Gość: rudzina
IP: *.root.pl
28.09.03, 01:46
Ostatnio obserwuje fascynacje absyntem. Ludzie kupuja zielonkawe cos w butelce
z napisem Absinth i podniecaja sie ze beda mogli sprobowac tego kultowego napoju.
Tymczasem anyzowka ma sie nijak do tego co pili Baudelaire czy Poe czy
Hemingway. Tamten absynt byl robiony na bazie piolunu a alkohol ktorego wtedy
uzywano sam juz byl szkodliwy, polaczenie etanolu i wyciagu z piolunu
powodowalo halucynacje, usmierzalo bol etc. Dlatego wlasnie produkcja absyntu
zostala zabroniona.
Jesli ktos naprawde chce napic sie PRAWDZIWEGO absyntu to polecam spacer na
najblizsze pola w celu zebrania piolunu (chociaz nie wiem jak bedzie z tym
teraz) a nastepnie wykonania z niego nalewki. Moze nie bedzie to to co pil van
Gogh ale z pewnoscia doswiadczycie ciekawych wrazen.