jamajka10 06.06.04, 01:50 Co to jest ropomacicze u suk,jak się objawia.Czy suce,ktora nie rodziła grozi bardziej,mniej,czy bez znaczenia? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
umfana Re: Ropomacicze 06.06.04, 04:21 Grozi sucze ktora nie jest wysterylizowana i bierze srodki antykoncepcyjne, oraz takiej ktora nie rodzila. Czekamy na opinie Pana Weterynarza. Jest takze sporo watkow na ten temat- poszukaj! Odpowiedz Link Zgłoś
zw38 Re: Ropomacicze 06.06.04, 12:06 Do odpowiedzi umfana mozna dodac, że objawy ropomacicza to zazwyczaj zwiekszone pragnienie i zwiekszone wydalanie moczu, apatia,brak apetytu, zaburzenia trawienne (biegunka, wymioty,przyspieszony oddech (zzianie), ropny wyciek ze sromu. Ale tak czy inaczej diagnoza musi byc potwierdzona przez badanie weta, połaczone z analiza krwi (chyba, że badanie wykaże jednoznacznie diagnozę). Jedynym ratunkiem jest natychmiastowy zabieg usuniecia macicy i jajników. Choroba jest niezwykle groźna i bez leczenia bardzo szybko postępuje. Stąd też obecnie uważa sie się, że suka, która nie jest przeznaczona do rozmnażania powinna byc wysterylizowana. Srodki hormonalne stosowane w celu antykoncepcji znacznie potegują możliwośc wystapienia ropomacicza. Mam nadzieję, ze pytanie jamajki10 było bardziej teoretyczne, bo w przeciwnym przypadku konieczna jest natychmiastowa wizyta u weta. Odpowiedz Link Zgłoś
adam.pietron Re: Ropomacicze 06.06.04, 21:21 Ropomacicze jest chorobą niewysterylizowanych suk - nie ma znaczenia rodzących czy nie i jest wynikiem oportunistycznego zakażenia ( bakteriami które naturalnie żyją w macicy) któe jest możliwe w przebiegu zaburzeń w błonie sluzowych macicy pod wpływem zaburzeń hormonalnych zazwyczaj związanych z nadprodukcją estrogenów. Objawia się zazwyczaj ropnymi ( od barwu kawy z mlekiem do barwu brunatnoczerwonej)upławami z dróg rodnych - choć nie jest to reguła gdyż ropomacicze może wsytepowac przy zamknietej szujce macicy wtedy cały więk zapalny gromadzi się wewnatrz i nie pojawiają się upławy. Ropomacicze doprowadza do zatrucia organizmu , zazwyczaj objawiającego się ogólnym osłabieniem, wzmożonym pragnieniem i oddawaniem moczu , pojawiają się objawy wymiotne. Często w wyniku intksykacji może dochodzić do uszkodzenia watroby i nerek. jak dotychczas leczeniem z wybory jest usunięcie chorego narzadu - czyli sterylizacja - choć ostatnio pojawiają się leki które można stosować do leczenia zachowawczego tego stanu - nie są jeszcze zarejestrowane w Polsce. Choć z mojego punktu widzenia najlepszym rozwiązaniem tego stanu jest jednak zabieg operacyjny - żadem lek nie zabezpieczy suki na przyszłość przed tego typu problemami. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
jamajka10 Re: Ropomacicze 06.06.04, 23:00 -pytanie było zdecydowanie teoretyczne.Moja suczka zmarła jakiś czas temu-po prostu ze starości,była bardzo wiekowa.Nie chcieliśmy by miała szczeniaki,mimo przestróg różnych mądrych doradców-"suka musi rodzić,inaczej zachoruje". Nikt, nigdy ,żaden wet nie wspominał o sterylizacji, o ropomaciczu czytam też dopiero tutaj. Dlatego spytałam.Dziękuję wszystkim za informacje.Bardzo brakuje mi mojego psa, nie mam odwagi wziąć innego,bo kochałam ją jak człowieka...pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
zw38 Re: Ropomacicze 07.06.04, 15:18 Cóz, wspólczuje Ci bardzo, ale zawsze przestrzegam przed radami "madrych doradcow" - wiele mitów o zwierzetach jeszcze niestety funkcjonuje. A wielu wet na ogól jak sunia jest zdrowa to nie proponuje sterylizacji, z przyczyn, o których wole sie nie wypowiadac, choc moge sie domyslac. Ja tez straciłem pare lat temu suczke, którą wet szpikowal hormonami antykoncepcyjnymi (miałem równiez psa) zamiast zaproponowac sterylizację. Przypuszczam, ze to było przyczyna powstania cukrzycy a w nastepstwie slepoty. Niestety nie było wtedy internetu, a ja byłem niedouczony. Wielu z nas forumowiczow, wie jak to jest gdy traci sie ukochanego psa i jak długo pozostaje on w naszej pamieci, ale tez, zarowno ja jak i wielu innych z praktyki wie, że jedynym na to lekarstwem (choc oczywiscie nie do konca) jest przygarniecie nowego przyjaciela. C/est la vie :( Odpowiedz Link Zgłoś
mwirek Pilnowanie suni zamiast kastracji 09.06.04, 00:57 Uważam że najlepszą metodą jest pilnowanie suni w okresie cieczki. Wiem że to trudna sprawa. Mnie raz nie udało się upilnować. Jest to bardzo kochany kundelek. Komu oddać pieski. Wydawało się że najprostszą metodą będzie wizyta u weterynarza. Trzy zastrzyki podane co drugi dzień. I okazało się że byśmy sunię stracili. Oserwuję totalny brak informacji ze strony weterynarzy. Nie poinformował wcześniej czym takie zastrzyki grożą, jakie mogą być objawy. Sunia po każdym zastrzyku piła coraz więcej wody. Po ostatnim kontrolowałem. Przy wadze pieska ok. 15kg (prawidłowa przy jej wielkości to ciężar rzędu 10kg) wypijała 4,5 litra wody na dobę. Poprostu zalewała się wodą. Wystąpiły objawy braku potasu (lekarz również o tym nie poinformował). Sam podałem Kalipoz. Trwało to ok. 5 dni. Zdążyłem już zrobić jej USG, zamierzałem robić badanie krwi, ale negatywny obiaw na szczęście ustąpił. Gdybym wcześniej wiedział że taki będzie rezultat tych zastrzyków, nie zdecydował bym się na nie. Do dziś nie wiem czy to zawsze tak jest, czy lekarz źle obliczył dawkę zastrzyków. Obecnie sunia ma ponad (przybłęda) 8 lat. Właśnie jest po cieczce. Twierdzę że można upilnować. Trzeba jednak zdawać sobie sprawę z tego jak jest to istotne. Sunia jest bardzo wraźliwa na leki (miałem również inne przypadki) i nie wiem jak by się mogła skończyć w jej wypadku kastracja. Uważam że lepiej nie ryzykować. Natura dała naszym pupilom to co dała. Trzeba uważnie pieska obserwować i reagować w razie konieczności. Jak najmniej chemii. Za to jedzenie naturalne - gotowane mięsko z ryżem, bądź kaszą, trochę witamin. Odpowiedz Link Zgłoś
tola201 Re: Pilnowanie suni zamiast kastracji 09.06.04, 08:22 Ja tak naprawde to juz sama nie wiem co tak naprawde nalezy robic??? Kastrowac czy nie? Otoz moja sunia ktora ma rok miala majac 5 m-cy skret jelita, musiala byc poddana natychmiastowej operacji. Po wyjieciu szfow zaczela robiec rana, okazalo sie ze nici /wewnetrzne/ sie nie rozpuscily. Wiec znowu narkoza i wyjmowanie szfow.Nie bede opisywala jak bardzo moja sunia sie wycierpiala. Czy po takich przejsciach mam narazac ja na nastepne cierpienia, zwiazane z kastracja? Z drugiej strony przed 10-cioma laty musialam uspic moja sunie /mial 12 lat/ bo zachorowala na raka macicy/ bardzo sie meczyla, miala przerzuty. Nie mielismy wyjscia. Wiec co powinnam zrobic? Kastrowac czy nie? Jedno i drugie jest ryzykowne. Odpowiedz Link Zgłoś
pierozek_monika Re: Pilnowanie suni zamiast kastracji 09.06.04, 08:43 Na razie daj spobie spokój z kastrowaniem suni, skoro tyle przeszła. Poczekaj, niech sunia odpocznie. Ja jestem w 100% za kastracją suni (w zeszłym tygodniu zmarła po operacji usuwania wypełnionej ropą macicy i czyszczenia otrzewnej sunia mojego kolegi). Moje obie kotki są wykastrowane (czy wysterylizowane - tak czy owak nie mają jajników i macicy), przy czy jednej usunięto narządy w wyniku ropomacicza. Powiem, że kotka miała wielkie szczęście, że żyje. Odpowiedz Link Zgłoś