wolna_galicja
04.09.03, 13:01
"Super Express": Urzędnicy z Kancelarii Premiera chcą wydać 2,4 mln euro na
zagranicznych konsultantów, którzy będą nam doradzać przy programie
likwidacji osuwisk.
Pieniądze te Polska pożyczyła w Europejskim Banku Inwestycyjnym. Zamiast
ratować zagrożone domy, będziemy napychać portfele podejrzanych "doradców
technicznych" - ostrzega gazeta.
To typowy "obryw". Na słusznym projekcie ktoś żeruje - mówi inspektor NIK,
który wielokrotnie kontrolował państwowe wydatki na różnego rodzaju
ekspertów. Bywają przypadki, że wydatki na konsultantów sięgają 20 proc.
kwoty przyznanego Polsce kredytu, choć ich praca jest całkowicie zbędna.
Mechanizm jest prosty. Dla zatarcia śladów urząd podpisuje umowę z firmą
zagraniczną. Ta bierze dla siebie prowizję, po czym zleca prace polskim
fachowcom, którzy są "zaprzyjaźnieni" z urzędnikami i dzielą się z nimi
pieniędzmi - pisze "SE".
Według gazety, takie korupcyjne rozdania, np. kredytów z Banku Światowego, to
u nas niestety norma. Nie ma wątpliwości, że program "Osłona
przeciwosuwiskowa" jest potrzebny. W 1997 r. setki Polaków straciło dach nad
głową wskutek osuwającej się ziemi. Tylko w Małopolsce jest 20 tys. osuwisk.
Program ma kosztować 67 mln euro, 17 mln euro dorzucimy my.
Jan Winter, szef Biura ds. Usuwania Skutków Powodzi przy Kancelarii Premiera
wpadł jednak na mocno kontrowersyjny - zdaniem gazety - pomysł. Chce
powołać "doradcę technicznego projektu" i wypłacać mu za konsultacje ogromne
pieniądze pochodzące z kredytu. Po co doradca, skoro istnieją takie
instytucje jak Ministerstwo Środowiska czy Państwowy Instytut Geologiczny,
jeden z najlepszych w Europie? - dziwi się "SE".
Gazeta zapytała wiceministra środowiska i głównego geologa kraju, Krzysztofa
Szamałka, czy to bank żąda trwonienia pieniędzy na doradców. "Nie
potwierdzam" - powiedział, dodając, że jest temu przeciwny."
info.onet.pl/789234,11,item.html
I kto zato płaci? Pan płaci, Pani płaci, my wszyscy!