Dodaj do ulubionych

Psie niebo...

23.01.08, 11:20
W ciągu mojego dotychczasowego życia pożegnałam już 3 psy. Za
wszystkimi do tej pory bardzo tęsknię i mam głęboką nadzieję, że
jeszcze się spotkamy w przyszłym życiu.
Pierwszego z nich pożegnałam mając 10 lat. Zapytałam wtedy na
religii uczącą nas siostrę zakonną, czy zwierzęta też pójdą do
nieba. Odpowiedziała mi jakoś wymijająco, tak żeby nie odebrać mi
nadziei, bo wyczuła delikatność sytuacji, ale napomknęła o tym, że
stanowisko Kościoła jest w tym wzgledzie jednoznaczne - tylko ludzie
mają dusze i tylko oni osiągną zbawienie.
Jestem osobą wierzącą i nawet w miarę możliwości praktykującą, ale
nie mogę się z tym zgodzić. Po prostu nie jestem w stanie przyjąć do
wiadomości, że istota, która potrafi tak wspaniale kochać człowieka,
jak pies czy kot, miałaby po śmierci tak po prostu przestać istnieć,
zgnić jak zepsuty pomidor. Skoro Bóg jest Miłością i wyposażył te
zwierzęta w zdolność do kochania (w wielu przypadkach nawet lepiej
niż nas, ludzi), to jak mógłby nie przygotować dla nich miejsca w
niebie???
Jakie jest Wasze zdanie?
Obserwuj wątek
    • tenshii Re: Psie niebo... 23.01.08, 11:51
      Właśnie z tego i wielu innych powodów nie chodzę do kościoła, nie spowiadam się i jeszcze parę innych, pomimo tego, że zostałam wychowana w wierze katolickiej. Mam własne zasady własnej wiary i jest mi z tym dobrze.

      A co do śmierci zwierząt też uważam, że jeśli rzeczywiście po śmierci my gdzieś "idziemy" to zwierzęta razem z nami. Natomiast jeśli później nie ma już nic to doświadczają tego i one.. i my.
    • albert.flasz1 Re: Psie niebo... 23.01.08, 11:51
      www.opoka.org.pl/biblioteka/B/BS/czy_zwierzeta.html
    • majenkir Re: Psie niebo... 23.01.08, 14:05
      anurma napisała:
      >Po prostu nie jestem w stanie przyjąć do
      >wiadomości, że istota, która potrafi tak wspaniale kochać
      >człowieka, jak pies czy kot, miałaby po śmierci tak po prostu
      >przestać istnieć,

      A dlaczego pies czy kot jedynie? A co ze swinia, szczurem albo
      jezem?? Albo wszyscy, albo nikt...
      • paula29 Re: Psie niebo... 23.01.08, 14:09
        nie wyobrażam sobie, że moje psiaki czy kotki, których juz nie ma
        przy mnie, stały się nicością. Wszystkie były bardzo żywotne i
        szczęsliwe i oczami wyobraźni widzę je że nadal biegaja po zielonej
        łące i bawią sie zadowolone. Wierzę, że jest takie miejsce
      • anurma Re: Psie niebo... 23.01.08, 18:35
        "jak pies czy kot" - w znaczeniu "na przykład", "między innymi"
        Nie mam nic przeciwko spotkaniu na tamtym świecie szczura, świni czy
        jeża:)
    • marzenia11 Re: Psie niebo... 23.01.08, 14:13
      Mój znajomy teolog, który ma doktorat z duchowości powiedział, że
      zwierzęta idą do nieba. Jest koci raj.. (koci, bo ja pożegnałam już
      3 koty..). Myslę, że powiedział to poważnie a nie dlatego żeby go
      pocieszyć, bo go nawet o to nie pytałam. Moja znajoma katechetka
      dzieciom na religii zupełnie poważnie mówi o istnieniu raju dla
      zwierząt.
      A tak naprawdę z jakiego powodu my, ludzie, myślimy, że wszystko
      wiemy o tym co się z nami dzieje po śmierci, i z innymi istotami w
      ogóle też? Jestesmy tylko ludźmi o ograniczonym wykorzystywaniu
      mozliwości mózgu (ktorym - wedle wiary - obdarzył nas Bóg).
    • baremi Re: Psie niebo... 23.01.08, 14:50
      My ludzie niewiele wiemy...
      Żegnałam i psy i koty i inne zwierzęta i mam wrażenie, że one wracają. W innych postaciach, ale jednak.
      Kto wie czy chłop tłukący psa nie będzie nim kiedyś, a kochająca suczka wspaniałym człowiekiem?
      Ale to tylko moja teoria.
      • marzenia11 Re: Psie niebo... 23.01.08, 16:25
        Podobno "ludzie którzy nie lubią kotów musieli być w poprzednim wcieleniu
        myszami.. "
        To tak dla uśmiechu w tym refleksyjnym wątku :) pozdrawiam serdecznie.
    • wrexham Re: Psie niebo... 23.01.08, 15:33
      a ja sie obawiam, ze ani one, ani my nigdzie sie po smierci nie wybieramy (no
      moze z wyjatkiem piachu); po prostu przestajemy istniec i koniec;
      fakt, ze roznimy sie od zwierzat m.in. potrzeba poszukiwania sensu zycia, a wiec
      rowniez zdolnoscia do refleksji na temat smierci, nie swiadczy jeszcze, ze cos
      takiego jak niebo czy raj istnieje;
      mozemy sie do woli karmic iluzja biegajacych po zielonej trawce naszych psich
      czy kocich przyjaciol oraz wiekiego spotkania po tamtej stronie i to jest w
      porzadku, bo latwiej nam zniesc fakt ich (i naszej) smierci, ale ja nie za
      bardzo w to wierze;
      moze jestem czlowiekiem malej wiary ;)

      wrex.
      • baremi Re: Psie niebo... 23.01.08, 16:01
        A ja myślę, że fortuna kołem się toczy. Fortuna, w znaczeniu los, bo takie jest właściwe znaczenie tego słowa.
      • weisefrau Re: Psie niebo... 29.01.08, 20:05
        Jestem podobnego zdania. W życie pozagrobowe nie wierzę.
        Ale gdybym wierzyła, to tylko zaświaty ze zwierzakami byłyby moim celem. No i
        nie myślę o moich byłych zwierzętach jak o zgniłych pomidorach, a raczej
        wyobrażam je sobie na tęczowym moście.
        • mlusca Re: Psie niebo... 29.01.08, 22:04
          Jeżeli zasłużę na raj ,to chcę być w tym raju gdzie są zwierzęta,tam
          gdzie jest napewno mój ukochany jamniczek,który zmarł równo tydzien
          temu o 2 trzydziesci.
      • a.nancy Re: Psie niebo... 30.01.08, 09:11
        > mozemy sie do woli karmic iluzja biegajacych po zielonej trawce naszych psich
        > czy kocich przyjaciol oraz wiekiego spotkania po tamtej stronie i to jest w
        > porzadku

        ja jakos nie mam takiej potrzeby
        szczesliwe zycie (na ziemi) to i tak duzo
        niektorzy (ludzie, zwierzeta) nie maja NAWET tego
        jest fajnie, jak mozemy im to dac, tu i teraz
    • eluch_a Re: Psie niebo... 31.01.08, 12:16
      Wszystkie psy idą do nieba :)
      Jeśli w niebie nie ma zwierząt, to ja tam nie idę!
      • anurma Re: Psie niebo... 31.01.08, 17:51
        > Jeśli w niebie nie ma zwierząt, to ja tam nie idę!

        To jest nas dwie:)

        Przypomina mi się taka historia, to chyba było w jednej z powieści
        Coelho; sto lat temu czytałam i nie pamiętam w której, ale
        historyjka to mi się w pamięć wryła głęboko...
        "Pewnien człowiek wędrował przez rozległe pustkowie razem ze swoim
        psem i kotem. Byli coraz bardziej zmęczeni, nie mieli co jeść, ale
        najbardziej doskwierał im brak wody do picia. Usiedli więc pod
        drzewem żeby odpocząć i zasnęli. Tak im się wydawało, bo w
        rzeczywistości umarli. Po "przebudzeniu" kontynuowali wędrówkę,
        zaświaty były bowiem do złudzenia podobne do owego pustkowia. Nadal
        potwornie chciało im się pić. W końcu dotarli do ogrodzonego,
        zielonego ogrodu. Już zza płotu było słychać plusk wody. W bramie
        ogrodu stał strażnik. Człowiek podszedł do niego i zapytał:
        - Jak się nazywa to miejsce?
        - Raj. - odpowiedział strażnik.
        - A czy moglibyśmy wejść i napić się wody?
        - Ty możesz, ale to miejsce jest tylko dla ludzi. Zwierzęta nie mają
        tu wstępu.
        - W takim razie pójdziemy dalej. Nie będę pił, jeśli moi przyjaciele
        nie mogą.
        Poszli dalej. Za jakiś czas dotarli do identycznego ogrodu. Człowiek
        znowu zapytał strażnika, czy może razem ze swoimi zwierzętami wejść
        i się napić. Tym razem strażnik odpowiedział:
        - Ależ proszę, wejdźcie, wszyscy jesteście tu mile widziani. Możecie
        zostać jak długo zechcecie.
        - A jak nazywa się to miejsce?
        - Raj.
        - Jak to? przecież w tamtym ogrodzie strażnik powiedział to samo, a
        nie chciał wpuścić mojego psa i kota...
        - To było piekło. - odpowiedział strażnik - Szczerze mówiąc oni
        robią nam przysługę, bo dzięki nim nie trafiają tu ludzie, którzy w
        potrzebie opuściliby swoich przyjaciół.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka