76fiona
18.03.15, 11:16
Mam kota, dachowiec, znajda, powypadkowy, z kłopotami zdrowotnymi, niewidzący na jedno oko po urazie głowy itp.
Jest to taki kocur, który nie lubi jak się go głaszcze, nie znosi jakichkolwiek zabiegów związanych z pielęgnacją o czesaniu nawet nie wspomnę. Z ogromnym trudem i po walkach udaje mi się obcinać mu pazury.
Niestety co jakiś czas trzeba go strzyc, ponieważ sierść ma długą a ponieważ nie pozwala na czesanie a sam nie jest w stanie zadbać o stan swojej sierści, ronią mu się kołtuny.
W momencie prób strzyżenia robi się agresywny, drapie i gryzie.
Rok temu po raz pierwszy postanowiłam go ostrzyc, w gabinecie weterynaryjnym. Dostał jakiegoś głupiego jasia po którym spał jak dziecko. Został ogolony i wszystko było ok...przez jakieś 2 tygodnie. Niestety po dwóch tygodniach kot zaczął czuć się coraz gorzej, tracił siły, chudł...okazało się że ma niewydolność nerek i wątroby. Podejrzanym była właśnie narkoza zastosowana podczas golenia.
Cudem (!!!) udało się nam go uratować, poświęciliśmy na to masę czasu, kasy i mimo że sami traciliśmy nadzieję, udało się.
Teraz po roku od tamtego zdarzenia zaczęłam szukać kogoś kto ogoliłby mi go bez usypiania. Znalazłam taką osobę Dwa dni wcześniej goliła kotkę mojej siostry - mocno agresywną. Poradziła sobie bez problemu (bez usypiania)
Wczoraj wieczorem pojechałam do niej z moim kotem. Opowiedziałam jego historię, poprosiłam aby w przypadku problemów z goleniem bez narkozy nie walczyła z nim na siłę tylko zrezygnowała.
Zabieg trwał 40 minut. Kot ogolony, czyściutki. podobno był grzeczny jak aniołek.
Niestety kot od wczoraj wymiotuje.
Załamałam się bo obawiam się że pani zastosowała jednak coś co miało go uspokoić a co znów mogło mu zaszkodzić.
Po tych 40 minutach strzyżenia kot był przytomny ale zachowywał się dziwnie - chował się po kątach i był taki jakiś nieswój, jakby śnięty.
Co mogła zastosować pani strzygąca go aby go wyciszyć? Zapiera się że nic ale znam moje zwierzę i widze że coś jest nie tak.