Dodaj do ulubionych

Do Martucha90...

05.04.09, 11:24
Najpierw to chciałam Ci jeszcze raz pogratulować smile
I mam prośbę.... bo pisałaś, że bardzo dużo chorowałaś w swojej ciąży a synek
jest zdrowy... Czy mogłabyś napisać dokładniej jak przebiegała Twoja ciąża i
na co kiedy chorowałaś, czym Cię leczono.... Widzisz zawsze to wielkie
zmartwienie, choroba w ciąży, gdy jednak wszystko dobrze się kończy mimo
problemów, to napawa nadzieją i optymizmem, dodaje otuchy... Ja jestem na
początku drogi... 6 tyg i już zaczęłam chorować: katar, gardło, zapalenie
krtani.... przyznam się, że bardzo mnie to martwi... sad

Jeśli nie chcesz pisać na forum otwartym to wejdź na PMG....

Bushko...
Obserwuj wątek
    • martucha90 Re: Do Martucha90... 05.04.09, 16:55
      Hej, Bushko Jabłuszko smile Ja też Ci bardzo z całego serca gratuluję
      ciąży! Sporo się na nią naczekałaś...

      Chorowałam ciągle na różne infekcje, Kuba poszedł od września do
      przedszkola, i jak każdy świezo upieczony przedszkolak zaczął
      przynosić różne chróbska. Miałam problemy typu gorączka (często 38),
      krtań, gardło, nawet traciłam głos na dzień-dwa, katar w ilościach
      zatrważających, no i paskudny utrzymujący się tygodniami kaszel. od
      października do lutego tak się ciągnęło. Ale nigdy nie miałam nic
      osłuchowo, na szczęście, co jednak nie zmienia faktu, że czułam się
      słabo.

      Leczono mnie Duomoxem, Bioparoxem i jeszcze jednym antybiotykiem,
      niestety, nie pamiętam nazwy. Raz miałam dostać bodajże Augmentin,
      który jest jakimś wzbogaconym Duomoxem (tak mi lekarz tłumaczył),
      ale w końcu dostałam "tylko" ten Duomox. W sumie antybiotyki brałam
      4 czy 5 razy, w tym 3 razy Bioparox, który jest bezpieczny, bo to
      tylko aerozol do gardła i nosa.

      Poza tym piłam taki syrop dla ciężarnych na wzmocnienie, Prenalen.
      Piłam też dużo wapna z wit. C, bo podobno wzmacnia (czy ja wiem...,
      mnie chyba nic nie było w stanie wzmocnić).

      Raz miałam nieprzyjemną przygodę z lekiem osłonowym zapisywanym
      razem z antybiotykiem - Lakcidem. Wzięłam go i dostałam laktacji,
      myślałam, że mi piersi rozsadzi. Poszłam jednak z takim pełnymi
      spać, bo jakoś nie wiedziałam, co robić, no i myślałam, że samo
      przejdzie. A rano piersi były już jak kamienie, twarde i b. bolały.
      Odciagnęłam laktatorem (na szczęście miałam swój stary laktator),
      nie wzięłam więcej tego Lakcidu i potem było OK. Tylko się
      martwiłam, czy będę miała w ogóle mleko, bo do samego końca ciąży
      piersi miałam małe i miękkie. Mleko mam, jakoś Stasinek żyje od
      tygodnia smile, ale jakby mało... Przy Kubie było więcej, tryskało z
      piersi jak z prysznica na odległość, teraz nie tryska...
      A teraz ten Lakcid nie działa, wzięłam pare razy, myślałam, że może
      coś pomoże, że mleka będzie więcej, ale niestety.

      To tyle pamiętam smile Jakby co - pytaj. Tylko nie wiem, kiedy uda mi
      się tu zajrzeć, od jutra jestem z dwójką dzieci sama w domu 9w
      zeszłem tygodniu mąż miał urlop). Już się boję...

      Pozdrawiam smile
      • bushko Re: Do Martucha90... 05.04.09, 20:54
        Bardzo Ci dziękuję za odpowiedź kiss Mi nie dano żadnego antybiotyku tylko kazano
        stosować środki naturalne i leżeć w łóżku.... to wcinałam cebulę i czosnek ile
        się dało, rosół ugotowałam, no i mleko z miodem i masłem bardzo dobrze mi
        zrobiło. Herbata z syropem malinowym, rutinoscorbin wit c, acard i to wszystko.
        No i biorę jeszcze wit e, folik, aspargin i to wszystko... już prawie dobrze,
        tylko paskudny kaszel mi został.... We wtorek idziemy na usg oglądać
        serduszko.... mam nadzieję, że wszystko będzie ok....
        Moja najwyższa gorączka to 37.4, więc chyba nie ma powodów do niepokoju....

        Jeszcze raz dziękuję i gratuluję kiss
        Zapytam moją dr o ten prenalen i wapno z wit c...

        Bushko....
        • po_trzydziestce1 Re: Do Martucha90... 06.04.09, 13:03
          Wątek jak dla mnie pisany. Od piątku męczy mnie przeziębienie.
          Zaczęło się od mega kataru i bólu gardła. Teraz jest "tylko"
          drapanie gardła w związku z czym raz na czas zakaszlnę no i został
          jeszcze katar;-(
          Też wsuwam czosnek, herbatę z miodem i cytryną, dużo soku
          pomarańczowego i od wczoraj syrop z cebuli. Leków nie mam brać
          żadnych. Dziś byłam u lekarza, ale dziadek tylko mnie osłuchał,
          zajrzał do gardła i stwierdził, że mam niczym się nie leczyć. Mam
          jeść wszystko jak do tej pory, nie muszę wspomagać się czosnkiem i
          cebulą, mam robić inhalacje z rumianku. Ale przeczytałam w necie, że
          można robić inhalacje ze zwykłej soli kuchennej. I taką sobie dziś
          zrobiłam. Wiem, że mleko z miodem (i ew.czosnkiem) działa b. dobrze.
          Problem tylko w tym, że ja tego nie przełknę. Jak ostatnio sobie coś
          takiego zapodałam to miałam takie mdłości, że musiałam kilka godzin
          bez ruchu leżeć, bo nie byłam w stanie drgnąć, żeby nie zapaskudzić
          terenu wokółsmile
          Jak Wam się przypomni co jeszcze można robić by sobie i dziecku
          pomóc to napiszcie proszę.
          • martucha90 Re: Do Martucha90... 06.04.09, 15:13
            Młodsze uśpiłam, starszemu słuchawki na uszy i dziecięce piosenki z
            youtuba - a ja mogę chwilkę poforować wink No, nie spodziewałam się,
            że będzie tak dobrze smile))
            Można robić inhalacje z sody oczyszczonej - ileś tam tej sody, chyba
            ze dwie łyżki, do gorącej wody, do miski i pod ręcznik. Ale ja
            miałam przy tym mdłości po 10 sekundach... Podobnie jak przy
            płukaniu gardła wodą z solą i myciu zębów.
            Pozdrawiam smile
          • aramea Re: Do Martucha90... 07.04.09, 09:36
            Moja ciaza przypadla glownie na jesien (wiec okres chorobowy),
            leczylam sie naturalnie i o ile nie jest to infekcja bakteryjna, to
            najlepiej wylezec sie w cieple, pic duzo plynow i sie ogolnie
            kurowac.
            Oto sposob mojej lekarki (zastosowalam z dobrym skutkiem).
            Goraca kapiel (taka, jaka mozecie wytrzymac - moze byc z dodatkiem
            olejku przeciw przeziebieniom, ja stosowalam Tetesept, ni ewiem, czy
            w PL jest, ale na pewno bedzie cos porownywalnego), a siedzac w
            wannie pijemy jeszcze goraca herbate, wytaczamy sie z wanny po 10
            minutach, i szybko do nagrzanego lozka.
            Poza tym stosowalam aromaterapie (ale uwaga, nie wszystkie olejki
            moga byc w ciazy stosowane) i homeoterapie (jestem jej wielka
            zwolenniczka - moje dziecko ma 3,5 roku, antybiotyk miala raz po
            ugryzieniu kleszcza, poza tym wszystkie choroby na razie udalo sie
            pokonac homeopatycznie, zainteresujcie sie tym!)

            I jeszcze jedna uwaga; niewielki ma sens stosowanie leku oslonowego
            podczas kuracji antybiotykiem, bo antybiotyk wymiata wszystkosad
            Natomiast po skonczeniu brania taka kuracja "odbudowujaca" jest
            konieczna. I to nie dzien, dwa, tylko w zaleznosci od preparatu
            nawet kilkutygodniowa, inaczej moze nas dopasc candida, a to malo
            przyjemne, a poza tym niebezpieczne (niestety, mialam okazje na
            sobie przerabiac).

            Przerobilam podczas ciazy dwa ciezkie przeziebienia, ale mala
            urodzila sie zdrowa, dostala 10 pkt. Te maluchy sie tak byle czemu
            ni epoddaja.
            Wypoczywajcie, nie denerwujcie sie (ja mialam wtedy dosc debilny
            okres w pracy, ale wyobrazalam sobie codziennie rano, ze chodze w
            takiej bance mydlanej i wszelkie nerwowe sytuacje odbijaja sie od
            niej nie docierajac do mnie) - brzmi moze smiesznie, mnie bardzo
            pomoglo.
            Powtarzalam sobie, ze dziecko jest najwazniejsze (bo tak jest), nie
            humory pani profesor i protokol z zebrania komisji.

            Zdrowia wszystkim, Bushko, mam nadzieje, ze z wiosna wygrzebalas sie
            juz z tego przeziebienia? Trzymaj sie!
            • bushko Re: Do Martucha90... 07.04.09, 11:20
              Dzięki serdeczne za wszystkie podpowiedzi.... a co do mojego przeziębienia to
              jest dokładnie jak w tej reklamie gripexu.... tylko kaszel mi został... tyle, że
              ja gripexu nie wezmę wink
            • justmaga Re: Do Martucha90... 07.04.09, 12:33
              ale goraca kapiel we wczesniej ciazy jest podobno zakazana.

              To cytat z internetu :
              Gorąca kąpiel po zapłodnieniu może uszkodzić rozwijający się układ
              nerwowy dziecka. W pewnych przeprowadzonych badaniach stwierdzono,
              że zażywanie przez ciężarną gorących kąpieli podczas pierwszego
              trymestru potraja ryzyko uszkodzenia cewy nerwowej płodu. Dlatego
              myślę, że potrafi pani odmówić sobie gorącej kąpieli. Proszę kupić
              sobie termometr i pilnować, aby temperatura wody nie przekraczała
              38.5- 39 stopni C. i ograniczyć czas trwania takiej kąpieli właśnie
              do tych 15 minut.
              • aramea kapiel 07.04.09, 14:10
                dla mnie goraca to byla max. 34-35, wiecej bym nie zdzierzylasmile
    • martucha90 Re: Do Martucha90... 07.04.09, 13:30
      Hej! I jeszcze mi się przypomniało: olejek Olbas, trochę wetrzeć w
      dłoń i wąchać - bardzo szybko udrażnia nos. I maść Vick Vaporub
      (albo podobnie się pisze), smarować plecy (przy pomocy męża wink),
      rozgrzewa i pomaga na kaszel.
      Na większość tych przeziębień, które miałam, pomogłoby mi z całą
      pewnością, gdybym tylko mogła się wyspać, wyleżeć i nic nie robić.
      Niestety, musiałam wstać, zakupy zrobić, obiad ugotować itp. Dlatego
      nie zdrowiałam sad Ale Wy dziewczyny leżcie i śpijcie całymi dniami,
      a na pewno poczujecie się lepiej. No i jesteście w ciąży
      zdecydowanie w lepszej porze roku. Ja "żałowałam", że zaciążyłam na
      paskudną jesień i zimę, dużo zdrowiej byłoby na wiosnę i lato. Ale
      tego się nie wybiera dowolnie, zwłaszcza na tym forum... I tak
      uważam za cud, że w ogóle udało się zajść smile
      Całusy!
      • justmaga Re: Do Martucha90... 07.04.09, 16:00
        ja pamietam olejek Olbas na noc na poduszke . I potem jak Jula byla
        mala tez skutkowal dla niej.. Przez pierwsze 3 lata moj dom pachnial
        olejkiem Olbas..
        Ale my i tak mamy "gorzej" bo bedziemy na jesien i zime rodzic i nie
        bedzie mozna od razu na spacerki prowadzac smile)
        Martucha nawet nie wiesz jak ja sie ciesze ,ze Ci sie udalo smile
        • martucha90 Re: Do Martucha90... 07.04.09, 16:14
          > Ale my i tak mamy "gorzej" bo bedziemy na jesien i zime rodzic
          > i nie bedzie mozna od razu na spacerki prowadzac smile)

          Och, spacerki to jest to! A pogoda teraz prześliczna smile Jak nagroda
          za tę paskudną jesień i zimę. Ale może przyszła jesień będzie piękna?

          > Martucha nawet nie wiesz jak ja sie ciesze ,ze Ci sie udalo smile

          Dzięki, Maga wink Ja też si b. cieszę z kazdej z Waszych ciąż! Z
          Twojej, Keegan (wiewm wiem, Liivia, ale za moich czasów Keegan smile),
          Bushko, Po_trzydziestce... i innych... Do szczęścia jeszcze mi brak
          ciąży Dabrowianki, na którą mocno czekam i w którą mocno wierzę, że
          niedługo będzie.
          • ziabolka Re: Do Martucha90... 07.04.09, 22:35
            Bushko i jak tam oglądanie serduszka? Nic się nie odzywaszsad

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka