yo_anka
12.01.11, 02:58
To był drugi poród, ale pierwszy "dołem" zakończony ostatecznie vacuum (z racji utknięcia dziecka na godzinę przy 10 cm rozwarciu, jak się potem okazało z racji ułożenia potylicowego tylnego), a co za tym idzie nacięcie krocza i szycie pękniętej szyjki macicy.
Pierwszy poród był cc i bardzo szybko doszłam do sobie i do formy.
Wszystko był jak sprzed ciąży i porodu.
Teraz jest inaczej, wiem, że ma prawo być inaczej, ale martwi mnie to nieco :{
Nadal doskwiera mi:
1. Szeroka pochwa - wyraźniej luźniejsza i czuję kłucie podczas stosunków.
No kurcze, naprawdę jest różnica in minus (doznania) czyli na plus (rozmiar i ciasnota)
Mąż dyplomatycznie nie narzeka, ale mi to szalenie przeszkadza - wyraźnie gorsza jakość :(
2. Wypuszczanie powietrza z pochwy jakby puszczanie bączków - dość nieprzyjemne uczucie, ba, bardzo głupie i krępujące zwłaszcza podczas sytuacji intymnych
3. Obniżona i wypadająca przednia ścianka pochwy.
I wygląda to paskudnie i czuje się z tym niezbyt...
ćwiczę i ćwiczę te Kegle, ale ehh, jakoś nie ma efektów, albo są niezauważalne
4. Nietrzymanie moczu.
Wysiłkowe i nie: nawet jak czuje ze chce siusiu to często nie zdążam zdjąć nawet gaci i popuszczam.....
Byłam z tym u 3 różnych lekarzy i mówią, że ogólnie nie jest źle (ale dobrze tez nie), po porodach tak już jest i tyle (byle zbyć natrętną babę, co to życia nie zna) i powinno się cofnąć; koniec wizyty
powinno, ba, ale kiedy?
5. Okropne wiatry.
Przez miesiąc po porodzie cierpiałam pierwszy raz w życiu na zaparcia i posiłkowałam się czopkami. Teraz już zaparcia minęły, ale wzdęcia mam nadal przerażające.
Karmię piersią i jestem na diecie bez nabiału, jaj, bez wzdymających; jem dużo błonnika, otrąb, śliwek suszonych, jabłek, pijam duzo wody, ale już nie pomaga.
Daję słowo, ze w konkursie na bąka roku mogę śmiało pobić niejednego pryszczatego i w kategorii długości, głośności i każdej innej (wybaczcie ten koszarowy humor, ale dobrze, że siedzę w domu, bo inaczej bym się załamała - bo jak to mawiał mój kolega: "kobiety przecież nie puszczają bąków a jak już to ciche i pachnące")
Banalne sprawy jak rozstępy, na które nic nie można poradzić, pomijam...
Napiszcie kobiety czy to już tak zostanie jako wieczna pamiątka po ciężkim porodzie?
Ile czasu wam zajęło dojście do formy "na dole" we wszystkich aspektach?
Czy da się w ogólnie wrócić do czasów sprzed pęknięcia szyjki, nacięcia, itp?
Czy trzeba się raczej pogodzić, że już nigdy nie będzie tak jak przedtem