Dodaj do ulubionych

świąd u suczki

30.12.08, 23:59
Hejka, wielkie pozdrowienia i serdeczne noworoczne życzenia dla Pań
ekspertek i forumek :))))) Znowu proszę o radę z nadzieją bo problem
moją rodzinę przerasta. Moja 14 miesięczna niewysterylizowana
jeszcze sunia od miesiąca drapie się nonstop generalnie chyba
wszędzie, najczęściej stojąc lewą lub prawą tylną łapą w boki, w
grzbiet też, łokcie, brzuch, ostatnio z przerażeniem widzę, że
wygryza też delikatnie ale zawzięcie różne miejsca i, co wygląda
totalnie psychicznie, gryzie swoją łapę jak kość. Jest
nademocjonalnym i supernadwrażliwym husky i pewnie to bez związku
ale drapanie zaczęło się po kradzieży jej i jej brata przez jakąś
panią, od której odzyskaliśmy psy (cudem i przypadkiem) po kilku
godzinach ale sunia potem w stresie leżała pół dnia a potem zaczęło
się drapanie ale może to przypadkowa zbieżność. Przed świętami
młoda, przemiła Pani weterynarz przy okazji czipowania malców
obejrzała ją i jej skórę dokładnie i opróżniła gruczoły
okołoodbytowe licząc na to, że zabieg ten zlikwiduje świąd. Bez
żadnego skutku. Mówiła, że jeśli nadal będzie się ciągle drapać
trzeba będzie umówić się do dermatologa, ewentualnie taki świąd może
mieć przyczyny psychogenne, pasożyty typu pchły wykluczyła, badań
żadnych nie robiliśmy. Dzisiaj pojechaliśmy do "naszego" stałego
rodzinnego weta (tamten pierwszy to najbliższa czynna przychodnia
gdzie w ramach akcji z funduszu miasta mogliśmy pośpiesznie
zaczipować psy, wtedy wydawało nam się, że namiętne drapanie to
dwudniowa sprawa i może samo przejdzie). Kazał nam wyłączyć typowe
alergeny czyli wołowinę, mleko, twaróg (i tak tego nie jadała,
ostatnio jadły wiele różnych rzeczy i gotowane i suche) i umówiliśmy
się, że będziemy dawać tylko ryż z kurczkiem (i marchewką). Dostała
też 2 zastrzyki, jeden bardzo bolesny na alergeny wziewne. Za
tydzień kolejna wizyta. Wolałabym dopiero za tydzień, we wtorek
zmienić karmienie, jak będę miała pewność, że te zastrzyki nie
pomagają bo tak to skąd będę wiedzieć czy dieta czy zastrzyki
pomogą, o ile w ogóle pomogą. Ale może nie warto czekać bo pies się
zadrapie i zagryzie sam w wielką kupkę strupków, już zaczynają być
widoczne ślady jej autodestrukcyjnej działalności. Szkoda mi jej
strasznie bo jest bardzo delikatnym, kruchym stworzonkiem,
bojaźliwym ogromnie, nieufnym choć przyjacielskim i w ogóle jest
baaardzo dziwna, w ogóle nie przypomina w niczym psa chyba wilczka
bardziej, jakieś inne, płochliwe, leśne zwierzątko, brat ją
dominuje, odpycha od michy i teraz ten uporczywy świąd. W dodatku
teraz powinniśmy ją wysterylizować a wolałabym, żeby była do tego
zabiegu w pełni zdrowa. Teraz leczenie swędzenia będzie się pewnie
ciągnąć a ona w międzyczasie dostanie drugą cieczkę, którą
chciałabym uniknąć. Przepraszam, że tak długo napisałam i gorąco
proszę o pomoc.
Obserwuj wątek
    • tenshii Re: świąd u suczki 31.12.08, 00:07
      Do weta na zbadanie zeskrobiny.
      Daisy tak miała i okazało się że ma atopowe zapalenie skóry.
      Pies alergik
      POmaga nam specjalna dieta
      • igge Re: świąd u suczki 31.12.08, 00:23
        Cześć :)) dzięki za zainteresowanie :)) Jaka to dieta? Kurczę czy
        jakoś sama mam się upomnieć o tę zeskrobinę, jakieś badania, głupio
        mi trochę, lubimy swojego weta i już dzisiaj obcesowo wypytałam go o
        wykształcenie i specjalizację (bo chcę, żeby sterylkę zrobił jej
        chirurg) i trochę go wkurzę wtrącając się w zalecane leczenie ale
        chcę pomóc i trudno zrobię to. Aha, jesteśmy z Warszawy, czytam, że
        na Gagarina jest koci dermatolog to może i psa może zbadać i tak w
        ogóle dziwi mnie, że tylko jeden ze zwierzaków ma takie objawy jeśli
        to coś zaraźliwe. Pozdrowienia!
        • tenshii Re: świąd u suczki 31.12.08, 10:59
          Igge, a jak dzieci masz chore to też Ci głupio poprosić lekarza o badania dla nich?
          Nie ma czego się wstydzić - za darmo tego nie robi nie?

          Tu masz opis naszej diety:
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=525&w=81223707&a=81282944
        • rezurekcja Re: świąd u suczki 01.01.09, 15:21
          igge napisał:

          > Kurczę czy jakoś sama mam się upomnieć o tę zeskrobinę, jakieś
          badania, głupio
          > mi trochę,

          ale zawsze mozna spytac, jakie badania by warto zrobic, zeby nie
          leczyc w ciemno.

          > lubimy swojego weta i już dzisiaj obcesowo wypytałam go o
          > wykształcenie i specjalizację (bo chcę, żeby sterylkę zrobił jej
          > chirurg)

          To raczej normalne.

          > Aha, jesteśmy z Warszawy, czytam, że
          > na Gagarina jest koci dermatolog


          dr Karas-Tecza jest po prostu dermatologiem.
          www.multiwet.com.pl/personel.php
          > ogóle dziwi mnie, że tylko jeden ze zwierzaków ma takie objawy
          jeśli
          > to coś zaraźliwe.

          drugi moze byc odporny.
          A moze to nie jest zarazliwe.

          • igge Re: świąd u suczki 06.01.09, 01:35
            Tenshii, Rezurekcja dzięki serdeczne, miło Was widzieć ponownie :)))
            Przeczytałam wszystkie stare wątki na ten temat i boję się tego
            leczenia. Sunia ma jutro wizytę, zapytamy o badania, dietę niby
            zaczeliśmy ale były grzeszki, mała jest straszny łasuch, chudzielec
            i ma taki smutny pyszczek i bez sensu ją dokarmiałam ze stołu.
            Drapie się mniej więc chyba zastrzyki trochę pomogły ale jednak
            nadal się drapie więc nie jestem zadowolona. Może drapie się mniej
            bo spadł śnieg i codziennie ciągnie zaprzęg z bratem tzn sanki z
            dzieciakami lub małżem? Uwielbia biegać i ciągnąć, leci takimi
            cudnymi susami po dwie łapy na raz. Może tęskniła za mrozem i
            wysiłkiem większym bo samo bieganie w dodatku na smyczy po lesie to
            nie to? Chciałabym też wiedzieć ile to leczenie będzie kosztować bo
            nasz wet nie informuje nawet w przybliżeniu ile, tylko każe płacić
            na następnej, lub jeszcze kolejnej wizycie mrucząc, że kiedyś się
            rozliczymy a ja muszę teraz niestety planować wydatki bo małż do
            marca nie ma żadnej pracy, zero zleceń. Psa i tak oczywiście
            będziemy leczyć ale głupio tak nalegać kilka razy o podanie kwoty
            (którą przecież do licha muszę przygotować, nie płacimy kartą)
            Nieważne, psa oczywiście będziemy leczyć bez względu na długość
            leczenia i koszty, muszę uzbroić się w cierpliwość bo przyczyn
            świądu może być bardzo wiele. Mam nadzieję, że mój lekarz zgadnie tę
            właściwą jak najszybciej zanim mój nadwrażliwiec wyłysieje i pokryje
            się ranami, strupami itp. U ortopedy, rehabilitantów etc znoszę
            często leczenie, które i mi i dziecku nie odpowiada więc może
            powinnam być bardziej asertywna w gabinecie rzeczywiście...
            • b-b1 Re: świąd u suczki 07.01.09, 16:21
              Iggie-lekarz nie ma zgadywac, ma zrobić badania i wykluczać po kolei.
              Robiąc zeskrobinę juz jest jakiś obraz-albo grzybyca, albo nużeniec, albo jeszcze coś innego, albo zupełnie nic..
              Ja mam szczeniola, który drapał sie tak namiętnie, jakby siedziało na niej stado pcheł-a było to niemożliwością.. Tam gdzie się drapała zaczeła nawet łysieć.. Zrobiliśmy zeskrobinę nic nie wyszło(choc nieraz trzeba zeskrobine powtórzyć) i wet po objawach zasugerował zmiane karmy na taką z ryba i bez zbóż..Świat się wywrócił do góry nogami, ale teraz często psy uczulone sa na mięso, a jeszcze częściej na zboża. Karmę kupiłam i cierpliwie podawałam. Zadnych ale to absolutnie żadnych odstępstw-żadnych grzeszków-w końcu to dla zdrowia suczy.. Po tygodniu mała przestała się drapac, po prawie miesiącu w miejscach gdzie wydrapała pojawił się meszek i odrasta pięknie sierść..
              • szymucia Re: świąd u suczki 07.01.09, 17:27
                b-b1 możesz napisać jak nazywa się ta karma. Moja suczka też się namiętnie
                drapie choć nie skaczą po niej pchełki , być może to wina jedzenia.
                • b-b1 Re: świąd u suczki 07.01.09, 19:54
                  Stosuję dwie naprzemiennie:
                  Nie wiem, czy moge podac linki-podam nazwy-wpiszesz w googla-znajdziesz:-)
                  Firma Taste of the Wild -Pacific Stream Canine Formula-karma jest z
                  przeznaczeniem dla dorosłych psów, ale jest doskonale zbilansowana pod względem
                  wapniowo -fosforowym, więc można podawac ją równiez maluchom.
                  I Fish4dogs dla dorosłych: Finest Salmon, a dla dzieciaków - Finest Fish4Puppies..
                  Obydwie naturalne, dla każdej rasy-bez grama tłuszczu zwierzęcego i
                  jakiegokolwiek zboża.
                • igge Re: świąd u suczki 07.01.09, 23:24
                  bb1 dzięki za podpowiedź. Mąż zasugerował wyraźnie wszystkie te
                  badania ale nasz wet jest przekonany, że sunia ma wziewną alergię
                  plus/albo ewentualnie pokarmową i badania na razie nie mają sensu
                  (aktualnie mamy zerowe dochody więc małż na siłę nie upierał się
                  wbrew diagnozie lekarza na badania/ nie szukał drugiego specjalisty
                  bo suni po pierwszej wizycie tydzień temu, zastrzykach, diecie i
                  mrozach - poprawiło się zdecydowanie, a drapała się od początku
                  grudnia non-stop). Wymienię zalecenia: co miesiąc zastrzyki (żadne
                  sterydy bo to ostateczna ostateczność, obciążająca i niepotrzebna u
                  małej, tylko przeciwhistaminowe), olej z winogron łyżkę dziennie,
                  prosta dieta bez żadnego suchego, wołowiny, mleka, paskudnych
                  dodatków w rodzaju czegokolwiek z zoologicznego sklepu, uszu,
                  gryzaków, użebranej ze stołu wędliny, słodyczy etc - tylko ryż i
                  kurczak i warzywka. W sumie z tych potencjalnych alergenów dawaliśmy
                  w ostatnim czasie tylko suche. W przyszłości zrobimy badania, testy
                  na co jest uczulona, żeby ją odczulać o ile ten świąd dalej się
                  utrzyma. Czarodziejsko po drugiej wizycie we wtorek mała prawie
                  wcale już się nie drapie, po prostu sporadycznie, jak cud, ogromna
                  zmiana, do wtorku przez tydzień od pierwszej wizyty mniej się
                  drapała to fakt ale dopiero dzisiaj jestem naprawdę zadowolona z
                  leczenia tzn z efektów. Oby tak dalej. W dodatku za dwie wizyty
                  zapłaciliśmy 60 zł co wydaje mi się rozsądną ceną, zważywszy, że
                  doktor jeszcze raz opróżnił gruczoły okołoodbytowe i nie uprzedzał o
                  kosztach leczenia, leczyliśmy pod względem finansów totalnie w
                  ciemno i na wiarę i lekarz mógł zażądać każdej ceny, przecież nie
                  wiedziałam nawet czy pierwsze zastrzyki to były sterydy czy co. Ufam
                  nadal naszemu wetowi całkowicie chociaż jego podejście do niektórych
                  problemów nie zawsze mi się podoba, a niektóre zalecenia albo
                  sugestie są piekielnie trudne, pracochłonne i czasochłonne i
                  stresujące dla właściciela zwierzaka. (nie chodzi mi o ten świąd
                  tylko całościowo, leczenie od szczeniaka) Ale to jak z dziećmi,
                  najważniejsze jest dobro podopiecznych, (spotkałam wiele
                  przypadkowych osób w szpitalach i w lecznicach) więc podoba mi się
                  podejście mniej ideologiczne i wygodnickie dla ludzi, a takie
                  którego podmiotem jest konkretny zwierzak. Widzę i słyszę i
                  doświadczam niematerialnego, troskliwego, bezinteresownego i, co
                  najważniejsze, kolejny raz trafnego postępowania weta co do kwestii
                  gdzie zgadywanie i umiejętność trafnego zgadywania to bardzo cenna
                  umiejętność bo w medycynie 2+2 to nie zawsze 4. W nauce obcego
                  języka (oboje z mężem jesteśmy po filologii) zgadywanie to też
                  superważna umiejętność, wręcz niezbędna, w filozofii także, cieszę
                  się, że nasz wet zgaduje świetnie i wyleczył moje ukochane
                  stworzonka dwa razy z babeszjozy i teraz zmniejszył, a może
                  wyeliminował to paskudne torturujące sunię swędzenie. Dziękuję
                  wszystkim za rady choć eksperci niestety nie wypowiedzieli się, a na
                  nich najbardziej liczyłam. Cóż, może w kwestii świądu nikt nie chce
                  być jasnowidzem, w dodatku bez wyników badań. Dziękuję jeszcze raz i
                  co jakiś czas napiszę co dalej z tym swędzeniem, w sumie to forum to
                  pomaganie niemówiącym o swoich dolegliwościach, a czującym ból
                  najbliższym i może cudze doświadczenia uczą i chronią przed
                  popełnianiem zbyt wielu błędów. Ja mam nadzieję, że postępując
                  zgodnie z zaleceniami weta działam dla dobra mojego zwierzaka, nie
                  mam 200% pewności, nigdy w niczym jej nie mam ale musiałam podjąć
                  jakąś decyzję bo sunia za mnie jej nie podejmie. Pozdrowienia.
                  • igge Re: świąd u suczki 07.01.09, 23:29
                    Aha, absolutnie nikogo tu nie podejrzewam o kryptoreklamę karmy i
                    związki z przedstawicielami konkretnych firm ale mój wet odradzał
                    stosowanie jakiejkolwiek suchej karmy ze sklepów, nawet
                    specjalistycznych i nie zalecał też karmy weterynaryjnej co uważam
                    za bardzo etyczne podejście w nieetycznym świecie. I szanuję go tym
                    bardziej.
                    • b-b1 Re: świąd u suczki 07.01.09, 23:49
                      Igge-zawsze gotowane/czy surowy barf będzie lepsze od kuleczek karmy-choć przy
                      niektórych rasach-szczególnie szybko rosnących molosach bezpieczniej jest
                      podawac odpowiednio zbilansowaną karmę z wyższej półki-niż samemu bilansowac
                      jedzenie testując dodawane witaminki. Niedobory, czy nadmiar wapnia jest prawie
                      "zabójczy" dla tych psów.. Ludzie sami stworzyli częśc ras -zamiast bardziej
                      dbac o zdrowie, skupili sie na wygladzie i psy są bardziej chore-ale cóż-zarobek
                      dla rozmnażaczy przewyższa dobro zwierząt-stąd tez mamy dla nich odpowiednie
                      jedzenie..Teraźniejszemu psu do wilka baardzo daleko...
                      Ja nie staram sie reklamowac karm-ale czasami nie ma innego wyjscia. Wole kupic
                      dobrze zbilansowana karmę, niz w przypadku jednego z moich psów alternatywnie
                      podawac gotowana rybe i ziemniaki-bo taka własnie diete musiałaby mieć..

                      Jestem bardzo ciekawa jakie zastrzyki dostaje Twoja sunia-możesz się dowiedzieć?
                      • igge Re: świąd u suczki 08.01.09, 01:21
                        Moje przynajmniej śmierdzą jak najprawdziwsze wilki, sprawdzałam w
                        zoo ten smród :)))) I wyją tak samo i baaaaardzo dziwnie nie psio
                        się czasem zachowują....Nazwę zastrzyków sprawdzę przy następnej
                        wizycie, ok? Podjechałabym ale leżę w gipsie. Jedzenie suche i
                        droższe i tańsze jest do kitu ale jeśli ktoś czuje się lepiej
                        wierząc, że jest inaczej to mi nic do tego, taka kultura i
                        cywilizacja i przemysł, i ekonomia, że półki w zoologach zawalone
                        produktami typu sukienki dla iguany i dropsy, kolby dla królików o
                        smaku truskawkowym. Większość to wymyślone potrzeby nibyzwierzęce i
                        zero dobra zwierząt tylko frajda dla właściciela. Nie lubię
                        traktowania zwierząt jak żywej zabawki, dziś ostro wkurzyły mnie na
                        allegro oferty klatek dla króli "jak nowe" bo po "nieudanym
                        świątecznym zakupie", który następnego dnia "zdechł". Zresztą te
                        klaty to klity nie klatki, zero warunków i zero podmiotowości
                        zwierzaka. Wracając do suchej karmy - też ją stosuję, stosowałam
                        czasami, okresami regularnie, u mojego starego poprzedniego psiaka
                        ale nie umiem samooszukiwać się, że robiłam tak dla jego dobra,
                        zdrowia lub przyjemności, a tylko dlatego, że była to
                        najłatwiejsza, najmniej czaso i pracochłonna, najtańsza opcja
                        karmienia zwierzaka. Dla mnie, dla mojej rodziny oczywiście. Teraz
                        dla wygody i wygodnictwa też zamierzałam po dorośnięciu psów i po
                        roku bilansowania :)) i gotowania własnej :)) karmy tak robić, w
                        końcu przez rok dawałam im to co najlepsze jak intensywnie rosły,
                        ale jak widać los spłatał figla i małż będzie nadal szorował gary
                        przypalone przeze mnie po psim gotowaniu ryżu. Ja wolę Barf ale małż
                        gotowane. I Barf (mi przynajmniej) wychodzi duuużo drożej, więc
                        teraz, kiedy kasy jest mało, gotowane ma zalety barf bo zdrowsze i
                        przyjemniejsze dla psa niż suche, a wychodzi taniej bo tylko
                        niekiedy udaje mi się mężowi wrzucić zawartość obiadową rodziny na
                        trzy dni dla nas i dzieci mięsną na raz do gara dla psów, no i małż
                        marudzi bo oszczędny, a chcę, żeby on też, a nie tylko psy był
                        szczęśliwy :)) Zbilansowanie jedzenia psa to raczej najprostsza
                        rzecz pod słońcem i raczej producenci karmy wmawiają, że jest
                        inaczej. Moje kilka psów dożyło sędziwego bardzo wieku w zdrowiu i
                        bez chorób, którymi tak często się straszy. Ten ostatni kolos ważył
                        coś koło 60 kilo, tylko bernardyna raz widziałam większego ciut od
                        niego. Pozdrawiam serdecznie.
    • anna.jozwik Re: świąd u suczki 08.01.09, 01:20
      Dziękuję za życzenia i wzajemnie dobrego Nowego ROku życzę.

      Co do świądu to cóż... jasnowidzami nie jesteśmy; nie da się stwierdzić na
      odległość co może być przyczyną świądu u suczki, zwłaszcza że nie wykonano
      żadnych badań dodatkowych.
      Jeśli wet prowadzący trzyma się teorii że to alergia, a prowadzona przez niego
      terapia przynosi skutki, to pewnie ma rację i tego należy się trzymać.
      Dużo zdrówka dla psa życzę.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka