Gość: archie
IP: *.chello.pl
05.06.03, 20:00
Z przyznawanego od blisko trzech lat znaku "Polska Dobra Żywność" ma zniknąć
niebawem przymiotnik "polska". Prace nad zmianami w tym kierunku trwają w
ministerstwie rolnictwa. A wszystko po to, by spełnić wymagania Unii
Europejskiej. Po ewentualnej akcesji taka forma promocji rodzimej żywności
będzie zakazana. Ciężkie czasy czekają nie tylko producentów. Powodów do
zadowolenia nie będą też mieć konsumenci. Po integracji wzrosną bowiem ceny
podstawowych artykułów spożywczych i usług.
Jak wynika z orzeczenia Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości, po
ewentualnym przystąpieniu do Unii promowanie przez nasze państwo produktów
opatrzonych znakiem np. "Dobre, bo polskie" nie będzie możliwe. Tymczasem
wskutek ewentualnej akcesji 1 czerwca 2004 r. zniesione zostaną wszelkie
celne i pozataryfowe bariery na naszych granicach, chroniące polski rynek
przed importem po cenach dumpingowych. Wprawdzie po akcesji polska żywność,
podobnie jak dotąd unijna, będzie pośrednio subsydiowana (dopłaty dla
rolników), ale Unia będzie do niej dopłacać zaledwie 25, 30 i 35 proc. tego,
co dopłaca się farmerom zachodnim. Na polskim rynku dojdzie zatem do
zderzenia produktów dotowanych na nierównych zasadach, czyli do nieuczciwej
konkurencji. Przy tym bogate firmy zachodnie stać będzie na promocję i
reklamę, naszych zaś nie.
Skutek takiej operacji może być tylko jeden - polska żywność, wyprodukowana w
naszym kraju z polskich płodów rolnych, będzie stopniowo wypychana z rynku, a
jej miejsce zajmą produkty importowane.
Polscy producenci zmuszeni też zostaną do przejścia na importowane surowce do
produkcji. Po wyeliminowaniu zaś polskiej żywności z rynku nastąpi wzrost cen
na artykuły żywnościowe do poziomu takiego jak na Zachodzie. Dzisiaj w Polsce
ceny te są jeszcze ciągle o 30-100 procent niższe niż w krajach Unii. Chleb w
Polsce jest czterokrotnie tańszy niż na Zachodzie, mleko, ziemniaki, jabłka -
o blisko połowę. Będziemy też musieli zrezygnować z atrakcyjnych form
promocji polskich towarów.
Biało-czerwonym logo z napisem "Polska Dobra Żywność" znakowane są najlepsze
towary. Jest to forma promocji rodzimej żywności. "Szczególne walory smakowe,
zdrowotne, oryginalna receptura, a także udokumentowane pochodzenie
produktu" - to, zdaniem twórców programu, miało wyróżniać i charakteryzować
żywność produkowaną w Polsce. Dodatkowym atutem jest fakt, że największe
rolnicze regiony, specjalizujące się w produkcji żywności, położone są z
daleka od terenów uprzemysłowionych, a polskie gospodarstwa zużywają
dwukrotnie mniej nawozów sztucznych i kilkakrotnie mniej środków ochrony
roślin niż fermy Unii Europejskiej. Dlatego z wypromowaniem znaku wiązano
nadzieje na zdobycie nie tylko wewnętrznego rynku, ale też ułatwienie
rywalizacji ze światowymi potentatami w produkcji żywności. Tymczasem w
momencie, kiedy promocja polskiej żywności może być nawet warunkiem
przetrwania na rynku, czyli po ewentualnej akcesji Polski do UE, będziemy
musieli z niej zrezygnować.
Krystyna Kilanowska, wicedyrektor Departamentu Przetwórstwa i Rynków Rolnych
w resorcie rolnictwa, wyjaśnia, że sam znak pozostanie, ale nie będzie
prawdopodobnie przymiotnika "polska". - Znak "Polska Dobra Żywność" mamy mieć
prawo używać do maja przyszłego roku. Opracowano już inną jego wersję, jednak
czy zostanie zaaprobowana, zależeć będzie od werdyktu prawnika - dodaje.
Według Kilanowskiej, sprawą zmiany nazwy widniejącej na znaku zajmuje się
obecnie ekspert od prawa unijnego. Do końca czerwca ma on orzec, w jakiej
wersji znak może istnieć, by nie kolidować z prawem Piętnastki.
Resort zastrzega, że cały czas trwają prace nad nadaniem znaku "Polska Dobra
Żywność" kolejnym produktom. Ma to nastąpić już w sierpniu br. Produkty muszą
spełniać kryteria zdrowotne i jakościowe, określane przez normy unijne lub
polskie, jeżeli stawiają wyższe wymagania. Maciej Markiewicz z Urzędu
Komitetu Integracji Europejskiej tłumaczy, że jedną z podstawowych zasad
funkcjonowania wspólnego rynku UE jest swobodny przepływ towarów. Produkty ze
wszystkich państw członkowskich traktuje się tak, jak by były towarami
jednego państwa. Dotyczy to też polskich produktów eksportowanych na rynki
Piętnastki.
Przepisy wspólnotowe nie wyjaśniają jednoznacznie, jakie działania na rynku
są zakazane jako dyskryminujące jego uczestników. Ogromną rolę w tym zakresie
odegrało jednak orzecznictwo Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości, który
określił, kiedy mamy do czynienia z dyskryminacją towarów pochodzących z
państw członkowskich.
W listopadzie ubiegłego roku trybunał zajmował się znakiem promującym towary
w Niemczech. Znak "Markenqualitat aus Deutschen Landen" mogły otrzymać
wyłącznie produkty wytworzone z surowców pochodzenia niemieckiego. Trybunał
uznał, że w ten sposób utrudniony był dostęp do rynku niemieckiego dla
pozostałych 14 państw członkowskich. Ponieważ istnieje ryzyko, że konsument
niemiecki, mający do wyboru dwa towary - jeden ze znakiem "Marken...", a
drugi pochodzący np. z Hiszpanii - wybierze raczej ten pierwszy.
Markiewicz wyjaśnia, że w świetle interpretacji trybunału problem pojawia się
wtedy, kiedy tego typu znaki są regulowane przez przepisy danego państwa albo
akcje promocyjne i kampanie reklamowe finansowane są z budżetu państwa, a do
udziału w nich dopuszczone są np. wyłącznie firmy produkujące z surowców
krajowych.
- Jeżeli grupa przedsiębiorców sama sfinansuje sobie akcje i napisze: to jest
polski produkt, trudno w jakikolwiek sposób mieć do nich pretensje - mówi
Markiewicz. - Problem się pojawia, kiedy w tego typu akcjach bierze udział
państwo - dodaje. A tak właśnie jest ze znakiem "Polska Dobra Żywność".
O nadanie znaku "Polska Dobra Żywność" mogą się ubiegać wytwórcy takich
artykułów spożywczych i przetworów z nich wykonanych, jak: mięso, mleko,
owoce i warzywa, zboża, ryby, napoje bezalkoholowe, zioła, miód czy tłuszcze
spożywcze. Ponadto mogą go otrzymać wyroby cukiernicze i ciastkarskie, a
także te wysoko przetworzone na bazie wymienionych wcześniej surowców. Znak
nadawany jest na 3 lata, a wznawiany na 5 lat. Program opiera się na
ustanowieniu przez ministra rolnictwa i rozwoju wsi znaku "Polska Dobra
Żywność" i jego promocji, a co za tym idzie - promocji wszystkich produktów
opatrzonych tym znakiem.
Karolina Goździewska, Małgorzata Goss
Ceny po wejściu do Unii Europejskiej
Ceny żywności
Rolnicy odczują znacznie wyższe koszty prowadzenia gospodarstw, gdyż będą
musieli zakupić komputery, prowadzić ewidencję sprzedaży i płacić podatek
dochodowy.
Ceny żywności wzrosną, ponieważ wzrośnie podatek VAT w rolnictwie do 22 proc.
na środki produkcji, co spowoduje podwyżkę cen maszyn, sprzętu rolniczego,
nawozów, środków ochrony roślin.
Do 7 proc. wzrośnie podatek VAT na płody rolne, co między innymi spowoduje
wzrost cen żywności o ponad 40 proc.
Produkty wytwarzane przez polskiego rolnika będą ogólnie droższe, bo Unia
będzie je dotowała w mniejszym stopniu niż zachodnie. Na skutek tego zostaną
stopniowo wyparte z rynku. Doprowadzi to do likwidacji większości małych i
średnich gospodarstw. Na ich miejsce będą powstawać wielkie przedsiębiorstwa
agrarne.
Jeżeli rolnicy przekroczą dozwolone kwoty produkcji, zapłacą dotkliwe kary
finansowe. Nadwyżki plonów będą musiały być przez rolnika niszczone - tak jak
w całej Unii.
Nastąpi likwidacja bazarów i targowisk z powodu ich niedostosowania do
unijnych norm.
Zboże i produkty zbożowe:
Polskie zboże, na skutek zaniżonych dopłat bezpośrednich oraz niskiego plonu
referencyjnego, będzie droższe niż zachodnie i jako takie zostanie wyparte z
rynku. Nie oznacza to jednak, że tańszy będzie chleb. Ceny pieczywa będą
stopniowo zbliżać się do cen w krajach Piętnastki. Chleb jest tam ok. 4 razy
droższy niż w Polsce.
Mleko i nabiał:
Ceny tych produktów wzrosną, a wiele polskich mlecza