Dodaj do ulubionych

kot kastrat

26.04.05, 11:40
dzien dobry wszystkim.
prosze o odp czy jest mozliwe aby kot wykastrowany w grudniu ub. roku w wieku
ok. 8-9 m-cy nadal znaczyl teren (bezzapachowo), mial "amory" i robil maslane
oczy na widok kotki sasiadow ? kot prawie caly dzien przebywa na wolnosci,
ale zamiast w swoim ogrodzie urzeduje w ogrodku sasiadow wyraznie adorujac
ich kotke. czy taki stan to wiosna, czy juz mu tak zostanie ?
pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • annskr Re: kot kastrat 26.04.05, 12:10
      Niech mu tak zasta ie, to bardzo miłe. Mój kocur-kastrat tez ma ulubiona kotke,
      za która chodzi i ślicznie pomiaukuje przekrzywiając główkę :)))
      • byzia Re: kot kastrat 26.04.05, 14:23
        Moze i mile ale tez niebezpieczne, bo jest narazony na ataki innych okolicznych
        adoratorow kotki. Chyba wczoraj taka akcja miala miejsce, bo jak wrocilam do
        domu to kot siedzial skulony na tarasie, a potem schowal sie w najciemnejszym
        kacie domu i nie reagowal na zadne prosby opuszczenia kryjowki. Wlasciwie nawet
        wyraznie unikal kontaktu ze mna, syczeniem dajac do zrozumienia zebym dala mu
        swiety spokoj. Udalo mi sie go w koncu obejrzec i zobaczylam skaleczenie w
        okolicy czola (ale nie byla to rana tylko cos jakby wyszarpany kawaleczek
        futra) i zlamany paznokiec w tylnej lapce. Kot dawal sie glaskac, mruczac przy
        tym, ale w dalszym ciagu nie chcial podejsc do mnie, nie reagowal tez na
        zaproszenie do zabawy. Taki stan trwa do dzisiaj. Kocurek nie pokazal sie
        podczas porannej krzataniny, nie mowiac o tym ze wcale nie wykazal
        zainteresowania wyjsciem na dwor. Jestem zaniepokojona czy to tylko stres czy
        moze jakies wewnetrzne uszkodzenia. W kazdym razie cos je i pije, ale jedzenie
        ma donoszone w miejsce ukrycia. Nie bardzo chce go stresowac wozeniem do
        lekarza (strasznie tego nie lubi), ale jestem jego stanem powaznie
        zaniepokojona. Czy mieliscie kiedys taki przypadek z kotem ?
        A wracajac do kastracji, czy jest mozliwe zeby zabieg byl zle zrobiony ?
        • avasawaszkiewicz Re: kot kastrat 26.04.05, 20:51
          Zacznę od kastracji. Jedyną rzeczą, którą można tu źle uczynić to nieprawidłowo
          podwiązać nasieniowód z naczyniami, czego efektem jest intensywne krwawienie z
          moszny (niedługo po operacji). Z tego co wiem, taka sytuacja nie zdarzyła się w
          Twoim przypadku (napewno być o tym wspomniała). Jest to jedyna rzecz, którą
          można nieprawidłowo wykonać wyłączając oczywiście kwestię znieczulenia. Jednak
          możliwe jest jesczez przeoczenie faktu (choć nie wiem jak to możliwe ale
          róznych rzeczy się już na forum naczytałam), że kot ma jedynie jedno jądro w
          mosznie drugie nie przedostało się w wieku młodieńczym do worka mosznowego i
          pozostało w jamie brzusznej --> tzw wnęter. Ale zapewne to zauważyłby każdy
          lekarz, juz na 100% chirurg i zapewne również Ty - tak więc nie wierzę.
          Takie przetrwałe jądro w jamie brzusznej funkcjonuje jak parwidłowe stąd
          możliwe by były u Twojego kociaka męskie instynkty.
          Ale podobnie dzieje się również u wielu kastratów poddawanych tej operacji dośc
          późno - chodzi mi tu o koty, które miały juz szansę poczucia smaku zycia :).
          Wówczas mają one pewne odruchy zakodowane w głowie : jak chociażby znaczenie
          terenu.
          Stąd na Twoim miejscu nie przejmowałabym się tym bo i tak nic z tym nie zrobisz.
          Co do sytuacji Twojego kota.
          1. Nie podstawiaj mu, przynajmniej rano, jedzenia. Musisz skłonić go do
          opuszczenia kryjówki. Musisz skontrolować jego wygląd, chód, ogólny stan. Czy
          napewno wszystko w porządku. Czy to tylko strach czy coś poważniejszego. Jeśli
          kot nie wyjdzie do jedzenia postaraj się skutecznie z kryjówki go wywabić.
          Nie koniecznie inny kto musiał mu coś zrobić. Mógł sam przed kotem uciekając z
          czegoś spaść, na coś wpaść lub nawet jeśli to możliwe może potrącił go samochód?
          Kontrola jest konieczna. Jeśli kot już drugi dzień się chowa istnieje duże
          prawdopodobieństwo, że coś go boli. Im szybciej zareagujesz tym lepiej. Nie
          koniecznie ranka na głowie jest tu problemem. Podotykaj go i dokłądnie sprawdź.
          Czekam na relacje - ava
          • g.i.jane Re: kot kastrat 26.04.05, 21:50
            Kot jest zwierzęciem terytorialnym i, moim zdaniem, chodzi do sąsiadów, bo
            próbuje przejąc teren ich posesji. Kotka generalnie stoi niżej w kociej
            hierarchii więc ma duże szanse na sukces. Ale może jednak okazała się
            silniejsza od niego albo inny kocur z okolicy też ma chrapkę na ten teren i dał
            Twojemu w skórę. Niestety kot wychodzący zawsze jest narażony na różne
            niebezpieczeństwa. Jeśli dalej będzie się chowac to chyba trzeba będzie go
            wywabic i zawieźc do weta żeby sprawdzic czy nie ma poważnych obrażeń albo
            chociaż samemu go dokładnie obejrzec.
          • byzia Re: kot kastrat 27.04.05, 07:50
            B. dziekuje za odp. To chyba jednak ogromny stres spowodowal, ze kocie szukalo
            ukrycia. Wczoraj wieczorem, wprawdzie zachowujac duza ostroznosc, ale poruszal
            sie po domu, jadl, pil i zalatwial swoje potrzeby do kuwety. Noc spedzil w
            swoim ulubionym fotelu bujanym przy kominku. Nadal zachowuje dystans do
            wychodzenia na dwor. Troche sie uspokoilam ale jego zachowanie bylo przedziwne.
            Fakt, ze jest to wyjatkowo wrazliwa kocia osobowosc, ale jednoczesnie ma
            wszelkie cechy kota-przywodcy. Mam nadzieje, ze przezyta przygoda troche go
            powstrzyma przed ciaglymi wedrowkami do sasiadow. Pozdrawiam wszystkich

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka