Dodaj do ulubionych

Suczka niszczycielka

23.08.11, 23:14
Witam, mam problem z psiną, która ewidentnie chce nas i nasz dom doprowadzic do ruiny. W ostatnim czasie uwzięła się na moje buty (wcześniej zniszczyła już buty innych domowników) Potrafi z regału zdjąć książki i pogryźć, itp. Nawet nie chce mi się wymieniać, co jeszcze robi. Starałam się ją nagradzać za dzień bez demolki. Przed wyjściem dostawała kość, zabawkę (te akurat jej nie rajcują) Nie mogę pozamykać drzwi, bo mam dom mocno otwarty. I jestem już po prostu załamana. Czy tresurą nauczę psa, że w domu nie wolno nic zjadać?:) W temat trochę się wgłębiałam, próbowałam stosować się do rad, ale to naprawdę na razie nie zdało rezultatu.
Obserwuj wątek
    • wrexham Re: Suczka niszczycielka 24.08.11, 06:46
      czy suczka ma duzo ruchu?
      masz czas na to, aby przed praca wziac np. rower i troche sie przejechac, zeby ja zmeczyc (zakladam, ze pies jest zdrowy i moze biegac)?
      moze sie nudzi?
      moze to lęk separacyjny; na ten temat mozna sporo poczytac, wiec nie ma sie co tu rozpisywac;
      moze sie okazac, ze w koncu jedynym rozwiazaniem bedzie klatka w ktorej pies (wybiegany i zmeczony) bedzie zostawal na czas waszej nieobecnosci (bo rozumiem, ze jak jestescie w domu to wszystko jest ok?)
      zaden ze mnie specjalista od psow, ale wielokrotnie slyszalam, ze psy bezpieczniej i pewniej sie czuja w zacisznych miejscach (mozna klatke od gory i z 3 bokow zaslonic kocem); podstawowa sprawa - pies musi miec zapewnionona naprawde spora dawke ruchu przed zamknieciem (pewnie przynajmniej godzinny, aktywny spacer), a tak naprawde to codziennie, czy jest zamykany czy nie, musi miec mozliwosc rozladowania energii;
      buty chowaj do szafy bo szkoda ich, ale jak nie bedzie butow czy ksiazek, to obgryzie ci pewnie futryne;
      nie jestem slepym i bezkrytycznym wyznawca cesara millana, ale na national geo, codziennie o 18:00 jest program "zaklinacz psow" - moze warto popatrzec i zobaczyc, bo to, ze mala gryzie wszystko to tylko uzewnetrznienie jakiegos wiekszego problemu; nie zaszkodzi w kazdym razie poprobowac i sprawdzic co cesar ma do zaoferowania w temacie kontaktow z psami;
      dawanie psu nagrody po przyjsciu do domu mija sie z celem, bo on nie skojarzy braku demolki z pysznym ciastkiem; psy nie sa az tak dlugodystansowe i wyrafinowane w refleksjach i kojarzeniach faktow, zwlaszcza, ze dla niego taki pogryziony but czy ksiazka to zadna strata, a wiec niepogryziony tez nic nie znaczy; w zasadzie moze to wywolac odwrotny skutek, bo pies bedzie kojarzyl wasze przyjscie z otrzymywaniem smakolykow i byc moze zacznie czekac na was jeszcze bardziej niz do tej pory, jeszcze bardziej bedzie sie stresowal wasza nieobecnoscia i bardziej niszczyl, zeby wyladowac frustracje;
      macie problem, ale mam nadzieje, ze systematyczna praca i wprowadzeniem rozsadnej dyscypliny uda sie wam go rozwiazac;
      pisz jak rozwija sie sprawa, bo jestem bardzo ciekawa co pomoze;
      powodzenia;
      • marslo55 Re: Suczka niszczycielka 24.08.11, 11:31
        wrexham napisała:
        "moze sie okazac, ze w koncu jedynym rozwiazaniem bedzie klatka w ktorej pies (wybiegany i zmeczony) bedzie zostawal na czas waszej nieobecnosci (bo rozumiem, ze jak jestescie w domu to wszystko jest ok?)"
        Jeśli nic nie zadziała, to jedynym rozwiązaniem będzie nie klatka, lecz godzenie się na powrót do obgryzionego domu. Pies to nie królik, nie można go zamykać na tak długo w klatce.
        Mnie ciekawi np., w jakim wieku jest suczka, bo nic o tym nie wiemy. Jeśli jest jeszcze szczeniakiem, to może jej to przejdzie.
        Jeśli dorosła - można spróbować zabezpieczyć to i owo przy pomocy odstraszającego sprayu (ze sklepu dla zwierząt). Znaleźć coś, co może gryźć - nie przywiązuj się do myśli, że to musi być gumowa zabawka czy kość, może stare, zniszczone buty odciągną jej uwagę od nowych?


    • default Re: Suczka niszczycielka 24.08.11, 13:01
      Weź drugiego psa. Niszczenie skończy się jak ręką odjął. Wszystkie zniszczenia w domu porobiły mi psy, które miałam pojedyńczo. Odkąd mam po kilka naraz - nie zdarzyło się, aby coś zniszczyły. Nawet jako szczenięta.
      • wrexham Re: Suczka niszczycielka 24.08.11, 15:12
        to chyba nie zawsze pomaga - mialam 3 i bylo ok; przyszedl czwarty i rozrabia jak pijany zajac w kapuscie (a moze jednak krolik?) nie sa to jednak jakies wielkie zniszczenia - wyciaga koce z poslania pozostalym, i przynosi sobie szelki na swoje; mam nadzieje, ze to sie nie rozwinie bo juz wczesniej wstawac nie dam rady, zeby z nim wychodzic na dlugi spacer przed praca...
        psy pod nasza nieobecnosc nie kontempluja mieszkania i po nim nie chodza; zazwyczaj po prostu spia; klatke poleca jednak wielu behawiorystow i z nimi nalezaloby tu dyskutowac, bo ja nie stosowalam; pies powinien sie w klatce moc swobodnie poruszac; kroliki tez jej nienawidza - wola biegac po mieszkaniu, a jednak sa w klatce zamykane;
        stary but nie odciagnie uwagi od nowego jesli beda na rowni dostepne z tej prostej przyczyny, ze pies nie odrozni starego od nowego; najwyzej zniszczy oba;
        • phantomka Re: Suczka niszczycielka 25.08.11, 22:53
          Psina ma 1,5 roku, ewidentnie czas szczenięcych głupot ma za sobą, bo mocno się wyciszyła od pewnego czasu. Ma możliwość wybiegania, mąż stara się ją wymęczyć zabawą.
          Na pewno nie zamknę jej w klatce, nie wyobrażam sobie tego w przypadku psa - zresztą czytałam o tym (ostatecznym) sposobie, ale wydaje mi się przerażający trochę.
          Suczka przy nas jest bardzo karna. Niezwykle posłuszna, grzeczna, anioł wprost:) Szkoda, że z niej diabeł wychodzi pod naszą nieobecność.
          Jutro zamawiam zabawkę polecaną na forum (z której wylatują przysmaki) Na dzień dzisiejszy obstawiamy wszystkie newralgiczne miejsca, w planie jest zamknięcie przedpokoju bramką dla dzieci:) Drugi pies na dzień dzisiejszy nie wchodzi w grę, chociaż myślimy o tym od jakiegoś czasu (ale na razie muszę tego ogarnąć, hehe)
          Metoda ze starym butem, tak jak pisze Wrexham, jest ponoć ryzykowna, bo pies pomyśli, że ma przyzwolenie na wszelkie buty domowników.
          Spray odstraszający stosowałam, jak była szczeniakiem, kompletnie na nią nie działał. Nie wiem, czy one mają różne stężenia?
          Najgorsze, że ona wie, że źle robi, bo po otwarciu drzwi, przemienia się w pełzającego psa, czyli kuma.
          • wrexham Re: Suczka niszczycielka 26.08.11, 08:06
            przyznam sie szczerze, ze dla mnie klatka to tez rozwiazanie na doslownie 2-3 godziny, ale przedstawilam ci teorie jakie slyszalam - watpie, zebym sie sama zdecydowala na cos takiego;
            moze w skrajnych przypadkach kedy psy robia sobie krzywde gryzac futryne i zdzierajac pauzry do krwii klatka jest niezbedna;
            jesli jest mozliwosc postawienia bramki i zamkniecia suczki w przedpokoju to dobrze; bedzie malo miejsca, ale zawsze troche wiecej przeciez; naprawde nie wiem jak funkcjonuje psi mozg - moze mu to nie sprawia zadnej roznicy czy lezy w kennelu czy w zamknietym przedpokoju, ale z pewnoscia dla nas opiekunow, roznica jest znaczna, a to tez bardzo wazne;
            sprobujcie (choc na pewno to bedzie trudne) nie rozbic wiekszej sprawy z waszego wychodzenia z domu; po prostu wychodzicie i juz; zadnego glaskania na do widzenia, zadnych prosb zeby pies byl grzeczny; po porstu powniewaz jestescie szefami to wychodzicie kiedy chcecie, a pies zostaje w domu; bez wiekszych emocji z waszej strony; wtedy moze i pies uzna, ze to zwykla sprawa i nie bedzie robil demolki z tesknoty za wami; jak przychodzicie - i to jest jeszcze trudniejsze, bo rozumiem, ze widzac psa po calym dniu sami bardzo sie cieszycie ze spotkania, tez go przez chwile ignorujcie; dopoki nie polozy sie na poslaniu, albo nie odejdzie spokojnie, zeby sobie usiasc; trzeba wypracowac taki rytual, zeby pies go sobie przyswoil;
            wyprobowalam to z moimi psami; nie musze juz teraz krzyczec na nie, zeby przestaly szczekac; ale ja mam latwiej - ide po powrocie do ogrodu, a "stado" leci ze mna rozpraszajac sie na wachaniu wszystkiego; wtedy te emocje zwiazane z powrotem jakos sie rozmywaja - moje tez; kiedy jeszcze mialam tylko jednego psa to siadalam z nim na kanapce i przytulalam bez konca, ale jego ekscytacja sie czasem bardzo poglebiala; teraz nie moge przytulac czterech na raz i latwiej jest je zignorowac niz walczyc z ich "nadskakiwaniem";
            poogladaj tego zaklinacza psow na nat geo; na pewno nie zaszkodzi; w ogole im wiecej ma sie informacji tym latwiwj znalezc cos dla siebie; ksiazki nie polecam bo jest napisana pod amerykanskiego czytelnika z masa pier...dol, ktore sa slaba beletrystyka; moze latwiej sie przez to czyta, ale dla kogos kto szuka konkretow moze byc denerwujace;

            co to tej swiadomosci, ze pies wie, ze zrobil zle bo jego zachowanie swiadczy o poczuciu winy; obstawialabym raczej, ze wchodzac do domu macie nastawienie, ze i tym razem cos sie zlego stalo; wchodzicie i z miejsca, chcac nie chcac sprawdzacie jakie sa tym razem zniszczenia; nie lubicie odnajdywac zniszczonych przedmiotow, wiec choc moze sie jawnie nie denerwujecie, pies wyczuwa wasz niepokoj; nie wie co sie dzieje, ale wasza energia nie jest pozytywna wiec na wszelki wypadek pokazuje swoja uleglosc, zeby was uspokoic;
            • wrexham Re: Suczka niszczycielka 26.08.11, 08:16
              jeszcze dodam - zabawa pileczka w domu nie rozladuje fizycznej energii; czesto tylko nakreci niepotrzebnie psa emocjonalnie; psy czesto fiksuja sie na zabawkach; naprawde, nie ma to jak wyczerpujacy spacer; duzo bym dala, zeby miec mozliwosc spaceru przed praca; ale wtedy musialabym wstawac o 3:30; rzadko kiedy jest wtedy juz widno, nie wspominajac, ze to naprawde dosc wczesnie...
              • fedorczyk4 Re: Suczka niszczycielka 26.08.11, 08:51
                Piszesz, ze suka ma 1.5 roku więc nie jest już szczeniakiem. Nie napisałaś jakiej jest rasy i wielkości. Ponoć im większe tym później dorastają intelektualnie i psychicznie;-)Moja suka kiedy była w tym wieku była jeszcze na etapie demolki i szczenięctwa zupełnego! Jest olbrzymim kundlem. Ponoć takie np. boksery osiagaja "dorosłość" jako 2 latki etc... Moja też była niszczycielem przeraźliwym, zeżarła nam wszystkie nogi meblowe. Do tego stopnia, że stół musieliśmy wymienić bo była obawa, że pozostawione przez nią w stanie zapłek nogi, załamią sie pod blatem. A "dobranie" do niej psiego towarzysza nie wchodziło w rachubę. Musieliśmy na czas nieobecności rodziny zamykać ją w jednym z pomieszczeń w którym już nic do zniszczenia nie było. A potem po prostu pewnego dnia jej przeszło.
                • kanga_roo Re: Suczka niszczycielka 26.08.11, 14:33
                  nasz sznaucer był zamykany w przedpokoju - pomiędzy przedpokojem a pokojem dziennym zamontowaliśmy uchwyty w ścianie i wychodząc, wstawialiśmy tam metalową kratkę (którą, de facto, spokojnie mógł przeskoczyć, ale jakoś nie przeskakiwał). niszczył to, co mógł - swoje posłanie, próg od sypialni, framugę. ale było tego niewiele. wyrósł z tego - kiedy miał dwa lata, zrobiłam remont, więc wiem, że od tamtego czasu nie było zniszczeń.
                  • phantomka Re: Suczka niszczycielka 26.08.11, 21:25
                    Moja to również sznaucerka miniatura.
                    Postaram się zebrać wszystkie rady i coś z tego sklecić:)
                    Dzięki!
                    • wrexham Re: Suczka niszczycielka 29.08.11, 09:00
                      och, ja tez mam miniaturowa sznupkę :)
                      jak byla mala prawie odgryzla noge od kawowego stolika :)
                      ale wyrosla z tego;
                      przy jednym psiesku mozna zostawiac jakies prasowane kosci, suszone uszy itp; przy wiekszej ilosci moze byc konflikt wiec nie moge tego stosowac;
                      uwazajcie, zeby sie wam bestia nie zafiksowala (jak nasza) na pileczce; dzis ma 10 lat i ciagle bzika na tym punkcie z tym, ze to juz jakas mania, nie ma nic wspolnego z normalna zabawa...
                      pozdrawiam
                      wrex.
                      • pomarola Re: Wrexham - pytanie 30.08.11, 10:30
                        > uwazajcie, zeby sie wam bestia nie zafiksowala (jak nasza) na pileczce; dzis ma
                        > 10 lat i ciagle bzika na tym punkcie z tym, ze to juz jakas mania, nie ma nic
                        > wspolnego z normalna zabawa...

                        Co rozumiesz przez "zafiksowanie" ? Mam suczkę, która szaleje na punkcie gumowych zabawek, piłeczek, ale także wszelkich "figurek", ma ich dziesiątki. Mąż ciągle kupuje jej nowe, bo strasznie go bawi jej szaleńcza radość z powodu każdej nowej zabawki. Faktycznie cieszy się jak dziecko, potem przez kilka dni chodzi z tą nową zabawką w pysku cały czas, ciągle prosi, żeby jej rzucać, w końcu zasypia z tą zabawką w zębach. Każde hasło do wyjścia na spacer, to dla niej przede wszystkim sygnał do szukania jakiejkolwiek zabawki - nie wyjdzie, jak czegoś nie wyniesie. Kiedy wychodzę z nią na krótki spacer "higieniczny" (np. ostatni spacer przed snem - tylko na siku) to muszę jej chować przedtem zabawki, bo jeśli złapie jakąś i z nią wyjdzie, to już siku nie zrobi, tylko biega wkoło mnie z zabawką, czekając na rzucanie. Kiedy wracam z pracy - zanim podbiegnie do mnie, najpierw leci szukać zabawki, dopiero z nią w pysku podbiega się witać... Kiedy coś wpadnie np. pod fotel, to marudzi, skomle, wyje - dopóki zabawki nie wyjmiemy (wtedy nieważne, że ma dostępne inne - chce tej akurat spod fotela).
                        Czy coś takiego miałaś na myśli ? Czy to należy jakoś zwalczać/ograniczać ?
                        • wrexham Re: Wrexham - pytanie 30.08.11, 11:01
                          wg mnie (ale nie jestem ekspertem) z tego opisu to juz zafiksowanie; nie mam pojecia kiedy nalezy to zwalczac, ale jesli juz staje sie uciazliwe to chyba wlasnie jest ten moment;
                          moja sznupka do utraty przytomnosci bedzie biegac za pilka; dotyczy to rowniez szyszek; przynosi i szczeka az zachrypnie, albo potrafi kwadrans stac bez ruchu wpatrujac sie w nia i czekac zeby jej rzucic; to juz nie jest normalne;
                          wg pewnej grupy ludzi, ktora zajmuje sie psim wychowaniem i zachowaniem, zabawki powinny byc schowane, a zabawa nimi miec miejsce na warunkach opiekuna, czyli to wy je wyjmujecie z szafy, bawicie sie z psem, a potem je z powrotem chowacie; oczywiscie to jest kwestia indywidualna i do tego wymaga duzej dyscypliny przede wszystkim od nas - opiekunow;
                          inny z moich psow uwielbia sie bawic zoledziami i szyszkami, ale sam sobie je podrzuca i potem za nimi biega; widac, ze sprawia mu to frajde, jest mlodziutki, pewnie z tego wyrosnie; nie potrzebna mu nasza pomoc; nie widze tu potrzeby ingerencji; ale wszystkie zabawki sa pochowane; prawde mowiac rzadko je wyjmujemy bo sznaucerka nie umie sie dzielic i sa tylko awantury i nerwy;
                          sznurkowe gryzaki (duzy i maly) sa wyciagane kiedy jedziemy do pracy, zeby ta sunia od zoledzi oszczedzila inne rzeczy;
                          • pomarola Re: Wrexham - pytanie 31.08.11, 08:58
                            Dzięki - tak mi się wydawało, że to, co ona wyprawia, trochę przekracza normalną zabawę, chociaż nie wiedziałam, że można to nazwać "zafiksowaniem" :) Moja też tak robi jak Twoja - przynosi mi piłkę czy miśka pod nogi i zamiera nad nim nieruchomo, w oczekiwaniu na rzut. Może tak czekać wiele minut ! Nieraz to już mnie bark boli od rzucania i ją ignoruję ale ona nigdy nie ma dość !
                            Akcję chowania zabawek robimy co jakiś czas, ale za mało konsekwentnie. Staram się też zajmować ją innymi rozrywkami - pozostałe moje psy uwielbiają codzienne spacery do lasu, ona niby też, ale ze spaceru pędzi jak szalona do ogrodu i oczywiście natychmiast łapie zabawkę i przybiega, prosząc o rzucanie. Czasem chce iść do lasu z zabawką i kiedy jej zabieram i wrzucam z powrotem do ogrodu, to się wraca i muszę ją niemal ciągnąć na smyczy żeby poszła z resztą psów na normalny spacer... Może schować jej wszystkie te zabawki na długo, np. na miesiąc ?
                            • wrexham Re: Wrexham - pytanie 31.08.11, 10:41
                              tak mi sie wydaje, ze chowanie zabawek na jakis czas, czy krotszy czy dluzszy, to nie jest metoda;
                              jak je wyciagniesz nawet po pol roku i rozrzucisz na podlodze to efekt bedzie ten sam;
                              zabawki powinny byc schowane zawsze i wyjmowane wylacznie na czas zabawy; tylko, ze to jak pisalam wymaga dyscypliny i nie mam tu na mysli wylacznie obowiazku sprzatania ich po zabawie; chodzi o to, ze nie zawsze mamy chec/czas bawic sie z psem; kiedy zabawki leza dostepne na podlodze, to pies decyduje o tym kiedy bedziemy sie bawic i przynosi je nam pod nogi; wtedy zbieramy sie w sobie i gnani wyrzutami sumienia, ze zaniedbujemy naszego zwierza zaczynamy rzuty pilka czy przeciaganie sznurka; zazwyczaj to jest takie na pol gwizdka, bo akurat czytalismy cos w necie, czy robilismy cokolwiek innego; pobawimy sie chwile bez potrzebnego zaangazowania i wracamy do naszej przerwanej w polowie czynnosci; albo w ogrodzie lecac z micha salatki do grilla po drodze rzucimy szyszke;
                              to nie jest zabawa; nie poswiecamy psu 100% naszej uwagi; zbywamy go niejako; pies szybko sie uczy, ze jesli nie zacznie wymagac od nas jakiejkolwiek aktywnosci to tej aktywnosci nie bedzie wiec dopomina sie tak czesto jak tylko moze; stan alarmowy to wlasnie takie "zafiksowanie" kiedy pies jest praktycznie caly czas w gotowosci; prawdopodobnie nie wszystkie psy maja do niej tendencje; u mnie tylko jeden - najbardzioej rozpieszczony, najpierwszy, wychowany od szczeniaka sznaucer;
                              mysle, ze najbardzie narazone na fiksacje sa psy, ktorym poswieca sie zbyt duzo czasu w nieodpowiedni sposob; pies czasem musi przejsc w stan "off", a nie ciagle trwac w "stand by";
                              termin zafiskowanie zobaczylam w ksiazce cesara millana i podpasowal mi bo oddaje istote problemu; to jest autentyczna fiksacja;
                              wiec podsumowujac - bierzemy (np. po dlugim spacerze) zabawke i bawimy sie z psem pol godziny, a potem zabawka laduje w szafie; ale kiedy bawimy sie to sie bawimy i to jest nasze glowne zajecie; pies to wyczuje; wyczuje rowniez kiedy czas zabawy minie i pojdzie odpoczywac; miejmy nadzieje szczesliwy;
    • asfo Re: Suczka niszczycielka 31.08.11, 12:36
      Ona jest młoda?

      Szczęnięta bardzo często mają tendencję do obgryzania rożnych rzeczy. Po osiągnięciu dojrzałości problem z reguły znika lub ulega znacznej redukcji.

      Buty należy chować, a suce ograniczać przestrzeń życiową kiedy nie ma Was w domu, zostawiając do dyspozycji jakieś rzeczy, które może żuć bezpiecznie - np. duże kości. No i niestety młody pies sam w domu przez większość dnia to nie jest dobry pomysł.
      • phantomka Re: Suczka niszczycielka 04.09.11, 17:18
        Zmian brak, pies przechodzi sam siebie, ostatnio wyciągnęła na środek dywanu drewno, które służy jako rozpałka do kominka:( Na razie mam plan zamykać ją w garażu z całym osprzętem, bo już koncepcji innych brak.
        Wzięłam psa właśnie wtedy, kiedy byłam w domu, po to, żeby ją powoli przyzwyczajać do nieobecności. Wszystko robiłam wg zaleceniem mundrzejszych ode mnie, ale zaczynam wierzyć w teorię przytoczoną w tym wątku o tym, że ona czuje się przewodnikiem stada: jest bardzo zazdrosna o uwagę np. kiedy trzymam na rękach obce dziecko. Mam też wrażenie, że ona nas liczy i jest spokojna tylko wtedy, kiedy wszyscy jesteśmy w domu.
        • blue.berry Re: Suczka niszczycielka 04.09.11, 19:50
          jeśli niszczenie jest spowodowane lękiem separacyjnym to nie ma co liczyć na to że minie lub problem rozwiąże zostawianie kości lub konga. tutaj pomóc może "odczulanie" przeprowadzone lub wg porad dobrego szkoleniowca lub też praca z klatka, która wbrew histerii jaka panuje na tym forum na słowo "klatka" przynosi świetne efekty właśnie w pracy z psami z lekiem separacyjnym.
        • asfo Re: Suczka niszczycielka 05.09.11, 09:43
          Zwróć się może do kogoś, kto zajmuje się szkoleniem psów i do behawiorysty. Miałam psy, które zjadały kapcie, obgryzały nogi stołowe i wywlekały śmieci z kubła, ale to zawsze im mijało jak dorosły, bez żadnych specjalnych zabiegów.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka