Dodaj do ulubionych

BAJKA ŚWIĄTECZNA O UNII

19.04.03, 22:04
W pewnej MAŁEJ SPÓŁCE zastanawiano się nad dalszym rozwojem firmy.
Na czele spółki stali Lesio i Olek.
I oni to zaproponowali dobrowolną i równorzędną z WIELKĄ SPÓŁKĄ, kierowaną
przez facetów o imionach Jacques, Gerhard i Romano.
Akcjonariusze zostali poinformowani, ze nie ma alternatywy. Spółce grozi
likwidacja ,a jej największym wrogiem jest krwawy zbir Łukaszeka, żołnierz
jeszcze większego zbira Władimira.
W drodze na rozmowy Olek z Lesiem wymieniali o sobie opinie używając słów :
ty ch....., ty sk........., ty gn.........., ty pier...........
świ............ itp.,
A następnie wyjaśnili, że żadnego sporu miedzy nimi nie ma.
Po przybyciu na miejsce SZEFOWIE WIELKIEJ SPÓŁKI ZAPEWNILI O SWOJEJ PRZYJAŹNI
I O TYM, ZE PO PODPISANIU UMOWY NIE BĘDZIE PODZIAŁU NAMNIEJ I BARDZIEJ
WAŻNYCH.
Następnie Gerhard zapewnił o miłości i nazwał fakt wyrżnięcia znacznej części
rodziny akcjonariuszy MAŁEJ SPÓŁKI przez jego dziadka pomyłką.
Potem Romano stwierdził, że MAŁA SPÓŁKA nie może podpisywać żadnych umów z
NAJWIĘKSZĄ SPÓŁKĄ, kierowaną przez wuja Sama. WIELKA SPÓŁKA będzie miała
odtąd monopol na handel zagraniczny i umowy z Samem zostają zabronione.
Kiedy MAŁA SPÓŁKA zaprotestowała, odezwał się Jacques wyjaśniając MAŁEJ
SPÓŁCE, że zmarnowała niepowtarzalną okazję, żeby siedzieć cicho.
MAŁA SPÓŁKA została poinformowana, że polityka wobec innych spółek będzie
wspólna, czyli że WIELKA SPÓŁKA decyduje, a MAŁA SPÓKA wykonuje rozkazy.
Do tego MAŁA SPÓŁKA wpłaca do wspólnej kasy tyle samo, co WIELKA SPÓŁKA,
a dostaje 25% na potrzeby zajmujących się rolnictwem akcjonariuszy, w
porównaniu do zajmujących się rolnictwem akcjonariuszy WEILKIEJ SPÓŁKI i że
na tym polega równość.
Kiedy przedstawiciele MAŁEJ SPÓŁKI zaczęli zgłaszać uwagi krytyczne, Lesio z
Olkiem poinformowali ich, że nie ma alternatywy i że w razie odmowy czeka na
nich krwawy zbir Łukaszeka, żołnierz jeszcze większego zbira Władimira.
Nieśmiałe próby wyjaśnienia, że Władimir, Jacques i Gerhard OSTATNIO CAŁĄ NOC
IMPREZOWALI i że to kumple i że wspólnie chcą wykończyć wujka Sama zginęły w
ogólnym tumulcie.
Z okrzykiem : „przecz z Łukaszeką” akcjonariusze MAŁEJ SPÓŁKI ruszyli
podpisywać umowę.
A Gerhard , Jacques i Romano dzwonili do Władimira.
Wszystko poszło zgodnie z planem.
Obserwuj wątek
    • Gość: wikul Re: BAJKA ŚWIĄTECZNA O UNII IP: *.acn.waw.pl 21.04.03, 00:47
      Rękopis męża stanu znaleziony w Tworkach

      Ludzie, Polacy, Rodacy! Nie dajcie się oszukać. To wszystko było ukartowane.
      Cała Kopenhaga to była tylko inscenizacja. Decyzje już dawno temu podjął tajny
      rząd międzynarodowy, na którego czele stoi rabin Weiss z Nowego Jorku. Dwa
      tygodnie temu Millera wezwał kanclerz Schr�der do Hanoweru i tam, w bunkrze
      Hitlera, Sturmbanf�hrer Brunner, syn tego Brunnera z gestapo przekazał mu
      instrukcje, szyfry i dyrektywy.

      W Kopenhadze było przedstawienie dla telewizji. Zamknęli się i rzekomo rokowali
      do końca, a tak naprawdę to gawędzili o wakacjach, wypytywali o zdrowie żony i
      dziatek, opowiadali ohydne dowcipy o Polakach kradnących samochody. Millera
      zakneblowali, żeby nie przeszkadzał i tylko patrzyli na zegarek, żeby zdążyć na
      główne wydanie "Wiadomości". Nawet parę minut przeciągnęli, żeby było bardziej
      dramatycznie i żeby wiadomości sportowe się opóźniły, żeby Polacy nie mogli się
      od razu dowiedzieć, jak ładnie skoczył na treningu Adam Małysz. Bo Małysz to
      nasz, z Wisły, a teraz będzie musiał skakać bliżej, żeby mógł wygrywać jakiś
      Schmidt albo Hannawald.

      Dadzą wam po parę euro, ale będziecie musieli kupować oliwki zamiast rzepaku.
      Będziecie musieli być Europejczykami. Ja się nie zgadzam. Już mój dziadek nie
      był Europejczykiem, mój ojciec nie był Europejczykiem, ja też nie jestem
      Europejczykiem. Wśród moich przyjaciół i znajomych politycznych nie ma ani
      jednego Europejczyka. Sami prawdziwi Polacy z atestem po analizie. Spytajcie
      ordynatora. Ja nie chcę, żeby moje dzieci były Europejczykami i one też nie
      chcą. A jakby chciały, to rózga. Namoczona w polskiej wodzie z Wisły.

      Wolę polskie gówno w polu niż fiołki w Neapolu, no bo kogo to nie wzruszy,
      kiedy w gównie tkwi po uszy. Mówią wam, że chłop wyciąga rękę. Prawda, ale
      chłop wyciąga rękę do ojczyzny po złote, a nie po euro, bo wie, że Balcerowicz
      musi odejść, a wtedy złoty spadnie i będzie więcej wart niż euro. Teraz zmuszą
      chłopa do brania w euro. Wszyscy urzędnicy będą musieli brać w euro. To jest
      szarganie godności narodowej i europejska pańszczyzna. Zamiast na swoim, chłop
      będzie robił u komisarza Fischlera, bo całą ziemię wykupią Niemcy sudeccy.
      Premier Kalinowski chwali się, że sprawdziło się staropolskie przysłowie o
      krowie, która dużo ryczy - dostaje najwięcej siana. A tu potrzebne jest nowe
      przysłowie. Krowę, która dużo ryczy, doją pierwszą. Dadzą nam siana, a potem
      wydoją tak, że zejdziemy na księgosusz i nosaciznę.

      A co to jest Europa? Francuzi to zboczeńcy, Anglicy zdrajcy, Niemcy odwetowcy,
      Grecy oszuści, Włosi to mafia, Irlandczycy pijacy. A jeszcze teraz jakieś
      Pepiki, Boćwiny litewskie. Szlachetni Polacy nie mają czego szukać w tym
      towarzystwie.

      Kopenhaga to największa klęska narodowa od czasu bitwy pod Warną. Za króla
      Olbrachta wyginęła szlachta, za premiera Millera wszystko wzięła cholera. Źle
      się stało w państwie duńskim i miał rację wielki wizjoner tamtejszy, książę
      Hamlet, że życie jest opowieścią wariata, pełną rozpaczy i krzyku. Precz z
      Europą! Proszę mnie stąd zabrać. Przenieście mnie z sali ogólnej do izolatki.
      Tylko nie zapomnijcie o basenie. -
      M.Rybiński

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka