Dodaj do ulubionych

AntyIraq i AntyUSA

07.03.03, 14:18
Obecnie UE (i swiat) ma dwa, wbrew pozorom odrebne, problemy:

1) problem z Irakiem,
2) problem z USA.

Obecnie nalezy zastanowic nad priorytetami.
Czym sie zajac, co zrobic i w jakiej kolejnosci?

1) Tu problem wydaje sie byc chyba rozwiazany.
Presja UN i kontrola Blixa sa presja, pod ktora najwyrazniej Saddam mieknie
i gotow jest isc na ustepstwa.
Temat mozna juz chyba uznac za zblizajacy sie do pozytywnego zakonczenia.

2) Jak wykazuja ostatnie badania opinii publicznej coraz wiecej ludzi uwaza
USA za wieksze zagrozenie dla swiatowego pokoju niz Irak.
I tu jest problem. Jak postepowac ma normalny czlowiek w stosunku do czolgu,
w ktorym kierowca jest pijany idiota?
Nalezy zastanowic sie na neutralizacja debila Busha. Nie jest to jednal
latwy temat. Moze nalezylo by zwolac jakas konferencje na temat dzialan USA
w swiecie? Np. w Norymberdze?

Obserwuj wątek
    • luiza_o Re: AntyIraq i AntyUSA 07.03.03, 14:50
      heimer napisał:

      > Obecnie UE (i swiat) ma dwa, wbrew pozorom odrebne, problemy:
      >
      > 1) problem z Irakiem,
      > 2) problem z USA.
      >
      > Obecnie nalezy zastanowic nad priorytetami.
      > Czym sie zajac, co zrobic i w jakiej kolejnosci?
      >
      > 1) Tu problem wydaje sie byc chyba rozwiazany.
      > Presja UN i kontrola Blixa sa presja, pod ktora najwyrazniej Saddam mieknie
      > i gotow jest isc na ustepstwa.
      > Temat mozna juz chyba uznac za zblizajacy sie do pozytywnego zakonczenia.

      HAHAHAHAHAHAHA!

      Pozytywne zakonczenie bedzie w Bagdadzie gdzie Amerykanska Armia przedefiluje
      Aleja Wyzwolenia (obecnie: Saddam Hussain Strasse)



      >
      > 2) Jak wykazuja ostatnie badania opinii publicznej coraz wiecej ludzi uwaza
      > USA za wieksze zagrozenie dla swiatowego pokoju niz Irak.
      > I tu jest problem. Jak postepowac ma normalny czlowiek w stosunku do czolgu,
      > w ktorym kierowca jest pijany idiota?
      > Nalezy zastanowic sie na neutralizacja debila Busha. Nie jest to jednal
      > latwy temat. Moze nalezylo by zwolac jakas konferencje na temat dzialan USA
      > w swiecie? Np. w Norymberdze?
      >

      Juz teraz rozumiesz dlaczego u Was ciagle musza stacjonowac wojska sojusznicze
      (dawniej okupacyjne?) i dlaczego nigdy nie bedziecie mieli stalego miejsca w
      Radzie Bezpieczenstwa? Bo Wam za czesto szajba odbija: jak nie Hitler to Heimer.

      Zydow juz "neutralizowaliscie" i w Norymberdze i w Treblince. Daj se Heimer na
      wstrzymanie.

      Luiza
      • heimer Re: AntyIraq i AntyUSA 09.03.03, 10:39
        luiza_o napisała:

        >
        > Pozytywne zakonczenie bedzie w Bagdadzie gdzie Amerykanska Armia przedefiluje
        > Aleja Wyzwolenia (obecnie: Saddam Hussain Strasse)
        >

        Oczywiscie. Wszyscy na swiecie juz wiedza, ze nie chodzi o rozbrojenie Iraku,
        ktore jak wszystko na to wskazuje bedzie mozliwe na drodze pokojowej.
        Dziesiatki, jesli nie setki ludzi tysiecy ludzi straci zycie w prywatnej wojnie
        Busha z Saddamem.
        Nawet jak Irak bylby rozbrojony w 100%, to Bush i tak zaatakuje bo jemu nie
        chodzi o bron ale o Saddama (lub o rope).

        > Juz teraz rozumiesz dlaczego u Was

        Co to znaczy u Was?
        Mowisz o Niemcach? Nie jestem Niemcem. Mam tylko i wylacznie polski paszport i
        polskie obywatelstwo. W Niemczech tylko pracuje.

        > Wam za czesto szajba odbija

        Komu odbilo? Temu kto chce pokoju? Czy temu kto dazy do wojny?
        I dotego nie potrzebnej (bo Irak sie rozbraja) i pryatnej.
        Pokretna filozofja.

        > jak nie Hitler

        Aktualnie synonimem Hitlera jest Bush, a nie ja.
        To Bush, w imie prywatnych ambicji wciaga wlasny narod do wojny.
        • Gość: robi Re: AntyIraq i AntyUSA IP: *.dialup.warszawa.pl 09.03.03, 10:53
          Ciekawe tylko dlaczego ten naród w wiekszości go popiera i gotów jest zgodzić
          się na poniesienie kosztów wojny, szacowanych nawet na ca 95 mld USD. Gdyby to
          w twoim kraju samoloty opanowane przez terrorystów spadały na biura, w których
          pracujesz, może byś przyznał rację większości Amerykanów.
          • heimer Re: AntyIraq i AntyUSA 09.03.03, 11:33
            Gość portalu: robi napisał(a):

            > Gdyby to w twoim kraju samoloty opanowane przez terrorystów spadały na
            > biura, w których pracujesz, może byś przyznał rację większości Amerykanów.

            A jaki zwiazek ma Irak z zamachami z 11 listopada ?????
            Zwiazki Alkaidy z Irakiem sa, ale bardzo nikle.
            Gdyby walczyc z terroryzmem Al Kaidy, nalezalo by zaatakowac Pakistan, Arabie
            Saudyjska czy Jemen.
            • Gość: robi Re: AntyIraq i AntyUSA IP: *.dialup.warszawa.pl 09.03.03, 12:24
              heimer napisał:

              >> A jaki zwiazek ma Irak z zamachami z 11 listopada ?????
              > Zwiazki Alkaidy z Irakiem sa, ale bardzo nikle.
              > Gdyby walczyc z terroryzmem Al Kaidy, nalezalo by zaatakowac Pakistan, Arabie
              > Saudyjska czy Jemen.

              Głupoty pleciesz. Arabia Saudyjska i Pakistan to sojusznicy USA.
              • heimer Re: AntyIraq i AntyUSA 09.03.03, 12:38
                Gość portalu: robi napisał(a):

                > Głupoty pleciesz.

                Chyba nie znasz faktow.

                > Arabia Saudyjska i Pakistan to sojusznicy USA.

                Chyba glowy tych panstw (a i to chyba tylko oficjalnie).
                Wiekszosc sil bojowych Al Kaidy i Talibow stacjonuja w Pakistanie, przy cichym
                przyzwoleniu lokalnych (nie centralnych) wladz i aprobacie spoleczenstwa.
                A Arabia Saudyjska to najwiekszy bankier Al Kaidy, i najwiekszy region
                rekrutow Al Kaidy.
                • Gość: robi Re: AntyIraq i AntyUSA IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 09.03.03, 15:04
                  heimer napisał:

                  > Chyba glowy tych panstw (a i to chyba tylko oficjalnie).
                  > Wiekszosc sil bojowych Al Kaidy i Talibow stacjonuja w Pakistanie, przy
                  cichym
                  > przyzwoleniu lokalnych (nie centralnych) wladz i aprobacie spoleczenstwa.
                  > A Arabia Saudyjska to najwiekszy bankier Al Kaidy, i najwiekszy region
                  > rekrutow Al Kaidy.

                  Podaj mi jakieś źródła tych informacji. Chętnie poczytam. Lubię poznać
                  problematyke z różnych stron. W zamian Tobie polecam przeczytać arytkuł z
                  Newsweeka (link poniżej w jednym z moich postów w tym wątku), prezentujący
                  amerykański punkt widzenia.

                  Pozdrawiam



                  • heimer Re: AntyIraq i AntyUSA 09.03.03, 15:13
                    CNN i EuroNews.
                    Wiem tyle ile uslysze w TV w czasie pracy przy komputerze.
                    Na lektury pisane nie mam czasu.
          • Gość: Dominik Re: AntyIraq i AntyUSA IP: *.acn.pl 09.03.03, 12:41

            > Ciekawe tylko dlaczego ten naród w wiekszości go popiera i gotów jest
            > zgodzić się na poniesienie kosztów wojny, szacowanych nawet na ca 95 mld USD.

            O ile wiem, przed 2WS tez nie bylo w III Rzeszy pokojowych manifestacji.
            • Gość: robi Bush to nie Hitler. IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 09.03.03, 19:49
              Gość portalu: Dominik napisał(a):

              > O ile wiem, przed 2WS tez nie bylo w III Rzeszy pokojowych manifestacji.

              A co ma piernik do wiatraka? Niemcy rozpoczęli przygotowania do wojny wychodząc
              z pozycji światowego outsidera, pogrążonego w glebokim kryzysie ekonomicznym.
              Przyczny poparcia Niemców dla polityki Hitlera tkwiły w ekonomii -Hitler
              zapewnił ludziom pracę, po głebokim kryzysie lat trzydziestych. Amerykanie są
              bogaci, są supermocarstwem światowym i jedynie strach pzred terrorzymem
              powoduje,ze popieraja polityke Busha. Poza tym w Stanach pokojowe demonstracje
              także są, tyle,że w demokracji decyduje większość. I to jest także różnica
              pomiędzy totalitarnymi Niemcami Hitlera a USA.
              Tak więc twoje porównanie jest bez sensu.
              • Gość: Dominik (ktos) Re: Bush to nie Hitler. IP: *.acn.pl 11.03.03, 19:32
                Gość portalu: robi napisał(a):

                > Gość portalu: Dominik napisał(a):
                >
                > > O ile wiem, przed 2WS tez nie bylo w III Rzeszy pokojowych manifestacji.
                >
                > A co ma piernik do wiatraka?

                Po prostu pokazuje, ze poparcie opinii publicznej lub poparcia brak, nic nie
                znaczy i nie jest argumentem. A z czego wynika takie czy inne stanowisko ludu,
                ma jeszcze mniejsze znaczenie.

                Hitler dostal poparcie za jedno, Bush mowi o czyms innym. To wszystko.
    • Gość: robi Co za hipokryzja. IP: *.waw1.bptnet.pl 07.03.03, 16:47
      A więc Bush to największy obecnie problem świata?
      A jak nazwać sprzymierzanie się Francji i Niemiec z takimi krzewicielami pokoju
      na świecie jak Rosja (wymordowany milion Czeczenów)czy Chiny (chociazby
      zniewolenie Tybetu). Jak można stosowac podwójne kryteria moralne. Czy życie
      Czeczena lub Tybetańczyka jest mniej cenne niż życie Irakijczyka?
      Jak dotąd nie zginął jeszcze żaden Irakijczyk, a w Czeczenii i Tybecie krew
      leje leje codziennie. Tylko to już ludziom spowszedniało.

      A może Niemcy i Francja chronią po prostu własne interesy gospodarcze w Iraku?
      • Gość: Dominik A czyja jest ta hipokryzja??? IP: *.acn.pl 07.03.03, 17:54

        > A więc Bush to największy obecnie problem świata?

        Niestety. Chyba nie masz watpliwosci, ze najgorszym bandyta w miescie jest
        ten, ktory przy okazji jest tez komendantem miejscowej policji?

        > A jak nazwać sprzymierzanie się Francji i Niemiec z takimi krzewicielami
        > pokoju na świecie jak Rosja (wymordowany milion Czeczenów)czy Chiny
        > (chociazby zniewolenie Tybetu). Jak można stosowac podwójne kryteria
        > moralne. Czy życie Czeczena lub Tybetańczyka jest mniej cenne niż życie
        > Irakijczyka?

        O ile wiem, USA nie zamierzaja uszczesliwiac ani Czeczenow, ani Tybetanczykow.
        A moze o czyms nie wiem?

        > Jak dotąd nie zginął jeszcze żaden Irakijczyk, a w Czeczenii i Tybecie krew
        > leje leje codziennie. Tylko to już ludziom spowszedniało.

        Podobnie jak krew Palestynczykow mordowanych przez rezim wspierany kilkoma
        miliardami dolcow rocznie przez walczace o pokoj USA.

        I powiedz Robercie, dlaczego nie wspomniales o Kurdach, ktorzy zostali wytruci
        przez bron chemiczna "Made in USA"?

        > A może Niemcy i Francja chronią po prostu własne interesy gospodarcze w
        > Iraku?

        A ja naiwny myslalem, ze Robert jest Kapitalista... Zawiodlem sie...

        Jak Ci czegos nie bede chcial sprzedac, to tez do mnie z gazrurka przyjdziesz?
        • Gość: erik Re: A czyja jest ta hipokryzja??? IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 07.03.03, 18:44
          Gość portalu: Dominik napisał(a):


          > Chyba nie masz watpliwosci, ze najgorszym bandyta w miescie jest
          > ten, ktory przy okazji jest tez komendantem miejscowej policji?


          Dominiku, USA to oaza wolności w dzisiejszym świecie. Uważam, że to powinno ci
          wystarczyć. Cała reszta jest poza zasięgiem naszego wzroku. Nie wiemy tego co
          wie Bush. Nigdy się naprawdę nie dowiemy na podstawie jakich materiałów Biały
          Dom prowadzi swoją politykę zagraniczną. Nie wiemy co się kryje za irackimi
          planami Busha. To są po prostu sprawy załatwiane w wąskim gronie.
          Przypuszczalnie tę politykę prowadzi się z uwzględnieniem wieloletniej
          perspektywy, liczonej być może nawet w dziesięcioleciach. Krótko mówiąc nie
          wiemy tak naprawdę nic. Musimy się w sprawach wielkiej polityki międzynarodowej
          zdać na polityków, bo nad tymi sprawami (ze zrozumiałych względów i na całe
          szczęście) nie rozpościera się demokratyczna kontrola Wszystko co nam szarym
          obserwatorom zostaje to kierowanie się sympatiami. Ja sympatyzuję z tymi
          politykami którzy najlepiej dbają w swoich państwach o wolność. I dlatego w
          sprawach międzynarodowych popieram politykę USA, mając nadzieję, że również
          tutaj obrali słuszną drogę.

          cześć
          • Gość: Dominik Re: A czyja jest ta hipokryzja??? IP: *.acn.pl 07.03.03, 19:32

            Bandyty nie tlumaczy to, ze o rodzine wyjatkowo dba.

            Twoj punkt widzenia w najmniejszym stopniu nie zmienia faktu, ze USA zmierzaja
            do bandyckiej agresji. Bush niech snuje plany na temat USA.

            No chyba, ze masz na mysli to, ze USA maja dowody, tylko ich nie pokazuja.
            Dobrze, tylko po co w takim razie zabawa w ONZ? Przedstawianie "dowodow" przez
            Powella? Kabaret ze statkami widmo z bombami chemicznymi na pokladzie? USA
            robia z siebie tylko posmiewisko, ktorego kulminacja bedzie atak bez mandatu
            ONZ za to, ze Irak rezolucje ONZ ignoruje...

            I jesli te dowody maja, to jest oczywiste, ze za kryzys w NATO (pal licho ONZ)
            odpowiadaja USA. Komu jak komu, ale sojusznikom, od ktorych czekuje sie
            pomocy, takie dowody sie przedstawia. Jesli dowody sa, to NATO juz nie ma.
            • Gość: erik Re: A czyja jest ta hipokryzja??? IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 07.03.03, 22:20
              Gość portalu: Dominik napisał(a):

              > No chyba, ze masz na mysli to, ze USA maja dowody, tylko ich nie pokazuja.
              > Dobrze, tylko po co w takim razie zabawa w ONZ? Przedstawianie "dowodow"
              > przez Powella?


              Prawo międzynarodowe nie jest constans. Aby w ogóle mogło istnieć, co jakiś
              czas trzeba po prostu zburzyć wszystkie pionki na szachownicy i poukładać je
              jeszcze raz (1815, 1918, 1945). Dzieje się tak z tego prostego powodu, że wbrew
              temu co nauczają nas w szkole, ponad prawem międzynarodowym stoi siła. Samo
              prawo międzynarodowe jest tylko formalno-prawnym opisem stosunku sił na świecie
              w danym okresie czasu. System ONZ pochodzi z 1945 roku. Od tego czasu wszystko
              się zmieniło. Z tego wniosek prosty, że system ten przetrwa jeszcze tylko tak
              długo, jak długo zachowa wystarczającą elastyczność aby dostosować się do
              aktualnego układu sił. Krótko mówiąc system ONZ-owski albo zaadoptuje fakt
              mocarstwowej pozycji USA, albo rozleci się z hukiem. Nie będzie to wina
              Ameryki, gdyż Ameryka postępuje zgodnie z naturalnym dla stosunków
              międzypaństwowych prawem korzystania z militarnej i gospodarczej przewagi.

              Możesz powiedzieć, że to darwinizm w czystej postaci, ale nie możesz się
              obrażać na prawa rządzące tym światem. Jeśli kiedykolwiek w historii państwa
              kierowały się w stosunkach międzynarodowych sentymentem lub kultem prawa
              międzynarodowego, to podaj mi choć jeden przykład. Czas spojrzeć prawdzie w
              oczy i powiedzieć, że system w którym żyjemy nie jest nam dany raz na zawsze, a
              naszym imperatywem powinna być troska tylko o to, aby ewoluował w kierunku
              zapewniającym poszanowanie podstawowych wartości naszej cywilizacji.

              I nie pisz proszę że postępowanie Busha w stosunku do Iraku to bandytyzm. Gdy
              napisałem ci, że Bush zapewne wie więcej, nie chodziło mi o jakieś nowe dowody
              na zabójczą broń w rękach Saddama. Wiedzeć więcej, znaczy mieć dostęp do
              najbardziej szczegółowych i specjalistycznych analiz, posiadać dane o których
              zwykły śmiertelnik nie dowie się nigdy. Wiedzieć więcej, znaczy mieć w ręku tak
              precyzyjne oprocowania, które pozwalają z dużym prawdopodobieństwem przewidzieć
              rozwój wydarzeń w różnych rejonach świata, a może i w skali globalnej. Stany
              posiadają wszelkie możliwe instumenty mogące je do takiej wiedzy doprowadzić. I
              dlatego jeśli Stany przeprowadzają wojnę prewencyjną, to mamy wszelkie prawo
              przypuszczać, że istnieją wystarczające powody dla takiego postępowania.

              cześć
              • Gość: Dominik Re: A czyja jest ta hipokryzja??? IP: *.acn.pl 08.03.03, 16:44

                > Prawo międzynarodowe nie jest constans. Aby w ogóle mogło istnieć, co jakiś
                > czas trzeba po prostu zburzyć wszystkie pionki na szachownicy i poukładać je
                > jeszcze raz (1815, 1918, 1945).

                Dobrze, ale to niczego nie zmienia. Mi nie chodzi o ONZ lub ten czy inny
                system, tylko zasady, ktore, jak mniemam sie nie zmianiaja. A zasady sa takie:
                nie rob drugiemu, co tobie nie mile. Moze to nieco infantylnie, ale ja do
                upadlego powtarzam, ze w interesie USA jest, aby sie skupic na USA (i
                pielegnowac sojusze) a nie wybiorczym uszczesliwianiu reszty swiata.

                Co do wiedzy. Nie rozumiem, dlaczego ta wiedza nie ma czegos dowodzic, a
                jednoczesnie dawac prawo ataku na Irak? Ale mniejsza z tym, bo nie zmienia to
                faktu, ze sojusznikom taka wiedze sie przekazuje, jesli sie oczekuje pomocy.

                Po kolejne, i chyba najwazniejsze: jesli USA przeprowadza woje wg wlasnego
                widzimisie, to spodziewam sie, ze inne panstwa tez przyznaja sobie takie
                prawo, nie musze chyba miowic, co to oznacza?

                Na marginesie dodam, ze to co mowisz nie bardzo pasuje do sytuacji, bo USA
                wlasnie na obcnym systemie opieraja swoje dzialania ("Irak nie wspolpracuje z
                ONZ i utrudnia inspekcje"; "Irak ma bron, ktora Narody Zjednoczone miec mu
                zabronily" itd.).
                • Gość: erik ONZ, Irak, USA IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 09.03.03, 18:50
                  Gość portalu: Dominik napisał(a):

                  > zasady sa takie: nie rob drugiemu, co tobie nie mile.


                  To jest bardzo ładna zasada, ale w stosunkach międzypaństwowych ona nie ma
                  zastosowania. Rolą państwa jest chronienie wolności SWOICH obywateli. Jeżeli ta
                  wolność jest zagrożona przez inne państwo, obowiązkiem rządzących jest
                  przeciwdziałanie temu zagrożeniu. Takie prawo przysługuje zarówno Irakowi jak i
                  Ameryce. Jeżeli Amerykanie uznali że takie zagrożenie dla nich właśnie
                  nastąpiło, i jeżeli uznali że jedynym sensownym wyjściem z tej sytuacji jest
                  wojna, mają moralne prawo do jej wypowiedzenia. Czy postąpili słusznie osądzi
                  Bóg i historia.


                  > ja do upadlego powtarzam, ze w interesie USA jest, aby sie skupic na USA (i
                  > pielegnowac sojusze) a nie wybiorczym uszczesliwianiu reszty swiata.


                  Masz oczywiście rację. Ja jednak idę o krok dalej od Ciebie i rozumuję tak:
                  Jeżeli wzrastają polityczne wpływy jakiegoś państwa, to ten proces odciska też
                  swoje piętno na reszcie świata. Jeżeli owo państwo jest "złe", świat cierpi
                  jeszcze bardziej. Jeżeli jednak owo państwo szanuje wolność, świat
                  automatycznie staje się trochę lepszy.
                  Świat potrzebuje żandarma. Aby żandarm mógł wypełniać swoje funkcje, musi
                  dysponować odpowiednią siłą. W naszym interesie jest to, aby ów żandarm
                  respektował drogie nam wartości. Jeżeli Stany postanowiły wziąć na siebie
                  obowiązki żandarma, to ja powiem "całe szczęście". Mogliśmy trafić gorzej.

                  Arabowie z pewnością plują sobie w brodę, że nie dysponują taką potęgą
                  militarną jak USA. Oni mają naturalną skłonność do ekspansji, i gdyby nagle
                  wzrośli w siłę porównywalną ze Stanami, nie zaprzątaliby sobie głowy prawem
                  międzynarodowym. Oni wiedzą, że naturalnym stanem jest taki stan, w którym rola
                  hegemona przysługuje silniejszemu. Oczywiście w czasie wojny z Irakiem będą
                  histeryzować, że łamie się ich wolność, ale po cichu będą z pewnością
                  podziwiali potęgę amerykańskiego orężą. I będą marzyć o dniu gdy to oni staną
                  się pierwszym mocarstwem świata. W tym dniu będziemy mogli uroczyście odtrąbić
                  koniec naszej cywilizacji.


                  > Co do wiedzy. Nie rozumiem, dlaczego ta wiedza nie ma czegos dowodzic, a
                  > jednoczesnie dawac prawo ataku na Irak?


                  Atak na Irak może być logicznym następstwem posiadania jakiejś wiedzy. Np.
                  analitycy pracujący dla Białego Domu mogli dojść do wniosku, że jeśli USA nie
                  zapewni sobie bezpośredniej kontroli nad dużą częścią światowych złóż ropy, to
                  za kilkadziesiąt lat (np. po wyczerpaniu się złóż w Arabii Saudyjskiej) może to
                  przynieść bardzo groźne następstwa dla amerykańskiej gospodarki. Co za tym
                  idzie może dojść do wzrostu znaczenia świata arabskiego i zakwestionowania
                  amerykańskiej pozycji w świecie.
                  To oczywiście tylko jedna możliwość. Powodów aby amerykańscy żołnierze zajęli
                  Irak może być znacznie więcej, i nie muszą mieć z ropą nic wspólnego. Po
                  prostu, Ameryka chce zabezpieczyć sobie swoją mocarstwową pozycję. Moim zdaniem
                  powinniśmy się z tego cieszyć.


                  > Ale mniejsza z tym, bo nie zmienia to faktu, ze sojusznikom taka wiedze sie
                  > przekazuje, jesli sie oczekuje pomocy.


                  Wybacz, ale jest to naiwne aby oczekiwać, że Ameryka będzie nas traktować jak
                  równoprawnego sojusznika. USA nie ma prawa zmuszać nas do roli sojusznika, ale
                  jeśli my sami tego chcemy, no to musimy respektować swoją podrzędną rolę.
                  Trudno żeby Bush zdradzał za przeproszeniem Millerowi najskrytsze zamysły
                  amerykańskiej strategii. Musimy znać swoje miejsce w szeregu, i ufać że
                  amerykańska polityka jest w dłuższej perspektywie dla nas korzystna. Poza tym
                  to jednak amerykańscy żołnierze będą umierać na irackich pustyniach...


                  > Po kolejne, i chyba najwazniejsze: jesli USA przeprowadza woje wg wlasnego
                  > widzimisie, to spodziewam sie, ze inne panstwa tez przyznaja sobie takie
                  > prawo, nie musze chyba miowic, co to oznacza?


                  Wojny istniały zawsze, i złudną jest nadzieja, że kiedyś ustaną. Dla nas ważne
                  jest to, że póki Ameryka przewodzi światu, nikt nie podniesie ręki na nią (bo
                  to byłoby szaleństwo) i na jej PRAWDZIWYCH sojuszników. Dlatego nie powinniśmy
                  się zbytnio przejmować NATO, za to powinniśmy pielęgnować nasze bezpośrenie
                  kontakty z Waszyngtonem.


                  > Na marginesie dodam, ze to co mowisz nie bardzo pasuje do sytuacji, bo USA
                  > wlasnie na obcnym systemie opieraja swoje dzialania ("Irak nie wspolpracuje z
                  > ONZ i utrudnia inspekcje"; "Irak ma bron, ktora Narody Zjednoczone miec mu
                  > zabronily" itd.).


                  Dominiku, ja wyraźnie napisałem, że "system ONZ-owski albo zaadoptuje fakt
                  mocarstwowej pozycji USA, albo rozleci się z hukiem". I w tym właśnie
                  kontekście rozumię zabiegi Stanów o mandat ONZ dla interwencji w Iraku. Jeśli
                  ONZ postawi weto, sama postawi się na oucie. To nie będzie wina USA. To będzie
                  wina tych karłowatych narodów, które w obronie resztek własnego
                  międzynarodowego znaczenia zignorują znaki czasu.

                  cześć
                  • Gość: Dominik (ktos) Re: ONZ, Irak, USA IP: *.acn.pl 11.03.03, 20:13

                    > To jest bardzo ładna zasada, ale w stosunkach międzypaństwowych ona nie ma
                    > zastosowania. Rolą państwa jest chronienie wolności SWOICH obywateli. Jeżeli
                    > ta wolność jest zagrożona przez inne państwo, obowiązkiem rządzących jest
                    > przeciwdziałanie temu zagrożeniu. (...)

                    Pelna zgoda. Choc twierdze, ze nie kloci sie to z moja zasada. Roznimy sie
                    tylko w tym, ze Ty uwazasz, ze Irak zagraza Ameryce. Ja sobie tego nie
                    wyobrazam.

                    > Masz oczywiście rację. Ja jednak idę o krok dalej od Ciebie i rozumuję tak:
                    > Jeżeli wzrastają polityczne wpływy jakiegoś państwa, to ten proces odciska
                    > też swoje piętno na reszcie świata. Jeżeli owo państwo jest "złe", świat
                    > cierpi jeszcze bardziej.

                    Nie zgadzam sie. Owe panstwo cierpi (i predzej czy pozniej ten rezim upadnie),
                    ale reszta swiata w zadnym wypadku.

                    > Jeżeli jednak owo państwo szanuje wolność, świat automatycznie staje się
                    > trochę lepszy.
                    > Świat potrzebuje żandarma. Aby żandarm mógł wypełniać swoje funkcje, musi
                    > dysponować odpowiednią siłą. W naszym interesie jest to, aby ów żandarm
                    > respektował drogie nam wartości. Jeżeli Stany postanowiły wziąć na siebie
                    > obowiązki żandarma, to ja powiem "całe szczęście". Mogliśmy trafić gorzej.

                    OK, tylko niech nie udaje przy okazji rozkapryszonej gowniary w ONZ i w NATO,
                    tylko zwyczajnie robi swoje. Ale nie zgadzam sie, ze potrzebuje. Wystarczy,
                    zeby kazde panstwo sie troszczylo o siebie.

                    > Arabowie z pewnością plują sobie w brodę, że nie dysponują taką potęgą
                    > militarną jak USA. Oni mają naturalną skłonność do ekspansji, i gdyby nagle
                    > wzrośli w siłę porównywalną ze Stanami, nie zaprzątaliby sobie głowy prawem
                    > międzynarodowym. Oni wiedzą, że naturalnym stanem jest taki stan, w którym
                    > rola hegemona przysługuje silniejszemu. Oczywiście w czasie wojny z Irakiem
                    > będą histeryzować, że łamie się ich wolność, ale po cichu będą z pewnością
                    > podziwiali potęgę amerykańskiego orężą. I będą marzyć o dniu gdy to oni
                    > staną się pierwszym mocarstwem świata. W tym dniu będziemy mogli uroczyście
                    > odtrąbić koniec naszej cywilizacji.

                    Mysle, ze wprowadzenie d***kratycznych pozadkow przez Busha bedzie tym samym
                    dla Arabow. A Arabowie bez powodu, ot tak, na pewno cywilizacji zachodniej nie
                    zaatakuja. Bo nie maja w tym najmniejszego zadnego ineteresu.

                    > Atak na Irak może być logicznym następstwem posiadania jakiejś wiedzy. Np.
                    > analitycy pracujący dla Białego Domu mogli dojść do wniosku, że jeśli USA
                    > nie zapewni sobie bezpośredniej kontroli nad dużą częścią światowych złóż
                    > ropy, to za kilkadziesiąt lat (np. po wyczerpaniu się złóż w Arabii
                    > Saudyjskiej) może to przynieść bardzo groźne następstwa dla amerykańskiej
                    > gospodarki. (...)

                    To nie jest najmniejszy powod do ataku! Nie jestes liberalem i kapitalista,
                    tylko imperialista. Tak jak Robert, zreszta. I co bedzie, jak ropa sie
                    skonczy? USA popelnia samobojstwo? Nie, rozwina inne techologie. To niech
                    rozwijaja wtedy kiedy nikt im ropy sprzedawac nie zechce.

                    Nawiasem mowiac, za dolce mozna wszystko kupic, wiec takze z tego punktu
                    widzenia to slaby argument.

                    > Wybacz, ale jest to naiwne aby oczekiwać, że Ameryka będzie nas traktować
                    > jak równoprawnego sojusznika. USA nie ma prawa zmuszać nas do roli
                    > sojusznika, ale jeśli my sami tego chcemy, no to musimy respektować swoją
                    > podrzędną rolę. (...)

                    Tak sie sklada, ze (formalnie) sojusznikiem jestesmy. I to z blogoslawienstwem
                    USA wlasnie. Po drugie, jesli nie jestesmy, to niech nie oczekuje pomocy i
                    sobie radzi sam. Po drugie, nie tyle mialem na mysli Polske, co NATO, od
                    ktorego USA oczekiwaly pomocy.

                    > Wojny istniały zawsze, i złudną jest nadzieja, że kiedyś ustaną. Dla nas
                    > ważne jest to, że póki Ameryka przewodzi światu, nikt nie podniesie ręki na
                    > nią (bo to byłoby szaleństwo) i na jej PRAWDZIWYCH sojuszników. (...)

                    Co tylko dowodzi, ze Ameryka zagrozona nie jest.

                    > Dominiku, ja wyraźnie napisałem, że "system ONZ-owski albo zaadoptuje fakt
                    > mocarstwowej pozycji USA, albo rozleci się z hukiem".

                    ONZ to system, ktory nie moze sie zmienic sam z siebie, on nie ma takiej mocy
                    sprawczej.

                    > I w tym właśnie kontekście rozumię zabiegi Stanów o mandat ONZ dla
                    > interwencji w Iraku. Jeśli ONZ postawi weto, sama postawi się na oucie. To
                    > nie będzie wina USA.

                    Bedzie, bo to USA zlamia regulamin ONZ, a nie odwrotnie.
                    • Gość: erik państwo to nie człowiek IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 12.03.03, 15:51
                      1) Próbujesz przeszczepić zasady etyczne regulujące stosunki międzyludzkie na
                      stosunki międzypaństwowe. I w tym miejscu popełniasz błąd. To prawda, że
                      państwo nie może człowieka ukarać zanim ten nie popełnieni zbrodni. W
                      stosunkach państwo-państwo jest jednak inaczej. Tutaj nie obowiązują prawa
                      wyższego rzędu. Jedno państwo ma prawo ocenić drugie państwo jako potencjalne
                      zagrożenie, i wszelkimi środkami przeciwdziałać takiemu stanowi. W stosunkach
                      międzypaństwowych nie ma obiektywnych kryteriów, jak w stosunkach państwo-
                      człowiek, czy człowiek-człowiek. Trzeba to zaakceptować i zdać się na osąd Boga
                      i historii.

                      2) Imperializm, liberalizm i kapitalizm mogą iść zgodnie obok siebie, pod
                      warunkiem że zadaniem imperializmu jest torowanie drogi liberalizmowi i
                      kapitalizmowi. Gdyby USA chciały zaatakować np. Kanadę, to zarówno z punktu
                      widzenia chrześcijanina jak i liberała byłaby to zbrodnia (dla pierwszego
                      zbrodnia przeciw prawu boskiemu, dla drugiego przeciw zasadom wolnego rynku).
                      Gdy USA atakuje Irak nie widzę powodów do oburzenia (zarówno chrześcijanie jak
                      i liberałowie twierdzą że Saddam jest tyranem, a ponadto liberał powinien czuć
                      się zgorszony panującym tam socjalizmem).
                      Czy liberał nie powinien się cieszyć, jeśli kolejny skrawek świata zostaje
                      wyrwany ze szponów socjalizmu?

                      3) Za bardzo jesteś przywiązany do litery prawa międzynarodowego. Warto
                      pamiętać, że ONZ powstała na początku zimnej wojny, i ówczesny układ sił jest
                      już dziś nieaktualny. Gdyby prawo międzynarodowe było nienaruszalne ("USA nie
                      ma prawa łamać regulaminu ONZ") Święte Przymieże istniałoby do dziś. Trzymając
                      się ściśle litery prawa międzynarodowego doprowadzilibyśmy do absurdalnych
                      sytuacji. Np. co by było gdyby Czeczenii podbili całą Rosję i Putin razem z
                      całym rządem przenieśli się do Kaliningradu? Ciągle byłaby to Rosja, choć
                      otoczona przez silniejszych sąsiadów Polskę i Litwę. Zgodnie z literą Karty NZ
                      przysługiwałoby jej prawo weta w RB ONZ.
                      Prawo ma sens tylko wtedy, gdy stoi za nim realna siła. ONZ takie oparcie
                      utraciła. Jeśli nie uwzględni nowego układu sił, po prostu przestanie istnieć.

                      4) Piszesz, że "Irak nie zagraża Ameryce". Ja tego nie wiem. Komuś po prostu
                      trzeba wierzyć. Jeśli nie Ameryce, to komu?

                      5) Piszesz "wystarczy aby każde państwo troszczyło się o siebie". Moim zdaniem
                      nie wystarczy. Uważam że równi są tylko ludzie w oczach Boga. Państwa lubię
                      dzielić na chrześcijańskie i niechrześcijańskie (ale o tym sza!). Nie wierzę w
                      to co piszesz, że "Arabowie nie zaatakują cywilizacji zachodniej, bo nie mają w
                      tym intersu". Każde państwo ze swej natury dąży do ekspansji. Jedne tego nie
                      czynią, bo ich na to nie stać (np. Polska), inne to czynią, bo mają
                      wystarczające po temu instrumenty (USA), inne w tym przeszkadzają, bo też by
                      chciały, ale dławi je socjalizm (Francja, Niemcy). Gdyby zostawić Arabów samych
                      sobie, wkrótce mielibyśmy ich na głowie. Nie ma innej możliwości.

                      6) Piszesz, że USA nie muszą się pchać na Bliski Wschód, bo "i tak za dolce
                      można wszystko kupić". Zapomniałeś, że za dolce można wszystko kupić właśnie
                      dlatego, że Stany dbają o swoje interesy na świecie. Poza tym gdyby Arabowie
                      mogli Stanom dowolnie dyktować ceny ropy, po paru latach mieliby wystarczającą
                      ilość dolarów aby zdestabilizować USA.

                      7) Piszesz "niech USA rozwiną inną technologię niż ropa". Nie wiem, nie znam
                      się. Ale myślę, że gdyby istniała lepsza (tańsza) technologia, to już dawno
                      byłaby w zastosowaniu (przecież w USA jest wolny rynek, czyż nie?)

                      cześć
                      • Gość: Dominik (ktos) Re: państwo to nie człowiek IP: *.acn.pl 12.03.03, 23:15
                        Gość portalu: erik napisał(a):

                        > 1) Próbujesz przeszczepić zasady etyczne regulujące stosunki międzyludzkie
                        > na stosunki międzypaństwowe. I w tym miejscu popełniasz błąd. To prawda, że
                        > państwo nie może człowieka ukarać zanim ten nie popełnieni zbrodni. W
                        > stosunkach państwo-państwo jest jednak inaczej. Tutaj nie obowiązują prawa
                        > wyższego rzędu. Jedno państwo ma prawo ocenić drugie państwo jako
                        > potencjalne zagrożenie, i wszelkimi środkami przeciwdziałać takiemu stanowi.
                        > W stosunkach międzypaństwowych nie ma obiektywnych kryteriów, jak w
                        > stosunkach państwo-człowiek, czy człowiek-człowiek. Trzeba to zaakceptować i
                        > zdać się na osąd Boga i historii.

                        Dobrze, niech bedzie. Sankcjonujemy atak prewencyjny. Tylko ja nadal uwazam,
                        ze Irak nikomu nie zagraza.

                        > 2) Imperializm, liberalizm i kapitalizm mogą iść zgodnie obok siebie, pod
                        > warunkiem że zadaniem imperializmu jest torowanie drogi liberalizmowi i
                        > kapitalizmowi. Gdyby USA chciały zaatakować np. Kanadę, to zarówno z punktu
                        > widzenia chrześcijanina jak i liberała byłaby to zbrodnia (dla pierwszego
                        > zbrodnia przeciw prawu boskiemu, dla drugiego przeciw zasadom wolnego
                        > rynku). Gdy USA atakuje Irak nie widzę powodów do oburzenia (zarówno
                        > chrześcijanie jak i liberałowie twierdzą że Saddam jest tyranem, a ponadto
                        > liberał powinien czuć się zgorszony panującym tam socjalizmem).
                        > Czy liberał nie powinien się cieszyć, jeśli kolejny skrawek świata zostaje
                        > wyrwany ze szponów socjalizmu?

                        Ja mysle, ze liberalowi wystarczy, ze dane panstwo nie stanowi zagrozenia.
                        Reszta go niewiele obchodzi. Imperializm powoduje przede wszystkim odbieranie
                        kolejnych kawalkow wolnosci obywatelom (w imie tzw. bezpieczenstwa).

                        > 3) Za bardzo jesteś przywiązany do litery prawa międzynarodowego. Warto
                        > pamiętać, że ONZ powstała na początku zimnej wojny, i ówczesny układ sił
                        > jest już dziś nieaktualny. Gdyby prawo międzynarodowe było nienaruszalne
                        > ("USA nie ma prawa łamać regulaminu ONZ") Święte Przymieże istniałoby do
                        > dziś. Trzymając się ściśle litery prawa międzynarodowego doprowadzilibyśmy
                        > do absurdalnych sytuacji. Np. co by było gdyby Czeczenii podbili całą Rosję
                        > i Putin razem z całym rządem przenieśli się do Kaliningradu? Ciągle byłaby
                        > to Rosja, choć otoczona przez silniejszych sąsiadów Polskę i Litwę. Zgodnie
                        > z literą Karty NZ przysługiwałoby jej prawo weta w RB ONZ.
                        > Prawo ma sens tylko wtedy, gdy stoi za nim realna siła. ONZ takie oparcie
                        > utraciła. Jeśli nie uwzględni nowego układu sił, po prostu przestanie
                        > istnieć.

                        O nie, nie ja jestem przywiazany do prawa miedzynarodowego. Dzialanie
                        dyplomatyczne USA udowadniaja, ze to USA sa przywiazane.

                        Po drugie, mi naprawde chodzi o dobro USA (i Europy), a nie Irak i Saddama,
                        tylko ze USA robia z siebie posmiewisko. Jesli do wojny ma dojsc, to USA
                        powinno zawczasu sie z NATO dogadywac, a nie sojusznikow stawiac przed faktem
                        dokonanym i dyskutowac na forum ONZ.

                        > 4) Piszesz, że "Irak nie zagraża Ameryce". Ja tego nie wiem. Komuś po prostu
                        > trzeba wierzyć. Jeśli nie Ameryce, to komu?

                        Ja wierze w Boga. Po drugie, sam slusznie zauwazyles, zeby nie mieszac
                        stosunkow miedzyludzkich do wielkiej polityki.

                        > 5) Piszesz "wystarczy aby każde państwo troszczyło się o siebie". Moim
                        > zdaniem nie wystarczy. Uważam że równi są tylko ludzie w oczach Boga.
                        > Państwa lubię dzielić na chrześcijańskie i niechrześcijańskie (ale o tym
                        > sza!). Nie wierzę w to co piszesz, że "Arabowie nie zaatakują cywilizacji
                        > zachodniej, bo nie mają w tym intersu". Każde państwo ze swej natury dąży do
                        > ekspansji. Jedne tego nie czynią, bo ich na to nie stać (np. Polska), inne
                        > to czynią, bo mają wystarczające po temu instrumenty (USA), inne w tym
                        > przeszkadzają, bo też by chciały, ale dławi je socjalizm (Francja, Niemcy).
                        > Gdyby zostawić Arabów samych sobie, wkrótce mielibyśmy ich na głowie. Nie ma
                        > innej możliwości.

                        Nikt by na glowie Arabow nie mial. Malutki znienawidzony przez Arabow Izrael
                        istnieje od pol wieku i jakos nie widac, zeby mial sie arabskiej nawalnicy
                        poddac. Panstwa arabskie sa po prostu za slabe. Ropa sie skonczy i beda druga
                        Afryka.

                        > 6) Piszesz, że USA nie muszą się pchać na Bliski Wschód, bo "i tak za dolce
                        > można wszystko kupić". Zapomniałeś, że za dolce można wszystko kupić właśnie
                        > dlatego, że Stany dbają o swoje interesy na świecie. Poza tym gdyby Arabowie
                        > mogli Stanom dowolnie dyktować ceny ropy, po paru latach mieliby
                        > wystarczającą ilość dolarów aby zdestabilizować USA.

                        Byc moze, ale jednak Arabowie ceny dowolnie nie dyktuja. No i nie zasluga
                        Stanow jest, ze za pieniadze mozna wszystko kupic, tylko Fenicjan. W kazdym
                        razie mowiac "dolce" mialen na mysli dowolny srodek wymiany.

                        > 7) Piszesz "niech USA rozwiną inną technologię niż ropa". Nie wiem, nie znam
                        > się. Ale myślę, że gdyby istniała lepsza (tańsza) technologia, to już dawno
                        > byłaby w zastosowaniu (przecież w USA jest wolny rynek, czyż nie?)

                        Technologia by byla, ale tymczasem USA maja wzglednie tania rope (gdyby byla
                        drozsza (zbyt droga), to i technologia by sie znalazla).
          • heimer Re: A czyja jest ta hipokryzja??? 09.03.03, 10:56
            Gość portalu: erik napisał(a):

            > Musimy się w sprawach wielkiej polityki międzynarodowej
            > zdać na polityków, bo nad tymi sprawami (ze zrozumiałych względów i na całe
            > szczęście) nie rozpościera się demokratyczna kontrola

            Przy takim sposobie myslenia do tej pory bysmy mieli komunizm.
            Trzeba bylo to powiedziec Walesie i Solidarnosci gdy rozpoczynali walke z
            komuna.

            > dlatego w sprawach międzynarodowych popieram politykę USA, mając nadzieję,
            > że również tutaj obrali słuszną drogę.

            No coz mysle, ze dzieki takiemu sposobowi myslenia powstaja totalitaryzmy.
            Zamiast kontrolowac partie i politykow - zauwfac im.
            Bez sensu. Najkrotsza droga do katastrofy.
        • Gość: robi Re: A czyja jest ta hipokryzja??? IP: *.dialup.warszawa.pl 07.03.03, 19:29
          Wiedziałem,że mnie zaatakujesz drogi Dominiku. Co żeś się uwziął tak na tego
          Busha? Po 11 września ma prawo rozprawiać sie z terroryzmem - jeżeli nie jest
          to terroryzm urojony. I w tym jest problem. Erik ma rację,że nie wiemy tego,
          co wie Bush.
          Odpowiedziłem Ci juz raz,że jestem przeciwny wojnie, bez mandatu ONZ. I od
          tametego czasu zdania swojego nie zmieniłem. Ale też jeżeli Bush, mimo wszystko
          Irak zaatakuje, nie będę rozdzierał szat. Mam większe problemy.

          Wymieniasz różne inne konflikty wojenne na świecie. Po co? Moim celem nie było
          wybielanie Busha, tylko pokazanie,że żaden liczący się na świecie polityk nie
          ma czystych rąk. Za pacyfistycznymi działaniami Chiraca i Schrodera stoją
          konkretne cele polityczne, a nie moralna potrzeba obrony pokoju. Niemieckie i
          francuskie koncerny sporo zainwestowały w Iraku (słyszłem w RMF-ie, więc nie
          przytoczę cC prasowego źródła informacji). Jaki ma sens obrzucanie błotem
          jednych a gloryfikowanie innych, kiedy wszystkim chodzi o to samo. O władzę i
          pieniądze.
          • Gość: Dominik Re: A czyja jest ta hipokryzja??? IP: *.acn.pl 08.03.03, 16:57

            > Wiedziałem,że mnie zaatakujesz drogi Dominiku.

            Protestuje! Ja nie atakuje.

            > Co żeś się uwziął tak na tego
            > Busha? Po 11 września ma prawo rozprawiać sie z terroryzmem - jeżeli nie
            > jest to terroryzm urojony. I w tym jest problem. Erik ma rację,że nie wiemy
            > tego, co wie Bush.

            O wiedzy, to odpowiedzialem Ericowi. Co do urojen - wybacz, ale takich trzeba
            zamykac zanim narobia bigosu.

            > Odpowiedziłem Ci juz raz,że jestem przeciwny wojnie, bez mandatu ONZ. I od
            > tametego czasu zdania swojego nie zmieniłem. Ale też jeżeli Bush, mimo
            > wszystko Irak zaatakuje, nie będę rozdzierał szat. Mam większe problemy.

            Czyli jednak podobnie myslimy.

            > Wymieniasz różne inne konflikty wojenne na świecie. Po co? Moim celem nie
            > było wybielanie Busha, tylko pokazanie,że żaden liczący się na świecie
            > polityk nie ma czystych rąk. Za pacyfistycznymi działaniami Chiraca i
            > Schrodera stoją konkretne cele polityczne, a nie moralna potrzeba obrony
            > pokoju. Niemieckie i francuskie koncerny sporo zainwestowały w Iraku
            > (słyszłem w RMF-ie, więc nie przytoczę cC prasowego źródła informacji). Jaki
            > ma sens obrzucanie błotem jednych a gloryfikowanie innych, kiedy wszystkim
            > chodzi o to samo. O władzę i pieniądze.

            Pelna zgoda. Chodzilo mi tylko o zwrocenie uwagi, ze Bush nie dziala ze
            szlachetnych pobudek. Natomiast stanowisko Francji i Niemiec moze nie jest
            szlachetne, ale nie jest tez negatywne.
            • Gość: robi Interesy Francji w Iraku IP: *.dialup.warszawa.pl 11.03.03, 19:11
              W dzisiejszym wydaniu magazynu Bilans (w TVN 24) podano informacje o interesach
              handlowych Francji w Iraku. W latach 70-tych i 80-tych do czasu Pustynnej Burzy
              francuskie firmy wyeksportowały do Iraku towary na ca 25 mld USD (m.in głównie
              broń - wtedy toczyła się wojna z Iranem, dwa reaktory atomowe, sprzęt
              telekomunikacyjny i inne). Z powodu embarga nałożonego na Irak po wojnie o
              Kuwejt firmy francuskie nie odzyskały części z w/w kwoty. W ramach programu
              ropa za żywność francuskie koncerny m.in. Alcatel i Peugeot, wyeksportowały do
              Iraku towary o wartości ca 3,5 mld USD. Kto jeszcze uważa, ze Francja
              bezinteresownie walczy o pokój na świecie?
              • Gość: Dominik (ktos) USA oraz bron B i C IP: *.acn.pl 11.03.03, 19:20
                Gość portalu: robi napisał(a):

                > W dzisiejszym wydaniu magazynu Bilans (w TVN 24) podano informacje o
                > interesach handlowych Francji w Iraku. W latach 70-tych i 80-tych do czasu
                > Pustynnej Burzy francuskie firmy wyeksportowały do Iraku towary na ca 25 mld
                > USD (m.in głównie broń - wtedy toczyła się wojna z Iranem, dwa reaktory
                > atomowe, sprzęt telekomunikacyjny i inne).

                Natomiast USA dostarczyly golabki pokoju w rodzaju broni chemicznej oraz
                biologicznej...

                > Z powodu embarga nałożonego na Irak po wojnie o
                > Kuwejt firmy francuskie nie odzyskały części z w/w kwoty. W ramach programu
                > ropa za żywność francuskie koncerny m.in. Alcatel i Peugeot, wyeksportowały
                > do Iraku towary o wartości ca 3,5 mld USD. Kto jeszcze uważa, ze Francja
                > bezinteresownie walczy o pokój na świecie?

                Kazdy, kto uwaza, ze nalezy handlowac, a nie podbijac i zdobywac lupy!!!
      • heimer Re: Co za hipokryzja. 09.03.03, 10:50
        Gość portalu: robi napisał(a):

        > A jak nazwać sprzymierzanie się Francji i Niemiec z takimi krzewicielami
        > pokoju na świecie jak Rosja (wymordowany milion Czeczenów)czy Chiny
        > (chociazby zniewolenie Tybetu). Jak można stosowac podwójne kryteria moralne.
        > Czy życie Czeczena lub Tybetańczyka jest mniej cenne niż życie Irakijczyka?
        > Jak dotąd nie zginął jeszcze żaden Irakijczyk, a w Czeczenii i Tybecie krew
        > leje leje codziennie. Tylko to już ludziom spowszedniało.
        >

        Pokaz mi KOGOKOLWIEK, kto powiedzial ze to co sie dzieje w Czeczeni czy Tybecie
        jest w porzadku. Przeciez nikt tak nie mysli.
        Nie wyciagaj argumentacji, ktora nie przystaje w zaden sposob do tematu. Tym
        bardziej, ze w domysle sugeruje, ze Niemcy i Francja (i reszta swiata)
        popieraja dzialania w Czeczeni i Chinach.
        Natomiast USA za pomoc ze strony Turcji byla gotowa zapomniec problemy Kurdow.
    • Gość: . Schroeder kaput! Free Europe from Chirac! IP: 204.52.178.* 07.03.03, 18:27
    • dreaded88 Re: AntyIraq i AntyUSA 07.03.03, 18:38
      Nie wdając się w tzw. meritum - pomysł konferencji jest świetny. Na organizację
      można by wydać ładnych kilkaset milionów w walucie przodującej, oficjele by się
      wyszaleli. Efekt taki sam jak np. konferencji w sprawie głodu w świecie (Putin
      i Jiang jeszcze nie oszaleli), więc byłaby wspaniała okazja, żeby zwołać
      następną i kolejne. Tak trzymać.
    • Gość: Michał Problem z heimerem i innymi IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 07.03.03, 19:38
      Juz cię korci, żeby panować w Europie ?
      Tym razem jesteście w duecie z Francuzami i myślicie,
      że wszyscy "Hände hoch" i na kolana przed nadludźmi ?!
      Ten wasz pacyfizm jest fałszywy jak umiłowanie pokoju przez Adolfa przed 1939
    • kimmjiki Trudno sie nie zgodzic... 08.03.03, 00:17
      ...ze USA poczyna sobie coraz bardziej bezczelnie. Przyczyna nie jest dla
      nikogo tajemnica - brak rownorzednego przeciwnika. Kiedy istnial ZSRR, cos
      takiego jak obecny spor o Irak, bylo nie do pomyslenia, bo nikt nie mogl sobie
      pozwolic na atakowanie kogos tylko dlatego, ze ma rope. Konkurencja jest zawsze
      lepsza niz monopol, to prawda stara jak swiat. Rozwiazanie narzuca sie samo -
      musi sie znalezc konkurencja dla USA. Ja licze, ze stanie sie nia UE. Na co
      licza przeciwnicy Unii? Na Chiny?
      • Gość: . Re: Trudno sie nie zgodzic... IP: *.newt1.ct.charter.com 08.03.03, 04:53
        kimmjiki napisał:

        > ...ze USA poczyna sobie coraz bardziej bezczelnie. Przyczyna nie jest dla
        > nikogo tajemnica - brak rownorzednego przeciwnika. Kiedy istnial ZSRR, cos
        > takiego jak obecny spor o Irak, bylo nie do pomyslenia, bo nikt nie mogl
        sobie
        > pozwolic na atakowanie kogos tylko dlatego, ze ma rope. Konkurencja jest
        zawsze

        trudno atakowac dla kogos kto by mial rope bez wojny jak Francja

        >
        > lepsza niz monopol, to prawda stara jak swiat. Rozwiazanie narzuca sie samo -
        > musi sie znalezc konkurencja dla USA. Ja licze, ze stanie sie nia UE

        czyli ZSRE (Zwiazek Socjalistycznych Republik Europejskich)
        • vico1 Uczy dopiero guz na glowie... 08.03.03, 09:31
        • vico1 Uczy dopiero guz na glowie... 08.03.03, 10:34
          Minelo 58lat od ostatniej wojny swiatowej i wszystko wskazuje na to, ze
          zmierzamy do kolejnego swiatowego nieszczescia. Priorytetem po ostatniej wojnie
          bylo stworzenie gwarancji, ze wojna na swiatowa skale wiecej sie nie powtorzy.
          Te gwarancje to prawa miedzynarodowe, miedzynarodowe forum jakim jest ONZ.
          Mimo krytyki wobec ONZu, za czesto nieskuteczne dzialanie, nic lepszego jeszcze
          nie wymyslono. Opinia publiczna rozumie to doskonale i nie zgadza sie z akcjami
          militarnymi administracji Busha i jego kilku poplecznikow, jesli nie bedzie na
          to zgody RB ONZ.
          Nie ma to nic wspolnego z pacyfizmem, to jest po prostu rozumne podejscie do
          problemow tego swiata.

          Dobre rady zapewne nie wystarcza, Ameryka pojdzie wkrotce na Irak. Znajdziemy
          sie wtedy w calkiej nowej i zupelnie nieznanej sytuacji. USA straca kompletnie
          autorytet moralny na swiecie. Uwiklani we wlasna interpretacje wojny z
          terroryzmem (wojna prewencyjna??) beda wszczynac wciaz nowe konflikty.
          Z kazdym nowym konfliktem odpadac beda pozostali jeszcze sympatyzanci. Rola
          ONZu calkowicie spadnie, to forum miedzynarodowe zastapione zostanie lokalnymi
          wrogo do siebie ustosunkowanymi forami.

          Dlatego racje ma Papiez, protestujacy intelektualisci, zwyczajni ludzie.
          Nie rozumieja tego tylko liczni tu forumowicze, prawdopodobnie ludzie mlodszego
          pokolenia, ktorzy swoj umysl uksztaltowali na filmach amerykanskich.
          Wypowiadaja tutaj brednie... o naszym jakoby jedynym wyzwolicielu USA, ktorego
          wojsko (bazy) przyniesie Polsce dobrobyt, europe uwazaja za zlodziejska, chcaca
          tylko zajac polskie ziemie i wyssac reszte krwi z Polakow.
          Powiem wiecej, te brednie czyta sie na tym forum duzo czesciej od rozumnych
          wypowiedzi.
          Dobrobyt buduje sie cierpliwa praca (i wspolpraca) w warunkach pokoju.
          Na wojnie bogaci sie tylko zwyciezca lupiac zwyciezony kraj...biorac na siebie
          jednak cala odpowiedzialnosc okupanta.

          W obecnej sytuacji zrozumiale sa nerwowe zabiegi USA, podwazajace zamysl
          europejskiego trybunalu, gdzie oskarzane bylyby przestepstwa przeciwko
          ludzkosci. Bilateralnymi umowami z krajami kandydackimi (znowu te kraje
          kandydackie...) USA chce zabronic sadzenia Amerykanow przez sady
          nieamerykanskie, czyli postawic sie znowu ponad prawem miedzynarodowym.

          • kimmjiki Re: Uczy dopiero guz na glowie... 08.03.03, 13:09
            Podpisuje sie pod tym tekstem obiema rekami i nogami, a od siebie dodam, ze
            istnieje jeszcze jedno zagrozenie, o ktorym jakos nikt nie wspomina: Jesli KRLD
            zechce zaatakowac Poludnie, to trudno sobie wyobrazic lepsza okazje niz wojna z
            Irakiem. Korea Poludniowa sama sobie moze nie poradzic (a nawet jesli, to
            kosztem gigantycznych zniszczen) a wojna na dwa fronty nawet dla USA musi byc
            bardzo ciezka. A na swiecie jest jeszcze wiele takich punktow zapalnych...
          • Gość: erik Re: Uczy dopiero guz na glowie... IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 08.03.03, 14:29
            vico1 napisał:

            > racje ma Papiez, protestujacy intelektualisci, zwyczajni ludzie.
            > Nie rozumieja tego tylko liczni tu forumowicze, prawdopodobnie ludzie
            > mlodszego pokolenia, ktorzy swoj umysl uksztaltowali na filmach amerykanskich.
            > Wypowiadaja tutaj brednie...
            > Powiem wiecej, te brednie czyta sie na tym forum duzo czesciej od rozumnych
            > wypowiedzi.


            Cały twój tekścik vico jest napisany w tonie zbyt emocjonalnym. Nikt nie
            odbiera Ci prawa do własnych poglądów, ale jak zarzucasz komuś pisanie bredni
            to sam się wysil na jakąś sensowną argumentację godną kogoś kto nie należy już
            do "młodszego pokolenia" i nie pasjonuje się amerykańskimi filmami. Wszystko co
            znalazłeś na poparcie swojego zdania to a) obawa przed nadciągającym
            kataklizmem, b) zdanie że nic lepszego niż ONZ nie wymyślono.

            Nie ma w Twoim poście nic z czym możnaby polemizować. Nie będę się pastwił nad
            Twoją gloryfikacją ONZ-etu, bo chyba raczej Ty pierwszy powinieneś nam
            przedstawić jakąś sensowną argumentację na poparcie tej tezy (to że jak na
            razie uniknięto wojny światowej nie jest zasługą ONZ lecz zimnowojennego
            strachu przed nuklearną zagładą świata).

            A guz na głowie nie jest wcale świadectwem obrania złej drogi. Wszyscy obawiamy
            się najbliższych miesięcy. Szansa na guza jest większa niż kiedykolwiek w
            ostatnich latach. Ale czy ze strachu przed guzem mamy czekać aż przeciwnik
            utnie nam głowę?

            cześć
            • Gość: Michał Vico, czyli propaganda Chiraca robi swoje IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 08.03.03, 14:39
              To jakaś paranoja. Mądrzy ludzie dają się ogłupiać swoim niby miłującym pokój
              politykom. Mój znajomy Niemiec tez nagle stał się pacyfistą.
              Ale ten pacyfizm i troska o cywilów w wykonaniu CHiraca i Schrödera to tylko
              CYNICZNE OSZUKIWANIE NAIWNYCH.
              Faktycznie chodzi o : "Deutschland und Frankreich über allles"
              Gdyby chodziło o co innego, to nie byłoby ściskania Chiraca z Mugabe, przyjaźni
              z Putinem-czeczenobójcą i Chińczykami-mordercami Tybetańczyków.

              Saddam to pretekst do obalenia potęgi USA i zaprowadzenia swoich porzadkó.
              Dla Polski te porządki oznaczają OŚ MOSKWA-BERLIN, czyli replay z 1939 !
              • vico1 Re: Vico, czyli propaganda Chiraca robi swoje 08.03.03, 16:04
                Gość portalu: Michał napisał(a):

                > To jakaś paranoja. Mądrzy ludzie dają się ogłupiać swoim niby miłującym pokój
                > politykom. Mój znajomy Niemiec tez nagle stał się pacyfistą.
                > Ale ten pacyfizm i troska o cywilów w wykonaniu CHiraca i Schrödera to tylko
                > CYNICZNE OSZUKIWANIE NAIWNYCH.
                > Faktycznie chodzi o : "Deutschland und Frankreich über allles"
                > Gdyby chodziło o co innego, to nie byłoby ściskania Chiraca z Mugabe,
                > przyjaźni z Putinem-czeczenobójcą i Chińczykami-mordercami Tybetańczyków.
                > Saddam to pretekst do obalenia potęgi USA i zaprowadzenia swoich porzadkó.
                > Dla Polski te porządki oznaczają OŚ MOSKWA-BERLIN, czyli replay z 1939 !

                Obawiam sie Michal, ze ty wpadasz w przesade. Dla ciebie Niemiec kojarzy sie
                zaraz z Hitlerem. Wszyscy knuja spisek przeciw Polsce, a teraz tylko cwicza na
                Ameryce. Z takimi pogladami tylko zaraz budowac bunkier.
                Ja widzialem roznych sciskajacych sie facetow: takze Rumsfelda z Sadamem.
                To jest polityka.
                Myslisz, ze Ameryka sama rozwiaze problemy tego swiata? Znajdz mi jeden
                rozwiazany problem, tylko nie podawaj Jugoslawii, bo po pierwsze byla to akcja
                NATO, a po drugie niezbyt udana, gdyz Jugoslawie rozbito na elementy pierwsze z
                koniecznoscia permanentnej obecnosci NATO.
                • Gość: Michał Re: Vico, czyli propaganda Chiraca robi swoje IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 08.03.03, 19:29
                  Nie wpadam w przesadę.
                  O Niemcach pisałem wyraźnie, ze winę ponosi Schröder. Za Kohla Niemcy byli OK.
                  Ale faktem niestety jest, ze teraz dążą wraz z Francją do panowania w Europie.
                  Sami zresztą tego nie ukrywają.
                  Chodzi o panowanie ekonomiczne, ale w ślad za ekonomią idzie polityka.

                  A co do USA to :
                  - uratowały Francję i ententę w I wojnie światowej
                  - uratowały Francję i Zachód w II wojnie światowej
                  - uratowały Berlin Zachodni w 1948
                  - uratowały świat w czasie kryzysu kubańskiego ( zgoda na rakiety oznaczałaby
                  naruszenie równowagi sił i mogłoby dojść do II wojny )
                  - wykończyły gospodarczo ZSRR i zapewniły Europie Wschodniej niepodległość
                  - zakończyły wojnę w dawnej Jugosławii ( wiadomo, że bez USA Europa była
                  bezsilna )
                  To są fakty.
                  Jeżeli wolisz Rosję i Chiny od USA, to twój problem.
                  Ale wybierasz bandytów, a atakujesz policjanta.
                  • vico1 Re: Vico, czyli propaganda Chiraca robi swoje 08.03.03, 21:18
                    Michale, w latach 30tych narodowy socjalizm narastal i eksplodowal 2ga wojna
                    swiatowa. Zyjemy jednak w innych czasach. Nie moge uwierzyc, ze Niemcy sie
                    zmieniaja sie teraz co kandencje rzadu. Jesli zyjesz ze swiadomoscia, ze wciaz
                    istnieje zagrozenie ze strony Niemiec i Francji, najpierw ekonomiczne a pozniej
                    polityczne, to nie zaznasz spokoju w zadnej opcji, w Unii czy bez niej.
                    Utrudniasz sobie tym zycie i nie zazdroszcze ci tego. Twoje zdanie jednak
                    respektuje.

                    Rozmawialismy kiedys o powrocie bylych wlascicieli na stare smieci. Sam wtedy
                    bylem zdania, ze Polacy sa dyskryminowani, gdyz sami nie maja szans na
                    odzyskanie swoich wlasnosci utraconych na wschodzie. Wszelkie rachunki
                    roszczeniowe Niemcow powinni splacac ci, ktorzy robili z narodami i z granicami
                    co chcieli. Zaluje, ze pewnych klauzul nie ma w umowie akcesyjnej. Zbyt latwo
                    zostawia sie te sprawy sadom.

                    Co do Ameryki, to byla ona kiedys, w przeciwienstwie do dzisiejszych czasow,
                    trudna z podjeciem decyzji o przystapieniu do wojny. Dopiero jak otrzymali cios
                    od Japonii przystapili do 2giej wojny swiatowej. W tej dziedzinie nie tylko
                    Ameryka myslala o wlasnych interesach, tak tez bylo z Anglia i Francja.
                    Pozniejsza inwazja i wyzwolenie Europy zachodniej, to juz byla mocarstwowa
                    rywalizacja z Rosja. Gdyby nie inwazja zachodnich aliantow, Stalin
                    prawdopodobnie zatrzymalby sie na granicy Francji, zajmujac cala Europe na tej
                    linii. Jaki procent byl w tym altruizmu a jaki wyrachowania, nie wiem.
                    Moze moja ocena jest cokolwiek uproszczona, nie jestem w koncu historykiem.
                    Kryzys kubanski to kulminacyjna faza zimnej wojny. Ameryce tez w pierwszej
                    kolejnosci chodzilo o wlasne bezpieczenstwo, cala akcja toczyla sie pod ich
                    wlasnym nosem.
                    Dopiero z utworzeniem NATO istnieje obowiazek przyjscia z aktywna pomoca w
                    razie agresji na kraj partnerski.

                    Opadek ZSRR byl nieuchronny, oczywiscie mordercza zimnowojenna konkurencja z
                    Ameryka ten upadek przyspieszyla. Ale co do upadku komunizmu w Europie
                    Wschodniej mam troche inne zdanie. OK obustronna sympatia, to bylo.
                    Ale prawdziwa sile w narodzie i wiare w nieinterwencje radziecka przynioslo
                    wyniesienie kardynala Wojtyly na Papieza. Dlatego ten ruch wyzwolenczy najpierw
                    rozpoczal sie w Polsce. Przezylem to, sam wtedy myslalem...Papiez na to
                    (interwencje radziecka) nie pozwoli. Dlatego ten czlowiek jest dla mnie
                    najwazniejszy.

                    Powiedzialem co mysle o akcji Jugoslowianskiej. Dla mnie przyszla ta akcja zbyt
                    pozno, kiedy juz poszczegolne kraje dobrze sie tlukly, a Jugoslawia juz sie
                    praktycznie rozpadla. Zawinilo tu niezdecydowanie Europy i NATO. W efekcie
                    zginelo zbyt wiele ludzi, wzrosla wzajemna nienawisc, ktora bedzie jeszcze
                    trwala przez cale generacje. W tych warunkach konieczna jest stala obecnosc
                    wojsk NATO, czyli koszty, koszty.

                    Michale, ja nie wybieram bandytow, przypadkowo Chiny i Rosja popieraja
                    stanowisko Francji i Niemiec. Ja chcialbym oszczedzic Ameryce wejscia na droge
                    bezprawia miedzynarodowego. Bez zgody RB ONZ przyniesie to ogromne szkody w
                    przyszlosci. Wiem jednak, ze tej lokomotywy juz sie nie zatrzyma.

                    • Gość: Michał Re: Vico, czyli propaganda Chiraca robi swoje IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 09.03.03, 19:33
                      Staram się zrozumieć twoje argumenty, aczkolwek ty sam pisałeś, że Polska
                      powinna podporzadkować się w Unii zdaniu Francji i Niemiec.
                      Tak więc moje obawy są uzasadnione, a lektura forumowych Niemców je wzmacnia.
                      Nic na to nie poradzę, że każdy dba o swoje interesy.
                      I nie widzę nic dziwnego w tym, że Francja i Niemcy dążą do panowania w Europie.
                      Piękne hasła o równości i braterstwie w Unii to tylko kłamstwa dla naiwnych.

                      A wiesz, co jest najgłupsze ?
                      To, że podobne dyskusje jakie ja, czy robi prowadzimy z tobą
                      są nieobecne w polskiej TV.
                      Tutaj króluje MAKSIMUM debilnej propagandy ( zobacz mój wątek ), MINIMUM
                      rzetelnej i szczerej debaty.
                      Jak można mieć zaufanie do rządu, który ma stracha przed własnymi obywatelami ?
                      • vico1 Re: Vico, czyli propaganda Chiraca robi swoje 10.03.03, 13:22
                        Gość portalu: Michał napisał(a):

                        > Staram się zrozumieć twoje argumenty, aczkolwek ty sam pisałeś, że Polska
                        > powinna podporzadkować się w Unii zdaniu Francji i Niemiec.
                        > Tak więc moje obawy są uzasadnione, a lektura forumowych Niemców je wzmacnia.
                        > Nic na to nie poradzę, że każdy dba o swoje interesy. I nie widzę nic
                        > dziwnego w tym, że Francja i Niemcy dążą do panowania w Europie.
                        > Piękne hasła o równości i braterstwie w Unii to tylko kłamstwa dla naiwnych.

                        Vico:
                        Nie mam szczegolnych sympatii do Francji i Niemiec. Sa to podstawowe panstwa w
                        Unii i to wszystko. Czy sie nam podoba czy nie. Mieszkajac w Unii nie odczuwam,
                        by jakies panstwo dazylo do dominacji nad innymi. Zycie toczy sie swoim
                        normalnym trybem. Kazdy martwi sie swoimi problemami i tylko troche problemami
                        innych. Nikt nie lansuje hasel o rownosci i braterstwie, odczuwa sie tylko
                        istnienie wspolnoty, z punktu widzenia ekonomicznego i prawnego.

                        Michal:
                        > A wiesz, co jest najgłupsze ? To, że podobne dyskusje jakie ja, czy robi
                        > prowadzimy z tobą są nieobecne w polskiej TV.
                        > Tutaj króluje MAKSIMUM debilnej propagandy ( zobacz mój wątek ), MINIMUM
                        > rzetelnej i szczerej debaty. Jak można mieć zaufanie do rządu, który ma
                        > stracha przed własnymi obywatelami ?

                        Vico:
                        Mam dostep tylko do internetowych polskich gazet, ale podzielam twoje zdanie.
                        Wszystkiego sie nie dyskutuje, bo tez wszystkiego nie wiemy. Pewien polityk u
                        mnie powiedzial: "G.W. Bush wie to czego my nie wiemy". Byc moze polscy
                        decydenci nie o wszystkim nas informuja. Dowodem tego dla mnie jest poparcie
                        USA przez Polske. Mysle, ze to byloby bardzo madre posuniecie, jezeli po Iraku
                        spadna akcje Unii, np przez weto Francji. Wtedy znalezlibysmy sie (Polska) w
                        grupie dzielacych lupy. To co spotkaloby wowczas Francje i Niemcy spelniloby
                        twoje oczekiwania. Czy stad irytacja Chiraca? ;)
                        Ja plyne jednak na tej lodzi i nie cieszy mnie taki scenariusz.
                        Pozdrawiam
            • vico1 Re: Uczy dopiero guz na glowie... 08.03.03, 15:49
              Gość portalu: erik napisał(a):

              > Cały twój tekścik vico jest napisany w tonie zbyt emocjonalnym. Nikt nie
              > odbiera Ci prawa do własnych poglądów, ale jak zarzucasz komuś pisanie bredni
              > to sam się wysil na jakąś sensowną argumentację godną kogoś kto nie należy
              > już do "młodszego pokolenia" i nie pasjonuje się amerykańskimi filmami.

              vico:
              Jako brednie uznaje wypowiedzi za wciaganiem swiata w konflikt bez
              miedzynarodowego poparcia, czyli bez zgody RB ONZ. Walka z terroryzmem nie jest
              tylko sprawa USA, to sprawa wszystkich. Jedno panstwo, nawet tak silne jak USA
              powinno wspolpracowac z innymi, a nie stawiac warunek "z nami albo przeciw
              nam". Od samego poczatku Ameryka lekcewazyla opinie innych panstw, np co do
              rozwiazania problemu palestynskiego.

              > Eric:
              > Wszystko co znalazłeś na poparcie swojego zdania to a) obawa przed
              > nadciągającym kataklizmem, b) zdanie że nic lepszego niż ONZ nie wymyślono.
              > Nie ma w Twoim poście nic z czym możnaby polemizować. Nie będę się pastwił
              > nad Twoją gloryfikacją ONZ-etu, bo chyba raczej Ty pierwszy powinieneś nam
              > przedstawić jakąś sensowną argumentację na poparcie tej tezy (to że jak na
              > razie uniknięto wojny światowej nie jest zasługą ONZ lecz zimnowojennego
              > strachu przed nuklearną zagładą świata).

              vico:
              nie przeceniam mozliwosci ONZ, ale to jest jedyne miedzynarodowe form, ktore
              moze zaakceptowac wojne na te skale. Ten swiat zamieszkuja aniolki i diabelki,
              totez takich reprezentantow ma ONZ. Czy wolisz, zeby tylko jeden kraj, chocby
              to byly USA, mialby ustalac prawa na tym swiecie?
              Jesli zachowanie pokoju mozliwe jest tylko w warunkach zimnej wojny, to ja
              dziekuje bardzo. Nie ma alternatywy dla ONZu, i wszystkie panstwa powinny
              dzialac nad wzmocnieniem jej autorytetu.

              > Eric:
              > A guz na głowie nie jest wcale świadectwem obrania złej drogi. Wszyscy
              > obawiamy się najbliższych miesięcy. Szansa na guza jest większa niż
              > kiedykolwiek w ostatnich latach. Ale czy ze strachu przed guzem mamy czekać
              > aż przeciwnik utnie nam głowę?
              > cześć

              vico:
              Tlumaczy sie czasem, Bush wie wiecej niz my, on wie co robi. Jesli tak, to
              prezentacja argumentow jest smieszna. Na stol ONZu wywala sie polowe magazynu z
              marketu "self made" jako dowod na produkcje broni atomowej przez Irak. Czy to
              jest powazne potraktowanie sprawy?
              Wciaz uwazam, ze problemy tego swiata same USA nie sa w stanie rozwiazac.
              Od poczatku swojej administracji Bush przyjal taktyke konfrontacji, nawet ze
              swoimi partnerami z NATO, doprowadzajac do obecnej sytuacji.
              Guza (w przenosni) mozna sobie nabic raz, ale z tego trzeba wziac nauczke.
              Pozdrawiam
              • Gość: erik Nowy ONZ albo... IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 09.03.03, 19:46
                vico1 napisał:

                > Ten swiat zamieszkuja aniolki i diabelki,
                > totez takich reprezentantow ma ONZ.


                Ostatnio diabełki mają tam zbyt dużo do powiedzenia


                > Czy wolisz, zeby tylko jeden kraj, chocby
                > to byly USA, mialby ustalac prawa na tym swiecie?


                Nie. Ale nie mam zamiaru przymykać oczu na oczywiste fakty. A takim faktem jest
                to, że USA wyprzedziła resztę świata o parę długości. I tego faktu nie wolno
                ignorować. Trzeba opracować nowy model współpracy międzynarodowej, który w
                jakiś sposób uwzględni wyjątkową pozycję Stanów.


                > Nie ma alternatywy dla ONZu, i wszystkie panstwa powinny
                > dzialac nad wzmocnieniem jej autorytetu.


                Alternatywa jest. Nowy ONZ. ONZ odpowiadający zagrożeniom XXI wieku, a nie ten
                stary ONZ z czasów zimnej wojny.


                > Tlumaczy sie czasem, Bush wie wiecej niz my, on wie co robi. Jesli tak, to
                > prezentacja argumentow jest smieszna. Na stol ONZu wywala sie polowe magazynu
                > z marketu "self made" jako dowod na produkcje broni atomowej przez Irak.


                Stany mają jakieś tam swoje powody by wejść do Iraku. ONZ udaje, że tego nie
                rozumie, i chce się bawić w poszukiwanie zakazanej irackiej broni. I takie są
                efekty. Na stole ONZ-u lądują jakieś rupiecie. W ten sposób ONZ ma czego
                chciał. I w ten sposób ONZ ośmiesza samą siebie.
                Powtarzam. ONZ jeśli chce przetrwać, musi zaadoptować wyjątkową pozycję USA. W
                przeciwnym wypadku organizacja ta przejdzie do historii. Jak wszystkie inne
                organizacje które swego czasu nie chciały się przystosować do nowych warunków.

                cześć
                • Gość: robi Re: Nowy ONZ albo... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 09.03.03, 19:58
                  Najśmieszniejszy jest fakt, że to USA głównie utrzymują tą nieruchawą
                  organizację jaką jest ONZ. Nawet jej siedziba jest w Stanach. To o czymś
                  świadczy.

                  Nie podoba mi sie to, ze bedzie wojna, ale takich zbrodniarzy jak Husajn świat
                  powinien eliminować. Mierzi mnie też rozgraywanie przy okazji własnych
                  interesów politycznych pzrez inne mocarstwa: Rosję, Chiny, Niemcy, Francję.
                  Gdyby nie to, opowiadałbym się jednoznacznie za pokojowym rozwiązaniem. A tak
                  swoisty sojusz w Radzie Bezpieczeństwa tych czterech krajów napawa mnie odrazą.
                  • vico1 Re: Nowy ONZ albo... 09.03.03, 22:09
                    Kazdy ma swoj interes, to jest oczywiste. Jednak preferowanie jednego panstwa
                    tylko dlatego, ze mamy w tym jakies partykularne korzysci i jest w dodatku
                    najpotezniejsze, nie bedzie powszechnie akceptowalne. Ten najpotezniejszy moze
                    oczywiscie narzucic swoje rozwiazanie, ale to staje sie dyktatura, a w dalszej
                    przyszlosci prowokuje nowych pretendentow do takiej pozycji (np. Chiny, czy
                    Rosja).
                    To co sie teraz dzieje nazwalbym demontazem ONZu przez USA i pytanie tylko kto
                    na tym w dalszej perspektywie zyska.
                    Mysle, ze USA chcialyby przez kilka lat "wojny z terroryzmem" rozwiazac sobie
                    rece i dzialac bez ONZu, widac jak ona dziala krepujaco w kryzysie irackim.

                    Gdybysmy mogli odlozyc na bok nasze wrodzone demokratyczne idealy, przymknac
                    oczy i dac carte blanche Ameryce wybralibysmy chyba najrozsadniejsza droge.
                    Po zrobieniu nowych porzadkow na swiecie wrocimy do starego ONZu, gdzie i
                    krasnoludki poczuja sie tez wazne.
                    Policjantem na Bliskim Wschodzie bedzie wtedy bardziej rozbudowany Izrael, a
                    Ameryka bedzie trzymala oko na calosci. Pytanie czy Francja, Rosja i Chiny na
                    taki scenariusz sie zgodza? Plan "B" moze byc bardziej skomplikowany i bardziej
                    bolesny.

                    Nasuwaja sie inne pytania, jaka bedzie pozycja UE, co z NATO...? Zdaje sie, ze
                    UE bedzie musiala mocno ograniczyc ambicje konkurencyjne z USA. Nasz standard
                    zycia moze sie przez to mocno obnizyc.
                    Kiedy bedzie az tak zle, wszyscy wyemigrujemy do USA.
                    Czesc
                  • heimer Re: Nowy ONZ albo... 10.03.03, 17:10
                    Gość portalu: robi napisał(a):

                    > Nie podoba mi sie to, ze bedzie wojna, ale takich zbrodniarzy jak Husajn
                    > świat powinien eliminować.

                    Czemu USA nie zrobi porzadku z Chinami (zbrodnie w Tybecie), czy z Rosja
                    (zbrodnie w Czeczenii), czy chociazby z Korea Pn. ?

    • Gość: robi Krew, ropa i Irak IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 08.03.03, 17:59
      Ten artykuł doskonale pasuje do niniejszego wątku. Próbuje rozwiać kilka mitów,
      które narosły wokół ewentualnej wojny z Irakiem.

      newsweek.redakcja.pl/archiwum/artykul.asp?Artykul=5439
      • Gość: Dominik Re: Krew, ropa i Irak IP: *.acn.pl 08.03.03, 18:14

        Po pierwsze artykul jest nieobiektywny (proamerykanski, jak caly Newsweek
        zreszta), po drugie, juz pierwsze zdanie jest nieprawdziwe. Bo Irak wlasnie
        sie dogadal z Francja, jesli o rope chodzi. USA tez sie dogadac chcialy, ale
        Saddam Amerykanom podziekowal.
        • Gość: robi Re: Krew, ropa i Irak IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 08.03.03, 18:35
          Gość portalu: Dominik napisał(a):

          >
          > Po pierwsze artykul jest nieobiektywny (proamerykanski, jak caly Newsweek
          > zreszta), po drugie, juz pierwsze zdanie jest nieprawdziwe. Bo Irak wlasnie
          > sie dogadal z Francja, jesli o rope chodzi. USA tez sie dogadac chcialy, ale
          > Saddam Amerykanom podziekowal.

          Dominiku,

          Główną tezą artykułu jest obalenie mitu, że USA dążą do wojny, bo chcą przejąć
          kontrolę nad iracką ropą. Autor pisze,że koszty operacji wojskowej znacznie
          przewyższą ewentualne z zyski z przyjęcia kontroli nad produkcją irackiej ropy,
          więc cel musi byc inny. Autor ponadto próbuje udowodnic, że jedynym celem Busha
          jest walka z terroryzmem. A czy robi to obiektywnie czy nie, to już inna
          sprawa. W każdym razie dobrze poznać różne punkty widzenia.

          Pozdrawiam


          • Gość: Dominik (ktos) Re: Krew, ropa i Irak IP: *.acn.pl 11.03.03, 19:26

            > Główną tezą artykułu jest obalenie mitu,

            Proponuje uzywac slowa "tezy".

            > że USA dążą do wojny, bo chcą przejąć kontrolę nad iracką ropą. Autor
            > pisze,że koszty operacji wojskowej znacznie przewyższą ewentualne z zyski z
            > przyjęcia kontroli nad produkcją irackiej ropy, więc cel musi byc inny.

            (1)
            Bron tez sie starzeje, wiec czy sie bombe zrzuci na Bagdad, czy zniszczy w
            inny sposob, nie ma wielkiego znaczenia, a koszty pewnie podobne.

            (2)
            Ropa dzisiaj kosztuje tyle, ile kosztuje, natomiast za 50 lat (a mniej wiecej
            wtedy zasoby ropy sie skoncza) bedzie pewnie 100 razy drozsza.

            > Autor ponadto próbuje udowodnic, że jedynym celem Busha jest walka z
            > terroryzmem. A czy robi to obiektywnie czy nie, to już inna sprawa. W każdym
            > razie dobrze poznać różne punkty widzenia.

            Jasne, pozdrawiam.
    • Gość: Marek W.J. O francuskim czołgu IP: *.cps.pl 10.03.03, 00:08
      Dla schłodzenia gorących namiętności:
      - Ile biegów ma francuski czołg?
      - Nie wiem...
      - Sześć; pięć wstecznych i jeden przedni
      - A po co ten przedni?
      - Gdyby zaatakowali od tyłu...

      To dla entuzjastów bardzo pokojowej polityki.
    • Gość: Marek W.J. Re: AntyIraq i AntyUSA IP: *.cps.pl 10.03.03, 00:12
      heimer napisał:

      > Obecnie UE (i swiat) ma dwa, wbrew pozorom odrebne, problemy:
      >
      > 1) problem z Irakiem,
      > 2) problem z USA.
      >
      > Obecnie nalezy zastanowic nad priorytetami.
      > Czym sie zajac, co zrobic i w jakiej kolejnosci?
      >
      > 1) Tu problem wydaje sie byc chyba rozwiazany.
      > Presja UN i kontrola Blixa sa presja, pod ktora najwyrazniej Saddam mieknie
      > i gotow jest isc na ustepstwa.
      > Temat mozna juz chyba uznac za zblizajacy sie do pozytywnego zakonczenia.
      >
      > 2) Jak wykazuja ostatnie badania opinii publicznej coraz wiecej ludzi uwaza
      > USA za wieksze zagrozenie dla swiatowego pokoju niz Irak.
      > I tu jest problem. Jak postepowac ma normalny czlowiek w stosunku do czolgu,
      > w ktorym kierowca jest pijany idiota?
      > Nalezy zastanowic sie na neutralizacja debila Busha. Nie jest to jednal
      > latwy temat. Moze nalezylo by zwolac jakas konferencje na temat dzialan USA
      > w swiecie? Np. w Norymberdze?
      >
      Ad.2/ Na szczęście p.Bush nie ma jeszcze problemu z p.heimarem...
      • heimer Re: AntyIraq i AntyUSA 12.03.03, 14:56
        Gość portalu: Marek W.J. napisał(a):

        > Ad.2/ Na szczęście p.Bush nie ma jeszcze problemu z p.heimarem...

        Ja mysle ze Bush i USA maja naprawde powazny polityczny problem z milionami
        takich, ktorzy sa przeciwko wojnie, tylko dlatego ze komus sie tak zachcialo
        ni z tego ni z owego.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka