ewka715
06.03.08, 09:20
Pani Kasiu.
Czy może Pani wyjaśnić co to jest "masaż" szyjki i po co w ogóle się
go robi? Czy to możliwe, że w szpitalach rozwierają szyjkę "na
siłę", po to, aby przyspieszyc porod?
Moje pytania biora sie ze wspomnien z pierwszego porodu, badana
bylam wowczas kilkakrotnie przez lekarke i polozna. Ilekroc
rozwarcie badala polozna, robila to delikatnie, bylo to zwykle,
bezbolesne badanie ginekologiczne. Natomiast kiedy robila to lekarka
byl to dla mnie koszmar. Za pierwszym razem pamietam, ze na jej
gumowych rekawiczkach po badaniu byla krew. Kiedy w ten sam sposob
probowala mnie badac po raz drugi, krzyczalam z bolu a ona byla
zaskoczona, powiedziala, ze jestem zbyt wrazliwa na bol. Nikt nigdy
nie badal mnie tak bolesnie jak ona. Czy ta lekarka czasem nie
robila mi tzw. masazu szyjki badz tez nie probowala jej rozwierac na
sile? Wowczas nie mialam pojecia o takich rzeczach, teraz chcialabym
wiedziec, bo drugi porod zbliza sie wielkimi krokami.
Acha, i czy mozna zabronic lekarzowi/poloznej tego rodzaju
dzialania? Bo to chyba nie jest dzialanie z korzyscia dla rodzacej,
dziecka. Czy sie myle?
Dziekuje.