IP: 213.241.43.* 06.06.03, 12:11
KORDIAN sam, z założonemi na piersiach rękoma, stoi na najwyższéj igle góry
Mont-Blanc.




KORDIAN

Tu szczyt... lękam się spojrzeć w przepaść świata ciemną.

Spojrzę... Ach! pod stopami niebo i nad głową

Niebo... Zamknięty jestem w kulę kryształową;

Gdyby ta igła lodu popłynęła ze mną

Wyżej - aż w niebo... nie czułbym, że płynę.

Stąd czarne skrzydła myśli nad światem razwinę.

Ciszéj! słuchajmy... o te lody się ociera

Modlitwa ludzka, po tych lodach droga

Myślom płynącym do Boga.

Tu dźwięk nieczysty głosu ludzi obumiera,

A dźwięk myśli płynie daléj.

Tu pierwszy zginę, jeśli niebo się zawali.

A ten kryształ powietrza by tchnieniem rozbity

Kręgami się rozpłynie na nieba błękity,

I gwiazdy w nieznajomą uciekną krainę,

I znikną, jakby ich nigdy nie było...

Spróbuję - westchnę i zginę...


(Patrzy w dół.)


Ha! przypominasz mi się, narodów mogiło!

Oto się przedarły chmury,

Igły lodu wytrysły z chmur kłębów;

Tam las ogromny sosen i dębów

Jak garść mchu w szczelinie góry,

A ta plamka biała - blada -

To morze.

Silniéj wzrok napnę - oczy rozedrę, otworzę,

Chciałbym stąd widzieć człowieka.

Tam koło jednéj igły, krążą orłów stada,

Jak pierścionki żałobne na perłowych lodach;

A ode mnie błękitna płynie szczelin rzeka,

Każda w jedną otchłań zlata,

I nikną jak w morza wodach.




Jam jest posąg człowieka, na posągu świata.




O gdyby tak się wedrzeć na umysłów górę,

Gdyby stanąć na ludzkich myśli piramidzie,

I przebić czołem przesądów chmurę,

I być najwyższą myślą wcieloną...

Pomyśléć tak - i nie chciéć? o hańbo! o wstydzie!

Pomyśléć tak - i nie móc? w szmaty podrę łono!

Nie móc? - to piekło!

Mogęż siłą uczucia serce moje nalać,

Aby się czuciem na tłumy rozciekło,

I przepełniło serca nad brzegi,

I popłynęło rzeką pod trony - obalać?

Mogęż zruszyć lawiny? potém lawin śniegi,

Zawieszone nad siołem,

Zatrzymać ręką lub czołem?

Mogęż, jak Bóg w dzień stworzenia,

Ogromnéj dłoni zamachem,

Rzucać gwiazdy nad świata zbudowanym gmachem,

Tak, by w drodze przeznaczenia,

Nie napotkały nigdy kruchéj świata gliny,

I nie strzaskały w żegludze?

Mogę - więc pójdę! ludy zawołam! obudzę!


(po chwili - z wyrazem zniechęcenia)


Może lepiéj się rzucić w lodowe szczeliny?...


(po chwili - zrazu spokojnie, potém z zapałem...)


Uczucia po światowych opadały drogach...

Gorzkie pocałowania kobiety - kupiłem...

Wiara dziecinna padła na papieskich progach...

Nic - nic - nic - aż w powietrza błękicie

Skąpałem się... i ożyłem,

I czuję życie!

Lecz nim myślą olbrzymią rozpłonę,

Posągu piękność mam - lecz lampy brak.

Więc z ognia wszystkich gwiazd, uwiję na czoło koronę,

W błękicie nieba sfer, ciało roztopię tak,

Że jak marmur, jak lód, słonecznym się ogniem rozjaśni...

Potém piękny, jak duch baśni,

Pójdę na zimny świat i mogę przysiąc,

Że te na czole tysiąc gwiazd i w oczach tysiąc,

Że posągowy wdzięk, narodów uczucia rozszerzy,

I natchnie lud;

I w serca jak myśl uderzy,

Jak Boga cud...




Nie - myśli wielkiéj trzeba z ziemi, lub z błękitu.

Spojrzałem ze skały szczytu,

Duch rycerza powstał z lodów...

Winkelried dzidy wrogów zebrał i w pierś włożył,

Ludy! Winkelried ożył!

Polska Winkelriedem narodów!

Poświęci się, choć padnie jak dawniéj! jak nieraz!

Nieście mię, chmury! nieście, wiatry! nieście, ptacy!


(Chmura znosi go z igły lodu.)




CHMURA

Siadaj w mgłę - niosęć... Oto Polska - działaj teraz!...




KORDIAN

(rzucając się na rodzinną ziemię z wyciągniętemi rękoma, woła:)

Polacy!!!




Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka