Gość: robi
IP: 62.233.197.*
20.09.03, 00:16
W dzisiejszym "Bilansie" Winiecki i Rybiński wypowiadali się tak, jakby
właśnie przeczytali mój "Scenariusz argentyński".
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=522&w=4950077&a=4950077
Ciekawe dlaczego ci ekonomiści z pierwszych stron gazet dopiero teraz
zaczynają dostrzegąć realne prawdopodobieństwo katastrofy? Co się właściwie
takiego zmieniło w naszej gospodarce w ciągu ostatniego pół roku, co
spowodowało wisielcze nastroje czołówki ekonomistów? Czyżby oni mieli
nadzieję,że ten rzad jest rzczywiście w stanie przeprowadzić reformę
finansów publicznych? Nie chce mi się w to wierzyć. Myślę, że po prostu
przed referendum bardzo niepolitycznie było wypowiadać się sceptycznie o
naszej przyszłości w UE. A teraz mogą sobie wreszcie pobiadolić i ponarzekac
na rzad. A sam rząd, jakie ma alternatywy? Albo zacznie drastycznie ciąć
wydatki budzetowe, co doprowadzi do rewolucji w kraju, albo co bardziej
prawdopodobne będzie zadłużał się dalej, co doprowadzi do krachu
finansowego. To pisałem parę miesięcy temu naszemu ekspertowi Maciejowi
Duszczykowi. Ciekaw jestem jak teraz miewa sie nasz optymista-ekspert z UKIE.