robert_de_molesme
23.09.03, 10:34
Rzym, Nicea, glosy wazone: wszyscy sie pienia, piana ubita juz sztywniutko?
I o co? O zmiane systemu liczenia glosow.
Moze dla przypomnienia: zgodnie z Nicea do podjecia decyzji w Radzie
Europejskiej potrzeba POTROJNEJ wiekszosci:
1. wiekszosc panstw
2.(bodaj - pisze z pamieci) 73% glosow (przy czym niemcy, UK, etc, maja 29,
Polska, Hiszpania po 27, i potem to jedzie w dol do Luksemburga - jakies 6 ,
czy cos takiego),
i
3. glosy "za" musza pochodzic od panstw obejmujacych 62% obywatelstwa Unii.
Nowa Unia to 455 milionow ludzi, 62% to ca 280 milionow.
Mozna "przeglosowac" 175 milionow ludzi.
A nowy system? : wiekszosc panstw (13 na 25) i 60% ludnosci.
Kryterium ludnosciowe pozostaje niezmienione. (Pewnie na konferencji
miedzyrzadowej je podniosa do 62-66%, wiekszosc panstw takoz.
Pozostaje kwestia likwidacji owych 73% glosow wazonych.
Warto umierac za Nicee?
Moze najpierw wartaloby zadac sobie pytanie: o co nam w tej unii chodzi?, co
czhcemy osiagnac? i kto bedzie stal na przeszkodzie?
Kimm i s-ka sie oburza, ale zaczne od tego: o kasie mozemy zapomniec. Nie ma
i nie bedzie. U platnikow netto jest kicha: deficyty budzetowe jak balony,
bezrobocie 2 razy wieksze niz w USA, wzrost gospodarczy na poziomie zero
przecinek cos-tam. Innymi slowy: logiczny efekt socjalizmu, ale mniejsza o
przyczyne. Kasy nie ma i nie bedzie.
Mozna powalczyc o rowniejsze traktowanie, czyli o likwidacje przywilejow,
(przede wszystkim przywilejow pasa oliwkowego) i reforme WPR (do likwidacji
wlacznie). Bo polscy rolnicy w warunkach rownego traktowania dadza sobie rade
bez problemu.
I tu w polskim interesie jest jak najnizszy prog glosowan, tak by
przeglosowac F, E, Hellade i P. (to oczywiscie teoria (ale ja odnosze sie
jedynie do systemu podejmowania decyzji) - bo w kazdym systemie glosowan
Francja raczej rozpieprzy UE niz zgodzi sie na najmniejsza niedogodnosc dla
siebie. Nie ma takiej niegodziwosci....)
A w kwestiach politycznych, zagranicznych i swiatopogladowych swiatli
zwolennicy postempu sa w mniejszosci i wiekszosc 60% jest jak najbardziej dla
Polski wygodna.
Innymi slowy pozwole sobie zaskoczyc zarowno akcesjonistow jak i
antyakcesjonistow twierdzeniem: skoro juz mamy wejsc w to bagno, to w naszym
interesie jest by jak najwieksza ilosc decyzji zapadala wiekszoscia glosow,
przy progu 62-66%. Tak by soc-Carolingia nie byla w stanie blokowac
pozostalych.
Zadziwiaja mnie polscy "politycy" ktorzy podbijajac bembenek zapedzaja sie w
kozi rog. Te batalie przegraja na mur beton. Po co im to?
**********************
Co powiedziawszy dodam:
TRAKTAT KONSTYTUCYJNY NALEZY ODRZUCIC Z ZUPELNIE INNYCH PRZYCZYN:
1. jest "bez-wartosciowy"
2. kazde panstwo musi miec swojego komisarza, chocby po to zeby pilnowal w
Komisji by nie wymyslili za wielu glupot szkodzacych panstwom ( a wlasnemu w
szczegolnosci)
3. podwaza wiez transatlantycka (NATO)
Tyle