Dodaj do ulubionych

Pracuje w Komisji ale odchodze

IP: 194.88.103.* 27.11.03, 13:39
Moja pierwsza praca w Komisji Europejskiej podjalem w 1998 roku. Byl to
raczej staz po ktorym przeszedlem do instytucji lobbystycznych przy
Instytucjach Europejskich. Znudzilo mi sie to i przeszedlem do sektora
prywatnego. Pracowelem dla duzych firm w UK, Belgii, Irlandii gdzie
pracowalem na stanowisku managera z odpowiedzialnoscia za naprawde duze
projekty. Od paru miesiecy urlopowalem sie i przeszedlem na czasowy kontrakt
do Komisji i musze powiedziec, ze po paru miesiacach mam dosc. Z tego co wiem
inni ludzie z krajow europy wschodniej (nowe kraje) sa nawet w gorszej
sytuacji. W przyszlym tygodniu wracam do mojej firmy gdzie nawet finansowo
jest lepiej. Jestem jednak idealista i chcialem troche pomoc i uczestniczyc w
tym historycznym dziele:))).

Tak jak ja, praktycznie wszyscy dostali kontrakt na rok, po uplywie ktorego
kontrakt przedlozany jest z miesiaca na miesiac. Normalnie rzecz biorac
kontrakty sa 1 lub 3 letnie i nie ma mowy o takim krotko terminowym
przedluzaniu. Na jednym zebraniu gdy ktos z Polakow zapytal dlaczego sie tak
postepuje tylko z przedstawicielami nowych krajow - padla odpowiedz, ze i tak
powinni sie cieszyc z tego co im sie proponuje (sic).

Zadnej odpowiedzialnosci, ludzie z tytulami doktorow i wieloletnim
doswiadczeniem nie moga pratycznie podpisac zadnego dokumentu, choc
najczesciej je przygotowuja. (mowie tu o ludziach z nowych krajow)

Na stanowiska czasowe pratkycznie wszyscy zostali przyjeci przy pomocy
wczesniejszych znajomosci z ludzmi pracujacymi w Komisji. Gwarantuje, ze ze
wszystkich zatrudnionych na kontrakty czasowe (z nowych panstw) jest moze 3
lu 4 osoby, ktore wczesniej nie znaly nikogo w Komisji. Ta cala akcja
meldowania sie na EPSO site, z ktorego bazy danych mieli byc wyszukiwani
ludzie byla zwykla fikcja.

Niekompetencja i lenistwo nieporownywalne z zadna prywatna firma, w ktorej
dotychczas pracowalem. Na stanowiskach w gore od A8 (czyli tych wyzszych)
czesto sie zdarza spotykac ludzi nie mowiacych sensownie w zadnym jezyku
obcym, wiekszosc mowi tylko w jednym. Istnieja cale dzialy, w ktorych ludzie
w ogole nie uzywaja zadnego jezyka obcego przez lata. W moim dziale sa
przynajmniej 3 osoby na 10 ktore nie mowia praktycznie w zadnym jezyku obcym
3 inne ujdzie w tloku w jednym 4 pozostale bardzo dobrze w dwoch lub trzech.
Te bez jezykow to czesto nawe wysokie grupy zaszeregowania. Bledy gramatyczne
nie mowiac juz o stylu sa na porzadku dziennym prawie w kazdej korespondecji
pisemnej jezeli nie odbywa sie ona w jezyku ojczystym dannej osoby.

Zakres oowiazkow i odpowiedzilnosci nawet na stanowiskach A6 I A7 jest po
prostu trywialny w porownaniu z sektorem prywatnym.

Dla nowych panstw udostepmniono tylko i wylacznie pozycje A8 z oficjalna
argumentacja - oszczedzania. Praktycznie znaczy to ze ludzie, ktorzy zdadza
egzaminy a maja np 6 lub 10 lat doswiadczenia beda pracowaly na stanowiskach
nie wymagajacych doswiadczenie z ludzimi od razu po studiach.
Nie planuje sie konkursow na stanowiska wyzsze od A8 dla wschodnich
europejczykow. Pomijam tu oczywiscie funkcje polityczne. Panuje mentalnosc
typu - i tak powinni sie cieszyc z tego co im dajemy bo wiadomo z kad oni sa.


W hierachii Komisjii A8 nie znaczy nic. Gdy poznajesz kogos nowego, zawsze i
kazdy stara sie dowiedziec do jakiej grupy nalezysz.

Porada praktyczna: meski A8 nie ma szans na radke z zenskim A6 ale odwrotnie
(przy oczywistej atrakcyjnosci) bez problemow.

Wiele z moich znajomych probowalo zdawac konkursy (ja mimo wieloletniego
pobytu za granica nigdy nie wzialem innego obywatelstwa). Niektorzy zdawali
inni nie. Sytuacje typu: ktos kto na rynku pracy uwazany jest za slabego
kandydata zdaje egzamin a ktos inny tzw gwizda na wolnym rynku nie zdawal.

Anonimowa faza to testy pisemne - jednak te zdaje olbrzymia ilosc ludzi.
Potem liczy sie juz tylko "lobbying".

Na 10 ludzi zaczynajacych prace w Uni 8 jest ostro rozczarowanych juz po
roku. Ciezko sie jednak wyrwac - doswiadczenie z Komisji nie nie zbyt cenione
na wolnym rynku. Wszyscy wiedza jak sie tam pracuje.

Mimo wszystko powodzenia.
Obserwuj wątek
    • Gość: magda Re: Pracuje w Komisji ale odchodze IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 27.11.03, 15:12
      w jaki sposob dostales prace w komisjii skoro jak piszesz nigdy nie starales
      sie o inne niz polskie obywatelstwo?
      • Gość: Peter Re: Pracuje w Komisji ale odchodze IP: 194.88.103.* 27.11.03, 15:33
        Na staz w 97 dostalem sie bez problemu bylem jednym z niewielu Polakow. W calym
        roku bylo nas chya 7. Na kontrakt zas nie ma wymagania bycia obywatelem jednego
        z krajow czlonkowskich. Ostatni nabor dla personoelu pomocniczego (kotraktowcy)
        byl wrecz tylko dla krajow kandydackich. Zatrudniono chyba z 500, ktore i tak
        nie maja co robic.

        Nie wiem czy widzialas jakie oni pensje tam daja. Teraz obnizyli do 3500 Euro.
        Ja sie tylko zastanawiam kto im pojdzie za to pracowac. W prywatnym biznesie w
        Europie 3500 brutto to glodowa pensja. Zgoda Eurokraci nie placa podatku ale
        tez nie ma 13, 14 pensji ani zadnych bonusow ani dodatkowych opcji. Koniec
        bedzie taki, ze dostana sie tam bezrobotni lub ludzie juz pracujacy w jakis
        urzedach a nie ludzie z doswiadczeniem miedzynarodowym z innych insyttucji czy
        tez firm. Reprezentowac nas beda jakies cwoki, ktore za nedzne 300O Euro zrobia
        wszystko. Takimi chyba da sie lepiej rzadzic. Nie beda podskakiwac.
        • Gość: monotonia Re: Pracuje w Komisji ale odchodze IP: 66.98.130.* 27.11.03, 15:45
          jesli masz do porownania stawki zachodnie, to fakt, moze i te unijne pensyjki
          sa glodowe.
          Nie wiem czy widziales w Polsce specjalistow pracujacych za 1500 zl. Bo jesli
          nie, to zastanowilby sie najpierw nad tym co piszesz. Tak samo jak
          specjalistow, ktorzy szukajac pracy wysylaja swoje cv gdzie popadnie, oby tylko
          prace dostac.
          to zreszta chyba na tym forum ktos pisal, ze w ministerstwie jakims tam,
          specjalistka wlasnie od ue dostaje pensje cos wlasnie ok 1500 (i tak chyba
          przesadzam), i po 20 dniach pracy rezygnuje. Uwazasz ze dlatego ze jest cwokiem?
          W urzedach wlasnie mamy takich specjalistow, na jakich stac panstwo. Czyli na
          cwokow.
          • Gość: klip Re: Pracuje w Komisji ale odchodze IP: *.2.core.net.pl / *.Core.net.pl 27.11.03, 16:23
            Przesadzasz, dostawala 1100 na czysto.
          • Gość: Peter Trudno, nie ma "mietkiej" gry IP: 194.88.103.* 27.11.03, 16:36
            Tak na swiecie jak i w Polsce jest pelno Polakow z duzym doswiadczeniem tak w
            instytucjach miedzynarodowych jak i w duzym biznesie. Ludzie ci przechodzac do
            Instytucji unijnych mogliby by nas duzo lepiej reprezentowac niz ktos kto
            jeszcze nigdy nie widzieli 3 czy 4 tysiace Euro w jednym miejscu. Wiem, ze paru
            moich znajomych sie nawet zastannawialo nad praca tam, ale teraz po tych
            obnirzkach i zakwalifikowaniu do grupy A8 nie ma po co.
            Pierwszy raz z urzednikami z Polski zetknalem sie wlasnie na poczatku procesu
            negocjacji w 1997 roku i choc moje zdanie o urzednikach unijnych zawsze bylo
            niskie to przy tych polskich byli prawie jak gwiazdy.
            • Gość: zdziwiona Re: Trudno, nie ma "mietkiej" gry IP: *.cec.eu.int 28.11.03, 13:33
              Jakie negocjacje na poczatku 1997?? Negocjacje rozpoczely sie w marcu '98.
              Slabiutko u Ciebie z ta integracja, przez konkurs raczej bys sie nie
              przecisnal...
              Zreszta nie wiem o co tyle szumu, przeciez kazdy pracuje gdzie chce. Komisja
              za toba plakac nie bedzie. Za Twoimi znajomymi tez nie.
              • Gość: Peter Nie dziw sie za bardzo IP: 194.88.103.* 28.11.03, 15:29
                Moj staz zaczal sie lutym/marcu 98 letni zawsze sie tak zaczyna. Wczesniej
                bylem w innej instytucji - koniec 97 gdzie spotkalem urzedasow
                przyjezdzajacych juz tam regularnie od polowy roku 97.

                Czsami trzeba negocjowac ropoczecie negocjacji:)))))))

                Czytaj dokladnie, takze wczesniejsze posty. Widzisz roznice miedzy: poczatek
                negocjacji a poczatek roku?????????????

                i nie badz taka wazniara:))))
            • Gość: Camille~Pissarro To zatem prawda odnosnie IP: *.idea.pl 30.11.03, 13:58
              tych ćwoków , o których pisałes kilka linijek wyżej, z jedną róznicą odnosnie
              Twej osoby - nie wiem jak u Ciebie z obcymi jezykami ale Ty i w rodzinnym
              robisz niewybaczalne błędy ortograficzne ( sic !!!)

              "Wiem, ze paru
              moich znajomych sie nawet zastannawialo nad praca tam, ale teraz po tych
              obnirzkach i zakwalifikowaniu do grupy A8 nie ma po co."

              Zatem apel o więcej powsciagliwości w swoich osądach....

              "Człowiek nie wybiera sytuacji ale musi jej sprostac "/A.Szczypiorski/

        • studio.beret PETER'S GLUPOTY 28.11.03, 05:17
          Peterskie wnioski :
          "Nie wiem czy widzialas jakie oni pensje tam daja. Teraz obnizyli do 3500 Euro.
          Ja sie tylko zastanawiam kto im pojdzie za to pracowac"

          Peter, jezeli 3500 Euros to jest w europie glodowa stawka, to Ty jestes
          Peterdolniety w glowke. Srednia placa minimalna w Europie wynosi okolo 750
          Euros - wyciagnij z tego wniosek matolku.

          beret
          • Gość: Peter Jakie GLUPOTY IP: 194.88.103.* 28.11.03, 12:21
            Co to w ogole jest "srednia placa minimalna". Wiele krajow nie ma czegos (na
            swiecie) takiego jak placa minimalna, czy to znaczy nie zarabia sie tam srednio
            nic?

            Bedac jeszcze stazysta w pewnej miedzynarodowej instytucji 1997 (nie w Komisji
            tam staz czesto nie jest platny - ja symbolicznie dostawalem 28 tys frankow
            bel) zarabialem 1500 Euro. Po 5 miesiacach - przechodzac na normalny kotntrakt
            bylo to juz 2300 netto (4000 brutto) i dodatkowo 13 i 14 pensja (po odpisach
            podadkowych i innych mozna nawet bylo wyciagnoc z tego 3000 na miesiac -
            wliczajac 13 i 14). Juz pracujac w duzych korporacjach mniej nigdy nie
            wyciagniesz (odnosi sie to do Belgii) dodatkowo sa majac bonusy samochody itd.

            Pracowalem w wielu krajach Uni i nie mow mi ile sie zarabia. Natomiast jezeli
            Komisja chce rekrutowac ludzi do pracy zyjacych do tej pory na poziomie minimum
            socjalnego no to powodzenia i tak niewiele to zmieni
            • Gość: Koni Re: Jakie GLUPOTY IP: *.proxy.aol.com 28.11.03, 14:16
              Oczywiscie takie osoby jak Pan uwazaja, ze ludzie warci sa tyle ile zarabiaja.
              Te "smieci", ktore do tej pory pracowaly za minimum socjalne nie sa warte
              reprezentowac nas w Brukseli. Ale to wlasnie ci ludzie dadza z siebie w tej
              pracy wszystko i dzieki temu, ze zgodza sie pracowac za unijne "grosze" (typu
              2000-5000 euro) maja szanse te prace dostac bo partyjniaki i znajomki to koryto
              opuszcza.
          • Gość: Koni Re: PETER'S GLUPOTY IP: *.proxy.aol.com 28.11.03, 14:07
            Peterskie wnioski :
            "Nie wiem czy widzialas jakie oni pensje tam daja. Teraz obnizyli do 3500 Euro.
            Ja sie tylko zastanawiam kto im pojdzie za to pracowac"

            Peter, jezeli 3500 Euros to jest w europie glodowa stawka, to Ty jestes
            Peterdolniety w glowke. Srednia placa minimalna w Europie wynosi okolo 750
            Euros - wyciagnij z tego wniosek matolku.
            beret

            Zgadzam sie z Panem Beretem ! Biorac pod uwage wlasne doswiadczenie, nie bardzo
            moge uwiezyc w opowiadania Pana Petera. Od 7 lat mieszkam za granica,
            skonczylam tam studia wyzsze, oprocz polskiego znam jeszcze 3 jezyki obce (w
            tym 2 perfekt). Zaczelam prace od 1000 euro, w ostatniej pracowalam na
            kierowniczym stanowisku za 2000 euro, a teraz w ogole pracy nie moge znalezc i
            jestem na bezrobociu. Nie wiem w jakim kraju ani w jakim srodowisku obraca(l)
            sie Pan Peter, ale na ma zielonego pojecia o zyciu prawdziwego emigranta, bez
            plecow ani zadnego poparcia.
            Pozdrawiam.
            • Gość: Peter Nie jestem emigrantem IP: 194.88.103.* 28.11.03, 14:53
              Nigdy z Polski nie wyemigrowalem ale tez musze przyznac ze nigdy tez w Polsce
              nie pracowalem. W kraju jestem przynajmniej raz w miesiacu i w ogole nie czuje
              sie jak emigrant.
              Nawet na mojej pracy magisterskej, ktora pisalem we Freiburgu (Fryburg) podalem
              adres z Ketrzyna. Moj promotor strasznie sie dziwil.

              Jestem jak najdalszy od mowienia, ze jest sie wartym tyle ile sie zarabia - nie
              wiem tylko skad takie przypuszczenia. Wazne jest natomiast, zeby ludzie nas
              reprezentujacy mieli pewna pewnoisc siebie i doswidczenie w tego rodzaju
              organizacjach. Powinni byc tacy, ktorzy beda je dopiero zdobywac. W obecnej
              sytuacji beda zatrudniani tylko ci ostatni. Ja rozumiem, ze powinnismi uczyc
              sie na bledach ale glupota jest popelnianie tych samych bledow 10 razy bez
              wyciagania zadnych wniskow.
              Od 1 maja do Komisji powinna wejsc grupa 200 - 300 Polakow z pewnym
              doswiadczeniem i pewnoscia siebie. Nie mowie tu o urzedasach z ministerstw ale
              o ludziach, ktorzy bez zadnych znajomosci doszli do czegos. Drugie 200 to moga
              byc zoltodzioby ale nie wszyscy.
              • Gość: Koni Re: Tylko kim ??? IP: *.proxy.aol.com 30.11.03, 14:25
                Tylko kim ? Mieszka pan za granica, pracuje za granica, podatki placi za
                granica (przypuszczam, no ale Pan taki inteligentny moze Pan nie placi...)?
                Miedzy 1 a 2 kawa w Brukseli, prosze sobie otworzyc slownik i przeczytac
                definicje slowa "emigrant".
                Emigrant : osoba emigrujaca, opuszczajaca kraj, miejscowosc, najczesciej w celu
                zapewnienia sobie lepszych warunków zycia. Rozróznia sie emigrantów: stalych,
                sezonowych, okresowych, zarobkowych i politycznych.
                lub
                Emigrant (fr. émigrant, z lac. emigrans, -ntis "wyprowadzajacy sie", od
                emigrare "wyniesc, wyprowadzic sie")osoba zmieniajaca miejsce zamieszkania na
                znajdujace sie w innym kraju.

                Pisze Pan, ze "od 1 maja do Komisji powinna wejsc grupa 200 - 300 Polakow z
                pewnym doswiadczeniem i pewnoscia siebie. Nie mowie tu o urzedasach z
                ministerstw ale o ludziach, ktorzy bez zadnych znajomosci doszli do czegos".
                Nie znam w Polsce osob, ktore bez zadnych znajomosci doszly do czegos jak to
                Pan ladnie nazywa. No ale moze to dlatego, ze sie nie obracam w kregach osob,
                ktore do czegos doszly. (A tak w ogole to chodzi Panu o pieniadze czy o wysokie
                stanowisko ?) Oczywiscie, kazdy na stanowisku Panu powie, ze on nigdy nie mial
                zadnego poparcia.
                Mowi Pan, ze "drugie 200 to moga byc zoltodzioby"? No ale skoro Komisja
                zatrunia na A8 to znaczy, ze jej potrzeba zoltodziobow. I ci "bez plecow i
                poparcia" mogliby po raz pierwszy wykazac sie, czego nie moga w Polsce.
                Pisze Pan, ze "Wazne jest natomiast, zeby ludzie nas reprezentujacy mieli pewna
                pewnosc siebie i doswiadczenie w tego rodzaju organizacjach". A ja Panu powiem
                tylko tyle. Wole "zoltodzioba" uczciwego, skromnego, z odpowiednim
                wyksztalceniem oczywiscie, ktory wszystko zawdziecza sobie niz takich ludzi jak
                Pan : pewnych swojej "olbrzymiej" wartosci, zadufanych w sobie i gardzacych
                wlasnymi rodakami, ktorych przeciez maja reprezentowac (to Pan
                napisal : "Reprezentowac nas beda jakies CWOKI, ktore za nedzne 3000 Euro
                zrobia wszystko.)

                Jezdzi Pan niby 1 w miesiacu do Polski, ale nie mam Pan zielonego pojecia, jak
                Polacy mieszkaja, jak pracuja i ile zarabiaja. Widac obraca sie Pan w
                kregu "osob, ktore do czegos doszly" i nie maja nic wspolnego z panem
                Kowalskim. Po przeciez, ten Kowalski czy Nowak to cmok, ktory z tytulem
                magistra pracuje jako ekspedient, 42 godziny tygodniowo, za 800 zlotych
                miesiecznie i w dodatku mieszka u rodzicow bo go nie stac na wynajecie
                kawelerki. Przeciez nie takich chcemy w Brukseli, nieprawdaz ! Jeszcze by
                przyszedl w butach za 5 euro, czy w koszuli niedobranej do garnituru kupionego
                u Ruskich i tylko bylby wstyd.
                Szkoda mi tracic dla Pana wiecej czasu. Pozdrawiam wszystkich Polakow.

        • Gość: Joanna Re: Pracuje w Komisji ale odchodze IP: *.proxy.aol.com 04.12.03, 22:30
          Mowiac ,ze pensja 3000 euros jest pensja glodowa dla przecietnego europejczyka
          jest duza przesada. Francja moze nie jest panstwem najwyzszych europejskich
          pensji ale przecietna tu pensja to 1500-2000 euros. I z tej "glodowej pesji" ,
          ludzie buduja domy i zyja sobie spokojnie. Burmistrz Paryza zarabia 4000 euros.
          Bez przesady. Mam tez dosyc wysluchiwania o kompleksie wscodniego europejczyka,
          ze niby zle traktowany - bzdura. Wszystko zalezy od czlowieka.
    • ola4444 Re: Pracuje w Komisji ale odchodze 27.11.03, 15:36
      A gdzie to tak zle Cie traktuja?
      Szkoda, ze tyle lat doswiadczenia nie nauczylo Cie za wiele.
      I szkoda, ze piszesz w tonie jakbys wszystko przezyl i wszystko zobaczyl, a
      pracujesz w Komisji od kilku miesiecy...
      Ja akurat tez odchodze, ale nie uogolniam moich pogladow na ta instytucje, bo
      wiem, ze jest roznie.
      A opowiadanie ludziom, ze nikt sie nie dostaje bez znajomosci jest, delikatnie
      rzecz ujmujac, swinstwem. Moze nie do wszystkich swoja miarke przykladaj - to
      ze ty musiales szukac wejsc, nie znaczy jeszcze, ze nie ma ludzi, ktorzy
      dostaja sie bez znajomosci.
      Ola
      • Gość: Peter Re: Pracuje w Komisji ale odchodze IP: 194.88.103.* 27.11.03, 16:25
        Jakbys dobrze przeczytala moj post to bys wiedziala, ze z Instytucjami w taki
        czy inny sposob mam do czynienia od 97 roku - czyli w roku w ktorym nawet
        polscy negocjatorzy jeszcze nie bardzo odrozniali Rade Europy od taboretu.
        W swoim poscie sama posrednio przyznajesz, ze nie znajomosci sie tam licza, a
        to ze sie zdarza ze nie zawsze one decyduja o wszystkim - no coz
        Starachowicach w administracji samorzadowej tez pewnie sie zdarzalo od czasu
        do czasu, ze kogos zatrudnili bez znajomosci.
        Przez ponad dwa lata pracowalem w instytucjach lobbysticznych przy Komisji, tak
        wiec nie mow mi jak sie tam zalatwia sprawy.
        Cala ta Komisja i pare innych instytucji to jawne sprzeniewierzenie sie
        demokracji.
    • Gość: Stazystka Re: Pracuje w Komisji ale odchodze IP: *.cec.eu.int 27.11.03, 17:24
      To nieprawda, ze w Komisji sie nie pracuje. To wszystko zalezy od Dyrektoratu
      Generalnego, do ktorego sie trafi. Obecnie stazuje w takim, w ktorym naprawde
      pracuje sie duzo i z sensem. A ludzi wokol siebie widze naprawde
      profesjonalnych, swietnie wyksztalconych, mowiacych wieloma jezykami i bardzo
      sympatycznych. Poprzednio pracowalam w tzw. prywatnym sektorze, rowniez w
      Brukseli, i jak na razie widze w Komisji same plusy. Dlatego nie nalezy tak
      uogolniac, bo mozna skrzywdzic wiele, ciezko naprawde pracujacych Eurokratow.
      Pozdrawiam.
      • Gość: Peter Re: Pracuje w Komisji ale odchodze IP: 194.88.103.* 27.11.03, 17:59
        Sympatyczni to moze oni sa, jak im nie powiesz zeby pracowali. Rzeczywiscie
        czsami zdarzy sie pracowity czlowiek. Niektorzy sa pracowici z natury i takim
        nawet Komisja nie przeszkodzi, ale napewno nie jest to srodowisko motywujace.
        Piszac w stylu - to zalezy od deryktoriatu - potwierdzasz tylko te teze. Wielu
        ludzi mysli, ze oni tam wszyscy tacy wyksztalceni i profesjonalni a tu -
        wszystko zalezy od dyrektoriatu.

        Prawda jest taka, ze w Komisji zdarzaja sie takie obrazki jakie w prywatnej
        firmie nawet o srednim standarcie zarzadzania nie moglaby sie nigdy miec
        miejsca.
        Widzialem ludzi, ktorzy miesiacami nic nie robili, nawet juz nie starali sie
        stwarzac pozorow.
        Jezeli chodzi o jezyki, to tez jest gruba przesada - ja osobiscie bylem
        zaskoczony niskim poziomem.
        • Gość: klip Re: Pracuje w Komisji ale odchodze IP: *.2.core.net.pl / *.Core.net.pl 27.11.03, 18:51
          Piszesz ciekawe rzeczy. Wszystko to do NCz! sie nadaje i pewnie by sie nie
          obrazili gdybys im artykul zaprponowal.
          • Gość: , Re: Pracuje w Komisji ale odchodze IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 27.11.03, 19:13
            tylko trzebaby sie przedstawic. to moglby byc maly problemik.
            • Gość: klip Re: Pracuje w Komisji ale odchodze IP: *.2.core.net.pl / *.Core.net.pl 27.11.03, 19:41
              Zamieszczali texty internautow bez ujawniania ich danych(moze nie znali?). Ale
              rzeczywiscie redakcji trzeba by sie przedstawic, dlatego to tylko niesmiala
              sugestia.
    • Gość: Peter Re: Pracuje w Komisji ale odchodze IP: 194.88.103.* 27.11.03, 19:09
      Przepraszam za orty i inne nieporadnosci w tekscie, ale pisze bez ponownego
      czytania - nie mam czasu. Dzisiaj wrocilem do mojej starej firmy i znowu
      szaleje, znowu cos sie dzieje. Eurokratow bede spotykal juz tylko mam nadzieje
      na imprezach starzystow no i w Wilde Geese jezeli juz calkiem nie zejdzie na
      psy. Mimo wszystko mam tam paru przyjaciol.
      .. no i w grudniu biore dwie pensje plus bonus (choc jeszcze sie na niego nie
      napracowalem). Prywatny sektor ma tez swoje plusy i potrafii rozpieszczac.

      Powiem wam szczerze, jestem ludzki czlowiek ale po moich doswiadczeniach ja to
      bym wszystko sprywatyzowal. Podstawa to niskie podadtki, prawo chroniace
      pracownika i wszystko sprywatyzowac. Sadze ze to drugie jest konieczne dla
      realizacji celu pierwszego i trzeciego.
      • Gość: pia Re: Pracuje w Komisji ale odchodze IP: *.adsl.proxad.net 27.11.03, 20:10
        Jawnie oszukujesz ludzie, Peter. Ciekawe tylko, dlaczego jestes taki
        sfrustrowany. Z instytucjami europejskimi mam stale doczynienia od 98 roku. I
        nie siedzialam w jednej z nich, ale przeszlam przez wiele miejsc.
        Twoja opinia o unijnych urzednikach to jakis stek oszczerstw i to zaczynajac od
        o znajomosci jezykow a konczac na totalnej niekompetencji urzednikow. Moga (jak
        wszedzie) zdarzyc sie ludzie niekompetentni, ale jakos nigdy nie mialam
        najmniejszego problemu z dogadaniem sie z kimkolwiek.

        Nikt tam nie biega za pracownikami ze stoperem (jak w prywatnych firmach), by
        sprawdzic ich efektywnosc, ale oczywiscie skoro Cie tego brak to juz wkrotce
        sie wyzyjesz (jako mierzony lub mierzacy).

        A pensje w wysokosci 4tys euro (+ 16% rozlakowego +5% na rodzine, etc.) nie sa
        glodowe w zadnym panstwie Europy. Takiej bzdury dawno nie slyszalam! Zapewne
        dlatego o jedno miesce "przynalezne" obecnej Pietnastce stara sie nawet
        kilkuset kandytatow? Marza, zeby przymierac glodem?
        • Gość: Artur Re: Pracuje w Komisji ale odchodze IP: *.telia.com 27.11.03, 20:36
          A troche sie dziwie. Mowiles Peter ze byles tak dyskriminowany i miales pensje
          3500 Ewro ? Hm, ja jestem prywaciaz, inzynier cywilny i mam wielkie
          projekty. Takiego jak ty to bym na zbity pysk palnal z mojej firmy. Nikt z
          mich znajomych nie placi jakiejs 13-tki. Tego terminu nie ma na zachodzie.
          Ani rodzinnego. Moze ty mowisz o snach co?
          • Gość: Peter Brak znajomosci podstawowych faktow IP: 194.88.103.* 28.11.03, 12:38
            Np: w Belgii jest dodaktowa pensja w grudniu, w mojej firmie jest tez (jak we
            wszystkich mi znanych) dodadkowo jest pensja na wakacje wyplacana w maju.
            Nazywam to po prostu 13 i 14. Pensja na wakacje wyplacana jest w maju i
            naliczana jest z roku poprzedniego. Reguluje to bardzo precyzujnie ustawodastwo
            na poziomie federalnym. Podobnie jest w Niemczech i Francji. Trzynaskti mialem
            nawet pracujac w UK.
            Za dzien mojej pracy u klienta moja firma dostaje 1900 Euro przy utilization
            rate 95%. Musialbys byc chyba idiota zeby kogos takiego wywalac.

            Wiecej faktow i znajomosci rzeczy a nie obelg!!!!!!
        • Gość: klip Re: Pracuje w Komisji ale odchodze IP: *.2.core.net.pl / *.Core.net.pl 27.11.03, 20:42
          Watek sie staje coraz ciekawszy. Chyba Peter uderzyl w stol...

          Mamy juz przynajmniej dwa rozne spojrzenia,choc w wypowiedzi pia uderza mnie
          fragment o mierzeniu wydajnosci. Z moich doswiadczen z pracownikami umyslowymi
          sfery publicznej wynika,iz jest to czesta odpowiedz na zarzuty o przerosnietej
          i niekompetentnej administracji. Taki pracownik bierze to do siebie i reaguje
          bardzo agresywnie,co za pierwszym razem mnie nieco zaskoczylo. W kazdym razie
          to charakterystyczna postawa.
          • Gość: pia przerosty w administracji publicznej? IP: *.adsl.proxad.net 27.11.03, 23:38
            Klip czy moglbys uscislic swoja wypowiedz? Kto jest z budzetowki?
            • Gość: klip Re: przerosty w administracji publicznej? IP: *.2.core.net.pl / *.Core.net.pl 28.11.03, 11:36
              Pisalem o urzednikach, przez co rozumiem pracownikow umyslowych pracujacych
              dla panstwa czy samorzadu oraz o tych co pracuja(pracowali) na takich
              stanowiskach w przedsiebiorstwach panstwowych. Gdy przeczytalem ten fragment
              twojeje wypowwiedzi o wydajnosci,to od razu przypomnialem sobie ich agresywne
              reakcje i ten sam argument o wydajnosci. Podejrzewam,ze po prostu kazdemu
              takiemu urzednikowi wydaje sie,ze jest niezbedny,ze bez niego sie wszystko
              zawali,a ktos mu tu mowi o niekompetencji czy zbyt duzej administracji.

              Ale to byla uwaga na marginesie. O wiele ciekawsze sa wasze tj. pia i Petera
              doswiadczenia(zakladam naiwnie,ze rzeczywiscie tam pracujecie/pracowaliscie).
              Peter dosc dokladnie i niezbyt pochlebnie opisywal tych,z ktorymi sie spotykal
              w pracy. Czy ty mozesz wiecej na ten temat napisac niz "z kazdym sie mozna
              dogadac" ?
    • Gość: Stazysta Znam Petera bardzo dobrze... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.11.03, 20:54
      i powiem wam, ze strasznie slabo robi laske. pozdrawiam, panie Piotrusu z dziurami w skarpetkach
      i poobgryzanymi paznokciami i twarogiem na wasach
      • Gość: Artur: Re: Znam Petera bardzo dobrze... IP: *.telia.com 27.11.03, 21:12
        Tacy jak PÅeter bulwesuja normalnych ludzi i psuja opinie Polakom.

        Polacy to cwaniacy. Zlodzieje i kurwiarze. Taka jest opinia o polakach po
        takich artykulach jak Peter Daje. Niestety z doswiadczenia wiem ze i tak to
        jest prawda. Mialem wielu zatrudnonych Polakow i placilem im jak urodzonym w
        tym kraju ale i tak mnie okradli, robote spieprzyli , motorowke popsoli, sieci
        na ryby poplatali, boiler do wody rozpierdzielili i jak 3 pozwolilem mieszkac
        w moim jednym mieszkaniu to chmara ich tam co dziennie spala i niszczyli
        instalacje gazowe i wodne. Bo komuna ich tak nauczyla, Co nie ich to nie dbac
        o to.i ani jeden nie potrafil zrobic czegos fachowo. A ten idiota chce 3500
        Ewro ? Pomarzyc mozna trutniu. Ale itak dziekowalem bogu ze mi kartofli nie
        zasadzili w poloju stolowym i innym cyganom na koniec nie wyporzyczyli mojego
        apartamentu.
    • Gość: mala Re: Pracuje w Komisji ale odchodze IP: 195.61.132.* 28.11.03, 12:14
      Masz troche racji, Peter, a troche nie masz. Ja sama pracowalam jakis czas w
      Komisji i bardzo dlugo w bezposrednim zwiazku z nia i to co piszesz o
      lenistwie, niekompetencji a newet zwyklej glupocie i ciasnocie umyslow
      niektorych civil servants to prawda. Podobnie jesli chodzi o znajomosc jezykow.
      Czasami dochodzilo do zenujacych wrecz sytuacji...
      Duzo jednak zalezy od kokretnej DG, a nawet unitu: spotkalam tez ludzi
      naprawde "briliant" i szerokich horyzontach. Ale takim z reguly nie jest tam
      dobrze i dlugo miejsca nie zagrzewaja. Mysle, ze tam odnajduja sie ludzie z
      mentalnoscia urzednika. Bo trzeba umiec przyzwyczaic sie do bycia malutkim
      trybikem ogromnej biurokratycznej machiny: pogodzic sie z tym jak malo tam
      znaczysz i nie umrzec z nudow z powodu braku intelektualnych wyzwan.
      A jesli chodzi o zarobki, to sie z toba nie zgadzam. Sa one jednak o wiele
      wyzsze niz to co oferuje belgijski sektor prywatny, zwlaszcza absolwentowi na
      starcie. A jeszcze sa przeciez rozne dodatki i automatyczna podwyzka co 2 lata.
      Z drugiej strony, jesli ty masz dlugoletnie doswiadczenie w sektorze prywatnym
      i to na menedzerskim stanowisku, to jasne ze status A8 jest dla Ciebie nedzny.
      Poza tym, mnie tez oburza dyskryminacja ludzi z krajow wchodzacych do unii
      jesli chodzi o zarobki i zakres obowiazkow.

      to by bylo na tyle.
      pozdrawiam i zycze powodzenia.
    • Gość: Peter DROBNA UWAGA IP: 194.88.103.* 28.11.03, 13:26
      Przpraszam czy ja kogos osobiscie urazilem?
      Dyskutowac mozna na rozne tematy, mozna stosowac uougolnienia tak jak wdawac
      sie w dokladne analizy lecz bez inwektyw i wzajemnego osobistego obrazania sie.

      Uwazam ze mozna uogulniac piszac grupach spolecznycn, narodach, itd. Mozna
      nawet uzywac ostrych slow, nawet bardzo ostrych ale szacunek trzeba mniec dla
      jednostki, idywidualnej osoby - gdyz tak naprawde to tylko ona istnije. Tylko
      indywidulane osoby moga sie poczuc zranione, cierpiec, cieszyc sie.
      Gdy ktos powie, ze np: Polacy sa glupi - moze miec rozne intencje wobec mnie,
      nie zawsze takie o jakie go posadzam. Gdy ktos powie mi indywidualnie, ze ja
      jestem glupi - watpliwosci byc nie moze. Dlatego nie gniewajmy sie o jakies
      uogolnienia czy sady na temat grup spolecznych czy jakis zbirowosci ktore tak
      naprawde nie istnieja a szanujmy bardziej czlowieka, ktory indywidualnie zadnej
      krzywdy ani przykrosci nie zrobil nawet gdyby jego opinie o czyms do czego my
      uwazamy, ze przynalezymy nie byly zgodne z naszymi doswiadczeniami. Tylko wtedy
      dyskusja moze byc naprawde wolna.

      Poza tym wsrod kulturlanych ludzi obowiazuje zasada, ze wszyscy biaracy udzial
      w dyskusji wylaczeni sa automatycznie ze tak pozytywnych jak i negatywnych
      uogolnien, ktorymi ona zaowocowala.
    • Gość: Peter Moze troche wiecej konkretow ze strony adwersarzy IP: 194.88.103.* 28.11.03, 13:27
      Rzeczowych argumentow sie nie boje.
      • Gość: PABLO Czy to ten sam Peter? IP: 81.219.126.* 28.11.03, 16:56
        Czy ten sam Peter co jeszcze rok temu naganiał nas do UE? Bój się Pan Boga
        Panie Peter! Nie rozbijaj Pan tak brutalnie złudzeń gamoniowatej gawiedzi,
        której wydaje się że praca dla unijnych instytucji to creme de creme. Otrzeć
        się o drzwi które przed chwilą otworzył Gunter, usiąść na krześle na którym
        byc może wczoraj spoczął sam Romano! Odlać się do pisuaru gdzie przed chwilą
        oddał mocz Giscard! Przerzucać stosy nikomu niepotrzebnych papierów z kupki A
        na kupkę C to przecież wielkie przeżycie dla bandy intelektualnych niedojdów
        starających się o pracę w Brukseli. A Pan odchodzisz do sektora prywatnego!?
        Całe szczęście że nie zakładasz Pan własnego biznesu bo tego te socjalistyczne
        wałkonie których marzeniem jest wałkonienie się życie całe za eurosy pojąć by
        nie mogli. I tak nie mogą Panu Peterowi darować że oznajmia iż król jest nagi!
        Jak Pan zaczniesz kręcić własny biznes jak większość eurofobów na tym forum to
        zrozumiesz Pan dlaczego reagujemy wysypką na hasło: Unia Europejska!
        • Gość: Peter Re: Czy to ten sam Peter? IP: 194.88.103.* 28.11.03, 18:03
          Tak ten sam.

          To ze jestesmy w Uni jest dobre. Wszystkie praktycznie gospodarki krajow uni sa
          bardziej liberalne od polskiej co nie zmienia faktu, ze instytucje trzeba
          zreformowac, odchudzic a duza czesc uslug sprywatyzowac. A juz na pewno nie
          wysylac tam niedouczonych 20latkow.

          Gdy osiagniemy poziom sredniej europejskiej mozemy sie zastanowic co dalej.
          Krotkoterminowo EU to dla Polski najlepsze wyjscie. Na dluzsza meta Unia raczej
          nie przetrwa. ALe to juz sprawa przyszlych pokolen.




          • Gość: PABLO Re: Czy to ten sam Peter? IP: 81.219.126.* 29.11.03, 14:19
            Znakomite! Wchodzimy do UE która ma się rozlecieć! W jakim to celu? Aby
            dogonić gospodarki państw już będących w UE! W jaki sposób? Ano aplikując u
            siebie rozmaite piramidalne urzędnicze bzdury, które tysiące unijnych
            urzędasów przez ostatnich parę lat zdołały naprodukować! Gonić Ue to
            moglibyśmy pozostając z zewnątrz tej brukselskiej socbiurokracji. A tak to po
            pierwsze zabroni się rozwijać naszym słabym i rachitycznym firmom poprzez
            aplikację rozmaitych brukselskich wymysłów, po drugie zaś zostaniemy wydymani
            finansowo na tych transferach środków do i z UE. Wejście do UE się nam
            nieopłaca. Nawet nasi eurofani przyznają że poprawę odczują dopiero nasze
            wnuki. Ty zaś twierdzisz że UE ma się rozlecieć!? Wolne żarty! Od dawna mówię
            że UE należy rozpieprzyć i pozostawić po prostu strefę wolnego handlu z
            maksymalnie uproszczonymi procedurami. Peter a tak szczerze to co mądrego
            zrobiłeś przez te 4 lata w KE? Ile papierków przerzuciłeś z kupki na kupkę?
            • Gość: Camille~Pissaro To juz chyba zblizamy sie do dna IP: *.idea.pl 30.11.03, 14:16
              O tym ostrzegałes na tym forum Ty ,wolna_galicja, robi,rdm , bebook inni
              (nicków nie pomnę ) pare razy ja zabierałem tez głos , i teraz przychodzi
              gorzka konstatacja , ze to jednak my -eurosceptycy, eurorealiści - prawidłowo
              antycypowalismy rozwój wydarzeń - ale co to mi to za satysfakcja widząc dookoła
              te bryndzę i eurofanów , którzy w zaparte znów "mantruja" za rok zobaczycie
              wszystko sie zmieni , wszystko będzie juz normalnie .......

              "Człowiek nie wybiera sytuacji, ale musi jej sprostać"/A.Sczypiorski/
    • Gość: Olka Re: Pracuje w Komisji ale odchodze IP: *.bgnet.pl / *.pl 29.11.03, 19:07
      Może byś tak jednak nie przesadzał z tą negatywną oceną pracy w UE. Jest jak
      jest a 4000 euro to znowu nie taka głodowa pensja. Gdzie absolwent świeżo po
      studiach zarobi więcej? Bo w Polsce nie ma na to żadnych szans. Nie
      przeceniałabym też pracy w sektorze prywatnym. Znam osobę, która została wylana
      z pracy tylko dlatego, że wzięła urlop macierzyński. Nic tylko wydajność,
      wzrost sprzedaży i wciskanie ściemy naiwnym klientom. Kiedyś bardzo chciałąm
      pracować w wielkiej korporacji, ale teraz zaczynam powoli tracić złudzenia. Tak
      samo jest się trybikiem w maszynie, tylko zapier... ala się 100 razy więcej,
      nie wspominając o nadgodzinach i pracy w domu. Jest pewna granica, kiedy każda
      dodatkowa kasa traci swoją wartość, jeśli nie masz nawet czasu jej wydać.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka