jottka
07.12.07, 18:25
problem jest z gatunku psioludzkich, no ale do rzeczy - znajoma
dziewięciomiesięczna kokerspanielka jest bojaźliwa z natury, a w tym samym
bloku mieszka młody pies, wyprowadzany przez swego pana ze dwa razy na dobę na
parę minut, poza tym zwierzak tkwi sam w domu. i jak wreszcie wyjdzie rzuca
się jak oszalały na każdego psa w pobliżu, co w jego rozumieniu jest zdaje się
zaproszeniem do zabawy, ale wspomniana spanielka tego niestety nie rozumie, za
to każde takie spotkanie ciężko przeżywa (nie zawsze da się ich uniknąć, a
pies jest silny i sporo wysiłku kosztuje uwolnienie się od niego, gdyż
właściciel ogranicza się do krzyków). i od paru tygodni zaczęła wymiotować po
powrocie ze spacerów, podczas których była w ten sposób zaczepiana, ale nie
tylko, wymioty zdarzają się i bez tego.
wymiotuje kilka chwil po wejściu do domu, głównie pianą, opiekunka była z nią
u weta i ten po badaniu uznał, że to reakcja nerwowa, bo poza tym nic jej nie
jest. a ja mam pytanie - czy w takiej sytuacji można psu podawać przez czas
jakiś jakieś uspokajacze? typu, no nie wiem, melisę parzyć przez 2 tygodnie?:)
psina jest płochliwa sama ze siebie, a wizja sylwestrowych petard powoduje
panikę u opiekunki.
albo może trzeba ją na jakiś trening asertywności zabrać? ale gdzie? na razie
jej opiekunka sama ćwiczy asertywność, usiłując wyjaśnić sąsiadowi, że nie
wolno zwierzaka w ten sposób trzymać, ale szanse, że coś do niego dotrze są
mizerne.