07.07, 15:06
      Jak by Marcin był mądry to napewno by tego nie robił - nie chciał abys została
      jego żoną. Ułóz sobie zycie tak jak Ty chcesz.Trzymaj się!!
    • Gość: Iskierka Re: Co mam zrobić....? IP: *.gprspla.plusgsm.pl 28.07.07, 15:06
      Litości... Przecież maz faceta, którego kochasz! Chcesz mu dokopać, wychodząc
      za innego? Co pomyśli, jak będziecie razem. Zrobisz przyktość facetowi, którego
      kochasz i umierającemu koledze, któremu pewnie nie pozwolisz sie dotknąć i
      sobie patrzac na smętne miny obu. A jeśli będzie żył dłużej, a jeśli sie
      wyleczy, co wtedy? A jesli oszukuje wszystkich. Jestem na nie.
      • Gość: lara Re: Co mam zrobić....? IP: *.b-ras1.prp.dublin.eircom.net 01.08.07, 17:44
        i jak sie zakonczyla ta historia? odwiedzasz go?
    • anesza2 Re: Co mam zrobić....? 30.07.07, 10:05
      napewno nie daj sie wciagnac w tą gierke.Skoro mamusia mówi,że synka nie można
      denerwować to brzmi to podejrzanie.Dla mnie to wygląda to tak - on o niczym nie
      wie.Mamuśka knuje spisek poprostu!I będzie tak- Ppójdziesz do niego bedziesz go
      wspierać,on pomyśli że ty go kochasz i bedzie jedno wielkie gó..!Ty
      nieszczęsliwa on oszukany a mamusia będzie trwać w przekonaniu,że jest aniołem
      który zsyła synowi szczeście w nieszczęsciu.ALLELUJA!!!!!!
      • zaklopotana6 Re: Co mam zrobić....? 03.08.07, 15:07
        zastanow sie kogo naprawde kochasz. skoro sie wahasz to masz watpliwosci. ja
        wyszlabym za maz za swojego terzniejszego chlopaka jesli bym go kochala. z
        bylym mozesz byc przyjaciolka
        • mala224 Re: Co mam zrobić....? 03.08.07, 16:42
          Powiem jedno, a jak on nie umrze? Różne cuda się zdarzają. Ale w ogóle nie
          normalna jesteś, że wo góle rozważasz taką możliwość. Ty go tą chorobą nie
          zaraziłaś, nie przez ciebie zachorował i dzięki tobie nie wyzdrowieje. A pomyśl
          ślub już za pasem, kto ci zwróci kasę, kto ci wybaczy że tak postępujesz. a
          jeżeli myślisz że twój narzeczony będzie patrzył jak ty z innym sobie żyjesz to
          naiwna jesteś. A i nie zasługujesz na miłość obecnego partnera, dziwie się że on
          cie nie rzucił jak się tylko o twoich wahaniach dowiedział.
    • Gość: facet z m2:) zalatuje mi tutaj strasznie fantastyką IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.08.07, 05:08
      nie chce mi się wierzyć że ludzie maja problemy tego typu, cos mi trolem zalatuje
    • aneczka792 Re: Co mam zrobić....? 06.08.07, 08:59
      a mi cos sie wydaje,ze za duzo si melodramatow naogladalas!! a cala historia
      jest z palca wyssana...jezeli tak to nieladnie ukladac takie historie..
    • gwiazdka_na_niebie Re: Co mam zrobić....? 06.08.07, 09:41
      Załóżmy naiwnie, że to prawda... Ta kobieta postępuje okrutnie. Spytaj jej czy
      chce żeby jej syn ostatnie miesiące żył wśród obłudy z niekochającą żoną.
      Przecież zauważy, że nic do niego nie czujesz...
      A tak poza tym to ten wątek przypomina mi częsty motyw z
      południowo-amerykańskich telenoweli (które przyznaję się, zdarzało mi się
      oglądać za młodu, hehe).

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka