olcia1
22.12.05, 09:01
Prosze o pomoc.
Mamy 2.5 rocznego sznaucera (rasowy z dobrej hodowli, ale zoladkowiec i o tym
wiemy), dbamy o niego, karmimy dobra karma, szczepimy na wszystko co trzeba,
latamy do weterynarza jak tylko jest chory. Pies co jakis czas (co 3-4
miesiace plus co roku w zimie) zapada na blizej niezidentyfikowana
przypadlosc, ktorej objawami sa wymioty i biegunka. Diagnoza jest
zazwyczaj 'cos pewnie polizal', leczenie zawsze polega na pakowaniu sterty
antybiotykow w zastrzykach plus cos tam na wzmocnienie, i glodowka. W zeszlym
roku pies sie uczulil (podejrzewam te zastrzyki) - od dwoch szczepien na
nosowke+parwo+... puchnie na pysku i dostaje pokrzywki na calym ciele. Co
roku w grudniu szczepimy na wscieklizne i zazwyczaj w grudniu jest kolejna
jazda z wymiotami i biegunka ale juz sama nie wiem czy ma to zwiazek ze
szczepieniem na wscieklizne czy to przypadek. Juz nie wiem co robic - Maks
mial w ta niedziele szczepienie na wscieklizne i od poniedzialku znowu
wymioty i biegunka. Do weterynarza nie poszlismy, bo znowu by dostal serie
zastrzykow. Zaaplikowalismy mu glodowke (zreszta on sam nie ma apetytu) i
czekamy az wydobrzeje.
Moze wiecie co to moze byc? Przez pewnien czas podejrzewalam parwowiroze
tyle, ze lagoda bo u szczepionego psa. Moze on faktycznie cos "lize" na
spacerach? A moze mu nie sluzy podjadanie domowego jedzenia? Najgorsze jest
to, ze mamy male dziecko. Czasami sie boje, ze Maly moze zalapac od psa jakas
paskude, ktorej my nie leczymy, bo nawet nie wiemy co to jest.
dziekuje
Ola