Dodaj do ulubionych

Inbredowanie - pytanie do hodowców

24.04.10, 20:40
A szczególnie do Semi-dolce, bo wiem, że jesteś hodowcą z
prawdziwego zdarzenia.

Pytanie jest z grubsza takie: czy znasz wyniki jakichś badań
określających, w którym najczęściej pokoleniu po "inbredowanych"
rodzicach ujawniają się skutki takiego kojarzenia psów?

I ewentualnie jeszcze jedno pytanie: jak często skutkiem
inbredowania jest zwiększone ryzyko nie chorób specyficznych dla
danej rasy, ale bliżej nieokreślonych problemów z układem
immunologicznym, objawiających się np. nawracającymi stanami
zapalnymi różnych narządów wewnętrznych, których przyczyny nie da
się ustalić?

Celowo pytam hodowców a nie lekarzy weterynarii, bo ci ostatni
najczęściej znają temat czysto teoretycznie i, mimo najlepszych
nawet intencji, w praktyce albo rzadko się z takimi przypadkami
spotkali, albo rzadko ktoś ich poinformował, że mają do czynienia ze
zwierzakiem "inbredowanym".
Obserwuj wątek
    • semi-dolce Re: Inbredowanie - pytanie do hodowców 24.04.10, 21:34
      > Pytanie jest z grubsza takie: czy znasz wyniki jakichś badań
      > określających, w którym najczęściej pokoleniu po "inbredowanych"
      > rodzicach ujawniają się skutki takiego kojarzenia psów?

      Zależy o jakich skutkach mowa. "Skutki" oczekiwane przez hodowców pojawiaja się
      w pierwszym pokoleniu - psy sa zazwyczaj dorodniejsze i bardzo ładne, cecha czy
      cechy o których wzmocnienie chodzi hodowcy u sporej części szczeniąt jest
      wzmocniona. Jeśli rodzą sie jakieś chore szczenięta to albo sa one od razu
      usypiane, albo sprzedaje się je jako pety i nie sa uzywane w hodowli.

      Na resztę twoich pytań nie odpowiem, bo nie wiem. Nie jestem az tak
      zaawansowana, nie imbredowałam. Mogę popytać. Przy czym zazwyczaj imbreduje się
      raz, a potem te szczeniaki z imbredu łączy w pary juz z psami niespokrewnionymi,
      więc pewnie trudno to określić. Rzadko kryje sie np. mocno zimbredowaną suke
      spokrewnionym z nia psem. Taki ostry chów wsobny, gdzie imbreduje sie przez
      kilka pokoleń stosuje sie chyba jedynie w rasach bardzo rzadkich, tzn. takich,
      których przedstawicieli jest bardzo mało i zwyczajnie nie ma wyboru, przy
      odtwarzaniu ras na przykład. Ja nie mam takiej rasy, więc ten problem mnie nie
      dotyczy. Musisz popytać hodowców, najlepiej "starych" hodowców takich ras - ot
      choćby rodzimego charta polskiego. Badań żadnych nie znam. I dziękuję za
      komplement :)
      • kratkawpaski Re: Inbredowanie - pytanie do hodowców 24.04.10, 22:53
        Dzięki za odpowiedź, Semi:).

        Trochę nieprecyzyjnie się wyraziłam z tymi "skutkami" inbredowania -
        chodziło mi oczywiście o "skutki uboczne" w postaci chorób.

        Moje pytanie wzięło się stąd, że mam psa inbredowanego w trzecim
        pokoleniu. Jest piękny niewątpliwie i - sprzedając mi go - hodowca
        bardzo namawiał mnie na wystawy.

        Psiak od początku był „nietypowy” - bardzo spokojny, mało skory do
        zabawy i mało ruchliwy (jak na tą rasę - sznaucer miniaturowy), co
        hodowca nawet podkreślał jako jego zaletę. Wzięłam go z hodowli, gdy
        miał 3 miesiące. Był wówczas po wszystkich
        szczepieniach „zakaźnych”. Jak na nie reagował – nie wiem i już się
        nie dowiem.

        Zastanawia mnie (i nie tylko mnie zresztą, bo naszego lekarza też)
        to, że pierwsze objawy choroby pojawiły się po szczepieniu przeciwko
        wściekliźnie (Rabisinem), gdy miał 5 miesięcy. Podobno szczepionka
        ta nie ingeruje jakoś straszliwie w układ odpornościowy. Być może w
        naszym przypadku był to po prostu zwykły zbieg okoliczności. Z
        drugiej strony, znam co najmniej dwóch hodowców tej rasy, którzy
        zalecają szczepienie przeciwko wściekliźnie nie wcześniej niż w
        szóstym miesiącu życia. Zapewne mają jakieś powody, żeby nakłaniać
        do łamania prawa (skądinąd durnego)... Zastanawiam się z czego to
        wynika? Ze specyfiki rasy jako takiej, czy z wiedzy, że ta rasa jest
        u danego hodowcy „zinbredowana” na tyle, że np. układ odpornościowy
        jest słabiutki…

        Od czasu tego nieszczęsnego szczepienia p. wściekliźnie psiak jest
        chory „na wszystko” … Samo przewlekłe zapalenie trzustki jestem w
        stanie zrozumieć – zdarza się. Niewydolność nerek też, bo to
        najczęstsze powikłanie „trzustkowe”. Nawet wątroba może być
        podrażniana przez trzustkę. Ale już niedoczynności nadnerczy
        pochodzenia przysadkowego to zupełnie inna bajka, która nijak nie da
        się logicznie i medycznie powiązać z zapaleniem trzustki i jego
        następstwami… To też oczywiście (i bez podtekstów) mógł być zbieg
        okoliczności.

        Niemniej jednak zastanawiam się, czy psiak nie był aby (bezobjawowo)
        chory w momencie, gdy go wzięłam z hodowli… Gdyby zaraz po urodzeniu
        był chory - że tak powiem - z pełną gamą objawów, prawdopodobnie
        zostałby uśpiony. Ale to nie był aż tak skrajny przypadek… Wiem, że
        nikt mi nie odpowie na pytanie, czy chów wsobny miał w tym przypadku
        jakieś znaczenie. Ale tak rzucam w eter pytanie – może warto się nad
        tym zastanowić…?
        • suche Re: Inbredowanie - pytanie do hodowców 25.04.10, 09:31
          Witaj!
          Uważam, że zadajesz bardzo logiczne pytania, jednak naprawdę trudno na nie
          odpowiedzieć. Niezwykle trudno wykazać jest, że psy po silnym inbredzie są
          bardziej podatne na zakażenia, częściej zapadają na choroby autoimmunologiczne
          itp. z tego względu, że istnieje mnóstwo innych czynników które również mogą na
          to wpływać.
          Jednak ja jako, że liznęłam nieco wiedzy medycznej jestem przekonana, że wysoki
          inbred ma duży wpływ na to o czym mówisz i jestem zdecydowaną przeciwniczką
          takich skojarzeń. Sama również nie kupiłabym psa z takiego skojarzenia z czystej
          obawy właśnie o zdrowie. Często hodowcy nawet nie wiedzą, że szczenięta z ich
          mocno zinbredowanego skojarzenia często przechodzą infekcje uszu czy skóry- są
          to drobne problemy i po prostu o nich nie zawsze się wspomina (o ile w ogóle
          właściciel utrzymuje kontakt z hodowcą).
          Ale taka jest cena hodowanie "coraz lepszych" psów na wystawy i równych
          eksterierowo miotów.

          Ogólnie niewiedza hodowców jest w tutaj przerażająca, gdyż niektórzy uważają, że
          można inbredować do woli o ile rodzice są przebadania i wolni od kilku
          charakterystycznych dla rasy chorób :(

          Moim zdaniem samo istnienie ras, które przecież już jest związane z dużym
          inbredem jest wystarczająco szkodliwe z genetycznego punktu widzenia aby trzeba
          było jeszcze inbredować w ich obrębie (oczywiście gdy rasa jest odpowiednio liczna)
        • semi-dolce Re: Inbredowanie - pytanie do hodowców 25.04.10, 10:09
          znam co najmniej dwóch hodowców tej rasy, którzy
          > zalecają szczepienie przeciwko wściekliźnie nie wcześniej niż w
          > szóstym miesiącu życia.

          Ja też tak zalecam. Mój osobisty wet także. W zasadzie nie wiem czemu, nic się
          niby nigdy moim psom nie działo, ale tak mnie nauczyli dużo starsi hodowcy,
          takie on ma zdanie jako lekarz. I przeciągam to pierwsze szczepienie na
          wscieklizne jak najdłużej mogę. I nigdy nie robię wścieklizny w domu tak jak
          innych chorób, zawsze w lecznicy - w razie wstrząsu, po wsciekliźnie sie zdarzaja.

          Bardzo mi przykro z powodu chorób twojego psiaka. Nie wiem co poradzić.

          Nie wiem równiez co konkretnie oznacza, że jest zinbredowany w trzecim pokoleniu?
          • kratkawpaski Re: Inbredowanie - pytanie do hodowców 25.04.10, 18:34
            Dziewczyny, dziękuję za odzew:)

            Tak myślałam, że niewiele właściwie jeszcze udowodniono w sprawie
            negatywnego wpływu inbredowania na zdrowie zwierząt. Trochę to
            dziwne, bo u ludzi udowodniono przynajmniej zwiększenie ryzyka
            przeróżnych chorób u potomstwa ze związków kazirodczych. Skoro
            genetyka ma znaczenie u ludzi, to u zwierząt pewnie też – zgaduję,
            że dziedziczenie odbywa się podobnie...

            Ten owczy pęd niektórych hodowców do ulepszania wzorca rasy jest
            naprawdę coraz bardziej przerażający… Decydując się na psa
            wybierałam rasę, która podobno należy do ogólnie odpornych. Chów
            wsobny też brałam pod uwagę (nastraszona klasycznym przykładem
            degeneracji owczarków niemieckich), ale najwyraźniej zbyt pobieżnie
            i uznałam, że skoro biorę psa z hodowli, do której nikt nie ma
            zastrzeżeń (a przynajmniej ja w necie żadnych nie znalazłam), to ten
            problem tu nie istnieje…

            Semi, z tym inbredowaniem w trzecim pokoleniu chodziło mi o to, że
            rodzice prababki ze strony ojca byli rodzeństwem (prościej nie
            potrafię tego wytłumaczyć bez znajomości nomenklatury chowu
            wsobnego:)). To wiem na pewno. Poza tym w rodowodzie (i ojca, i
            matki) ciągle powtarzają się psy z kilku hodowli (nie wiem na ile ze
            sobą spokrewnione, bo aż na tyle to ja się na rodowodach nie znam).
            No i daje do myślenia np. to, że gdzieś tam w rodowodzie przewija
            się suka „(X) Inbred” (być może mówi to samo za siebie…?).

            Myślę, że w stosunku do ras, które nie są na etapie „odtwarzania”,
            inbredowania powinno się po prostu zabronić, tak samo jak kopiowania
            uszu i ogonów. Nie ważne w tym momencie, że wszyscy wiemy, jak ten
            zakaz kopiowania wygląda w praktyce, ale może kiedyś się to wszystko
            ucywilizuje.

            Co do szczepienia p. wściekliźnie – najwyraźniej wiem już o
            istnieniu więcej niż dwóch hodowców i wetów zalecających je później
            niż ustawa przewiduje:). Sama ustawa regulująca terminy szczepienia
            p. wściekliźnie i ich częstotliwość też się bardzo prosi o
            nowelizację… Czyżby nikt w kręgu „legislatorów” jeszcze nie wiedział
            o istnieniu np. Nobivacu Rabies??? Była kiedyś na którymś gazetowym
            forum dyskusja na temat wieku szczeniąt i częstotliwości szczepienia
            psów dorosłych, ale – o ile pamiętam – skończyła się chyba w
            momencie, gdy jakiś lekarz weterynarii stanowczo zaczął optować za
            przestrzeganiem prawa, nie dopuszczając nawet opcji rozważenia jego
            zmiany...
            • semi-dolce Re: Inbredowanie - pytanie do hodowców 26.04.10, 00:04
              > Semi, z tym inbredowaniem w trzecim pokoleniu chodziło mi o to, że
              > rodzice prababki ze strony ojca byli rodzeństwem (prościej nie
              > potrafię tego wytłumaczyć bez znajomości nomenklatury chowu
              > wsobnego:)).

              Nie dopatrywałam bym się w tym pokrewieństwie problemów twojego psa. Jesli
              kolejne skojarzenia - dziadków, rodziców nie były skojarzeniami między
              rodzeństwem lub rodzicem i dzieckiem, to raczej nie ma to wpływu, za daleko.


              Poza tym w rodowodzie (i ojca, i
              > matki) ciągle powtarzają się psy z kilku hodowli (nie wiem na ile ze
              > sobą spokrewnione, bo aż na tyle to ja się na rodowodach nie znam).

              To, że maja ten sam przydomek nie musi oznaczać, że sa spokrewnione.


              > Myślę, że w stosunku do ras, które nie są na etapie „odtwarzania”,
              > inbredowania powinno się po prostu zabronić,

              Nie zgodzę się z tym. Mądre inbredowanie może bardzo służyć rasie. Tylko trzeba
              to robić z głową, nie byle jak. Podtsawowa zasada jest taka, że inbreduje się
              pionowo nie poziomo, tzn rodzić dziecko a nie rodzeństwo. Nie wiem czemu, ot
              wbiło mi się w głowę po lekturze paru pozycji o hodowli.


              > Co do szczepienia p. wściekliźnie – najwyraźniej wiem już o
              > istnieniu więcej niż dwóch hodowców i wetów zalecających je później
              > niż ustawa przewiduje:)

              Parę lat temu zapytałam weta w znanej warszawskiej lecznicy, czy zaszczepi mi 3
              miesięcznego szczeniaka na wściekliznę, czyli n iby zgodnie z ustawa. Odmówił,
              powiedział że on na siebie ryzyka szczepienia tak młodego psa nie weźmie :)
              Szczepienie na wścieklizne działa dłużej niż rok, wykonuje je się co roku tylko
              ze wzgledów prawnych, ba, sa kraje, w których wykonuje je się częściej, bo tak
              mówi tamtejsze prawo. Szczerze mówiąc mało znam osób, które tego prawa się
              trzymają i szczepia tak często...


              Wracając do inbredowania - hodowla bez inbredu równiez niesie ze sobą ryzyko
              wystapienia wad genetycznych, więc nawet u psów, których przodkowie przez kilka
              pokoleń sa ze soba zupełnie niespokrewnieni takie wady i choroby się pojawiają.

              Tutaj jest kalkulator współczynnika inbredu i wyjasnienie o co chodzi i kiedy
              jest dobrze, a kiedy źle www.czerwonytrop.com/inb/index.php?full=ok&lng=pl
              • suche Re: Inbredowanie - pytanie do hodowców 26.04.10, 13:51
                > Nie zgodzę się z tym. Mądre inbredowanie może bardzo służyć rasie. Tylko trzeba
                > to robić z głową, nie byle jak. Podtsawowa zasada jest taka, że inbreduje się
                > pionowo nie poziomo, tzn rodzić dziecko a nie rodzeństwo. Nie wiem czemu, ot
                > wbiło mi się w głowę po lekturze paru pozycji o hodowli.

                Też słyszałam o tej regule wielokrotnie, ale nikt jeszcze nie umiał jej
                uzasadnić. Jedyne co mi przychodzi do głowy to to, że gdy skrzyżuje się
                rodzeństwo miotowe to inbred będzie znacznie większy niż gdy np ojcem pokryje
                się córkę.

                A co może dać mądre inbredowanie?? Czy jedynym celem nie jest uzyskanie psów
                "lepszych" wystawowo?

                Nie da się jednak uniknąć całkowicie inbredu. Nawet psy na pierwszy rzut oka
                niespokrewnione mają jakiś tam wspólnych przodków. W każdym razie moim zdaniem
                wsp inbredu powyżej 20% (oczywiście to tylko taka moja wymyślona granica) niesie
                ze sobą więcej szkód niż pożytku. Nawet jeśli jest mądry i wyjdą z tego ładne
                wystawowo pieski.
    • listekklonu Re: Inbredowanie - pytanie do hodowców 26.04.10, 08:28
      Jeśli chodzi o inbred, warto obejrzeć film dokumentalny przygotowany przez BBC
      pt "Pedigree Dogs Exposed". Wrzucam link, niestety wersja oryginalna bez
      polskich napisów:
      www.strimoo.com/video/12166264/Documentary-BBC-Pedigree-Dogs-Exposed-MySpaceVideos.html
      • kratkawpaski Re: Inbredowanie - pytanie do hodowców 27.04.10, 00:00
        Dziękuję za linki:).

        Z obydwu podanych skorzystam, a ten z BBC postaram się
        przetłumaczyć/streścić.

        Tak na szybko natomiast – znów pytanie do hodowców: powiedzmy, że
        przydomek hodowlany to X. Wszystkie, nawet zupełnie niespokrewnione
        ze sobą, psy z tej hodowli będą więc miały przydomek hodowlany X.
        Jak odróżnić na podstawie rodowodu, które z nich są
        rodzeństwem
        ?

        Mamy np. w tej hodowli sukę X Whatever. Coś mi się obiło o
        uszy „numerowanie miotów” (rozumiem, że chodzi o mioty suki, a nie
        liczbę kryć psa:)) według liter alfabetu. Tak więc pierwszy miot
        suki Whatever z hodowli X to byłby miot na „A”. Jeśli w tym miocie
        znajdzie się pies i suka, to będzie to np. X Adonis i X Adonisa (czy
        X Whatever Adonis i X Whatever Adonisa, jeśli w hodowli X jest
        więcej niż jedna suka?). A kolejne mioty suki X Whatever będą
        sukcesywnie miały imiona na „B”, „C” itd., niezależnie od tego, czy
        ojciec jest ten sam, czy inny? Przydomek hodowli ojca jest w
        którymś miejscu odzwierciedlany w „hodowlanym” imieniu psa? Pytam
        bo, chcę wiedzieć – czysto teoretycznie (mojemu psu to niewiele
        pomoże) - jakie są zasady nadawania imion w metrykach. Z pozoru to
        proste, ale laik może mieć jednak problem z „czytaniem” rodowodów.
        Pytałam o to wstępnie w Związku Kynologicznym i mojego hodowcę
        (jakiś czas temu), ale nikt nie miał dla mnie zbyt wiele czasu…


        I jeszcze, a propos inbredowania - jeżeli inbredowanie pionowe jest
        bardziej zalecane od poziomego, to ktoś musiał przynajmniej
        zaobserwować w praktyce, jeśli nie w badaniach, jego pozytywne
        skutki (pozytywne pewnie wcześniej, a jakieś negatywne ewentualnie w
        ktorym pokoleniu???). Wciąż szukam popartych dowodami badań na ten
        temat, ale coś z tym krucho… Mając jakiekolwiek
        namiary „nomenklaturowe” z wątków od Semi i Listekklonu
        (Listkaklonu?:)), postaram się coś na ten temat wygrzebać z
        anglojęzycznego netu i upublicznić:).

        U ludzi „inbred” poziomy jest tak samo niedopuszczalny jak „inbred”
        pionowy. Pomijając kwestie etyczne, są może badania potwierdzające
        genetyczną przyczynę tego zakazu? Popytam, czy „ludzka” genetyka
        poszła dużo naprzód od stanu, który znam ze szkoły:). W każdym
        razie, z własnego doświadczenia – wady wrodzone ludzie na pewno
        dziedziczą także w pionie – ja w ten sposób odziedziczyłam wadę
        wzroku po pradziadku:))). I nie było to dziedziczenie „w linii
        prostej”, bo owej wady nie miała moja babcia i nie ma mój ojciec,
        ale miała siostra babci (dzieci siostry nie miały, wnuki mają, jeden
        prawnuk też…). Skomplikowane to trochę… Zmierzam po prostu do tego,
        że chyba „ludzka” medycyna nie do końca zna zasady dziedziczenia
        (albo to tylko służba zdrowia tu nawala pod względem rozpoznawania i
        profilaktyki), więc medycyna weterynaryjna jest zapewne jeszcze
        bardziej w tyle…?

        I pytanie kluczowe, jeśli chodzi o psy – jak ten inbred wygląda w
        naturze? Mamy, powiedzmy, sforę zdziczałych psów w liczebności
        kilkunastu przedstawicieli każdej płci – wiadomo, że się reprodukują
        między sobą, ale czy przy tym czymś się kierują? „Braci” i „sióstr”
        raczej nie identyfikują, ale czy instynkt jakoś podpowiada im, że
        potomstwo z danym osobnikiem/osobniczką spokrewnionym/spokrewnioną
        może być obciążone genetycznie, bo dany osobnik może być „krewnym” w
        zbyt bliskim czymśtam obciążonym pokoleniu? Mam wrażenie, że to
        tylko wygląda tak na chybił trafił, a natura ma swoje powody (i
        środki), żeby geny jak najbardziej miksować.
        Na razie tyle z mojej strony. Zrobię głębszy research i się odezwę:).
        • listekklonu Re: Inbredowanie - pytanie do hodowców 27.04.10, 06:49
          Fajnie, że się tego podjęłaś. Czekam na efekty :)
        • semi-dolce Re: Inbredowanie - pytanie do hodowców 27.04.10, 08:40
          Zasada jest taka, że imiona wszystkich szczeniąt z miotu musza być na tę sama
          literę. Czyli np. cały miot na "a". Natomiast wybór litery do danego miotu to
          wola hodowcy, niektórzy leca po kolei i każdy miot (w hodowli, nie miot
          konkretnej suki) ma kolejną literę, inni wybierają jak sobie chcą. Litery moga
          się powtarzać, można miec 3 mioty "a" i pięć miotów "z". To w Polsce. Np. we
          Włoszech jest tak, że każda hodowla dostaje literkę na dany rok z organizacji
          kynologicznej i wszystkie mioty urodzone w danej hodowli w owym roku zaczynają
          się na tę literkę. Jak jest w innych krajach to nie wiem.

          U ludzi to kazirodztwo było niedopuszczalne już wczasach starożytnych. Nie
          koniecznie z przyczyn zdrowotnych, ale i etycznych.


          W sforze dzikich psów czy psowatych psy nie kierują sie pokrewieństwem. Jesli
          samica ma cieczkę, samiec ją kryje, bez względu na to, czy to jego matka czy
          siostra czy córka. To, które samice mają cieczkę i którym samcom wolna je kryć
          zależy od innych zasad w stadzie, od jego struktury i hierarchii.
          • agni_me Re: Inbredowanie - pytanie do hodowców 27.04.10, 14:40
            "W sforze dzikich psów czy psowatych psy nie kierują sie pokrewieństwem. Jesli
            samica ma cieczkę, samiec ją kryje, bez względu na to, czy to jego matka czy
            siostra czy córka. To, które samice mają cieczkę i którym samcom wolna je kryć
            zależy od innych zasad w stadzie, od jego struktury i hierarchii."

            Psowate, w tym nasze psy domowe, mają bardzo prosty i konkretny cel prokreacji -
            mix genów, jak najkorzystniejszy w danej chwili i na danym terenie.
            Hierarchia i struktura stada temu właśnie służy. Niejednokrotnie
            widziałam, jak gotowa do pokrycia rasowa suka zębami i pazurami broni się przed
            kryciem przez równie rasowego konkurenta, po to by prezentować wszelkie objawy
            psiego "zakochania" kundelkowi zza płotu - to te geny, szansa na znacznie
            zdrowsze i mniej zwyrodniałe potomstwo.

            U psowatych troska o wymieszanie genów jest jeszcze wyraźniejsza. Za genetyczną
            rozmaitość odpowiadają suki. U części to samice dołączają do samców (np.
            likaony), zawsze wybierając tego z najbardziej różnymi genami. Hierarchia i
            struktura stada też służy wychowaniu zdrowego (a zatem zróżnicowanego genowo)
            potomstwa - dlatego tylko para alfa (dobrana wedle zasady - najzdrowsze,
            najsilniejsze potomstwo) ma prawo do rozrodu, a jeśli zdarzy się miot innej suki
            jest on zabijany przez samicę alfa. Młode samice i samce zmuszane są do
            opuszczenia stada po pojawieniu się nowego miotu (albo po jego odchowaniu), żeby
            uniknąć niebezpiecznego chowu wsobnego. Nawet liczebność stada u psowatych jest
            pomyślana przez naturę tak, by łatwo zapewnić genetyczny "nieporządek".
    • semi-dolce Re: Inbredowanie - pytanie do hodowców 27.04.10, 16:04
      www.klubmalamuta.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=217&Itemid=84
      www.psy24.pl/2352-Inbred--hodowla-o-dalszym-i-bliskim-pokrewienstwie.html
      www.nowofundland-klub.pl/kojarzenie_krewniacze.html
      • kratkawpaski Re: Inbredowanie - pytanie do hodowców 27.04.10, 21:28
        Agni_me, no właśnie mnie też coś mówi, że celem prokreacji u
        zwierząt w ogóle jest podpowiadana przez naturę konieczność
        miksowania genów… Wydaje mi się bardzo prawdopodobne to, co mówisz,
        czyli że temu właśnie celowi służy hierarchia i struktura stada.
        Tyle, że wciąż mi się tak tylko wydaje… Widzę, że sporo wiesz na ten
        temat, więc możesz proszę podać jakieś wiarygodne źródła
        (elektroniczne lub papierowe, bez znaczenia)?

        W doborze naturalnym u psów trzeba by zatem uwzględnić właśnie to
        co „jest najkorzystniejsze w danej chwili i na danym terenie”. Ale
        to tylko przy założeniu, że są to zwierzęta „dzikie” i wyraźnie
        wyczuwają własne terytorium, natura podpowiada im najlepsze
        skojarzenia ze względu na stan zdrowotny sfory, no i że … mają jakiś
        wybór. Jeśli są to zamknięte warunki hodowli, to sprawa wygląda
        inaczej, bo i wybór jest dużo mniejszy. I z definicji ograniczony –
        np. hodowca dąży do tego, żeby dana suka została pokryta przez
        danego psa, ewentualnie innego, ale jeśli i to się nie uda, to jakie
        są możliwości? W okresie płodnym nie będzie przecież miała do wyboru
        100 kandydatów, bo zapewnienie tylu opcji jest dla hodowcy suki po
        prostu niewykonalne.

        Wiadomo, że suka może odrzucić również psa zupełnie z nią
        niespokrewnionego – może np. dlatego, że „wie”, że z jego genami coś
        jest nie tak albo że jego geny w połączeniu z jej genami to może być
        nienajlepszy pomysł na zdrowe potomstwo? Ile tak naprawdę wiemy o
        tej „genetycznej intuicji” z badań naukowych?

        DLA MNIE PYTANIE PODSTAWOWE BRZMI TAK: CZY PRAWDOPODOBIEŃSTWO WAD
        GENETYCZNYCH W MIOCIE INBREDOWANYM U PSÓW JEST TAKIE SAMO JAK U
        POTOMSTWA LUDZKIEGO ZE ZWIĄZKU KAZIRODCZEGO (pionowego lub
        poziomego)? Fakt, kazirodztwo u ludzi zostało zabronione dawno temu
        ze względów etycznych. Ale dużo później zostało uzasadnione również
        względami medycznymi.


        Do Semi: dziękuję za wyjaśnienia w sprawie nazywania miotów. Teraz
        już wiem, dlaczego nic nie wiem:).
        Z rodowodu moje psa wynika tylko tyle, że ojciec i matka (owej
        prababki, polskiej zresztą:)) to ta sama hodowla i miot tej samej
        suki, na tę samą literę, z tym samym ojcem. W polskich warunkach nie
        jest więc jasne nawet to, czy to ten sam miot na „a”, czy inny miot -
        również na „a”- tej samej suki i tego samego psa (bo suk w tej
        hodowli jest kilka, kilkanaście może nawet, więc tych miotów jest
        dużo i to „a” może się powtarzać)… Dobrze kumam? O inbredowaniu
        prababki wiem na pewno, a dowiedziałam się o tym przypadkiem, nie z
        rodowodu.

        Mój pies ma również w rodowodzie (w pokoleniach bliższych niż
        trzecie) ciągle przewijające się hodowle ze Stanów i Holandii (czyli
        czarna magia w kwestii pokrewieństwa, w zależności od zasad w danym
        kraju…). Rozumiem, że tu już kompletnie nic sama nie wskóram na
        podstawie li tylko rodowodu i jedyne wyjście, to – po pierwsze –
        poznanie zasad obowiązujących w danym kraju – i – po drugie - udanie
        się do każdej z tych dwóch hodowli i poproszenie o rodowody
        konkretnych psów …?

        Przy okazji, co określają w polskich rodowodach te przedziwne
        kombinacje liter i cyfr, podawane pod imieniem i przydomkiem
        hodowlanym psa? Numer jakiejś rejestracji w jakimś związku
        kynologicznym jakiegoś kraju?

        Podajesz linki do ciekawych artykułów, w wolnej chwili „przeczeszę”
        wszystkie dokładnie. Dziękuję – mam przynajmniej jakiś punkt
        zaczepienia:). Na razie kończę, bo wszystko inne to byłyby już moje
        prywatne spekulacje:).
        • semi-dolce Re: Inbredowanie - pytanie do hodowców 28.04.10, 09:33
          > DLA MNIE PYTANIE PODSTAWOWE BRZMI TAK: CZY PRAWDOPODOBIEŃSTWO WAD
          > GENETYCZNYCH W MIOCIE INBREDOWANYM U PSÓW JEST TAKIE SAMO JAK U
          > POTOMSTWA LUDZKIEGO ZE ZWIĄZKU KAZIRODCZEGO (pionowego lub
          > poziomego)?

          Trudno powiedzieć. Po pierwsze choroby genetyczne psów i ludzi są inne. Po
          drugie u ludzi monitoruje sie przebieg ciąży, rozwój płodu i za wszelką cenę
          ratuje się juz narodzone, nawet bardzo chore, dziecko. U psów postępuje sie
          zupełnie inaczej, nie wiadomo ile komórek jajowych zostało zapłodnionych, ile
          płodów obumarło a smiertelność okołoporodowa jest dużo wyższa. Myślę, że nie
          można tego porównywać.

          > Wiadomo, że suka może odrzucić również psa zupełnie z nią
          > niespokrewnionego

          Zakładając, że rozmawiamy o kryciu naturalnym. Akurat krycie psem kompletnie
          niespokrewnionym rzadko kiedy jest naturalne, bo zazwyczaj nasienie psa z
          kompletnie obcych linii trzeba sobie sprowadzić z końca świata i kryje się przez
          inseminację.


          Z rodowodu moje psa wynika tylko tyle, że ojciec i matka (owej
          > prababki, polskiej zresztą:)) to ta sama hodowla i miot tej samej
          > suki, na tę samą literę, z tym samym ojcem. W polskich warunkach nie
          > jest więc jasne nawet to, czy to ten sam miot na „a”, czy inny miot

          Na 99,9% procenta jest to ten sam miot.


          > Mój pies ma również w rodowodzie (w pokoleniach bliższych niż
          > trzecie) ciągle przewijające się hodowle ze Stanów i Holandii (czyli
          > czarna magia w kwestii pokrewieństwa, w zależności od zasad w danym
          > kraju…). Rozumiem, że tu już kompletnie nic sama nie wskóram na
          > podstawie li tylko rodowodu i jedyne wyjście, to – po pierwsze –
          > poznanie zasad obowiązujących w danym kraju – i – po drugie - udani
          > e
          > się do każdej z tych dwóch hodowli i poproszenie o rodowody
          > konkretnych psów …?

          Tak, musisz poznac zasady nadawania imion w organizacjach kynologicznych, w
          których były rejestrowane mioty. O rodowody możesz spokojnie poprosic mailowo.


          > Przy okazji, co określają w polskich rodowodach te przedziwne
          > kombinacje liter i cyfr, podawane pod imieniem i przydomkiem
          > hodowlanym psa? Numer jakiejś rejestracji w jakimś związku
          > kynologicznym jakiegoś kraju?

          Dokładnie tak. Po literach rozpoznaje sie kraj i organizację. Cyfry to numer
          rodowodu danego psa (bo numer rejestracyjny to jeszcze coś innego).

          Niemniej jesli w całym rodowodzie zinbredowana jest tylko ta jedna prababka to
          ja naprawdę nie dopatrywałabym się w tym przyczyny choroby twojego psa.
        • agni_me Re: Inbredowanie - pytanie do hodowców 28.04.10, 14:38
          Moja wiedza pochodzi z popularnonaukowych książek z zakresu socjobiologii, zatem
          trudno uznać, że jest spora. Szczególnie polecam Samolubny gen Dawkinsa
          oraz wszystko, co wydane Edwarda Wilsona, w Polsce na pewno Moralność
          genu
          , ale pewnie pojawiły się też inne pozycje. Książki te nie są poświęcone
          szczególnie psowatym, ale znakomicie pokazują, że dobór naturalny obserwowany na
          poziomie populacji nie wykracza poza dobór na poziomie genów i udowadniają
          tendencję genów do maksymalizacji zdolności przetrwania i reprodukcji.

          Istnieje szereg książek dotyczących behawioru zwierząt, gdzie związki z genetyką
          też są jasno wyłuszczone. Istotne jest to, że zmiany jednej z cech, takiej jak
          charakter czy ubarwienie, mogą mieć nieoczekiwany wpływ na inne, pozornie
          niezwiązane cechy - behawioralne i fizyczne. Pojawiła się bardzo dobra książka o
          zachowaniach zwierząt w wydawnictwie SGGW, niestety nie pamiętam autora (mogę
          sprawdzić w domu), ale też polecam.

          Pytasz czy o "intuicji genów" wiemy z badań naukowych - tak. U psowatych
          częstotliwość i "jakość" wad genetycznych przy chowie wsobnym zależy od tego czy
          rozród przebiega naturalnie. Musisz pamiętać, że dzikie zwierzęta żyjące na
          danym terenie najczęściej są ze sobą spokrewnione - wynika to z teryterialności,
          nieczęsto pojawiają się osobniki zupełnie obce. W naturze dochodzi najczęściej
          do chowu "po linii". Błędy genetyczne związane ze spokrewnieniem rozwiązywane są
          w każdym pokoleniu: zwierzęta chore, z pulą genetycznych błędów ukrytych czy po
          prostu zbyt blisko spokrewnione nie są do reprodukcji dopuszczane albo ich mioty
          są zabijane. Zwróć uwagę, że w naturalnych warunkach populacja ilościowo się nie
          rozwija, zwykle utrzymuje się na stabilnym poziomie, mimo że w każdym pokoleniu
          samica rodzi po wielokroć.

          Zupełnie inaczej wygląda to w hodowli. Zwłaszcza popularne rasy rozwijają się
          gwałtownie, bez starannej selekcji. Dobrze o tym pamiętać, kupując psa. W
          normalnej pracy hodowlanej "na cechę" czasem uwypuklają się wady
          charakterystyczne dla ogółu rasy w jakimś okresie (np. nadmierna agresja
          spanieli, głuchota dogów argentyńskich, ogólny behawior bokserów, dysplazja ON).

          W przypadku twojego psa trudno obarczać winą hodowlę wsobną - takie schorzenia
          po prostu się psom zdarzają.
          • semi-dolce Re: Inbredowanie - pytanie do hodowców 28.04.10, 15:58
            A ja się nie zgodzę.

            W naturze dochodzi najczęściej
            > do chowu "po linii". Błędy genetyczne związane ze spokrewnieniem rozwiązywane s
            > ą
            > w każdym pokoleniu: zwierzęta chore, z pulą genetycznych błędów ukrytych czy po
            > prostu zbyt blisko spokrewnione nie są do reprodukcji dopuszczane albo ich miot
            > y
            > są zabijane.

            > Zupełnie inaczej wygląda to w hodowli.

            No właśnie nie zupełnie inaczej. Inbredy w bardzo bliskim pokrewieństwie
            (rodzeństwo, rodzice-dziecko) zdarzają się rzadko i tak naprawde mało kto się za
            to bierze. Zazwyczaj jesli się inbreduje to na linię - kojarzy się dwa psy,
            które gdzies w rodowodzie maja wspólnego wybitnego przodka. Chore i wadliwe
            szczenięta się zazwyczaj usypia, a jesli nie to nie są one wykorzystywane w
            hodowli. Mówie rzecz jasna o hodowli mającej służyć rasie, nie o masowej
            produkcji tej papierowej i tej nie (w tej drugiej, nie rejestrowanej nigdzie,
            dzieją się rzeczy przeróżne, rodowodów nikt przeciez nie zna a i zdrowia
            szczeniąt specjalnie nie monitoruje, byle sprzedać).

            Nie wiem o jakim okresie mówisz, ale obecnie akurat głuchota u argentynów zdarza
            się rzadko. I wydaje mi się, że nie jest to wada genetyczna związana z inbredem,
            a z brakiem pigmentu jako takim, bo głuchota (i ślepota) spowodowana brakiem
            pigmentu zdarza się u wiekszości białych ras, czy u białych szczeniąt ras
            kolorowych (tak, jak u dogów niemieckich).
            • agni_me Re: Inbredowanie - pytanie do hodowców 29.04.10, 12:38
              Inbreed, linebreed i outcross stosuje się łącznie, bo inaczej nie da się
              utrzymać rasy we względnym zdrowiu i przy zachowanych cechach. To że niewielu
              hodowców stosuje inbread dla populacji nie ma znaczenia, istotne jest, że na
              "lokalnym rynku" reproduktorów pojawiają się osobniki, które są efektem chowu
              wsobnego, mało tego - często są to zwierzęta, które dotyka syndrom popularnego
              reproduktora.

              Dobry hodowca nie powinien usypiać "wadliwych" szczeniąt, bądź ich nie rozmnażać
              - psy będące nosicielami szkodliwych genów powinny być zastępowane ich potomkami
              nie mającymi tych wad genetycznych, bo tak się "likwiduje" złe geny, nie
              zawężając puli genowej. Efekty zawężenia puli genów najlepiej widać na
              przykładzie dzikich kotów, np. gepardów.

              Chów wsobny jest najszybszą metodą pozyskiwania osobników o dużym stopniu
              homozygotyczności (czysta linia, czysta cecha). Prześledź sobie rodowody
              czempionów ON, tych nieszczęśników z tyłkami przy ziemi, zobaczysz, jak
              niewielka grupa zwierząt brała udział w utrwaleniu cechy. To sprawia, że teorię
              o rzadkości inbredu można sobie wsadzić w kwiatki i podlać.

              Głuchota dopadła dogi argentyńskie na przełomie lat 70 i 80, i była znacznie
              wyższa niż średnia dla zwierząt bez pigmentu. Było to krótko po zarejestrowaniu
              rasy, kiedy rosła jej popularność. Agresja spanieli przypadła na czasy tuż po
              szczycie popularności rasy, jakieś 20 lat temu. Pewnie wcześniej starano się
              uwypuklić jakąś cechę, może kolor albo miękkość czy długość włosa?

              Nie jestem przeciwnikiem hodowli. Uważam jedynie, że "służenie rasie" często nie
              ma nic wspólnego z dobrostanem zwierząt. Kiedy czytam coraz dłuższą listę chorób
              charakterystycznych dla psów danej rasy, a niektóre na przestrzeni mojego życia
              urosły przynajmniej dwukrotnie, to jestem tego pewna. Nie mogę patrzeć na psy,
              których cechy charakterystyczne zaczynają przypominać zwyrodnienia.

              Praca hodowcy to nie zajęcie dla amatorów po prostu, nieważne czy
              zarejestrowanych w związku czy nie. Genom to nie robi różnicy.
              • semi-dolce Re: Inbredowanie - pytanie do hodowców 29.04.10, 13:29
                Ok, powinnam była dodac "w mojej rasie" - bo ani na owczarkach, ani na
                spanielach i ich rodowodach z ostatnich 20 lat się nie znam kompletnie.

                Z popularnymi reproduktorami i ich wadami jest tak, że -w mojej rasie niestety,
                ale pewnie i w wielu innych - o tym się niestety nie mówi. Dowiedzenie sie, czy
                rep, którym chce kryc dał jakies wadliwe szczenięta, poza tymi kilkoma, które sa
                pokazywane swiatu, graniczy z cudem. Tak więc niestety każdy z nas sprawdza to
                empirycznie.
                • kratkawpaski Re: Inbredowanie - pytanie do hodowców 17.05.10, 22:35
                  Chwilę mnie tu nie było, bo czasu miałam akurat tyle, żeby zająć się
                  własnymi psami. Na "pracę naukową" już go zabrakło.

                  W każdym razie, postaram się w wolnych chwilach zgłębić tajniki
                  zagranicznych rodowodów i związków kynologicznych (tj. głównie tych
                  działających w krajach, z których pochodzą przodkowie mojego psa, czyli
                  USA, Dania, Holandia). Zobaczymy jak będzie ze związkami kynologicznymi,
                  ale już widzę, że z uzyskaniem od hodowców informacji czy dany pies był
                  inbredowany będzie niejaki problem. Hodowla amerykańska odpowiedziała na
                  moje pytanie na zasadzie "cześć, miło mi cię poznać", jedna skandynawska
                  nie odpowiedziała w ogóle, a z drugiej w końcu udało mi się wydusić, że
                  dziadek ze strony matki był inbredowany, i to niestety znowu poziomo.

                  Generalnie ta niechęć do udzielania informacji plus drugi poziomo
                  inbredowany przodek nie nastrajają mnie zbyt optymistycznie, ale jeszcze
                  popróbuję, niezależnie od tego, ile przypadków inbredowania znajdę.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka