longinus13
24.02.05, 10:54
Dzisiaj wydarzyla mi sie ciekawa rzecz. Rano przychodze do auta i jest
otwarte. Nie moge wlozyc kluczyka do zamka. Wsiadam i jade do pracy myslac,
ze odtaje jak sie auto rozgrzeje od srodka. Wychodze z auta i dalej mam
problem z zamkiem. Reka zamykam rygle i otwieram - jest ok. po dluzszych
probach udaje mi sie wlozyc kluczyk i otwieram zamkniete drzwi ale nie moge
ich zamknac. Spiesze sie wiec mysle jesli otworzylem to ok i zamykam auto od
srodka i ide.
Z auta rano nic nie zginelo (bylo otwarte) wiec raczej nikt mi nie otworzyl
auta i nie zapchal zamka lub nie uszkodzil. W nocy byl mroz i po deszczowym
dniu mozliwe bylo zamarzniecie zamka jednak nigdy mi sie to nie zdarzylo
jeszcze. Po udanej probie otworzenia nastapila za jakis czas nastepna i juz
nie moglem wlozyc kluczyka co wskazuje na zamrozenie. Niestety odmrazacz nie
zadzialal i podgrzewanie kluczyka tez.
Mam teraz problem albo czekac na odwilz albo probowac otworzyc auto i
zadzialanie z tym zamkiem tzn. wlozenie auta do cieplego pomieszczenia i/lub
nowy zamek.
Jak wiec sie dostac do auta? Moze sterownik jest w bagazniku a moze istnieje
jakis inny sposob? Mam zepsuty zamek od pasazera. Centralny zamek i
el.otw.szyby. W bagazniku butla z gazem wiec proba wejscia przezen nie ma
sensu. Auto to passat przejsciowka sedan z 93r.
Co radzicie?
Pozdrawiam,
Longinus