26.05.07, 01:12
Nie wiem, co napisać. Rudolf po prostu nie zyje. Umarl na moich kolanach. Ma
grob w Lasku Wolskim, ktory tak strasznie lubił. Umarl przedwczoraj, a ja się
nadaję do reanimacji. Jak ja teraz będę żyć bez niego? Bez zatrzyków z
insuliny o 6.45 i o 18.45? Bez wyciągania przez Rudiego mojego buta z szafy z
prośbą / groźbą, że pora na spacer? Bez codziennego sprawdzania glukozy w
siuśkach.
Coś mi się zawaliło...
PS. Przeczytałam, co napisałam. Brzmi egocentrycznie. Ale to nie tak miało
być. Miało być, że wyprowadziłam Rudiego na prostą, mimo jego cukrzycy, mimo
ślepoty. I był szczęśliwym psem. Az do momentu, kiedy się zatruł. Przez
jakiegoś s... sna, który wysypał truciznę. Nie zauważyłam. W sobotę był
radosnym, chociaż ślepym psem. W środę umarł. W okropnych męczarniach...
Obserwuj wątek
    • scindapsus Re: Rudolf 27.05.07, 16:18
      iwa_ja trzymaj sie.
      niestety na tym swiecie oprocz takich dobrych ludzi jak ty, sa tez sq...syny
      mam nadzieje, ze ten co to zrobil, kiedys tam odpowie za to.
      • romanska.3463 Re: Rudolf 28.05.07, 07:50
        tulę do serca. Wiem co przeżywasz.
        A temu sq......... z pewnością los też zgotuje "niespodziankę"
        • iwa_ja Re: Rudolf 30.05.07, 22:27
          Dzisiaj minął tydzień od śmierci Rudiego. Dzisiaj o 13.30, po tygodniu kiedy
          umarł, siedziałam koło jego grobu... Wypaliłam prawie paczkę fajek. Nagle sobie
          skojarzyłam, że umarł 23 maja, w imieniny mojej największej przyjaciółki, która
          już nie żyje. Umarła też w Krakowie. A Rudolf miał imieniny w moje urodziny, 17
          kwietnia...
          Grób Rudiego odwiedza masa moich studentów, więc nie jest samotny... Mam cały
          czas otwarte dzrwi od balkonu mojego pokoju w Lasku Wolskim. Na byle
          szczeknięcie lecę na grób Rudiego. A tam jest tak okrutnie spokojnie. Odwiedzam
          go w godzinach jego spacerów, pięc razy dziennie. A tam jest tak okrutnie
          spokojnie....
          Na grobie ma wiązkę patyków, które nosił, przewiazane wstążęczką. Dzisiaj
          położyłam bladoróżową piwonie. Czy ja wariuję?
          Ale to przecież odszedł mój największy przyjaciel. Są momenty, kiedy się z tym
          godzę, ale są i takie, że nie daję rady, po prostu nie daję rady.
          Jak sobie przypomnę Rudiego w torbie, którego zgarnęłam do tej torby z podłogi w
          przedziale w pociągu, jak sobie przypomnę, jak jechałam taksówką, jak jakiś
          automat, a z torby wystawała jego biedna łapka z wenflonem, jak usiłowałam go
          wsadzić do worka, żeby był jakoś otulony w tym grobie, a on mi się wysuwał...
          Nie daję sobie rady ze sobą.
          • misia007 Re: Rudolf 07.06.07, 20:08
            Iwa ściskam Cie mocno,wiem jak to boli ale coz, to jest cena jaka musimy
            zaplacic, za to,ze byly z nami.W sierpniu mina dwa lata od smierci naszego
            Rudego, mamy inne koty ale ja ciagle tęsknię za nim.Wierzę, ze sie spotkamy,
            chce wierzyc.
            • iwa_ja Re: Rudolf 07.06.07, 21:12
              Boli jak cholera. Parę razy dziennie chodzę na jego grób, który się powoli
              zapada, a mnie wyobraźnia pracuje. Czasami boję się, że tęskniąc za nim ten grób
              odkopie. Zeby zobaczyc, jak on wygląda. Wariuję...
              • scindapsus Re: Rudolf 09.06.07, 21:09
                iwa_ja ja wiem ze to moze dla ciebie zabrzmieć gruboskórnie. ale moze daj
                szansę innemu futrzakowi
                może poszukaj jakiejś psiej bidy, z adopcji lub schroniska
                która to bida potrzebuje domu i pani
                to nie będzie zdrada Rudolfa, a może i tobie pomoże się pozbierać.
                • iwa_ja Re: Rudolf 13.06.07, 00:06
                  scindapsus napisała:

                  > iwa_ja ja wiem ze to moze dla ciebie zabrzmieć gruboskórnie. ale moze daj
                  > szansę innemu futrzakowi
                  Nie dam tej szansy...

                  > może poszukaj jakiejś psiej bidy, z adopcji lub schroniska
                  > która to bida potrzebuje domu i pani
                  > to nie będzie zdrada Rudolfa, a może i tobie pomoże się pozbierać.

                  Nie dam tej szansy, bo mam pracę w Krakowie, a mieszkam w Warszawie. Bo nie
                  chcę skazywać kolejnego zwierzątka na ciągłe przemieszczanie się w czasie i
                  przestrzeni. Co z tego, że Rudi miał w Krakowie cudownie (mieszkanie w lesie,
                  co trzy godziny spacery, bo praca tuż obok), kiedy raz na jakiś czas ta moja
                  kochana ślepota musiała przeżywać stres podróży?
                  Jestem teraz w Warszawie. Trzy tygodnie temu zmarł. Dzisiaj jeszcze o 14.00
                  byłam na jego grobie w Lasku Wolskim. Ma tam pięknie, ale dlaczego już???? Po
                  raz pierwszy w jego zyciu zostawiam go zupełnie samego...
                  Co prawda studenci chodzą do niego, przynoszą kolejne kamyki na jego grób,
                  maskują okolicę, żeby nie było widać grobu od szlaku, ale...
                  Nigdy w życiu nie bylam przy niczyjej śmierci. Aż do Rudiego, mojego
                  najukochańszego. Może to lepiej jednak, że zmarł mi na rękach. Nie był
                  sam...Boże, jak on wywalił język, jak się zsikał i skupał na mnie... A ja
                  trzymałam mu rękę na sercu, które jeszcze biło. I nie wierzylam...
                  Jutro rano jadę do wetki, zeby zawieźć jej te wszystkie ampułki insuliny, te
                  strzykawki, te kroplówki, a także kaganiec, miski...
                  Musze to zrobić, tak chcę, ale pewnie jutro też będę galareta.
                  Niedaleko Lasku Wolskiego, gdzie mieszkam, jest schronisko dla bezdomnych
                  zwierząt. Strasznie wyją po nocy... Jeżeli kiedyś psychicznie przeskoczę samą
                  siebie, pójdę wlaśnie tam i wezmę najbrzydszego i najstarszego kundla. Ale na
                  razie (a może nigdy) nie mam na to siły...
              • madame_l Re: Rudolf 10.06.07, 21:04
                iwa_ja, przypomniałaś mi mój "obłęd" sprzed wielu lat, kiedy straciłam Abiego,
                który zginął pod kołami samaochodu. Tuż po wypadku przyniosłam go do domu- juz
                nie żył. Dopiero nastepnego dnia odwiozłam jego ciałko do lecznicy na
                Brodowicza, niestety- do kremacji (niestety nie miałam "swojego" miejsca na
                grób). Po kilku dniach zaczęłam obsesyjnie myśleć, że może on jeszcze żyje.
                dzwoniłam nawet do schroniska i pytałam, czy nie trafił tam spaniel. Do dzisiaj
                dręczy mnie ta niepewność. Ale chyba jestem mimo wszystko normalna (no, z
                zastrzeżeniem, że pojęcie normy jest względne). Od 10 miesięcy próbuje godzic
                sie z odejściem mojej suni. Miała nowotwór, nie obudziła się po nieudanej
                operacji. Tym razem już nie mam wątpliwości, że jej tu nie ma. W zamian
                zadręczam się poczuciem winy i myśleniem co by było gdyby. Nie zadaję sobie juz
                pytania, czy to normalne. Wiem, że śmiało mogę pisać o moim bólu tutaj, na
                forum dogomanii. przekonałam się, że wśród tych którzy pożegnali swoich
                przyjaciół, mój stan psychiczny mozna określić jako przeciętny.
                Bardzo Ci współczuję.
                • iwa_ja Re: Rudolf 23.07.07, 22:02
                  Dziaja mijają dwa miesiące bez niego. Na szczęście (?)jestem przy nim, bo
                  dzisiaj przyjchałam do Krakowa, więc od razu pobiegłam, żeby sprawdzić, czy
                  wszystko w porządku z grobem...
                  Smuuuutno....
                  • iwa_ja Re: Rudolf 06.08.07, 21:21
                    W sobotę przyplątało się dwumiesięczne kundlę.... Strasznie podobne do Rudiego....
                    • scindapsus Re: Rudolf 07.08.07, 14:16
                      A jeśli ktoś mi zarzuci,
                      Że świat widzę w krzywym lusterku,
                      To ja powtórzę:
                      On wróci
                      Choć może i w innym futerku...
                      • iwa_ja Re: Rudolf 14.08.07, 22:02
                        Jutro odbieram dwumiesięczną Stefkę, czarniutki kłębuszek...
                        • bojkot79 Re: Rudolf 16.08.07, 13:39
                          iwa_ja napisała:

                          > Jutro odbieram dwumiesięczną Stefkę, czarniutki kłębuszek...

                          i jak ????
                          mam nadzieję, że wszystko ok :)
                          ja byłem teraz na uropie i moi sąsiedzi z kwatery obok mieli ze sobą
                          16 letniego wilczura
                          podobno kochał jeździć z nimi nad morze
                          właśnie w to miejsce
                          niestety ostatniego dnia skonał
                          przewidywali, że to będzie jego ostatnia podróż
                          jednak już dużo wcześniej wzieli do siebie kolejnego psa
                          żeby mógł sie uczyć od starego....

                          po tym jak musiałem uśpić swojego foksteriera, wytrzymałem tylko 2
                          tygodnie
                          po prostu trzeba mieć jakiegoś futrzaka do kochania

                          mam nadzieję, że pokohcacie sie ze Stefką :))))))))
                          • iwa_ja Re: Rudolf 16.08.07, 23:55
                            Stefcia jest ze mną drugi dzień. Miała za sobą traumę (pijak, właściciel, ktory
                            nia rzucał po ścianach). Wczoraj się strasznie jeszcze mnie bała. Odrobaczyłam,
                            zastrzyczyłam, odklesczowilam. Dzisiaj Stefcia jest cała moja. Wywala sie na
                            grzbiet, chodzi za mną, jest rozanielona. Wącha i wącha zapachy domu (może Rudiego?)
                            Biedna dziewczynka, ale już szczęśliwa (a ja też!).
                            Po prostu, i to wszystkim zrozpaczonym po stracie piesia powiem, trzeba mieć psa.
                            Nie przypuszczałam, że będę jeszcze kochać piesia po odejściu Rudiego, ale ta
                            mała bida...
                            • bojkot79 Re: Rudolf 17.08.07, 09:01
                              a duży piesek z tej Steffci ???
                              moze jakieś fotki zamieścisz
                              miło by było "podglądać" na forum jak dorasta
                              z doświadczenia wiem, że drugiego psa kocha sie jeszcze mocniej niż
                              pierwszego - po prostu pozwala mu się na więcej bo pamięta się jak
                              bolało gdy odszedł pierwszy

                              tylko jej nie rozpieść za bardzo :)
                              • iwa_ja Re: Rudolf 17.08.07, 21:54
                                Bojkto, przepraszam, ale to forum nie jest na moje oko do się chwalenia
                                zwierzątkami. Pomaga raczej (mnie przynajmniej pomogło) ogarnąć trochę ból.
                                Pamiętam, jak się wkurzałam (na innym forum, jak ludzie (którzy też stracili
                                zwierzątko) brali nowe i chwalili się fotkami (a wiedzieli, że płaczę po Rudim).
                                Uważałam, że to brak empatii.
                                Niemniej jednak, wyjątkowo teraz wklejam Funię:
                                fotoforum.gazeta.pl/72,2,631,67630494.html
                                Funia (wazy dwa kg) mi dzisiaj dała do wiwatu i myślałam, że to... koniec.
                                Traciła przytomność. Okazało się, ze ma straszne robale. Ale teraz juz lepiej.
                                No, dobra, to jest wątek Rudolfa, po którym ciągle beczę (mimo faktu, że jest
                                Stefania), więc tutaj nic więcej o niej.
                                • iwa_ja Re: Rudolf 18.08.07, 23:06
                                  Bojkot, Twoje pisanie było dla mnie balsamem, myślę, że się nie obrazileś. Po
                                  prostu, to nie jest forum do chwalenia się zywymi i sprawnymi zwierzątkami.
                                  Pozdrawiam serdecznie!
                                  PS. Nie jest pewne, czy Stefci jednak za bardzo nie rozpieszczę...
                                  • bojkot79 Re: Rudolf 20.08.07, 09:59
                                    iwa_ja napisała:

                                    > Bojkot, Twoje pisanie było dla mnie balsamem,

                                    miło mi to słyszeć /czytać/ :)

                                    > myślę, że się nie obrazileś.

                                    i dobrze myślisz - nie mam o co

                                    > to nie jest forum do chwalenia się zywymi i sprawnymi zwierzątkami.

                                    Fakt - rozpędziliśmy się za bardzo :)

                                    > PS. Nie jest pewne, czy Stefci jednak za bardzo nie rozpieszczę...

                                    trochę rozsądku do serca dodaj i będzie ok :)

                                    Pozdrawiam serdecznie!
                                    Bojkot
                                    • iwa_ja Rudolf 24.11.07, 16:42
                                      Wczoraj minęło pół roku jak odszedł...
                                      • iwa_ja Re: Rudolf 01.05.08, 21:39
                                        Jestem teraz w Warszawie i trochę sie boję, czy sie przyjmie ten jałowiec, co go
                                        posadziłam przy grobie. Ostatni raz w Krakowie podlewałam go przedwczoraj. Ale
                                        mam nadzieję, że ten jałowiec sie rozpleni na cały grób i okolice.
                                        • annb Re: Rudolf 03.05.08, 10:41
                                          w krakowie dzisiaj chłodno
                                          a wczoraj padał deszcz
                                          bedzie dobrze
                                          nie martw sie
                                          • iwa_ja Re: Rudolf 03.05.08, 22:36
                                            Ale tujkę musiałam wyrzucić. Mimo łagodnej zimy. Dzięki Aaaaa....
                                            PS. Czy ja jestem nienormalna?
                                            • annb Re: Rudolf 04.05.08, 15:58
                                              nie, nie jestes
                                              trzymaj sie
                                              • wiewiorka76 Re: Rudolf 09.05.08, 13:17
                                                Iwa, jak ja świetnie rozumiem co przeszłaś... Dwa tyg temu
                                                pochowaliśmy naszą jamniczkę ;(( Właściwie to rodzice pochowali, bo
                                                to ich psina, a ja od kilku lat już z nimi nie mieszkam. Była
                                                bardzo bliska nam wszystkim, była członkiem naszej rodziny. Sara
                                                też miała cukrzycę, więc dobrze wiem co to znaczy mierzenie cukru,
                                                zastrzyki z insuliny, organizowanie specjalnej diety. Też
                                                kompletnie nic nie widziała, tuż przed śmiercią miała nawet problem
                                                ze zlokalizowaniem dźwieku. Były też problemy z serduchem, ale to
                                                rak nam ją zabrał. Kiedy jasne było, ze to już naprawdę końcówka i
                                                widać było, że cierpi, rodzice zdecydowali się na uśpienie, żeby
                                                nie przedłużać jej cierpień. Miała 11 lat, to piękny wiek biorąc
                                                pod uwagę stan jej zdrowia.
                                                Rok temu straciliśmy świnkę morską, którą sama kupiłam i
                                                odchowałam, uczyłam pić z pojemniczka z kulką i wszystkiego
                                                innego.I do dzisiaj bywa mi ciężko, że już jej nie ma :(( Złapała
                                                zapalenie oskrzeli, które mimo zastrzyków i atybiotyków przeszło w
                                                zapalenie płuc. W naszej rodzinie zawsze były zwierzaki, a teraz
                                                jest tak pusto. Rodzice nie chcą się zdecydować na następnego
                                                psiaka, nie chcą przechodzić znów tego co teraz. Zastanawiam sie
                                                jak pomóc mamie, która przeżywa odejście Sarci najbardziej i nie
                                                umiem jej pomóc, chociaż bardzo chcę. Sama też nie mam odwagi wziąć
                                                następnego zwierzaka, za bardzo się przywiązuję.
                                                Musiałam to z siebie wyrzucić, mam wrażenie, że zdecydowana
                                                większość ludzi wokół mnie nie rozumie żałoby po zwierzakach....
                                                • long.and.winding.road popłakałam się... 09.05.08, 15:27
                                                  mimo, że od śmierci moich dwóch ukochanych zwierząt minęło już sporo czasu. Jeden psiak moich rodziców, którego wychowałam od malucha, miał raka kości i mimo, że od paru lat już nie mieszkałam z rodzicami, płakałam chyba tydzień po jego śmierci (i jeszcze przed).
                                                  Już całkowicie moja sunia miała chłoniaka mając mniej niż 2 lata :( Kto usypiał psa wie, jakie to straszne. Wtedy mieliśmy 2 sunie i ta, która została, dostała traumy, myśleliśmy, że już z tego nie wyjdzie. Ale powoli, powoli, dzięki naszej cierpliwości (nie zawsze była...) i kolejnej suni wyszła z tego. Teraz znów mam dwie sunie i mam nadzieję, że będą żyły razem długo i szczęśliwie :) Bo nie mogą żyć bez siebie i my bez nich też. Ale zawsze mi łza sie w oku kręci na wspomnienie moich poprzednich psiaków...
                                                  Trzymajcie się wszyscy wielbiciele tych czworonogów :)
                                                  • iwa_ja Re: popłakałam się... 23.05.08, 20:15
                                                    Dzisiaj minął rok... Na szczęście, jestem w Krakowie i mogłam pójść do Rudiego
                                                    na grób. I niespodzianka: na grobie leżały świeże niezapominajki.
                                                    Mam pewne podejrzenia, kto to położył.
                                                    Tak mi się ciepło koło serca zrobiło...
                                                    Pytam dzisiaj studentkę: co z Rudiego tam zostało?
                                                    - pamięć-. Odpowiedziała
                                    • iwa_ja Re: Rudolf 08.07.08, 22:30
                                      bojkot79 napisał:
                                      Co napisał.

                                      a ja przyszpilam Funię roczną już:
                                      fotoforum.gazeta.pl/3,0,1161331,2,1.html
                                      Z ciepłymi myślami dla wszystkich, którym zwierzątko odeszło.
                                      • iwa_ja Re: Rudolf 13.07.08, 22:40
                                        Niedawno dowiedziałam się, że Rudi spi przy tzw. chodniku Lea. A ja niedługo
                                        będę tam mieszkać.
                                        • iwa_ja Re: Rudolf 23.11.08, 20:54
                                          Właśnie się dowiedziałam z telewizora, że popełniłam przestępstwo i grozi mi za
                                          to 5 tysiaków. Że Rudi jest w Lasku Wolskim. A gdzie go miałam pochować? A to
                                          już półtora roku.
                                          • iwa_ja Re: Rudolf 23.04.09, 23:01
                                            Dokładnie za miesiąc miną dwa lata... Już dwa lata?
                                            • iwa_ja Re: Rudolf 23.05.09, 20:31
                                              Właśnie minęły dwa lata. Poszłam na grób Rudiego z Funią. Grób, niegdyś spory
                                              kopczyk zapadł się, jest teraz płaski i zarośnięty. Nawet nie chcę myśleć, co
                                              jest pod kopczykiem.
                                              Śpij spokojnie, Rudeusz...
                                              • annb Re: Rudolf 28.05.09, 10:41
                                                to już dwa lata
                                              • handzia55 Re: Rudolf 30.05.09, 14:59
                                                Czytam Twoje wpisy o Rudolfiei o Funi i płacze za moim Lordem.
                                                Minęło już 3 miesiące a ja tak strasznie cierpię . Grób Lorda mam w
                                                ogrodzie. Posadzona na nim wierzba japońskaładnie rośnie...a tylko
                                                moja rana w sercu i w psychice nie chce sie zarosnąć. Wywołałam
                                                zgorszenie i oburzenie zapalając mu znicz -symbol pamięci. Ale mam
                                                to gdzieś, 7 lipca zapalę mu znicz i położę kwiatki, które tak lubił
                                                wywlekać z flakonu i obgryzać w kącie. I tak mnie maja za wariatkę.
                                                Iwa-ja jestes cudownym człowiekiem. Myslisz tak jak ja, napisałaś
                                                dobre słowo dla mnie po stracie Lorda, a ja Ci nawet nie
                                                podziękowalam.
                                                • iwa_ja Re: Rudolf 03.07.09, 21:58
                                                  Za co masz mi dziękować? Najważniejsze, że przez piesę zmieniłam
                                                  całe moje życie, kupiłam bowiem mieszkanie w Krakowie i w Krakowie
                                                  głównie mieszkam i pracuję. Decyzja była Rudiego i Funi.
                                                  Nawet nie myślałam, że te moje pieski (jeden pod ziemią) tak
                                                  zawłaszczą moje życie.
                                                  Ale przecież muszę odwiedzać Rudiego, a w Warszawie się nie da. A
                                                  Funia się w Warszawie też nie wybiega.
                                                  Psiaki więc mi wyrzeźbiły życiorys...
                                                  • iwa_ja Re: Rudolf 10.11.09, 20:39
                                                    Byłam dzisiaj w Lasku Wolskim, gdzie pochowany jest Rudi. Grób jest bardziej
                                                    wklęsły niż płaski, przykryty warstwą liści. Z Funią byłam. Zaczynam ją powoli
                                                    kochać, mam z tego powodu wyrzuty sumienia (że "powoli"). Ale taka jest kolej
                                                    rzeczy.
                                                    A Rudiemu jest TAM chyba dobrze...
                                                  • iwa_ja Re: Rudolf 02.05.10, 21:31
                                                    Niedługo miną trzy lata, a przypomniałam sobie o tym, bo Funia jest chora, chyba
                                                    coś zżarła na spacerze. I tak jak Rudi, jak był chorszy, schowała się pod
                                                    łóżkiem i nie chciała wyjść.
                                                  • iwa_ja Re: Rudolf 23.05.10, 22:52
                                                    I trzy lata minęły. Byłam dzisiaj na jego grobie. Zrównany z ziemią. Ale nadal
                                                    leżą patyki, które gryzł, przewiązane trzy lata temu przeze mnie wstążeczką. Nie
                                                    wiem, jakie mam teraz uczucia. Żal, ulgę? Jednak chyba żal.
                                                    Poszłam na jego grób od Przegorzał na odpust u Kamedułów. Droga cała płynie po
                                                    powodzi. Ale u mojego kochanego Rudiego spokój, chociaż już prawie wcale grobu
                                                    nie widać.
                                                    .............. Rudi...........
                                                    I to nas wszystkich czeka.
                                                  • iwa_ja Re: Rudolf 20.05.11, 22:25
                                                    Rudeusz, nie bedę po raz pierwszy u Ciebie na rocznicę Twojego odejscia, bo musze byc w Warszawie na Komunii św. mojej wnusi, wybaczysz mi?
                                                    Ten Twój grobek już taki płaski, tęsknię za Tobą. Ale będę w czwartek, oporządzę. Tęsknię za Tobą..
                                                  • iwa_ja Re: Rudolf 23.05.11, 23:30
                                                    Dzisiaj czwarta rocznica Twojego Odejścia...
                                                    I Funia, Twoja młodsza siostra, ma już cztery lata.
                                                    Kocham Cię, Rudeusz.
                                                  • katja Re: Rudolf 31.05.11, 00:10
                                                    Slicznie piszesz o swoim przyjacielu, poplakalam sie przy czytaniu bo dzisiaj mija 6 miesiecy od odejscia mojego Felixa, srebnowlosego grzywka :-(
                                                    Niestety nie moge ukoic mojego bolu innym pieskiem, bo jeszcze za wczesnie. Nie wyobrazam sobie abym mogla pokochac innego...jeszcze na razie nie.
                                                  • iwa_ja Re: Rudolf 31.05.11, 21:49
                                                    katja napisał(a):

                                                    > Slicznie piszesz o swoim przyjacielu, poplakalam sie przy czytaniu bo dzisiaj m
                                                    > ija 6 miesiecy od odejscia mojego Felixa, srebnowlosego grzywka :-(
                                                    > Niestety nie moge ukoic mojego bolu innym pieskiem, bo jeszcze za wczesnie. Nie
                                                    > wyobrazam sobie abym mogla pokochac innego...jeszcze na razie nie.

                                                    Kochana, nie dbam o to, żeby było ślicznie albo mniej ślicznie. Ja po prostu całym ciałem (tak!) czuję obecnośc Rudiego. Całym ciałem dlatego, że po czterech latach od odejścia Rudiego i obecnosci Funi nadal podwijam nogi w spaniu, żeby Rudi się wyspał. Rozumiem, że jesteś jeszcze nie gotowa. Rozumiem, że do tego trzeba czasu. Ale ten czas na pewno nadejdzie. Na pewno.
                                                  • iwa_ja Re: Rudolf 23.05.12, 22:00
                                                    Nie ma go już pięć lat... Jutro go odwiedzę. A potem z Funią znowu pojadę do Warszawy, której to Warszawy Funia strasznie się boi.
                                                    Tęsknię za Rudim, ale coraz bardziej kocham Fuńkę.
                                                    Nie wiem, co napisać...
                                                  • rezurekcja Re: Rudolf 20.06.12, 20:02
                                                    iwa_ja napisała:

                                                    > Nie ma go już pięć lat... Jutro go odwiedzę. A potem z Funią znowu pojadę do Wa
                                                    > rszawy, której to Warszawy Funia strasznie się boi.

                                                    Ja moge tylko na tę naszą łączkę wspomnień przybiec.
                                                    Alex został spopielony w Krakowie, en masse.

                                                    > Tęsknię za Rudim, ale coraz bardziej kocham Fuńkę.
                                                    > Nie wiem, co napisać...

                                                    No, to normalne, że po 5 latach darzysz uczuciem zwierze, ktore mozesz przytulic.
                                                    Ja tez coraz bardziej lubie Lapusia.
                                                  • iwa_ja Re: Rudolf 23.05.13, 21:12
                                                    Sześć lat dzisiaj mija. Nie byłam na jego grobie, nie złożyło się. Pójdę w poniedziałek.
                                                  • iwa_ja Re: Rudolf 26.05.14, 21:05
                                                    Nie miałam dostępu do Internetu, ale to nie znaczy, że nie myślałam o Rudim. Siedem lat. Śpij spokojnie, Rudeusz.
    • iwa_ja Re: Rudolf 23.05.16, 20:35
      Dzisiaj mija dziewięć lat.... Byłam parę dni temu u niego. Kopczyk jest płaski i zarośnięty, jest spokojnie. To już dziewięć lat? To znaczy też, że Fuńka ma dziewięć lat, bo urodziła się mniej więcej w tym czasie, kiedy umarł Rudi. I taka słabiutka jest.
      Ale najfajniejsze są poranki, bo Funia śpi ze mną i jak się budzę, to nie ma końca machaniom ogońskim i lizaniu. Funia to takie przedłużenie Rudiego...
      Jak będę miała trochę więcej czasu, to się z nią wybiorę na grób Rudeusza. I są to moje ostatnie chwile w Krakowie, bo niestety muszę wracać do Warszawy, a Funia Warszawy nie lubi.
      • iwa_ja Re: Rudolf 23.05.17, 10:22
        A dzisiaj okrągła rocznica - 10 lat. Parę dni temu go odwiedziłam. Ledwo, ledwo znalazłam grób...
        • jaa25 Re: Rudolf 02.06.17, 15:59
          Piękna pamięć Iwo, piękna historia miłości, do Rudiego, do Fuńki potem... Trzymaj się ciepło, bardzo dzielna jesteś.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka