Dodaj do ulubionych

Chyba warte przemyslenia !

IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 08.05.03, 23:34
Ten tekst jest chyba godny chwili zastanowienia.Zaznaczam ze to nie moje- i
przepraszam autora ze nie wymienie jego nazwiska(niestety autor ,,zapodzial
sie" :)
,,"Kilka osób zadało pytanie o poważne powody niechęci do przystąpienia w
najbliższym czasie do UE. Oto one. Z góry uprzedzam, że poruszę trudną
ekonomiczną problematykę.

Osobiście jestem głęboko zaniepokojony negatywnymi skutkami
przystąpienia Polski do UE w obecnym stadium naszego rozwoju
gospodarczego. Nie będę ukrywał, zajmuję się statystyką gospodarczą,
ekonomią normatywną i znam skutki przystąpienia do unii celno-handlowych
słabo rozwiniętych państw. Problemów jest wiele. Napiszę tu tylko o
kilku.

1. Teoria kosztów komparatywnych Ricardo. Powiada ona, że wzmożenie
wymiany handlowej (np. przez niższe cła) sprawia, że obie strony wymiany
czerpią dodatkowe korzyści. Niestety wiedza wielu studentów na tym się
kończy. Nie wiedzą oni o skutkach społecznych w skali regionalej. Nie
wiedzą także, że teoria ta jest obarczona kilkudziesięciom a jawnymi i
ukrytymi warunkami, które muszą zostać spełnione, aby zaszły korzyści a
nie straty. Jakie są więc te warunki? Otóż podstawowym warunkiem jest
strukturalna (i często przestrzenna) zmiana produkcji (wytwórczości) w
kierunku produkcji bardziej wydajnej w każdym z krajów uczestniczących w
wymianie. Nazywa się to tzw. specjalizacją produkcji. Każdy kraj zaczyna
produkować więcej tych dóbr, które są względnie najbardziej produktywne
(wydajne).
Tak więc, pewne fabryki (lub warsztaty) zostają zlikwidowane, a na ich
miejsce (czasami w innym mieście) powstają nowe fabryki, produkujące
nowe towary. I tu tkwi problem! Ponieważ wraz z likwidacją zakładów,
likwidowane są miejsca pracy. Czy mamy dostatecznie dużo kapitału na
takie szybkie zmiany strukturalne, by zbudować nowe fabryki i nowe
miejsca pracy? Jak będzie wyglądało to w poszczególnych regionach. Oto
garść danych. Wg opracowania GUS pt "Warunki powstania i działania
przedsiębiorstw w 2002r", ok. 70% firm nie miało płynności I stopnia, a
60% płynności II stopnia. Tłumcząc to na ludzki język można powiedzieć,
że polska gospodarka składa się w 60% z zbankrutowanych przedsiębiorstw,
które nie mają kapitału nawet na bieżącą działalność, nie mówiąc już
o zmianie profilu dzialności, wytwórczości, czy tworzeniu nowych miejsc
pracy. Nie mają one także pokrycia, zabezpieczenia na kredyty. BCC
szacuje, że po wstąpieniu do UE będzie musiało upaść ok. 80%
mikroprzedsiębio rstw (zatrudniajacych do 9 osób) oraz małych firm
(od 10 do 49 zatrudnionych). Drugie zagadnienie to geografia
gospodarcza. Tak się składa, że ostatnie 14 lat, to gwałtwony rozwój
głównie kilku wielkich miast w Polsce i stagnacja czy wręcz cofanie się
w rozwoju reszty kraju. Dla porównania, w latach 1995-99, gdy na
poziomie krajowym gospodarka rozwijała się w tempie 7% rocznie, w
wymienionym okresie PKB wzrósł o 23%, ale w woj. opolskim tylko o ok. 6%
(nie w ciągu roku, ale w ciągu tych 6 lat!), natomiast w woj.
mazowieckim o 47%. Oznacza to, że w woj. opolskim średnie roczne tempo
rozwoju ukształtowało się poniżej 1%! Jakie więc będą konsekwencje
przystąpienia do UE? Otóż w biednych regionach kraju o niskim tempie
rozwoju (blisko 3/4 ludności kraju), nastąpi nasilenie likwidacji
zakładów pracy i wzrost bezrobocia, natomiast dzięki inwestycjom
zagranicznym (i częściowo krajowym) nowe zakłady powstawać będą w kilku
nielicznych miastach (W-wa, Trójmiasto, Wrocław, Poznań, Kraków, Łódź,
Katowice). Rozpatrując sprawę na wielkościach zagregowanych wszystko
będzie wyglądało dobrze, tj. kraj się będzie "rozwijał&q uot; we
wskaźnikach tylko, że z tego rozwoju będzie wyłączone blisko 3/4 ludności!
O wiele pełniej te problemy zostały opisane przez noblistów, którzy
zajmowali się zagadnieniami rozwoju krajów zacofanych (G.Myrdal,
W.A.Lewis, T.Schultz) a także inni, jak R.Frish, J.Tinbergen, B. Ohlin,
J. Meade. Wszyscy oni, mimo że zwolennicy integracji (a niektórzy twórcy
teorii integracji gospodarczej) przestrzegali jednocześnie przed
wchodzeniem w duże struktury gospodarcze krajów zacofanych, ponieważ -
jak dowodzili - korzyści gospodarcze są wielokrotnie niższe od zjawisk
negatywnych, które dotykają większą część społeczeństwa nie tylko w
warstwie ekonomicznej, ale kulturalnej, zdrowotnej, oświatowej i innych.

2. Praca na "Zachodzie& quot;

Niemal wszyscy badacze (włącznie ze mną) są zgodni, iż w pierwszym
okresie, tzn. w średnim horyzoncie czasowym (w pierwszej dekadzie po
wstąpieniu do UE) bezrobocie w kraju może wzrosnąć o dalsze 2-3 miliony
osób i osiągnąć stopę 50% ogółu pracowników najemnych. Niestety,
informacje o tym są rozpowszechniane tylko na sympozjach,
konferencjach i praktycznie wogóle nie dostają się do prasy powszechnej.
Oto fragment dziennika Polskiej Agencji Prasowej: "Dziennik PAP nr 1079
06.09.2002
W pierwszych latach po wejściu Polski do Unii Europejskiej nastąpi
prawdopodobnie osłabienie polskiego wzrostu gospodarczego, a gospodarka
odczuje korzyści dopiero po kilku latach - uważa Jan Krzysztof Bielecki,
dyrektor wykonawczy w Europejskim Banku Odbudowy i Rozwoju."
Stąd też magowie od propagandy pro unijnej wpadli na pomysł, by
oczarować Polaków możliwością pracy w Unii. Niestety, nikt z nich
jednocześnie nie raczył powiedzieć, jakich pracowników Unia potrzebuje i
kto tam może zostać zatrudniony.
Po pierwsze, UE od blisko 15 lat sama boryka się z wysokim bezrobociem.
Chętnie widziałaby pracowników wysoko wykwalifikowanyc h, głównie kadrę
naukową, techniczną. Wszyscy pamiętamy, jakie oferty pracy zaproponowali
Niemcy (informatycy), Holandia (pielęgniarki z wyższym wykształceniem).
Poszukiwani są specjaliści najwyższego stopnia bądź osoby do
tymczasowych niskopłatnych prac fizycznych typu mycie okien, zamiatanie
ulic zbieranie płodów rolnych w sadzie, które co prawda nam wydają się
atrakcyjne pod względem płacy, lecz nie mogą stanowić sposobu na
ustabilizowane życie osobiste i rodzinne. Wreszcie nie mniej ważny
warunek, by wyjechać na Zachód pracować, trzeba oprócz wykształcenia
mieć ku temu obiektywne możliwości rodzinne, finansowe. Tak się akurat
składa, że nasza ludność (z przyczyn obiektywnych) jest niemobilna (vide
pracownicy byłych PGR) i nie będzie mogła skorzystać z dobrodziejstw
pracy w UE. Przynajmniej w swej większości.

I jeszcze jeden wątek. Zarówno G.Myrdal jak i W.A.Lewis przestrzegali
przed skutkami bezmyślnej integracji, otwarcia się gospodarek na nandel
światowy i iwnestycje zagraniczne. Przestrzegają oni przed niekorzystnym
terms of trade, nieproporocjonal nym do potrzeb napływ potrzebnej tym
krajom i możliwej do adaptowania myśli technicznej, przy równoczesnym
odpływie wysoko kwalifikowanej siły roboczej. W efekcie eksport krajów
nierozwiniętych zaczyna się opierać na 1-3 grupach towarów, głównie
surwocach lub półfabrykatach, co powodouje, że przy spadku koniunktury w
krajach odbiorcach następuje gwałtowny spadek przychodów z eksprotu i
minimalizacja importu, gwałtowny odpływ kapitału inwestycyjnego i
spekulacyjnego, a w efekcie krach gospodarczy podobny do tego w
Argentynie, a więc i dalsza utrata miejsc pracy i środków do życia. Jest
to tzw. zjawisko importu kryzysów do krajów nierozwiniętych.

3. Fundusze strukturalne i "pomoc" ; unijna.
Przykro mi to pisać, ale wiara, że jakieś pieniądze spadną nam z UE
(czyt. z "nieba" ;) jest niezwykle naiwna. Pamiętajmy o tym, że
olbrzymia większość tych środków fianansowych (i rzeczowych) jest
przyznawana na zasadzie zwrotu poniesionych nakładów. A więc, najpierw
SAMI musimy zrealizować inwestycję, znajdując na to WŁASNE pieniądze W
PEŁNEJ WYSOKOŚCI, a dopiero po roku lub dwóch, gdy zostaną spełnione
wszystkie wymogi proceduralne (zgodność z dyrektywami) i inwestycja
będzie zgodna z polityką gospodarczą UE, wtedy MOŻEMY (ale nie musimy)
otrzymać zw
Obserwuj wątek
    • Gość: Mariusz Re: Chyba warte przemyslenia ! - CIAG DALSZY IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 08.05.03, 23:36
      3. Fundusze strukturalne i "pomoc" ; unijna.
      Przykro mi to pisać, ale wiara, że jakieś pieniądze spadną nam z UE
      (czyt. z "nieba" ;) jest niezwykle naiwna. Pamiętajmy o tym, że
      olbrzymia większość tych środków fianansowych (i rzeczowych) jest
      przyznawana na zasadzie zwrotu poniesionych nakładów. A więc, najpierw
      SAMI musimy zrealizować inwestycję, znajdując na to WŁASNE pieniądze W
      PEŁNEJ WYSOKOŚCI, a dopiero po roku lub dwóch, gdy zostaną spełnione
      wszystkie wymogi proceduralne (zgodność z dyrektywami) i inwestycja
      będzie zgodna z polityką gospodarczą UE, wtedy MOŻEMY (ale nie musimy)
      otrzymać zwrot poniesionych nakładów do wysokości nawet 80%. Składka
      natomiast jest obligatoryjna.

      Jestem świadom, że nie każdy ma wiedzę z zakresu ekonomii i nie każdy ma
      czas na weryfikację danych, nawet gdy takową niezbędną wiedzę posiada.
      Chciałbym tym postem wszystkich uczulić na pewne zagadnienia oraz
      nakłonić do sięgnięcia do literatury z zakresu integracji gospodarczej,
      lecz nie tej pisanej z pozycji propagandy unijnej, ale tej prezentującej
      dorobek współczesnej myśli ekonomicznej. Nazwiska uczciwych i rzetelnych
      badaczy wymieniłem w tekście.
      (~Tomasz Ciborowski, 2003-04-23 17:05:12)"


      • Gość: , znane. IP: *.dsl.anhm01.pacbell.net 09.05.03, 03:32
        Ten liscik jest juz znany ogolowi forumowiczow.
        Polecam Hity Eurosceptykow.

        To ponizej.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka