Gość: Pepe
IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl
01.03.03, 00:38
www.opcja.pop.pl/ a potem przycisk "antyunijny
sojusz", po prawej stronie.
Ten Czech pisze dobrze.
Benjamin Kuras
W Europie na ostro
Nie powinniśmy już tolerować tego bezustannego
liberalnego krytykowania państwa. Państwo powinno jak
najbardziej interweniować. Być może, drodzy Czytelnicy,
brzmi Wam to jak cytat z Gottwalda z roku 1948. Zanim
jednak zaczniecie zgadywać, skąd to w rzeczywistości
pochodzi, proszę wytrzymać jeszcze kilka następnych
cytatów:
"Mniej na konsumpcję prywatną, a państwu dawać tyle
pieniędzy, ile potrzebuje do spełniania swoich obowiązków.
A także:
Musimy znów wprowadzić pierwszeństwo polityki i
kontrolować wszystko, co tylko kontrolować można.
Czy wierzycie, czy też nie, jesteśmy w Niemczech roku
2002 i wsłuchujemy się w przedświąteczne przemówienia
polityków rządzącej SPD, za tygodnikiem "FOCUS".
Największa gospodarka europejska stacza się ze stromego
brzegu. Grozi jej krach spowodowany socjalistyczną
teorią wszechpotężnego państwa. O tym, że krach ten
jest nieunikniony, świadczy choćby fakt, iż w polityce
budowy mocnego państwa i totalitarnej kontroli życia
obywateli obecny rząd nie zamierza niczego zmieniać.
Niemcy w konsekwencji wszechogarniającej polityki
społecznej grzęzną w ekonomicznym upadku, który można
by zatrzymać jedynie przy zastosowaniu nader bolesnych
reform. By je przeprowadzić, potrzebna jest i wizja i
odwaga, a tych socjalistyczny gabinet nie ma.
Ostrzeżenia instytucji międzynarodowych, które już
któryś rok z rzędu zwracają uwagę, że jeżeli Niemcy nie
przeprowadzą istotnych reform na rzecz wolnego rynku,
ich gospodarka zatrzyma się, pozostają bez echa.
Ponieważ gospodarka ta stanowi około jednej czwartej
eurostrefy (państwa, które przeszły na euro), jest
wystarczająco potężna, by staczając się, pociągnąć za
sobą innych.
Ale zamiast przestraszyć się tych czarnych wizji rząd
niemiecki wytrwale wierzy, że uratuje wszystko poprzez
coraz większe opodatkowanie i zabezpieczenia socjalne.
Pismo "FOCUS" oblicza, że praktycznie rzecz biorąc we
wszystkich grupach dochody spadną o jedną trzecią, gdyż
dwie trzecie zabiera państwo. Z tej trzeciej, która im
pozostaje, państwo odbiera kolejny podatek przy każdym
zakupie towaru - VAT. Większości Niemców nie pozostaje
wiele do oszczędzania i na inwestycje. Te ostatnie są
zresztą ekonomicznie nieatrakcyjne, gdyż ich
opłacalność jest znikoma. Niemcy stracili miliardy euro
na giełdzie. Zamiast inwestowania - zapożyczają się i
mnożą długi. Bankowość sypie im się do tego stopnia, że
nawet Międzynarodowy Fundusz Walutowy bije na alarm.
Przedsiębiorstwa prywatne, które od każdego
zatrudnionego muszą państwu płacić 17,4 proc. pensji
dodatkowo, ledwo zipią i nie mają odwagi przyjmować
nowych pracowników. Według ustaw regulujących prawo
pracy muszą też płacić pracownikom rekompensaty z
tytułu zwolnienia. Zwolnionym, przebywającym na
bezrobociu państwo zapewnia trzy czwarte ich ostatniej
pensji, zatem nie opłaca się chodzić do pracy.
Bezrobocie rośnie w tempie nieznanym od lat 30 i
przekroczyło już 10 proc. Inwestorzy przestają
inwestować w Niemczech i wolą zakładać filię w Polsce,
gdzie koszty wynoszą jedną czwartą tego, co w
Niemczech, a i zyski są większe. Tysiące małych i
średnich przedsiębiorców w ramach dobrze zorganizowanej
kampanii wysyłają do Schroedera koszule z listem "Masz
tu, zdzierco, tę moją ostatnią koszulę". Ogrodzenie
wokół urzędu kanclerza jest obwieszone koszulami.
Niska stopa procentowa, którą UE zamierza wszędzie
ujednolicić, sprawia, że zmniejszają się oszczędności,
a wzrasta zadłużenie, które w Brytanii osiągnęło 300
mld funtów, czyli ok. 80 proc. PKB. W całej Europie
plajtują państwowe emerytury i prywatne fundusze
emerytalne. Brytyjczycy przynajmniej już przyzwyczajają
się do tego, że żadnych emerytur nie otrzymają i