Dodaj do ulubionych

Błagam o pilną pomoc!

10.02.06, 11:23
Mamy wielki problem z naszym psiakim Maxem, jest to jamnik szorsko włosy, 8
letni.
Od prawie półtora roku gdy wychodzimy wszyscy z domu to znaczy do pracy a
córka do szkoły nasz psiak niemiłosiernie wyje przez cały czas nieraz jest to
pięć nieraz osiem godzin, tz. nie niszczy nic w mieszkaniu jest naprawdę
kochanym pieskiem on poprostu kładzie się pod drzwiami i wyje nic więcej, aż
któreś z nas wróci do domu . Nie pomogły wizyty behawiorystów, ani nie
poomagają na dłużej żadne
leki przepisane przez lekarzy weterynarii. Lekarze stwierdzili (nie jeden
lekarz) że Max jest ogólnie przyjaznym,zdrowym i zadbanym psem tylko
nadpobódliwym. Jest w naszej
rodzinie od szczeniaka, jesteśmy bardzo do niego przywiązani a chyba
najbardzej córka która jest jedynaczką i kocha go jak brata. Max zawsze był
psem pełnym życia ale to co teraz wyprawia przechodzi nasze pojęcie.
Sąsiedzi tego nie wytrzymują, niestety nie są wyrozumiali (no cóż trzeba i
ich zrozumieć, słuchać wycia psa przez parę godzin dziennie oprócz sobót i
niedziel), sprawy potoczyły się do tego że często mamy odwiedziny straży
miejskiej lub policji, i jak tak dalej będzie niedługo będziemy w sądzie.
Mąż całą sytuacją jest załamany, nigdy do tej pory nie mieliśmy spotkań z
policją czy strażą miejską a teraz bardzo często. Mamy zaświadczenie że pies
jest leczony ale to nas i tak nie chroni przed zapłaceniem słonej kary i
ciągłych niemiłych spotkań z sąsiadami którzy może nie wszyscy sugerowali
nam aby psa oddać lub po prostu uśpić. Nie mamy gdzie oddać Maxa a tym
bardziej nie może być mowy o uśpieniu!!!, to jest członek naszej rodziny a
córce chyba by serce pękło z rozpaczy! przecież to by było nieludzkie.
Próbowaliśmy raz z mężem co by się działo gdybyśmy oddali Maxa do schroniska,
wywieźliśmy go do mojej siostry na cztery dni, w tym czasie córka nie mogła
spać,jeść i wogóle była załamana, nam też był smutno i zacicho dopiero jak
spowrptem przywieźliśmy Maksa do domu wszystko wróciło do normy. U siostry
natomiast przez cały czas leżał pod drzwiami i czekał na nas tylko tyle że
niewył bo sistra cały czas była w domu i go obserwowała. My już jesteśmy
poprostu załamani i
niewiemy co robić i gdzie dalej szukać pomocy. Ostatnio od lekarza który
leczy Maxa i również już rozkłada ręce a leczy go od prawie roku to znaczy
przepisuje leki
usłyszeliśmy, że niektóre kliniki w takich przypadkach jak nasz Maksio,
przeprowadzają zabieg na strunach głosowych, to chyba było by dla niego i
dla nas najlepsze rozwiązanie bo od tych leków ma kłopoty z żołądkiem
i wątrobą a i tak wyje. Behawioryści z którymi mieliśmy przyjemność się
spotykać rozkładali ręce bo Max się zupełnie nimi nie przejmował, zato my
wydaliśmy sporo gotówki, a nie należymy do bogatych, jesteśmy przeciętną
rodziną. Nie wiemy gdzie szukać klinik które w tak ciężkich przypadkach
przeprowadzają taki zabieg, my mamy dokumenty stwierdzające leczenie Maxa
farmakologicznie, potwierdzenie od naszego Pana dzielnicowego dotyczące skarg
na nas a
raczej na naszego psa i oczywiście mamy również naszych już na nas
rozwścieczonych
sąsiadów.
Zdajemy sobie sprawę że taki zabieg to okaleczenie Maxa, ale to chyba jest
dla nas i dla niego najlepsze rozwiązanie. Nie mamy nikogo kto mógłby się
zająć nim podczas naszej nieobecności, uśpić go nie uśpimy, nawet jak damy
ogłoszenie że oddamy go w dobre ręce to przeciesz musieli byśmy uprzedzić że
Max tak się zachowuje jak zostaje sam (a oddać go to dla nas nie do
pomyślenia bo przeciesz to nie jest przedmiot), no i zostaje schronisko (to
już ośmioletni pies więc ma nikłe szanse na to ze ktoś dobry go przygarnie i
bedzie go tak kochał jak my!!!)
Błagamy jeżeli ktoś nam może pomuc proszę o to jak najszybciej, każda pomoc
jest nam potrzebna i naszemu Maksiowi bo sytuacja jest strasznie napięta my
wszyscy ciągle chodzimy zdenerwowani nie wiemy czy po po powrocie do domu nie
odwiedzi nas dzisiaj Pan dzielnicowy z mandatem lub straż miejska boimy się
każdego dnia!!!.
lucja8011@wp.pl, tel.608069543.
Obserwuj wątek
    • rezurekcja Re: Błagam o pilną pomoc! 10.02.06, 11:49
      nie Ty jenda masz taki problem.
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=525&w=32554646&v=2&s=0
      A moze sasiedzi "przytuliliby" Maksa na czas Waszej nieobecnosci? Cos jak
      przedszkole?
      • lucja8011 Re: Błagam o pilną pomoc! 10.02.06, 12:34
        jak by chcieli przytulić Maxa i nam pomóc to już dawno by to zrobili. Niestety
        tu gdzie mieszkam (Saska Kępa), w tym bloku mieszkają dziwni ludzie (niektórzy)
        wszystko im przeszkadza, my mieszkamy tu już dwa lata z kawałkiem i czujemy się
        tak jakbyśmy ciągle byli obserwowani i podsłuchiwani. Jest to blok trzy
        piętrowy. Odkąd tu mieszkam nigdy nie słyszałam w tym bloku głośniejszej
        muzyki,śpiewów czy czegokolwiek takiego aby pomyśleć żzze w tym bloku żyją
        ludzie, nawet w sylwestra była grobowa cisza. Od niektórych sąsiadów wiem że są
        tu osoby któreym zawsze wszystko przeszkadzało a mają te osoby duże wpływy tz.
        pracują np.w policji więc lepiej z nimi nie zaczynać bo jak będą chcieli to i
        tak człowieka załatwią (to usłyszłam od niektórych sąsiadów, któży dłużej tu
        mieszkają i się boją).
        • rezurekcja Re: Błagam o pilną pomoc! 10.02.06, 14:12
          lucja8011 napisała:

          > jak by chcieli przytulić Maxa i nam pomóc to już dawno by to zrobili.

          hm.
          oni o tym nie pomysleli, bo wyscie im tego nie proponowali. Moze warto by
          podjesc do kogos, kto juz nie pracuje i zalewajac sie lzami poprosic o
          "przechowanie" Maxa?


          > tak jakbyśmy ciągle byli obserwowani i podsłuchiwani. Jest to blok trzy
          > piętrowy. Odkąd tu mieszkam nigdy nie słyszałam w tym bloku głośniejszej
          > muzyki,śpiewów czy czegokolwiek takiego aby pomyśleć żzze w tym bloku żyją
          > ludzie, nawet w sylwestra była grobowa cisza.

          zamien sie ze mna. Ja szukam czegos sterylnego od dzwiekow. Warszawa, Ochota.

          Tyle, ze ja tez mam psa. Ale moj siedzi cichutko.
    • viinga Re: Błagam o pilną pomoc! 10.02.06, 12:01
      może rzeczywiście najprostsze rozwiązania sa najlepsze, sprubój zostawić
      włączone radio lub telewizor, daj mu dużą kość do gryzienia- jesli juz nie
      próbowałaś takich eksperymentów.
      • lucja8011 Re: Błagam o pilną pomoc! 10.02.06, 12:36
        Dzięki ale włączony telewizor i radi ma zawsze i smakołyki to nie daje
        rezultatów.
        • g.i.jane Re: Błagam o pilną pomoc! 10.02.06, 14:29
          Moje pomysły:
          - zabierać psa do pracy (zazwyczaj wcale to nie jest takie niemożliwe jak nam
          się wydaje, wymaga tylko przełamania pewnych standardów)
          - kupić drugiego psa do towarzystwa
          - wynająć kogos kto będzie przychodził do psa
          - lub zawozić go do kogos kto jest w domu.
        • beali Re: Błagam o pilną pomoc! 10.02.06, 17:58
          Lucja,moja suka nie chciała przez dwa lata zostawać sama,nie wyła,ale niszczyła mieszkanie,drzwi,ściany,wykładziny itd.Potrafiła też stać na parapecie przez pół dnia/a to bernerdynka,do dziś nie wiem,jakim cudem tam wlazła i zmieściła się/.To był koszmar,wszędzie z psem,oprócz pracy.Wszystko zmieniło się,gdy w domu pojawiły się koty.
          Tak się złożyło,że w odstępie dwutygodniowym akurat dwa,ale myślę,że jeden by jej,jako towrzysz wystarczył. Nie pokochała kotów,była potwornie zazdrosna,cierpiała,ale mogła już sama zostawać.Problem zniknął,a my nie spodziewaliśmy się tego i nawet nie zauważyliśmy kiedy uspokoiła się.
          Od tej pory zawsze zostawialiśmy ją przynajmniej z jedną kotą i tak przez jakiś rok do półtora.Od dawna już może zostać sama,bez kotów.
          Wcale nie byłabym taka pewna,że tu chodzi o nadpobudliwośc,Verka nie była i nie jest psem nadpobudliwym,powiedziałabym,że raczej bardzo zrównoważonym,to była tęsknota,może lęk przed zostaniem w samotności,nie wiem,ale wiem,że towarzystwo kotów ją wyleczyło z tego,z czym nie mogliśmy sobie przez dwa lata poradzić.
          Zastanówcie się nad kotem,jest niekłopotliwym zwierzakiem,może siedzieć w domu,nie trzeba specjalnych nakładów finansowych na niego/prócz weta i kastracji i to zarówno kotki,jak i kocura/.Ja mam teraz Verkę i pięć kocich panienek,jakoś je utzrzymuję,a również nie jesteśmy krezusami.
          Może warto spróbować,skoro u mnie pomogło jest szansa,że i Waszemu psu kocie towarzystwo mogłoby pomóc.
          Warto wypróbować rózne sposby,zanim okaleczy się psa,tym bardziej,że on nadal będzie cierpiał i to nawet bardziej,bo nie będzie mógł juz Was wołać swoim wyciem.
          Pozdrawiam
    • gagik.geworgian Re: Błagam o pilną pomoc! 10.02.06, 19:09
      Witam.
      Przeczytałem Wasz post i bardzo mi Was szkoda , jak i tego psiaka.
      Sytuacja jest rzeczywiście trudna , szcególnie że wszytsko trwa już od jakiegoś
      czasu i wycie u psa już się zdążyło utrwalić. Zapewne behawioryści dawali różne
      rady, ja behawiorystą nie jestem , ale napiszę co o tym wszytskimmyślę i co
      radziłbym zrobić.
      Przede wszsytkim mimo całej Waszej desperacji , nie oddawajcie i nie usypaijcie
      psa, to w końcu członek rodziny.
      Co do zabiegu pozbawiającego psa głosu , to jestem jego przeciwnikiem , gdyż
      uważam, że krzywdzi się w ten sposób psa. Przywodzi mi to na mysl zabieg
      usuwania pazurów kotom, które męczyły się nie mogąc sie np wspinać.
      A pies pozbawiony głosu traci bezpowrotnie jedno z "narzędzi" porozumiewania
      się ze światem i z Wami :-)
      To, że tak wyje godzinami , gdy jest sam , wcale moim zdaniem nie wynika z jego
      nadpobudliwości. Psy w ogóle są zwierzętami stadnymi i czują się źle
      pozostawione same sobie, a niektóre znoszą to szczególnie boleśnie.
      Takie rozpaczliwe wycie jest zatem takim "głosem rozpaczy". Pies wyjąc daje do
      zrozumienia , jak mu jest źle, że jest sam, że tęskini za towarzystwem, tęskni
      za Wami, że mu się nudzi. Gdy wycie trwa juz dłuższy czas może byc tak , że
      staje się ono swego rodzaju rytuałem , pies nie tylko rozpacza , ale i zaczyna
      lubić słuchać własnego głosu, wlasnego wycia. Każdy inny pies natychmiast
      zrozumie o co mu chodzi, ale dla ludzi jest to nieprzyjemny dźwięk, który ich
      drażni , szczególnie jeśli tak sobie cenią spokój, jak o tym piszesz.
      Oczywiście idealnym wyjściem byłoby zapewnić psu towarzystwo , a więc albo ,
      żeby ktoś z nim mógł zostawać albo żeby on zostawał u kogoś. Pomyślcie, czy to
      sie da zrealizować.
      Świetnym rozwiązaniem problemu, które często pomaga w takich przyapadkach jest
      zapewnienie psu towarzystwa innego psa lub kota. Ale wybierając innego psa ,
      warto zwrócić uwagę, by był to pies niezbyt szczekliwy i nie nadpobudliwy, ale
      raczej spokojny i jednoczesnie o pogodnym, radosnym usposobieniu. Dwa psy moga
      się rzem bawić i wzajemnie absorbować swoją uwagę, a jeśli Wasz pies czuje się
      bardzo samotny , to takie towarzystwo może byc strzałem w dziesiątkę.
      Mozna jeszce spróbować pozostawiać psu zabawki, które będą miały w sobie
      smakołyk, to znaczy , będą tak skostruowane , by pies musiał się zająć
      obmyslaniem jak taki smakołyk z nich wydobyc. Tu licze na waszą pomysłowość. Do
      czegoś z otworami można wsadzić jakiś ulubiony smakołyk, który pachnie
      aromatycznie , tak by pies zajął się usiłowaniem wydobycia go i zjedzenia, ale
      tak by nie mogło mu to przyjść łatwo. U małych psów sprawdzają się np duże
      kości pozbawione szpiku, do których wciśnięto jakiś przysmak.
      Warto też przed wyjściem nie okazywać psu zbytnich czułości, pieszcot itp, gdyz
      tym trudniejsze jest dla niego moment Waszego wyjścia z domu.
      Behawioryści natomiast zalecają uczenie psa pozostawiania samemu w domu, ale
      moim zdaniem może już byc na to za późno. Polega to na tym, że psa zostawia się
      na coraz dłuższy czas samego, ale zawsze trzeba zdązyć wrócić , zanim pies
      zacznie rozpaczać! Tak więc zaczyna się np od 1 minuty i powoli wydłuża do
      godziny itd. A za każdym razem wrazając trzeba pochwalić psa , jaki to był
      grzeczny i nagrodzić go , czy smakołykiem, czy zabawą z nim. Wówczas pies uczy
      się, że właściel może lada moment wrócić i bardzie skupia sie na czekaniu i
      nasłuchiwaniu, czy właściciel już nie nadchodzi.
      Podsumowując macie jeszce parę możliwości, ktore możecie przemysleć, a które
      skończą Wasze utrapienia. A z sąsiadami warto spokojnie porozmawiać ,
      wytłumaczyć sytuację, a może ktoś z nich też ma psa i mógłby na te parę godzin
      przygarnąć też Waszego?
      Pozdrawiam i trzyma za Was kciuki, żeby wszystko się dobrze udało - Gagik
    • bisbal Re: Błagam o pilną pomoc! 10.02.06, 20:27
      Tutaj możesz znaleźć opiekuna:
      www.petsitter.pl/szukasz_opiekuna.php

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka