Dodaj do ulubionych

Hity eurosceptyków

    • Gość: robi robi IP: *.dialup.warszawa.pl 19.03.03, 18:18
      Raczej jeżeli UE to co?
      Autor: Gość: robi IP: *.waw1.bptnet.pl
      Data: 06-03-2003 12:51 + odpowiedz na list

      + odpowiedz cytując


      --------------------------------------------------------------------------------
      Faktycznie nikt nie powie dzisiaj dokładnie, co będzie jak nie wejdziemy do UE.
      Wszystko będzie zależeć od nowego układu politycznego po wyborach, które
      nieuchronnie szykują się na wiosnę przyszłego roku. Nowy rząd albo będzie w
      stanie przeprowadzić niezbędne reformy (w tym przede wszystkim reformę finansów
      publicznych) i wówczas wciągu kilku lat będziemy w stanie wyprowadzić
      gospodarek na prostą, albo będziemy tkwili dalej w marazmie. Takie są fakty.
      Żeby przeprowadzić niezbędne reformy potrzeba nam trzech rzeczy:
      - po pierwsze - maksymalnego ograniczenia wydatków budżetowych, tak by
      obniżanie podatków było możliwe,
      - po drugie coś w rodzaju paktu społecznego, który pozwoli uniknąć wybuchu
      społecznego,
      - po trzecie czasu, bo nie da się tak trudnych reform przeprowadzić w ciągu
      roku, czy nawet dwóch.

      Ostatnie lata zostały zmarnowane, a było dużo czasu aby przygotować kraj do
      akcesji. Tymczasem u progu wejścia do UE mamy:
      - kryzys finansów publicznych, z długiem przekraczającym 50% PKB,
      - ca 20% stopę bezrobocia,
      - niekonkurencyjną gospodarkę, co nalepiej widać w deficycie handlowym z UE
      rzędu 9 mld EUR (w 2002 r.) (Węgrzy i Czesi mieli w tym czasie nadwyżki, ale
      np. stopa CIT na Węgrzech wynosi 18%).

      W takim stanie chcemy przystąpić do UE. Pamiętajmy że wciągu 3 lat musimy
      dodatkowo znaleźć min. ca 8 mld EUR, by bilans akcesji wyszedł mniej więcej na
      zero. Pomijam już ewentualne dopłaty dla rolników z budżetu Polski (chociaż bez
      nich raczej się nie obejdzie -patrz ostatnia demonstracja Leppera w Warszawie)
      i wydatki na administrację. Pomijam też wysokie koszty obsługi długu
      zagranicznego, które będą poważnym obciążeniem dla budżetu od 2004 r.
      Tymczasem na reformę finansów publicznych nie ma co liczyć. Nie będzie więc też
      obniżek podatków (jeśli nawet, to będzie to kosmetyka - nawet Piechota to
      wczoraj przyznał). Bez tego kondycja polskich firm będzie coraz gorsza.
      Wzrośnie też bezrobocie. Wzrośnie deficyt handlowy.

      Obawy na dzisiaj powinny więc dotyczyć tego, co będzie jak wejdziemy do UE, bo
      to dosyć łatwo przewidzieć, a nie tego co będzie jak do UE nie przystąpimy.

      Generalnie skłonny byłbym zaakceptować jedna z dwóch opcji:

      - albo warunki akcesji powinny być takie, żeby Polska w obecnym stanie miała
      pewność, ze na tym skorzysta (np. poprzez odroczenie płatności składki
      członkowskiej w pierwszych najtrudniejszych latach lub jej znaczące
      zmniejszenie),

      - albo Polska powinna być tak przygotowana, aby wynegocjowane już warunki
      gwarantowały, że akcesja będzie korzystna.
    • Gość: robi przecinek o kimmijki IP: *.dialup.warszawa.pl 20.03.03, 18:51
      co za brednie, Kimmjiki bzdur ciag DALSZY.....
      Autor: Gość: , IP: *.dsl.lsan03.pacbell.net
      Data: 05-12-2002 15:32 + odpowiedz na list

      + odpowiedz cytując


      --------------------------------------------------------------------------------
      "Nawet gdyby Polska zaczela oddawac Unii wszystkie swoje dochody, to i tak dla
      niej bylyby to grosze! Polska gospodarka jest TRZYDZIESTOKROTNIE mniejsza od
      unijnej i tylko zupelny analfabeta ekonomiczny moze wierzyc w te brednie, ze my
      mamy niby za cos zaplacic."

      KIMJIKI!!!! Ja cie juz nie moge sluchac!
      Takich bzdur jakie wypisujesz nie mozna nawet zakwalifikowac do kategorii
      oszolomstwa RM.
      Dyskusja z toba jest bezsensu. Takich jak ty powinno sie izolowac.

      twoje bredzenie doprowadza mnie do rozpaczy.

      Jezu!
    • Gość: robi podnoszę wyżej (n/t) IP: *.dialup.warszawa.pl 23.03.03, 22:02
      • Gość: krzysztofsf podnoszę wyżej (n/t) IP: 213.155.166.* 02.04.03, 22:17
        • robisc Trochę klasyki dla nowych Forumowiczów 03.04.03, 21:12
          Dzięki Krzysztof,że pomyślałeś o podniesienu wątku.
          • robisc Podnoszę - specjalnie dla rado (n/t) 08.04.03, 00:01
        • Gość: krzysztofsf podnoszę wyżej (n/t) IP: 213.155.166.* 08.04.03, 21:13
          • Gość: robi znowu spadło (n/t) IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 10.04.03, 18:25
            • Gość: robi Re: znowu spadło (n/t) IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 11.04.03, 22:45
              • Gość: robi up IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 29.04.03, 21:01
                • Gość: robi Re: up IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 08.05.03, 06:04
              • Gość: robi Re: znowu spadło (n/t) IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 05.06.03, 18:31
          • Gość: robi Re: podnoszę wyżej (n/t) IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 06.06.03, 06:52
          • Gość: robi Re: podnoszę wyżej (n/t) IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 08.06.03, 09:16
        • Gość: robi Re: podnoszę wyżej (n/t) IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 07.06.03, 19:50
    • dziejas ada.wierzbicka 08.04.03, 21:41
      mysle, ze to bardzo dobry tekst.
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=522&w=5553951&a=5558326
      • robert_de_molesme raczej Jacek Saryusz-Wolski - eurosceptyk (n/t) 10.04.03, 18:29
        • dziejas Re: raczej Jacek Saryusz-Wolski - eurosceptyk 10.04.03, 18:42
          no tak. to autor tego tekstu. a ja podalem osobe, ktora podala link. zreszta
          pan jacek nie pojawia sie osobiscie na forum :), a mialo byc o "forumowych
          eurosceptykach".
    • Gość: robi d_nutka IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 12.04.03, 00:44
      Re: MOJE GORACE 'NIE' DLA UE
      Autor: d_nutka@NOSPAM.gazeta.pl
      Data: 11-04-2003 22:10 + odpowiedz na list

      wejście do UE teraz to spełnienie resentymentów polityczno-historycznych
      niektórych grup ora spodziewanie się osobistych zysków tychże grup i może
      jeszcze innych, tych młodszych

      nie miałam możliwosci zapoznania się z programami naprawczymi polskiej
      gospodarki po wejściu do unii
      słyszałam i słyszę, że jak wejdzemy to się poprawi, bo poprawiło się w Hiszpani,
      Irlandii, Grecji.tylko zapomina się przy tym powiedzieć, że kraje te nigdy nie
      byly w obozie socjalistycznym i zawsze miały gospodarkę kapitalistyczną i ich
      doświadczenia wcale nie są, bo być nie mogą, odwzorowaniem dla nas.

      jest mi tylko bardzo niewygodnie, że moje NIE dla unii 'ustawia' mnie w jednym
      szeregu z LPR i Samoobroną, bo moje NIE wynika z całkiem innych przesłanek.
      przede wszystkim nie mam 'oporu' politycznego przed unią.
      unia przede wszystkim jest tworem gospodarczym i jako taki nie da nam nic za
      darmo ani na nasze życzenie, bo nam potrzeba
      ten twór nie jest przecież socjalistyczny, choć to co niektórzy euroentuzjaści
      mówią jakby zaprzeczało istnieniu w unii zasad kapitalistycznych, bo niby mamy
      zyskać a nie stracić.
      jest taka stara zasada handrowa, że "aby wyjąć(zyski) najpierw trzeba włożyć
      (kapitał)"
      unia włoży kapitał oczekując zysków, a przy okazji spadną okruchy z pańskiego
      stołu dla nielicznych, czy jakoś tak podobnie

      D.

    • robisc przecinek 13.04.03, 19:32
      Opinie na temat roszczeń niemieckich wobec Polski.
      Autor: Gość: , IP: *.dsl.anhm01.pacbell.net
      Data: 06-04-2003 07:21 + dodaj do ulubionych wątków

      No cześć,
      Przerobiłem troszkę wypowiedz Pani Marty i Rafała i w tej formie wklejam tu:
      Zrobiłem to po ataku kaia na moja osobę i jest to jedynie działanie bierne,
      czyli jest to zacytowanie wypowiedzi z forum. Mogę jednak postarać się
      bardziej. Jak mnie kai i inni będą tutaj obrażać.
      Ciekawe co sie stanie, jakby to wkleic na forum Swiat, Kraj albo wyslac
      spamem na, powiedzmy, adresy pocztowe Interii czy Onetu?
      ------------------------------------------------------------------------------
      Jak zareagowałaby Rosja, gdyby do Polskiej Konstytucji dołączyć zapis o
      obywatelstwie polskim w podobnym brzmieniu jak artykuł 116 Konstytucji
      niemieckiej?

      Konkretnie chodzi o taki tekst:
      "ze każdy, kto zamieszkuje na terenach II Rzeczpospolitej Polskiej w
      granicach z przed daty 31 grudnia 1937, ale urodził się po 8 maja 1945 roku i
      jeśli ta osoba jest powiązana więzami krwi polskiej i czuje się Polakiem to
      może tez siebie uważać za OBYWATELA POLSKIEGO".

      Czyli analogicznie do zapisu w konstytucji niemieckiej:
      "territory of the German Reich, as it existed on December 31, 1937 ......
      German citizenship if they have established their domicile in Germany after
      May 8, 1945 ...... ,
      - Artykuł 116, link internetowy do tej konstytucji:

      www.oefre.unibe.ch/law/the_basic_law.pdf

      lub link:

      www.federo.com/Pages/Constitution_For_Germany.htm

      Gwarantuje, ze gdyby był taki zapis w obecnej Polskiej Konstytucji, to
      mogłoby dojść do rosyjskiej agresji na Polskę, gdyż taki zapis INGEROWAŁBY W
      WEWNĘTRZNE SPRAWY Rosji.

      Dla przypomnienia:

      Pod koniec lat osiemdziesiątych blok wschodni zaczął się rozpadać i Niemcy
      uznali, że nadszedł wreszcie czas na przyłączenie NRD do RFN.

      Doszło do spotkania na szczycie mocarstw światowych (ZSRR, USA, Wielka
      Brytania, Francja + NRD, RFN), podczas którego omówiono warunki zjednoczenia
      Niemiec. Jednym z warunków było to, ze Niemcy musieli przedstawić projekt
      nowej konstytucji niemieckiej. Wtedy decydującym był glos Mitteranda (wobec
      braku veta USA i Rosji). I po całej nocy rozmów Genschera w Paryżu było
      postawione Kohlowi ultimatum:
      uznajesz granice na Odrze i Euro,(czego Kohl był od początku całkowicie
      przeciw) albo koalicja CDU-FDP zostanie zerwana i nie ma mowy o zjednoczeniu.
      Następnego dnia Bundestag parafował uzgodnienia.
      Punkt 116 Grundgesetz został przepchany i wraz z nim zgoda na Euro.

      Zapisowi Artykułu 116 przeciwstawiła się premier Wielkiej Brytanii tzn.
      Margaret Thatcher, ale pozostałe mocarstwa światowe w 1990 roku tzn. Francja,
      USA i Rosja “demokratycznie” przegłosowały Wielka Brytanie i TYLKO dlatego
      ten zapis 116 znajduje się w tej nowej konstytucji niemieckiej.
      Margaret Thatcher uzasadniała, że NIE MOŻE być takiego prawa, które mówi, ze
      ktoś może być automatycznie obywatelem DWÓCH PAŃSTW tzn. tez innego, w którym
      się NIE urodził, bo to by było NIE uznawaniem granic obecnej Polski, czy
      innego państwa. Wtedy, dwa jeszcze parlamenty NRD i NRF zobowiązały się do
      zawarcia układu z Polska potwierdzającego granice na Odrze i Nysie, do czego
      też doszło w 1990 roku. Niemcy bezwarunkowo uznali granice ustalone po
      drugiej wojnie światowej, ale do układu dołączono stanowiący integralną część
      Traktatu list ministra Krzysztofa Skubiszewskiego i ministra Hansa Dietricha
      Genschera.

      Punkt 5 listu mówi:

      “Obie Strony oświadczają zgodnie: niniejszy Traktat nie zajmuje się sprawą
      obywatelstwa i sprawami majątkowymi”. W chwili obecnej Polska i Niemcy różnią
      się w interpretacji, co owe zdanie oznacza. Strona polska uważa, że sprawy
      majątkowe zostały zamknięte Układem Poczdamskim.

      Niemcy stwierdzają, iż powyższy zapis jest równoznaczny z uznaniem przez
      Polskę, że sprawa roszczeń do niemieckich majątków pozostawionych w obecnych
      granicach Polski jest otwarta i wymaga uregulowania odrębnym układem. "Gdyby
      sprawa była zamknięta, takie zdanie nie znalazłoby się w liście" -
      oświadczyli Niemcy.

      Parlamentów NRD i NRF już NIE MA i w związku z tym wszystkie zawarte
      oświadczenia instytucji, których już NIE MA w myśl prawa międzynarodowego się
      NIE LICZĄ, wiec sprawy własności ziemi na 1/3 terytorium Polski SA NADAL
      OTWARTE.

      Właśnie DLATEGO Polacy w chwili obecnej BYLI BY GŁUPCAMI, gdyby przystąpili
      do UE, kiedy sprawy własności ziemi na 1/3 terytorium Polski SA NADAL
      OTWARTE.
      • krzysztofsf grudzien 2006 20.12.06, 12:21
        Nie komentuje, bo te wypowiedzi chyba nie wymagaja komentarza

        wiadomosci.onet.pl/1453463,12,item.html
        Natomiast pozwy Powiernictwa Pruskiego są wynikiem indywidualistycznego punktu widzenia, zaś wypędzenia oceniane są w świetle praw
        człowieka. Ponieważ co najmniej część wypędzonych nie ponosi winy za nazizm, wyciąga się z tego wniosek, że wypędzenia były w
        milionach przypadków naruszeniem prawa - wyjaśnia autor.


        "Der Tagesspiegel" pisze na pierwszej stronie: "Polska kwestionuje traktaty z Berlinem". Komentator Gerd Appenzeller zarzuca
        polskim władzom, że reagując na pozwy niemieckich wypędzonych "przebrały miarę". Niemieckie władze nie mogą zabronić niemieckim
        obywatelom procesowania się o odszkodowania - podkreśla gazeta.

        "Zapowiedzi renegocjacji traktatów oraz "błyskawicznej akcji" polskiego parlamentu komentator uznał za "absurdalne". Wskazał na
        fakt, że Polska sama zaniedbała problem uregulowania postępowania ze skargami dotyczącymi komunistycznych wywłaszczeń. "Zamiast
        wypracować własne stanowisko, by było prawnie niepodważalne, rząd (polski) reaguje nie tak, jak powinna reagować oświecona
        demokracja w XXI wieku, lecz w dosadnym stylu narodowego państwa schyłku XIX wieku" - czytamy."

        Powyzsze jest ciekawe - chca podczepic sie precedensowo pod odszkodowania, ktore Polska uznala za sluszne.

        ""Polska kwestionuje traktat graniczny z Niemcami" - czytamy na pierwszej stronie dziennika "Die Welt". Gazeta publikuje wypowiedź
        posła CDU Juergena Gehba, który skrytykował stanowisko premiera Kaczyńskiego dotyczące nieuznania przez Polskę wyroków
        podważających polskie prawo.

        Gehb zastrzegł, że jemu też nie podobają się pozwy, jednak Polska "jako członek UE musi akceptować podział władz i orzecznictwo".
        Kto nie chce podporządkować się europejskiemu orzecznictwu, temu "pozostaje tylko wystąpienie z UE" - powiedział polityk CDU."
    • Gość: robi Bukowski IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 14.04.03, 22:35
      wywiad z Bukowskim, mysli. adres: *.dsl.anhm01.pacbell.net
      Gość: , 14-04-2003 07:59 odpowiedz na list odpowiedz cytując

      www.nczas.com/?a=show_article&id=1071

      Jezeli ktos koniecznie chce, to moze sobie przeczytac ten wywiad.
      Poniewaz wiekszosc z nas juz to czytala, wiec nie bede tego przytaczal.
      Wytne tylko z kontekstu kilka krotkich wypowiedzi, przemyslcie to sobie:

      "Poza tym spójrzmy na finansową stronę UE. Wszystkie kraje strefy euro są
      zobowiązane do przeniesienia swoich rezerw złota i waluty do Centralnego
      Banku Europejskiego. Jeśli Unia będzie się rozpadać, jak oni sobie
      wyobrażają podział tych pieniędzy?"

      Czy Unia moze sie rozpasc? Jak myslicie?

      "Oni zatopili Europę ludźmi z krajów Trzeciego Świata. Tym imigrantom trudno
      się zaadaptować, są z innej kultury, religii. Zwykle pozostają na zasiłkach
      społecznych. Już teraz mamy z tego powodu napięcia etniczne."

      "w dłuższej perspektywie ten system się załamie, jak załamał się Związek
      Sowiecki. Ale kiedy ten system przestanie działać, to powstanie niesamowita
      wrogość między byłymi członkami UE, mnóstwo konfliktów etnicznych. Nie
      możemy
      zapomnieć, że Europa nie jest spokojnym kontynentem. Przez stulecia kraje
      europejskie ze sobą walczyły i teraz konflikty etniczne zaczynają się już
      pojawiać. Korsyka chce się odłączyć od Francji, północ Włoch chce się
      odłączyć od reszty kraju, w Wielkiej Brytanii są tendencje do
      przeprowadzenia
      podziału na Irlandię, Szkocję, Walię i Anglię."

      "Co pół godziny są prounijne spoty reklamowe. UE wydaje pieniądze unijne na
      propagandę, promocję. Im nie wolno tego robić. Ale oni robią to nielegalnie.
      To samo było podczas referendum w Irlandii w sprawie ratyfikacji traktatu
      nicejskiego. Były protesty. Ale oni i tak to robili. I w dodatku stosują
      metodę zastraszania ludzi. W Irlandii głównym hasłem był
      przekaz: "zagłosujesz na "nie", zostaniesz bezrobotnym już na wieki"."

      "Wasze znaczenie wzrasta tym bardziej, im bardziej jesteście poza UE. Nie
      zapominajcie, że jesteście w NATO. To nie może być wam odebrane. Wiele
      zależy
      od waszej konkurencyjności z innymi krajami."

      "alternatywa leży w rękach polityków grupy wyszehradzkiej. Popatrzcie na
      Norwegię i Szwajcarię. Pozostają poza UE, a ich handel wzrósł, a nie zmalał."

      - Jeśli Polska jednak znajdzie się w UE, jaką rolę winna pełnić w tej
      strukturze? W którym kierunku powinna prowadzić działania, by zmieniać Unię,
      by ją ulepszać?

      "- Zapomnijcie o tym. To jest śmieszne. Nie zmienicie ich od środka. To
      mrzonka. To jest tak, jak było w Związku Sowieckim. Miałem znajomego, który
      mówił: "Wszyscy powinniśmy wstąpić do partii i pracować nad zmianą jej od
      środka". Natomiast jeden z kolegów odpowiedział mu dosadnie: "To tak, jakbyś
      próbował wyleczyć kobietę z choroby wenerycznej, śpiąc z nią. Ona się nie
      wyleczy, a ty jeszcze sam się zarazisz". Wasz wpływ na UE będzie mniejszy
      niż wpływ, jaki mieliście na cały blok Paktu Warszawskiego. Wtedy przynajmniej
      byliście w centrum. A teraz będziecie dla nich kolejnym biednym krajem z
      peryferiów."


      Jak ktos tego nie czytal to polecam.
      Warto to sobie wydrukowac.
    • Gość: robi Gerard IP: *.dialup.warszawa.pl 14.04.03, 23:07
      Dywagacje akcesyjne
      Autor: Gość: gerkad IP: *.idea.pl
      Data: 14-04-2003 22:24 + odpowiedz na list

      Witam serdecznie,
      faktycznie ostatnio mnie poniosło a z racji wiosennego przesilenia człowiek jest
      bardziej podatny na takie niestosowne porównania.Zgadzam sie , że słownictwa
      bazarowego nie powinno sie uzywać do wymiany opinni.Na ale cóż stało się za co
      przepraszam, na apologie może tylko mojego wystepku moze służyć tylko fakt ,ze
      zostałem do tego tez sprowokowany i nie zdołałem się opanować, tylko wdałem się
      w nierozsądną szermierkę słowną.Otóż uważam jesli uwaznie śledzisz
      poczynania apolegotów naszej akcesji do UE na tym forum to zauważyłaś, iż
      niewiele z ich opinii zawiera merytoryczne uwarunkowania takiej
      decyzji.Genaralnie pokutuje wśród nich taka opinia, iz ludzie
      mający krytyczny stosunek do fundamentalnych nastepstw tej decyzji jakim sa bez
      watpienia aspekty ekonomiczne - sa eurofobami pokroju czlonków "Samoobrony",
      LPR'u czy w końcu zwolenników ojca Rydzyka.To jest doprawdy niesprawiedliwy
      osąd, który mnie bardzo niepokoi i bezpośrednio dotyka. W gruncie rzeczy
      podział społeczny w kwestii akcesji do UE ma zgoła inny przekrój.Jestem ojcem i
      tez myśle o przyszłości moich dzieci.Ale nie mozna stosować prostych
      sylogizmów w postaci , że jak bedziemy członkami UE to wszystkie nasze problemy
      sie rozwiążą w każdej materii czy to reformie finansów państwa, słuzbie
      zdrowia, reformie emerytalnej
      czy wreszcie tego najbardziej nabrzmiałego jakim jest bezrobocie - nota bene
      ostatnio zauważyłem ciekawy leitmotiv - nasze członkostwo w UE zapewni prace
      naszym bezrobotnych wszak wyraziła na to zgodę wiekszość państw członkowskich(
      za wyjątkiem co ciekawe Niemiec,Francji i Austrii).
      Jesli cos takiego słyszę od naszych notabli to napawa mnie to idiosynkrazją.Bo
      to ich powinnością jest tak kierować państwem aby Ci ludzie mogli znaleźć
      swoje miejsce pracy tutaj a nie skazywać ich na przymusową emigrację.Dlatego
      cały czas mam duże watpliwości czy nas na ten akces jest dzisiaj stać.
      Czy aby ten tryumfalny marsz na Brukselę nie będzie korzystny dla dość wąskiego
      kręgu obywateli.
      A co z emerytami , rencistami, bezrobotnymi ze "sciany wschodniej",Pomorza
      Zachodniego i Mazurskiego.
      Czy finanse naszego pństwa są w stanie udźwignąć taki dodatkowy ciężar w
      postaci składek na nasze członkowstwo w EU i to również ma nastapić w okresie
      gdy nasze zobowiązania wobec dłuzników też będą wieksze ( spłaty nieumorzonych
      kredytów jeszcze z okresu E.Gierka ??).Ponadto aby dostać obiecane pieniądze z
      UE w postaci dotacji tez należy wnieść niemały wkład własny i mieć przygotowane
      idealne "buissness" plany( ile pieniedzy z funduszu SAPPARD - przepraszam jesli
      przekręciłem nazwę - z tego co pamietam to niewiele ).Do tego nakłada się
      nieciekawa sytuacja polityczna na świecie i jego podział w stosunku do konfliku
      bliskowschodniego.Przy okazji tego konfliktu okazało sie jak historia lubi sie
      powtarzać - otóz zawiązało sie przymierze przypominające w swojej wymowie
      plan z Rapallo z 1922 , z tym,ze dobiła do niego oprócz Niemiec i Rosji -
      Francja.
      A przeciez kanclerz H.Kohl obiecał Tadeuszowi Mazowieckiemu, iż Niemcy juz
      nigdy wiecej nie będą porozumiewać się ponad głowami Polaków z Rosją ( o tym
      pamieta jedynie Angela Merkel - przewodniczaca CSU/CDU).
      I zamiast trójkata Paryz-Berlin - Warszawa mamy dziś oś Paryż -Berlin -Moskwa ,
      naprawdę ciekawa konstelacja.
      Uważam , mimo , iz nie jestem zwolennikiem aktualnej ekipy rządzacej ani
      sympatykiem prezydenta, iż azymut co do przymierza został wybrany prawidłowo
      jesli chodzi o konflikt iracki.I nie są to absolutnie jakieś względy zwolennika
      teorii Klausewitz'a, a tylko kwestia li tylko koniunktury ekonomicznej.
      Takie są bowiem realia, mamy do czynienia na świecie tylko z jednym hegemonem
      po upadku zelaznej kurtyny.
      A mrzonki Francji i Niemiec o stworzeniu przeciwagi są aktualnie nierealne ze
      względów wyłącznie ekonomicznych.I te wszystkie wyzej pokrótce wymienione
      rozterki i wątpliwośći powinny być według mnie przedmiotem merytorycznych
      dysput i dyskusji a nie stwierdzenia w stylu "Jak Ci nie pasuje EU to
      to wynocha na Bialoruś do Łukaszenki".Niech wreszcie usłysze od zwolenników
      naszego przyłaczenia do UE racjonalne , własnie ekonomiczne argumenty ,
      bopozostałe aspekty nie sa tak istotne np. nasz sprawa bezwizowego poruszania
      sie po krajach wspólnoty czy możliwości studiowania przez nasza młodzież tamże -
      mamy uregulowane ( a do całkowitego uregulowania i tak musi byc ratyfikacja
      Układu z Schoengen, bodajże w 2006 ).Jesli będzie taka wola polskiego
      społeczeństwa abysmy znaleźli sie w strukturach tej organizacji to wejdźmy
      do niej ale wraz z wszystkimi naszymi problemami, rzeszą bezrobotnych ,
      emerytów i rencistów oraz rodzin wiążących co miesiąc koniec z końcem a nie
      tylka wąska grupą benificjentów, którzy w myślach tylko powtarzaja swą mantrę -
      aby do wygranej w referendum a po nas choćby Lepper...
      Ostatnio chyba zmodyfikuję także i ten pogląd, bo prawdopodobnie i referendum
      nie będzie konieczne o akcesie zadecyduja reprezentaci narodu wybrani w
      demokratycznych wyborach, zastanawiam sie, tylko czy gdyby wynik głosowania
      byłby rażąco niekorzystny byliby do tego też skłonni....

      Pozdrawiam wiosennie i swiątecznie

    • Gość: robi EUROSCEPTYK IP: *.dialup.warszawa.pl 14.04.03, 23:57
      Apel o aktywność w przygotowaniu do integracji ...
      Autor: Gość: EUROSCEPTYK IP: 62.29.248.*
      Data: 14-04-2003 15:20 + odpowiedz na list

      Decyzja należy do Obywateli. Całe szczęście, że to My możemy
      głosować, a nie elity polityczne mają zadecydować o przyszłości
      następnych pokoleń. Pan Premier chce nam przekazać
      współodpowiedzialność za losy Ojczyzny które będzie miało wpływ
      na przyszłe pokolenia. Dlaczego jego rząd tak odpowiedzialnie
      nie postępuje. Widać to po aferze Rywina, wszyscy co mieli
      wspólnego z tą sprawą kłamią, mając ludzi za idiotów. Z drugiej
      strony ci sami ludzie wręcz proszą w imię wyższych racji o
      wsparcie w głosowaniu za Unią. Przykro mi to mówić bo nie
      zgadzam się z polityką LPR czy Samoobrony, ale oni mają rację
      co władza przez 14 lat dała zwykłym ludziom. Tym co są
      bezrobotni brak miejsca pracy, ci co pracują zwiększa im się
      podatki i wymyśla „chore ustawy” typu winiety i bio-paliwa
      itp. Nie dotyczy to rządu jednej ekipy jest to w ostatnich 14
      latach nagminne obiecywanie i okłamywanie ludzi. Co nam rządy
      prawicy czy lewicy dały? 3 miliony bezrobotnych, jakie prawo
      zostało dane tym którzy uczciwie pracują? Gruba kreska
      oddzieliła tych ponad prawem i którzy podlegają prawu. I nie
      zmieni nic wejście do Unii, elity pozostaną elitami. Aż łzy do
      oczu ze złości podchodzą kiedy czyta się o Polskich elitach
      finansowych, że dwa lata wcześniej wiedzą co będzie robił Skarb
      Państwa np. czytałem o PKN Orlen i P. Kulczyku. On już dziś wie
      w jakim kierunku zmierza prywatyzacja w Orlenie. Przecież to
      jest efekt grubej kreski. Towarzystwo trzyma władza, umocni ją
      kiedy wejdzie do Europy. Co my z tego będziemy mieli otwarte
      granice, żeby wyjechać raz w roku bez wizy na wakacje. A może
      Państwo nam zafunduje z funduszy Europejskich autostrady. O
      inwestycjach w Polsce możemy zapomnieć, mam okazję rozmowy z
      firmami handlowymi w Polsce, rozmawiam i z Polski kapitałem i
      zagranicznym, małymi i dużymi. Wiem, że to jest trudny temat,
      ale np. rozmawiałem ze średniej wielkości firmą Niemiecką która
      produkuje w Polsce i mi właściciel firmy, Niemiec mówi, że
      urzędnicy skarbowi i z innych urzędów Państwowych przychodzą
      bezczelnie i domagają się pieniędzy, spytałem się dlaczego nie
      pójdzie z tym na Policję, odpowiedział mi, a co ja mam zmieniać
      prawo w Polsce. Dużych koncernów się boją, małe mogą zniszczyć
      bo są bezkarni. Ten sam Niemiec podawał mi przykłady jego
      kolegów którzy tu zainwestowali i się wycofali z Polski,
      produkować nigdy już tu nie będą bo jest to nieopłacalne,
      czekają tylko na wejście Polski do Unii, żeby móc sprzedać to co
      gdzie indziej wyprodukują..
      Ja na początku byłem za Unią, ale niestety do tej Unii nie
      dojrzeliśmy. Elity chcą być w Europie, ale mają mentalność
      wschodu. Gardzą ludźmi, tak jak w Rosji najważniejszy jest mój
      interes i interes Partii , człowiek się nie liczy. Jestem za
      wejściem Polski do Unii ale Polski demokratycznej i z wiarą, że
      ludzie którzy mnie reprezentują są poza podejrzeniami. Niestety
      politycy którzy są teraz czy z prawej czy z lewej, nie są godni
      zaufania.
      Najpierw naprawmy Rzeczypospolitą , a później pomyślmy o wejściu
      do Unii. I nie róbmy abolicji czy grubej kreski, „prawo niech
      prawo znaczy”. Z ciężkim bólem i łzami w oczach zagłosuję NIE
      Unii.

    • Gość: , Stanisław Michalkiewicz IP: *.dsl.anhm01.pacbell.net 15.04.03, 00:05
      Anschluss Polski do Unii Europejskiej otwiera możliwość masowych rewindykacji
      własności przez tzw. wypędzonych na Ziemiach Zachodnich i Północnych.
      Przeprowadzenie tej rewindykacji umożliwia z kolei niemieckim właścicielom
      wzięcie udziału w wyborach lokalnych. Tak stanowi prawo unijne, które - zgodnie
      z art. 91. ust. 3 obowiązującej w Polsce konstytucji - po ratyfikacji traktatu
      z Maastricht, czyli przystąpieniu Polski do Unii, będzie u nas
      stosowane "bezpośrednio" z pierwszeństwem przed ustawami krajowymi. Ponieważ
      już teraz infrastruktura medialna na Ziemiach Zachodnich jest w około 80 proc.
      własnością niemieckich osób prawnych, są duże szanse, by Niemcy zdominowali
      politycznie tamtejsze władze samorządowe. W takiej sytuacji można już będzie
      przeprowadzić arcydemokratyczny plebiscyt, do której to stolicy należy z danego
      euroregionu płacić podatki: czy do Berlina, bo niższe i bliżej, czy do
      Warszawy, bo - niestety! - wyższe i dalej. W ten oto sposób, via facti, może
      dokonać się zmiana przynależności państwowej tych terytoriów, w całkowitej
      zgodności z Aktem Końcowym KBWE w Helsinkach z roku 1975, zakazującym zmian
      granic w Europie, ale tylko przy użyciu siły. Gdyby np. zaraz potem Unia
      Europejska z jakichś powodów się rozleciała, np. dlatego, że Niemcy "zapomną"
      wpłacić składkę stanowiącą - bagatela - 25 proc. budżetu całej Unii, albo
      dlatego, że Amerykanie przy pomocy Brytyjczyków postanowią ją rozwalić, to
      jakie właściwie granice będzie wtedy miała Polska? Historia poucza, że
      przedsięwzięcia polityczne nie trwają wiecznie, a nawet długo; "tysiącletnia
      Rzesza" Adolfa Hitlera runęła w gruzy po 12 zaledwie latach, więc z takimi
      ewentualnościami trzeba się liczyć. Z tego punktu widzenia płomienny apel
      Międzynarodowej Narady Aktywu z udziałem pana Oleksego i towarzyszy niemieckich
      do narodu polskiego, by "nie lękał się Europy" trochę mija się z celem. Nikt
      nie lęka się "Europy", tylko niektórzy spośród nas uważają, że jednym z celów
      polityki niemieckiej, którego narzędziem w stosunku do Polski i Czech jest
      właśnie Unia Europejska, jest dokończenie procesu zjednoczenia państwa
      niemieckiego. Oznaczałoby ono doprowadzenie do zgodności stanu faktycznego ze
      stanem prawnym, jaki wynika z obowiązującej niemieckiej konstytucji, że państwo
      niemieckie istnieje prawnie w granicach z 1937 roku. Realizacja tego celu
      niemieckiej racji stanu oznaczałaby utracenie przez Polskę jednej trzeciej
      terytorium państwowego, a więc skazanie jej na pełnienie funkcji niemieckiego
      pogranicza w Europie Środkowej.

      www.innestrony.pl/?isi=xi920


      Wiecej informacji w dyskusji tu:

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=522&w=5640049&a=5640049
      .
    • Gość: , Poniwaz robi zwial, wiec doklejam siebie. Skromnie IP: *.dsl.anhm01.pacbell.net 16.04.03, 05:46
      A chodzi o komentarz do Bendermana. Ten gosc ma leb jak piec. He he he.

      --------------------------------------------------------------------------------
      "- Przestrzegając Polaków przed Unią, mówi Pan niemal wyłącznie o sprawach
      gospodarczych...

      - Kiedy kanclerz Schrőder wygłasza orędzie do narodu na Nowy Rok, jedynym
      tematem jest, że eksport niemiecki wzrośnie. U nas, jeśli mówimy o polityce,
      to przede wszystkim o polityce gospodarczej."

      Ten tekst jest wazny. Zrozumienie tego co tu mowi ten Bederman jest naprawde
      istotne. Po pierwsze gospodarka. Zarzadzanie. Konkurencja. Strategie. Kontrakty.
      Collin Powell. Irak. Ropa. Eksport. Uslugi. Obrona rynku pracy. Inwestycje.
      Akumulacja oszczednosci. Wzrost. Budzet. Stopy procentowe. Ekonomika produkcji.
      Rachunkowosc. Praca. Praca. Praca.

      BOGACTWO.

      Potem mozecie sobie bredzic o religii, sojuszach z Rosja, moralnosci, aborcji,
      homoseksualizmie, pedalach, Krajowej Radzie Radiofonii i Telewizji,
      emeryturach, indeksacji, swiadczeniach, nauczaniu, sluzbie zdrowia.

      Kolejnosc jest taka. USA smieje sie z Unii, Unia smieje sie z Polski,
      wiec Polska jedzie do Iraku i ma tam niezle perspektywy. I Unie krew zalewa.
      USA NIE smieje sie z Polski tylko dlatego, ze nam teraz nie wypada.
      Jestesmy PONAD to.

      Wydaje sie, ze urzednicy unijni przykladaja zbyt wiele wiary w reprezentacje
      naszych elit politycznych. A ten Benderman, osmieszony przez prase, wysmiany
      przez proeuropejskie srodowiska, mowi do rzeczy.

      Jestem naprawde zdumiony postawa tego Bedermana. Zdumiewajace jest poruszanie
      tematow, ktore wprost zrujnowaly kariere tego goscia.
      Ale to nic. Moze to do kogos w koncu dotrze. Mala szansa ale jest.

      Ale sie holota z SLD okopala. Moze bedzie "nie"?

      dyskusja wywolana przez Jana i fragmenty wywiadu, tu:

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=522&w=5606258&a=5606258
    • Gość: Michal Tylko 20 proc. firm sprosta konkurencji UE IP: *.dsl.anhm01.pacbell.net 16.04.03, 05:50
      Przedsiębiorcy z BCC obawiają się, że "bez rewolucyjnych zmian" po wejściu do
      UE nastąpi masowa upadłość małych i średnich przedsiębiorstw.

      Prawdopodobnie tylko 20 proc. tych firm sprosta unijnej konkurencji - uważa
      dyrektor generalny Softex Data Wojciech Warski.

      Warski skrytykował w poniedziałek na konferencji prasowej w Warszawie
      założenia przyjętego w lutym przez rząd programu "Kierunki działań rządu
      wobec małych i średnich przedsiębiorstw od 2003 do 2006 roku".

      Obawy przedsiębiorców budzi także przygotowywany przez Ministerstwo Finansów
      projekt ustawy o VAT. Według Tomasza Uchmana z BCC, projekt zagraża
      bezpieczeństwu obrotu gospodarczego.


      firma.onet.pl/689997,wiadomosci.html
    • Gość: , Tomus vel Krosno. Zamojszczyzna. Linku brak. IP: *.dsl.anhm01.pacbell.net 16.04.03, 06:04
      Ponowne wysiedlanie z Zamojszczyzny?
      Autor: Gość: Tomasz IP: *.krosno.sdi.tpnet.pl
      Data: 10-04-2003 14:00 + odpowiedz na list

      --------------------------------------------------------------------------------
      W Naszym Dzienniku czytamy:W wyniku ewentualnej integracji z UE na
      Zamojszczyźnie może zbankrutować aż 70 proc. małych i średnich
      przedsiębiorstw oraz 40 proc. gospodarstw rolnych

      Skazani przez rząd na bankructwo

      Po ewentualnej integracji z Unią Europejską ponad 27 tysięcy gospodarstw
      rolnych na Zamojszczyźnie, w których żyje sto tysięcy osób, zostanie
      zagrożonych bankructwem. To samo może spotkać mieszkańców innych typowo
      rolniczych obszarów Polski. Takie wnioski wynikają z badań na temat skutków
      integracji ze strukturami UE, przeprowadzonych przez Wyższą Szkołę
      Zarządzania i Administracji w Zamościu na zlecenie fundacji Centrum
      Europejskie Natolin. Według prognoz uczelni, w wyniku integracji na
      Zamojszczyźnie może upaść ok. 70 proc. małych i średnich przedsiębiorstw oraz
      40 proc. gospodarstw rolnych. Szokujące dane utrzymywane są w tajemnicy przed
      opinią publiczną.
      Zamojscy naukowcy ustalili, że ok. 70 proc. małych i średnich firm na
      Zamojszczyźnie po wstąpieniu Polski do UE stanie przed widmem bankructwa,
      przy czym okazało się, że przedsiębiorcy z tego regionu Polski zupełnie nie
      spodziewają się takich konsekwencji integracji ze strukturami europejskimi.
      Zaledwie 4,4 proc. szefów zagrożonych firm zdaje sobie sprawę z
      dramatyczności przyszłych wyzwań, a 45 proc. jedynie nie dostrzega żadnych
      korzyści dla swoich firm po wstąpieniu Polski do UE.
      W świetle przeprowadzonych badań okazuje się, że integracja z UE oznacza
      również prawdziwą klęskę dla zamojskiego rolnictwa. Brak dopłat, różne
      obciążenia i ostra, unijna konkurencja mogą doprowadzić do bankructwa 27,7
      tys. gospodarstw rolnych, z którymi jest związanych ponad 100 tys. osób. To
      ponad 40 proc. ogółu gospodarstw rolnych funkcjonujących w swoistym zagłębiu
      rolnym, jakim od wieków była Zamojszczyzna, słynąca z doskonałej klasy
      gruntów i wysokiej kultury rolnej.
      - Miało to być studium przypadku - powiedział nam o badaniach Bogdan Kawałko,
      kierownik projektu badawczego na temat skutków integracji, pracownik naukowy
      WSZiA będący jednocześnie szefem Regionalnego Centrum Informacji Europejskiej
      w Zamościu. - Chodziło o to, żeby zbadać region o określonej strukturze,
      typowo rolniczy, właśnie taki jak tutaj, gdzie 70 proc. ludzi w dawnym
      zamojskim, a więc w obrębie 4 powiatów, mieszka na wsi. Nie ma takiego
      drugiego w Polsce, ani tym bardziej w Unii Europejskiej, gdzie np. w Grecji
      zaledwie od 5 do 15 proc. ludności mieszka na wsiach. Województwo lubelskie
      ma ponad 50 proc. ludności wiejskiej. To są pewne problemy strukturalne tego
      typu regionów jak Lubelskie czy subregion zamojski - wyjaśniał Kawałko.
      Naukowcy z Wyższej Szkoły Zarządzania i Administracji przeprowadzili swoje
      badania na grupie reprezentatywnej i przy zachowaniu pełnego reżimu
      naukowego. Kierownik projektu Bogdan Kawałko przyznał, że nie miał wpływu na
      wynik badań, które - jak zaznaczył - staną się elementem szerszego raportu
      przygotowywanego przez Centrum Europejskie Natolin.
      Według niepotwierdzonych jeszcze informacji, zamojscy naukowcy
      przeanalizowali również skutki uszczelnienia wschodniej granicy Polski. Może
      się to okazać kolejnym ciosem w materialny byt Zamojszczyzny. Wprowadzenie
      wiz i utrudnienie przekraczania granicy obywatelom Ukrainy i Białorusi
      oznaczają bowiem znaczną redukcję obrotów handlowych na kierunku wschodnim.
      Obecnie na zakupy w regionie zamojskim obywatele Ukrainy wydają rocznie ok.
      1,9 mld zł, a blisko połowę zakupów stanowią artykuły żywnościowe. Szacuje
      się, że wraz z "uszczelnieniem" granicy wschodniej ten ruch zmniejszy się o
      30-50 proc. Odczują to hurtownie, sklepy i zakłady wytwórcze obsługujące
      rynek ukraiński.
      Wiele wskazuje na to, że indagowany przez nas w tej sprawie Bogdan Kawałko
      usiłuje zataić przed szerszą opinią publiczną wyniki kierowanych przez siebie
      badań. Początkowo obiecał, że udostępni je "Naszemu Dziennikowi", choć
      wyznaczył odległy, półtoratygodniowy termin. Później wycofał się z tej
      obietnicy, choć wyraził zgodę na spotkanie i rozmowę na temat badań.
      Wyznaczał kilka kolejnych terminów, których następnie nie potwierdzał. W
      końcu poprosił o przesłanie mu pytań, a gdy je otrzymał, obiecał
      odpowiedzieć "wkrótce". Tak minęły trzy tygodnie.
      Liczymy jednak na odpowiedź na pytanie: dlaczego szef Centrum Informacji
      Europejskiej w Zamościu nie chce podzielić się wynikami badań na temat
      skutków integracji dla mieszkańców Zamojszczyzny.
      Jak ustaliliśmy, Centrum Europejskie Natolin prowadzi powierzony przez Urząd
      Komitetu Integracji Europejskiej projekt badawczy pt. "Korzyści i koszty
      członkostwa Polski w Unii Europejskiej". Przeanalizowane miały w nim zostać
      skutki wejścia Polski do UE w 17 dziedzinach, takich jak np. gospodarka,
      sektor przedsiębiorstw, rolnictwo, polityka regionalna, polityka społeczna,
      polityka ochrony środowiska, polityka badań i rozwoju, polityka handlowa,
      polityka konkurencji, polityka transportowa, edukacja i zasoby ludzkie i in.
      W efekcie powstał tzw. "Raport Natoliński". Główna część wyników badań
      naukowych ma być dostępna od 24 kwietnia 2003 r. w postaci raportu
      syntetyzującego opracowania poszczególnych części. Przewidziana jest także
      publikacja jego skróconej wersji o charakterze popularnonaukowym,
      przeznaczona dla osób bez specjalistycznej wiedzy w zakresie integracji
      europejskiej.
      Adam Kruczek, Lublin
    • Gość: Erik Zdrajcy w rządzie RP!!! - oczywiscie. IP: *.dsl.anhm01.pacbell.net 16.04.03, 06:09
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=522&w=5496018
      Caly watek jest zbyt dlugi aby wklejac, jednak jest warty przeczytania w
      calosci.

      Gratuluje Eric. He he he.

      W dzisiejszej "Rzepie" ukazały się trzy artykuły po zestawianiu
      których nasuwa się jeden wniosek: RZĄD NAS ZDRADZIŁ!

      Z pierwszego artykułu pt. "Sojusznicza dywidenda" (str. A1) dowiadujemy się,
      że "administracja USA zwróciła się do Polski o przygotowanie listy firm
      chętnych do robienia interesów z Irakiem".

      Z drugiego artykułu pt. "Powell się nie doczekał" (str A8) dowiadujemy się,
      że wczoraj Cimoszewicz "wybrał najpóźniejszy rejsowy samolot" do Brukseli,
      który miał dotrzeć na miejsce "zaledwie kilkanaście minut" przed terminem
      spotkania "w cztery oczy" między Cimoszewiczem a Colinem Powellem, podczas
      którego Cimoszewicz miał usłyszeć "jakie są szanse dla naszych firm na
      intratne kontrakty na odbudowę Iraku". Cimoszewicz na spotkaniu się nie
      stawił, gdyż... samolot przylecia do Brukseli z opóźnieniem!!!

      Nie ma wątpliwości, że to "spóźnienie" było celowe. Z trzeciego artkułu
      z "Rzepy" pt. "Zgoda co do ogólników" (str A8) dowiadujemy się bowiem, że
      podczas późniejszego spotkania plenarnego z Powellem Cimoszewicz w obronie
      interesów Niemiec i Francji opowiedział się za odbudową Iraku
      pod "przewodnią" rolą ONZ!!! Z tego też powodu Cimoszewicz nie przekazał na
      razie Amerykanom owej listy polskich przedsiębiorstw gotowych wziąć udział w
      odbudowie Iraku!!!

      Panowie i Panie, jeśli to nie jest zdrada, to co to jest?!

    • Gość: Robi Scenariusz argentyński IP: *.dsl.anhm01.pacbell.net 16.04.03, 06:18
      Coraz bardziej skłaniam się do opinii, że to państwo zbankrutuje, niezależnie
      czy do UE wejdziemy czy nie. Jeżeli wejdziemy, nastąpi to szybciej. Jeżeli
      nie wejdziemy, to aby uniknąć bankructwa, musiałby nastąpić cud i powstać
      rząd zdolny do przeprowadzenia głębokich reform, o których wielokrotnie
      pisaliśmy na forum. Co mnie skłania do takiej przepowiedni?

      Dług publiczny rośnie w szaleńczym tempie (w 2002 r. wyniósł 328 mld zł i
      zanotował rekordowy przyrost o 44 mld zł, czyli o ca 15,4%!).
      Co można zrobić w takiej sytuacji?

      1/ zwiększyć dochody,
      2/ zmniejszyć wydatki
      3/ zadłużać się dalej.

      lub zastosować kompilację w/w sposobów zbilansowania budżetu.
      Ale oto nieuchronnie zbliżamy się do momentu, gdzie rząd nie będzie mógł
      zastosować żadnej z tych możliwości:

      Ad 1/
      Zwiększyć dochody - można w odpowiedniej skali tylko wówczas, kiedy następuje
      wzrost gospodarczy lub poprzez podwyższenie/wprowadzanie nowych podatków.
      Wbrew temu, co twierdzi Kołodko nie obserwuję żadnego ożywienia
      gospodarczego. Jego założenia wzrostu to sufitologia stosowana. Najlepiej to
      widać na przykładzie branży budowlanej. Zupełna katastrofa. Budownictwo nie
      bez kozery zwane jest motorem gospodarki – pierwsze odczuwa skutki recesji i
      pierwsze wykazuje oznaki ożywienia. Tymczasem branża budowlana ciągle obsuwa
      się na dno. Świetnie to widać nawet na przykładzie spółek giełdowych
      (Mosostal-Export, Mostostal-Zabrze i in.).
      Do tragicznej roli przedsiębiorstw budowlanych przyczyniają się również
      banki, odcinając je od kredytów. W ten sposób firmy, które nawet mają
      zlecenia nie są w stanie ich zrealizować z powodu braku kapitału obrotowego
      (working capital). Banki w tej chwili pożyczają pieniądze tylko najlepszym
      firmom i trudno im się dziwić, po wynikach finansowych zeszłego roku.
      Brak dostępu, już nie mówię, że do taniego, ale do jakiegokolwiek kredytu,
      powoduje że w gospodarce zaczyna brakować pieniądza. Firmy zadłużają się
      wobec siebie i tak powstaje łańcuszek zadłużenia, który działa jak kostki
      domina. Upadek jednej firmy powoduje problemy partnerów (przykład Pia-
      Piaseckiego).
      Podałem przykład branży budowlanej, ale w mniejszej skali problem dotyczy też
      innych branż. Przedsiębiorstwa rekompensując sobie straty tną koszty.
      Najłatwiej jest zwolnić ludzi.
      Kurczy się więc baza podatkowa, bo nie ma wzrostu. Manewru do zwiększania
      podatków też wielkiego nie ma, ponieważ już obecnie stawki podatkowe powodują
      zjawisko zżerania podstawy opodatkowania (zjawisko opisane krzywą Laffera).

      Ad 2 /
      Zmniejszyć wydatki – pomysł jak najbardziej racjonalny, tylko jak go
      zrealizować? Albo inaczej – jak go ma zrealizować lewicowy rząd? Uderzy w
      swój własny elektorat? Nawet jeżeli sytuacja go do tego zmusi, to
      mniejszościowy rząd nie jest w stanie przepchnąć w Sejmie kompleksowej
      reformy finansów państwa, a co najwyżej jakieś jej elementy, o wątpliwym
      znaczeniu.

      Ad3/
      Zadłużać się dalej – tak jest obecnie najłatwiej, co nie znaczy, że łatwo
      będzie w przyszłości. Stopy procentowe spadły w Polsce do takiego poziomu, że
      obligacje i bony skarbowe zaczynają być coraz mniej atrakcyjne dla
      inwestorów. Pierwszym ostrzeżeniem była spektakularna porażka 20-latków. Po
      kolei przyjdzie rządowi smakować gorzkiego smaku porażki z papierami o
      krótszych tenorach. Do tego dochodzi duże ryzyko polityczne, które inwestorzy
      wliczają w cenę. A więc stopy procentowe będą spadać, ale oprocentowanie
      papierów skarbowych nie. Jakby tego było mało rząd zafundował sobie
      konkurencję na własne życzenie. Wprowadzając podatek od oszczędności, nie
      przewidział reakcji banków, które zaczęły emitować własne obligacje, jako
      formę ściągnięcia z rynku oszczędności prywatnych. Część z nich była lokowana
      w bony skarbowe.
      Znowu dla podmiotów instytucjonalnych najlepszy zarobek stanowią papiery
      dłużne, które stają się coraz powszechniejszą formą finansowania się
      przedsiębiorstw, (bo tańszą niż kredyt, jeżeli emisja jest robiona w
      odpowiedniej skali np. 100 mln zł). Papiery te z reguły są rentowniejsze niż
      papiery skarbowe, a rating emitentów jest często wyższy niż państwa
      polskiego. Tylko słuchać jak Kołodko obwieści spisek banków.

      I jeszcze o ryzyku kursowym. Rozpadu koalicji nie przewidywał w zasadzie
      żaden ze znanych ekonomistów bankowych. Większość dużych zagranicznych
      funduszy, które inwestują w polskie papiery, zabezpiecza swoje pozycje
      walutowe derywatywami (głównie opcjami). Ponieważ banki nie przewidziały
      rozpadu koalicji i związanego z tym faktem osłabienia złotówki, źle wyceniły
      opcje i w rezultacie poniosły straty (bo oczywiście klienci z nich
      skorzystali). Jak tak dalej pójdzie, to albo banki w Polsce zaprzestaną
      zabezpieczać ryzyko kursowe albo ceny derywatywów wzrosną, co spowoduje znowu
      wzrost ceny, po jakiej zagranicznie inwestorzy będą gotowi pożyczać
      polskiemu rządowi. W rezultacie rząd zacznie mieć problemy z obsługą długu
      publicznego.

      A wydatki będą rosły. Dochodzą wysokie spłaty zadłużenia zagranicznego.
      Dochodzi składka do budżetu UE i udział własny w finansowanie zadań
      inwestycyjnych.

      Aha, i jeszcze ZUS. To osobny problem. ZUS jest zadłużony. Jeżeli banki
      odmówią mu dalszego finansowania (ze względu na ogólną sytuację kraju -
      groźba realna) to... lepiej nie myśleć za dużo.

      Oto recepta na bankructwo.

      www1.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=522&w=4950077
    • Gość: Robi Twardo negocjowali IP: *.dsl.anhm01.pacbell.net 16.04.03, 06:19
      Z dzisiejszej Rzepy: wywiad z Katarzyną Szymańską - Borgigną - korespondentką
      RMF i Newsweeka b Brukseli:

      "(...)Jeżeli przyjmie się założenie, że to jest kompromis, trzeba się też
      przyznać, że z czegoś się zrezygnowało. Ale tego oczywiście żaden polityk nie
      chce powiedzieć. Pamiętam: był początek negocjacji w sprawie liberalizacji
      rolnictwa. Podsłuchiwaliśmy. Cała grupa dziennikarzy akredytowanych w
      Brukseli siedziała pod drzwiami, które ktoś zostawił otwarte. Słyszeliśmy,
      jak wiceminister prosił, żeby Unia na coś się zgodziła. Używał słów: "Bardzo
      prosimy, zgódźcie się, zróbcie wyjątek dla nas". Potem zamknięto drzwi. Nikt
      nie wiedział, że podsłuchiwaliśmy. Po zakończeniu rozmów wiceminister wyszedł
      i powiedział do mikrofonów: "Twardo walczyłem, postawiłem nasze sprawy na
      ostrzu noża... ".

      Mimo wszystko nasze negocjacje były chyba spokojniejsze niż te, kiedy
      przyjmowano Austrię, Finlandię i Szwecję. Ponieważ teraz chodziło aż o 10
      krajów, więc nie było tak dramatycznego finału. Tamte negocjacje to był
      kilkudniowy maraton non-stop. Negocjatorzy byli zamknięci w Radzie Ministrów,
      nawet nie mogli się ogolić. Wychodzili z podkrążonymi oczami, zmęczeni,
      zarośnięci - i to rzeczywiście sprawiało wrażenie wielkiego finału. Niektórzy
      dyplomaci i politycy mówią, że taka batalia jest potrzebna ze względu na
      opinię publiczną. Wówczas łatwiej zaakceptować wyniki, które nigdy nikogo do
      końca nie satysfakcjonują."

      Ot i cała tajemnica "sukcesu" Millera i jego negocjatorów.


      www.rzeczpospolita.pl/dodatki/naszaeu_030407/naszaeu_a_9.html

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=522&w=5542434
    • Gość: , 194 tysiące podpisów pod petycją opuszczenia UE IP: *.dsl.anhm01.pacbell.net 16.04.03, 06:23
      To bylo DAWNO TEMU.

      Stan na dzien dzisiejszy:

      BEZ ZMIAN

      To jest tekst dla tych, ktorzy jeszcze wierza, ze jak sie jest w srodku to
      mozna cos zmienic, w Austrii poparcie do unii jest najnizsze w historii jej
      przynaleznosci do tej struktury! Wiekszosc chce wyjsc!

      Austria
      Prawie 200 tysięcy podpisów w sprawie referendum

      Chcą być poza Unią

      Działaczom austriackiego, ponadpartyjnego ruchu obywatelskiego "Wystąpić z
      UE" udało się zgromadzić wczoraj, po trwającej ponad miesiąc akcji, prawie
      194 tysiące podpisów pod petycją w sprawie zorganizowania referendum na temat
      opuszczenia UE. W samym Wiedniu petycję podpisało ponad 50 tysięcy osób. W
      sumie za rozpisaniem referendum opowiedziało się 3,5 procent uprawnionych do
      głosowania.

      Organizatorzy złożyli petycję w Radzie Narodowej, która teraz musi ją
      rozpatrzyć. Austriacka konstytucja stanowi bowiem, że referendum może zostać
      rozpisane wówczas, gdy domaga się tego co najmniej 100 tysięcy obywateli.
      Fakt, że ruchowi obywatelskiemu udało się przekonać tak wielu Austriaków,
      austriacki dziennik "Die Presse" uzasadnił wprowadzeniem przez Unię
      Europejską sankcji po utworzeniu prawicowego rządu kanclerza Wolfganga
      Sch�ssla. Austriacy są również zdeprymowani faktem, że jako mały kraj nie
      mają wpływu na decyzje zapadające w gremiach kierowniczych Unii.

      Austriacki parlament może odrzucić prośbę o referendum, gdyż żadne z
      ugrupowań zasiadających w Radzie Narodowej nie chce wystąpienia z Unii. -
      Jeśli jednak tak się stanie, posłowie sprzeciwią się woli austriackiego
      społeczeństwa. Powinni brać pod uwagę głosy obywateli, którzy zastanawiają
      się nad dalszym pozostaniem w UE. Nasza determinacja rośnie, a w krajach
      członkowskich Unii nie jesteśmy sami - ostrzegła jedna z działaczek ruchu
      obywatelskiego, Inge Rauscher, w wywiadzie udzielonym telewizji austriackiej.

      Andrzej Niewiadowski z Wiednia

      www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_001208/swiat/swiat_a_2.html#2

    • Gość: crooc Europejskie knoty IP: *.dsl.anhm01.pacbell.net 16.04.03, 06:26
      Europejskie knoty
      Autor: Gość: crooc IP: *.internetdsl.tpnet.pl
      Data: 05-04-2003 00:14 + odpowiedz na list

      + odpowiedz cytując


      --------------------------------------------------------------------------------
      Proponuję zebrać w skondensownej formie wszystkie (no, to raczej niemożliwe)
      knoty wypichcone w Parlamencie Europejskim, którym musi lub będzie musiała
      poddać sie Polska w przypadku wejścia RP do UE. Moga to być większe ,
      mniejsze i całkiem malutkie knociki ale wszystkie posiadające wspólną cechę -
      bijące po kieszeni podatnika. Rozpocznę od trzech różnego kalibru knotów.

      1. Superknot - kolczykowanie bydła i paszporty dla bydła, trzody chlewnej i
      koni.Celem tego przedsięwzięcia są względy sanitarne. Koszty przeogromne, bo
      już na wstępie będzie to Polskę kosztowało 600 mln zł nie licząc kosztów
      związanych z utrzymaniem 16 wojewódzkich i ponad 300 powiatowych urzędów od
      kolczykowania i paszportów. Koszmar, biorąc pod uwagę fakt, że już dawno nikt
      nie słyszał o zarazach wśród zwierząt w USA, Australii czy Argentynie podczas
      gdy w zakolczykowanej Europie przeżyliśmy chorobę szalonych krów, pryszczycę
      a ostatnio w Holandii jakieś problemy z zarazą wśród drobiu (na szczęście
      niezakolczykowanego).

      2. Nieduży choć kosztowny knot - przemalowywanie butli gazowych z koloru
      czerwonego na każdy inny. Cel - uniknięcie pomyłek ze sprzętem gaśniczym, dla
      którego zarezerwowano ową czerwień. Jaja jak berety, totalny bezsens. Konia z
      rzędem temu, kto słyszał w Polsce o idiocie, który gasił pożar gazem z butli.
      Być może w UE były to przypadki na porządku dziennym. To jest to jeszcze
      jeden argument za "nie" w referendum.

      3. Knot - wymysł superidioty - obowiązek posiadania pasów bezpieczeństwa w
      wózkach widłowych. Argument, wiadomo, bezpieczeństwo he,he,he. Koszt dość
      spory bo podrażający cenę takiego wózka aż o 20%. Czekam na ABS-y.

      Bardzo prosze o inne, sprawdzone oznaki wspólnotowego zidiocenia. Lubię
      obserwować jak w rozmowie ze mną jeden z drugim euroentuzjasta wije się i
      kręci by znaleźć jakie racjonalne podstawy tych europejskich płodów.

      Pozdrowienia
      c.
    • Gość: zwyczajny Już teraz Polska traci 9 mld Euro na UE IP: *.dsl.anhm01.pacbell.net 16.04.03, 06:29
      I po co te bajki o korzyściach Polski z wejścia do UE??

      Wg GW

      Polski deficyt w handlu z Unią Europejską sięgnął w zeszłym roku 9,2 mld euro
      i był zaledwie o 0,1 mld wyższy niż rok wcześniej - podało w poniedziałek
      unijne biuro statystyczne Eurostat. [...]

      Wśród krajów przystępujących do Unii w 2004 roku Polska jest zdecydowanie
      największym importerem towarów unijnych i w ogóle czwartym największym
      rynkiem zbytu dla UE.


    • Gość: Robi Po co? - no wlasnie, PO CO? IP: *.dsl.anhm01.pacbell.net 16.04.03, 06:31
      Po co? Mam nadzieje ze jeszcze sie tam gdzies krecisz Robi...
      Autor: Gość: robi IP: *.dialup.warszawa.pl
      Data: 30-03-2003 00:03 + odpowiedz na list

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=522&w=5135764

      --------------------------------------------------------------------------------
      Chciałbym przypomnieć pewien artykuł (z Newsweeka bodajże). Autor pisząc go
      nie znał jeszcze wyników szczytu kopenhaskiego i nie orientował się zbyt
      dobrze w sytuacji ekonomicznej Polski. To go częściowo usprawiedliwia.

      Nie zgadzam się z autorem, że po wejściu do UE nic się właściwe nie zmieni.
      Zmieni się, zmieni i to jak. Ale moje poglądy znacie i nie o to chodzi, żebym
      je teraz ponownie prezentował.

      Przypominam ten artykuł wszystkim tym, którzy wierzą, czy chociażby mają
      nadzieję, że UE wymusi w Polsce szybkie zmiany instytucjonalne. Nic z tego.
      Na degrengoladę instytucji państwowych nałoży się kryzys finansowy, co tylko
      pogłębi obecny chaos.


      "WEJŚCIE PO PRZEJŚCIACH

      Naprawdę Polska przystąpi do Unii gdzieś w 2013 r.
      Pod koniec maja Eneko Landaburu, szef Dyrekcji Generalnej do spraw
      Rozszerzenia w Komisji Europejskiej, powiedział, że być może Polska zostanie
      przyjęta do UE dopiero w czerwcu 2004 r., a nie 1 stycznia 2004 r. Burza w
      szklance wody, jaka przeszła przez polskie media i zmusiła niemal wszystkich
      znaczących polityków do ustosunkowania się do tej wypowiedzi, uwidoczniła, na
      jak mało istotnych kwestiach nerwowa polska opinia publiczna się koncentruje.


      KLAUS BACHMANN
      Korespondencja z Brukseli

      Kilka lat temu, kiedy perspektywa wejścia do UE była zarówno mglista jak i
      obiecująca, w kręgach zbliżonych do Unii Wolności uważano to za szansę
      na „drugą reformę Balcerowicza”, na skok modernizacyjny: za pomocą środków UE
      Polska sfinansuje infrastrukturę, zmodernizuje rolnictwo, usprawni
      gospodarkę, a sami Polacy, pracując za granicą, wejdą w krwiobieg
      zachodnioeuropejskiej gospodarki. Polska uzyska wpływ na najważniejsze centra
      decyzyjne Europy i przestanie być kibicem.Obawy przeciwników były i są
      diametralnie inne: UE pozbawi Polskę tradycji, wartości, kapitału i ziemi,
      obezwładniając ją w tajemniczych, zdominowanych przez większe państwa
      strukturach federalistycznych.Zarówno obawy jak i nadzieje mają wspólny
      mianownik: wejście do UE uznawane jest za Big Bang, za przełom, wielką
      zmianę, po której już nic nie będzie takie, jakie było dotąd. Również
      przeciwnicy rozszerzenia w krajach UE rysują taki scenariusz: Polacy zalewają
      unijne rynki pracy, rolnicy rujnują unijny budżet i zasypują inne kraje tanią
      żywnością, polscy przedstawiciele rozsadzają unijne instytucje od wewnątrz za
      pomocą obstrukcji i przesadnych żądań.Jeszcze zanim negocjacje z Brukselą się
      zaczęły, wpadła mi w ręce mała broszurka wydana przez rząd austriacki, która
      miała na celu rozproszenie takich obaw. Były one tam wyliczone, po czym
      autorzy przedstawiali kontrargumenty: nieprawda, że Polacy będą
      destabilizować unijne rynki pracy, ponieważ dostęp do nich zablokuje im
      bardzo długi okres przejściowy. Nieprawda, że rolnicy będą zagrażać eksportem
      tańszej żywności, ponieważ uniemożliwia im to bardzo długi okres przejściowy.
      I tak dalej, i tak dalej. Aż w końcu uważny czytelnik musiał się złapać za
      głowę: to po co ten cały wysiłek z rozszerzeniem, skoro ono nic nie zmieni?
      Ale autorzy tej małej broszurki mieli rację: to nieprawda, że w Polsce lub w
      UE coś dramatycznie się zmieni na lepsze lub gorsze w wyniku przyjęcia
      Polski. Pewnego dnia Polacy obudzą się jako członkowie UE. (Nieważne, czy to
      będzie 1 stycznia 2004 r., czy 1 czerwca 2004 r., czy kiedy indziej. I tak
      przed oknem będzie piał kogut, na obwodnicy będą korki, podatki będą za
      wysokie i świadczenia społeczne za niskie, urzędnicy aroganccy, a telewizja
      nudna i brutalna. Wszyscy: polski rząd, unijne rządy, negocjatorzy i Komisja
      Europejska na to zapracowali)."


      • Po co? Gość: robi, 30-03-2003 00:03
    • Gość: Jan vel Krosno Jan Paweł II nie popiera UE. IP: *.dsl.anhm01.pacbell.net 16.04.03, 06:32
      Papież nie popiera U E i często ubolewa z powodu jej wad."Budowa Unii
      Europejskiej nie może się ograniczać tylko do spraw gospodarczych i
      rynkowych, ale musi być brana pod uwagę również podstawowa godność osoby
      ludzkiej i jej prawa, powiedział wczoraj Ojciec Święty. Dodał, że należy
      uwzględnić wymiar religijny człowieka i narodów, gdyż pozwala on każdemu
      zrozumieć siebie i swoją odpowiedzialność.
      Zwrócił na to uwagę Ojciec Święty, przyjmując wczoraj na audiencji w
      Watykanie wielkiego księcia Luksemburga Henryka i jego małżonkę Marię Teresę.
      W przemówieniu podkreślił, że planując przyszłość, Unia Europejska musi mieć
      na uwadze promowanie wzorca społeczeństwa, które szanuje podstawową godność
      każdego człowieka i jego prawa. Ma ono popierać relacje między ludźmi i
      narodami, oparte na sprawiedliwości, wzajemnym poszanowaniu i pokoju. Ojciec
      Święty podkreślił, że w tym duchu działa Stolica Apostolska, głosząc
      niestrudzenie, że "człowiek wart jest więcej przez to, czym jest, niż przez
      to, co ma". - Religijny wymiar człowieka, którego ważności nie wolno nie
      doceniać, pozwala słusznie każdemu wyrażać swą najgłębszą istotę, rozpoznawać
      swe pochodzenie od Boga i rozumieć znaczenie swego działania w kategoriach
      posłannictwa i odpowiedzialności - powiedział Jan Paweł II.
      SJ, KAI, RW"
      "Słowa (Jana Pawła II) wypowiedziane w polskim Parlamencie, od samego
      początku spotykały się z oporem środowisk, które lubią straszyć integracją
      europejską.(...)Tłumaczyli: Papież nie powiedział, że sam popiera dążenie
      Polski do Unii Europejskiej, tylko że Stolica Apostolska popiera. Widocznie
      Ojciec święty jest przeciwny integracji, natomiast jego współpracownicy w
      Watykanie ją, niestety, popierają..."Abp J. Życiński (Gość Niedzielny
      10/2000) A prośby dotyczące modlitw w celu najszybszego zakończenia obrad
      państw wstępujacych do UE też popieram. I mówię zakończyć , by Polska nie była
      służebnicą cudzą.I potrafię odróżnić wspólnotę np. miedzymorza od UE!J jak do
      tej pory Jan Paweł II nie poparł UE.


    • Gość: , o! Znalazlem siebie. IP: *.dsl.anhm01.pacbell.net 16.04.03, 06:38
      Ciekawe wypowiedzi padly w watku 102 powody....
      Autor: Gość: , IP: *.dsl.anhm01.pacbell.net
      Data: 26-03-2003 04:56 + odpowiedz na list
      --------------------------------------------------------------------------------
      Np. pisze MAP:

      "Jest to idąca historyczna szansa do Polski na podniesienie się z kolan
      strasznego okresu niewoli, który pokutuje i do dzisiejszego dnia w
      świadomości ludzi wiecznie mających niezasłużony kompleks niższości. Trzeba z
      tym skończyć
      Mówiąc TAK dla UE. Polska jest lubianym krajem na Zachodzie a to jest ogromny
      kredyt do wykorzystania."

      Nie można się bardziej mylić. "Straszny okres niewoli?" "Niezasłużony
      kompleks niższości"? Ależ skąd!!!!
      Nigdy nie byłem bardziej dumny z Polaków jak po upadku komuny!
      Jestem dumny z faktu bycia rodowitym Polakiem.
      Zawsze byłem dumny.
      Na moja dumę wpływał fakt osiągnięć Polaków w dążeniu do niepodległości.
      Laliśmy niemcow, Ruskich, Czechów i wszystkich naokoło gdzie popadło jak
      tylko naruszali nasze granice wbrew naszej narodowej woli.
      I zawsze, choćby po wielu latach, udawało nam się ich pobić!!!
      Pewnie, ze było wiele ofiar i strat, ale Polak nie popuści nigdy.
      I jak sadze, nikt w Polsce nie ma takiego niezasłużonego kompleksu niższości.
      Im więcej martyrologii tym więcej dumy.
      Jasne?!


      Kompleksy natomiast owszem mamy. Mamy kompleksy na punkcie bogactwa.
      A właściwie naszej polskiej biedy. Zawsze chcieliśmy być bogaci i rozwinięci.
      Silni i wolni.
      Od zawsze się mówiło, od Gierka się zaczęło...

      Ale to otoczenie gospodarcze wybitnie nam w tym przeszkadzało.
      Najpierw ZSRR, wiadomy układ, teraz 12 lat przekształceń i rządy naiwniaków z
      masa błędów i.... "wypaczeń" he he he.

      Dalej MAP pisze:

      "Jest to organizacja dająca godność każdemu człowiekowi i pewność jutra."

      I znów myli się okropnie.
      Bowiem bezpieczeństwo i pewność jutra to hasła funduszy emerytalnych.
      Godność i pewność jutra to zawsze i wszędzie jednoznacznie kojarzyć się
      będzie z zasobnością finansowa i dochodem narodowym w przeliczeniu na
      jednostkę spośród zamieszkujących państwo obywateli.

      Na miłość boska, ludzie!
      Wybraliśmy wolność demokratyczna w wolnym systemie gospodarczym, polegającym
      na swobodnej wymianie towarów, usług i środków finansowych!
      Wszystkie dziedziny życia sa uregulowane w myśl rozliczeń merkantylnych
      pomiędzy obywatelami!
      Na straży takich rozwiązań stoi Konstytucja Rzeczypospolitej i niezawisłe
      sady powszechne!

      Najwyższą wartością jest obywatel i jego majątek!

      Unia Europejska nie jest gwarantem godności czy tez pewności jutra.
      Wręcz przeciwnie. Stoi na straży swobodnej wymiany towarowej i chronienia
      swojego rynku wewnętrznego a w okresach przejściowych ta ochrona uderzać
      będzie w Polskę!!! Jest oczywista rzeczą przewidywanie, iz wyczerpanie
      możliwości ochrony rynku, wynikającej z narzucenia sztywnych ram
      opodatkowania, spowoduje działania pozarynkowe, zwłaszcza te, które obecnie
      obserwujemy.
      (Chodzi tutaj o sprawy zredukowanych dopłat i innych działań, które naruszają
      ewidentnie zaufanie do Unii i jej "dobrej woli" gospodarczej. Należy się
      spodziewać kolejnych „odkryć” w traktacie i niekorzystnych rozwiązań
      budżetowych w przyszłych latach stowarzyszenia)

      Utrudnienia prowadzenia działalności gospodarczej na skutek przepisowych
      ograniczeń, narzucenie Vatu, wielkości obciążeń akcyzowych i innych wpłynie
      negatywnie na RP.
      Dla wyjaśnienia powyższego - oświadczam, iz działalność gospodarcza jest
      tym trudniejsza im większa konkurencja, mniejszy rynek a ten jest
      determinowany popytem. Popyt zaś zależy przede wszystkim od zasobności
      obywateli. Zasobność obywateli zaś zależy od poziomu zatrudnienia.
      Na wielkość zatrudnienia maja zaś wpływ firmy. Największy wpływ maja małe
      firmy, o ograniczonym zasięgu działania, opierające swój byt o popyt
      wewnętrzny. Te firmy zaś musza wygrywać konkurencyjnie z innymi podmiotami,
      najczęściej zagranicznymi, większymi i... mającymi ulgi podatkowe.
      To paranoja. W Polsce.
      Tylko, ze niestety zatrudnienie masowe ma wpływ na wzrost gospodarczy.
      Przykład takich krajów jak USA pokazuje, ze wspieranie drobnej
      przedsiębiorczości opłaca się wybitnie. Małe bezrobocie, duży wzrost, duże
      wpływy podatkowe, rozwój i powszechna zasobność, szczęśliwość i zapewniam
      Was, całkowity brak kompleksów!!!
      Drobna przedsiębiorczość = klasa średnia.

      W Polsce panuje powszechny pogląd o braku konkurencyjności gospodarki z
      powodów... wysokiego kosztu pracy i jej malej efektywności!

      To jest całkowite odwrócenie kota ogonem!

      Powtórzmy:
      Wzrost jest wprost proporcjonalny do zatrudnienia, zatrudnienie masowe dają
      małe firmy, które z założenia sa do dupy. Dlaczego?
      Ponieważ sa ... małe!
      Właśnie powstały!
      To jak maja być efektywne i wydajne?
      Ale zamiast narażać takie firmy na działanie konkurencji - Państwo Polskie
      powinno je chronić przed.. konkurencja! Nie przeszkadzać, dbać o rynek,
      przewidywać trendy, choćby nie sprzedawać przedsiębiorstw konkurencji, itp.
      Co się tymczasem dzieje?
      Ano wyznaje się powszechna doktrynę Balcerowiczowskiego fundamentalizmu o
      podstawowym wpływie stabilizacji kursu walutowego na wzrost gospodarczy w
      przyszłości. Bo niby jest to prawda.
      Ale taki polityczny monetaryzm zaprzecza wprost... idei monetaryzmu!
      Dlaczego?
      Opieranie wzrostu gospodarczego na wierze w samoregulujące działanie rynku,
      promowanie efektywności w drodze eliminacji małych i nieefektywnych firm,
      promowanie dużych inwestycji - jest jak najbardziej działaniem na rzecz...
      wzrostu importu, poprzez likwidacje firm, miejsc pracy i imporcie bezrobocia.

      Ogólnie polityka taka jest błędna.
      Wynika ona wprost z równania wymiany Fishera.
      A to czystej wody monetaryzm.

      Im więcej obciążeń na drodze wymiany towarowej pomiędzy producentem i
      konsumentem tym wolniejszy obrót towarami i mniejsza konsumpcja, mniej firm,
      mniejsze zatrudnienie i mniejszy wzrost gospodarczy.
      Takim obciążeniem jest VAT.

      Potem zaś możemy sobie nawet dzielić do usranej śmierci te uzyskane środki z
      Vatu, w formie najprzeróżniejszych programów pomocowych, przeciwko bezrobociu
      i innych, ale i tak nic z tego nie wyniknie poza, może, wzbogaceniem się paru
      osób, kosztem podatnika.

      Jeżeli otwarcie rynku i narzucenie unijnych rozwiązań ekonomicznych
      doprowadzi do nierównej konkurencji gospodarczej Polski z Unia to Polacy
      zbiednieją i ich kompleksy wzrosną.

      Mamy do czynienia z ogólnoświatowym trendem obniżania kosztów produkcji na
      całym świecie. Ceny spadają wszędzie. Polska musi zachować swoja niezależność
      ustawodawcza, zwłaszcza w dziedzinie regulacji obciążeń podatkowych, ponieważ
      już wkrótce znajdziemy się w sytuacji permanentnego spadku wpływów
      podatkowych, wzrostu bezrobocia na świecie, wzrostu napiec społecznych i ...
      być może, ogólnego spadku wartości walut. Musimy się przed tym bronić. Musimy
      być elastyczni.
      Musimy być niezależni od innych ośrodków władzy.

      Aby godnie i spokojnie żyć. Aby mieć pewność jutra.
    • Gość: , Wściekły tłum. IP: *.dsl.anhm01.pacbell.net 16.04.03, 06:45
      Wściekły tłum.
      Autor: Gość: , IP: *.dsl.anhm01.pacbell.net
      Data: 18-03-2003 04:50 + odpowiedz na list
      --------------------------------------------------------------------------------
      Coraz to słychać chlubne i wzniosłe hasła, "bo jak nie to Białoruś!"

      Ludzie maja tak przeprane mózgi, ze glosowanie za lub przeciw będzie raczej
      festiwalem rzutu moneta.

      A mnie na Białorusi bardzo się podobało, fakt - bida z nędza wielka,
      ale kraj perspektywiczny, krajobrazowo atrakcyjny.
      Kto wie, może ta Białoruś będzie kiedyś kojarzyć się z jakimś kurortem albo
      co?

      Wiec powracając do myśli przewodniej z tytułu postu, zaczynam mieć poważne
      wątpliwości co do racjonalnej oceny wyborców przy glosowaniu na tak.

      Wściekłość i brak wiedzy będzie wyznaczać kierunek brany przy urnie.
      "Na złość SLD zagłosuje na tak - niech unia zrobi z tym SLD porządek!"

      To bardzo groźne zjawisko.

      Ludzie zupełnie nie rozumieją, nad czym głosują.
      Osobiście zleciłem wykonanie mini-badania opinii publicznej na zamówienie
      pewnej grupy osób i efekty wcale nie sa zachwycające.

      Największym problemem jest ten brak rozumnego kojarzenia faktów.
      Przecież jak oceniać te powyższa wypowiedz z logicznego punktu widzenia?!
      "Na złość SLD zagłosuje na tak"
      Sa tez inne perełki. Ale to nieważne.

      Niepodoba mi się to.

      Wygląda bowiem na to, ze eurosceptycy przegrają to referendum.
      Nie chce być złym prorokiem, ale te hasła i slogany dobrze zapadają w pamięć,
      a ze nikt nie chce być "nieoświecony" i "niemodny" wiec glosowanie będzie
      raczej przebiegać w rytm pohukiwania o Białorusiach, zaściankach,
      Lukaszenkach, braku alternatyw i innych kretynizmach.

      Jak to możliwe, aby spoleczentwo żyjące w środku Europy 21 wieku, nie
      kojarzyło związku wzrostu gospodarczego i bogactwa z polityka rządu, wyborem
      partii i glosowaniem?

      Jakim cudem ciągle jeszcze słyszy się o dwucyfrowym poparciu dla ekip SLD?
      Co trzeba zrobić aby do ludzi dotarło, ze rozwój państwa jest wprost
      proporcjonalny do bogactwa obywateli a wejście do unii bogactwa obywatelom
      nie da, wręcz przeciwnie?

      Jeżeli poważni ludzie zastanawiają się na wejściem inwestycyjnym do europy
      środkowej i próbują przewidzieć preferencje wyborców i rozważają możliwość
      sfałszowania wyborów jako jedno z ryzyk inwestycyjnych to naprawdę nie jest
      dobrze.

      Czechy zaczynają wysuwać się na czoło preferowanych docelowo lokacji
      inwestycyjnych w tym rejonie. Wszystko jednak rozegra się już za kilka
      miesięcy.

      Polska powie Unii tak?
      No problem.
      Pojedziemy do Czech.
      A wraz z nami amerykańskie wojska.

      Keine grenzen!!!

      He he he.
    • Gość: ROMAN GIERTYCH Będziemy dopłacać IP: *.dsl.anhm01.pacbell.net 16.04.03, 07:07
      - Polska wejdzie do Unii jako kraj drugiej kategorii. Będzie się to m.in.
      przejawiać w tym, że będzie mogła być przedmiotem sankcji celnych bądź
      importowych.

      - Polska może się zwrócić o zastosowanie podobnych sankcji, jeśli na nasz
      rynek trafiałoby zbyt dużo dotowanych towarów unijnych.

      - Taką decyzję - o sankcjach wobec towarów europejskich zalewających polski
      rynek - może podjąć tylko Komisja Europejska. A jeśli to Komisja Europejska ma
      takie uprawnienia, by nałożyć cła na swoje towary lub na towary z Polski, to
      nie mam wątpliwości, w którą stronę ten mechanizm zadziała.

      - Zwolennicy integracji podkreślają, że Polska będzie miała wpływ na decyzje
      podejmowane przez Unię, będzie podmiotem, a nie przedmiotem unijnej polityki.

      - Nie twierdzę, że wejście do Unii nie niesie żadnych plusów, ale trzeba
      zrobić bilans. W sytuacji, gdy mamy mieć siłę polityczną i jakiś wpływ na
      politykę Unii, lecz jednocześnie ma się nam do reszty rozsypać gospodarka, ja
      wybieram ochronę gospodarki. Zwolennicy integracji uważają natomiast, że
      ważniejsze są cele polityczne niż gospodarcze.

      - Z wyliczeń ekonomistów wynika, że pieniądze, które dzięki integracji
      zasilą naszą gospodarkę, przyczynią się m.in. do tworzenia nowych miejsc pracy.

      - To gadanie, które opiera się na pobożnych życzeniach. Fakty są takie, że
      Polska słono zapłaci za wejście do Unii. Będziemy unijnym płatnikiem netto;
      więcej damy niż dostaniemy - o przynajmniej pół miliarda euro.

      Najważniejsze jest to, czy będziemy w stanie do Unii więcej eksportować, bo
      od tego m.in. zależy wzrost gospodarczy. Warunki traktatu, klauzule ochronne
      unijnego rynku są takie, że istnieje ryzyko, iż zostanie zakazany dostęp
      polskich towarów do unijnego rynku, a Polska nie będzie mogła skorzystać z
      analogicznego prawa ochrony własnego rynku.

      - Komisja Europejska jest przedstawicielem wszystkich państw Unii, dba o
      interesy wszystkich państw członkowskich.

      - Komisja podejmuje decyzje większością głosów.

      - Z rządowych ekspertyz wynika, iż nie grozi nam to, że będziemy płatnikiem
      netto.

      - Kwestii finansowych nie da się do końca precyzyjnie wyjaśnić. Unijni
      urzędnicy mówią, iż nie ma przeszkód, abyśmy w 100 proc. wykorzystali fundusze
      strukturalne. I wtedy mamy "górkę" około 1 mld dolarów rocznie. W Unii poziom
      absorpcji funduszy strukturalnych wynosi jednak średnio 40 - 57 proc., a -
      naszym zdaniem - Polska będzie wykorzystywała 30 - 40 proc. tych funduszy. To
      oznacza, że będziemy do unijnego budżetu dopłacać.

      Rozmawiała: ANNA SZYMAŃSKA

    • Gość: , Bebokk i Gerkad, porownanie do klubu golfowego. IP: *.dsl.anhm01.pacbell.net 16.04.03, 23:27
      Bebokk:
      Francuski prezydent trochę zmienił ton, ale sens wypowiedzi jest ten sam:
      Polska musi przestać popierać USA i podporządkować się Francji i Niemcom, bo
      jak nie, to koniec z pieniędzmi.
      Kto zna niemiecki, ten poczyta szczególy:

      de.news.yahoo.com/030416/71/3ehcf.html

      Gerkad:

      Polska wybiera akces do eksluzywnego klubu golfowego, tylko ilu z nas gra
      dobrze w golfa i zna zasady tej gry a składki i to niemałe trzeba będzie
      płacic....

      Bebokk:

      A jak będzie pyskować, to kijem dostanie.
      A jak się zapyta, dlaczego jest bita kijem,
      to Jacques wyjaśni, że straciła niepowtarzalną okazję do tego, aby być cicho.

      mordki na klodke, Polacy, bo tak kazal unijny dyktator Chirak.

      (kontra)


      • Gość: Agnieszka Re: Bebokk i Gerkad, porownanie do klubu golfoweg IP: *.trzebinia.net / 192.168.12.* 03.06.03, 10:25
        Bardzo trafne porównanie. up przy okazji :-)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka