Gość: Slav
IP: 213.77.14.*
20.12.02, 09:25
Być może niektórzy to znają, ale podzielę się z tymi którzy mają kłopot a nie
słyszeli to tym patencie. Niestety - dotyczy tylko starszych samochodów z
ręcznym/półautomatycznym ssaniem. Otóż:
- po powrocie z jazdy, na CIEPŁYM silniku wyciągam ssanie do oporu, pozwalam
mu poburczeć parę sekund i gaszę silnik. Wtedy w gaźniku i w przewodach
zostaje na tyle dużo paliwa, żeby rano odpalił od pierwszego "strzała" i nie
zaksztusił się od zimna. Nie wolno przy kręceniu dodawać gazu, bo się zaleje.
Parkuję pod chmurką, bywało już -18 w nocy ale zawsze poszedł "od
pierwszego". Polecam. (aha - autko CC700, ale działa też u kolegów z UNO i w
niektórych "kaszlach". Nie wiem czemu tylko w niektórych)
Przy okazji pytanie (retoryczne ?) do experta - rozumiem że w ten sposób nie
skrócę życia żadnego z elementów ?
Pzdr & Wesołych Świąt.