Dodaj do ulubionych

Ślub a video

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.12.04, 11:05
Kamerzysta na weselu – to już standard. Pragnienie posiadania pamiątki po tym
szczególnym wydarzeniu jakim jest ślub i wesele, towarzyszyło ludziom od
zawsze. Wieki temu były to relacje kronikarzy, opisy poetów i pisarzy, obrazy
i wreszcie pierwsze fotografie i próby z taśmą filmową. Dopiero od kilkunastu
lat jest to oprócz fotografii, również praktyczna technika video.
Ze względu na szczególną wagę wydarzenia, najczęściej zatrudnia się
profesjonalistę. Wcześniej był to wujek, szwagier, kolega – ktokolwiek kto
miał kamerę. Dzisiaj sytuacja jest zupełnie inna. Obok dość drogiego
kamerzysty za 600 – 1500 zł bywają na weselu jeszcze dwie lub trzy kamery w
rękach gości weselnych. Wujkowi lub cioci może wyjść bardzo fajny film z
uroczystości, ale wcale nie musi. Taki jest przywilej amatora. Wynajęty
kamerzysta ma tylko jedną możliwość – jemu musi się wszystko udać, bez względu
na sytuację, pogodę, warunki itp. Za tą gwarancję płacimy.
Musicie być jednak świadomi, że to nie kamera czy komputer robi film, tylko
człowiek. W tej dziedzinie – jak w każdej innej – działają ludzie lepsi i
gorsi. Do branży weselnej raczej nie trafiają na stałe absolwenci łódzkiej
szkoły filmowej. Zwykle są to pasjonaci z większym lub mniejszym
doświadczeniem. Z talentem godnym najlepszych operatorów filmowych, lub też
osoby przypadkowe chcące dorobić do pensji. Jakość filmu nie zawsze zależy od
rodzaju kamery. Kamerzysta który w czasie rozmowy wstępnej gloryfikuje
wyłącznie swój sprzęt, z pewnością nic więcej nie ma do zaoferowania.
Przygotowałem dla Was kilka przemyśleń, które pomogą Wam podczas rozmów z
kamerzystami.
Po pierwsze, musicie sobie odpowiedzieć na pytanie – po co Wam ten film.
Chcecie zaszpanować przed swoimi gośćmi zamawiając super produkcję najeżoną
najnowszymi efektami i animacjami komputerowymi? Czy może ma to być pamiątka
wydarzenia do którego wraca się po latach z sentymentem. A może jedno i drugie?
Przykład
Dziesięć lat temu braliśmy ślub w tym samym roku co nasi znajomi ze szkoły. Ja
zamówiłem kamerzystę, można nazwać zwykłego rzemieślnika. Przyszedł, nakręcił
w miarę poprawnie i kasetę otrzymałem zaraz po weselu. Kolega zamówił
najbardziej znanego w tamtych czasach „wielkiego kamerzystę” który przez
tydzień „montował komputerowo” kasetę i skasował go dwa razy tyle co mnie.
Wtedy wszyscy zachwycali się nad tym filmem. A teraz?
Komputerowe napisy zrobione na Amidze o schodkowych krawędziach, wściekłych
mrugających kolorach i bez polskich znaków. Teksty banalne, wręcz naiwne,
wydumane wierszyki po prostu śmieszą. Melancholijna muzyka instrumentalna z
udziałem piszczałek, fletów i okaryn przyprawia o mdłości. A jest jej całkiem
sporo, wmontowanej zamiast oryginalnej ścieżki dźwiękowej. Kolega w tym czasie
ścisza telewizor i całe wyprowadzenie, życzenia pod kościołem to niemy film!
Cała zabawa weselna jest przepełniona przeróżnymi efektami z pierwszego
miksera Panasonica. Stopklatki, fazowanie ruchu (stroboskop) negatywy,
solaryzacje, rozbarwienia, do tego jeszcze latające bociany i
gołąbki....koszmar. Kolega pokazuje tylko te fragmenty gdzie nic się nie
dzieje z obrazem. Zmarłego już wujka ma nagranego tylko przez kilka minut – do
tego z efektami specjalnymi.
Kolega nie dostał materiału wyjściowego bez efektów. To jest ich jedyna
pamiątka. Wczoraj rewelacja, dowód prawie „kosmicznej technologii” – dzisiaj
największa chała. Jak na ironię co pewien czas pojawia się plansza reklamowa
„Profesjonalne videostudio”
I tak pewnie za dziesięć lat będzie odbierany współczesny film weselny.
Moją kasetę z wesela po prostu się ogląda. Nikt się nie zastanawia kto ją
nakręcił i jaką kamerą. Ważna jest sama uroczystość i osoby biorące w niej
udział - młodsze o dziesięć lat...
Nie mam nic przeciwko montowaniu wesel i wzbogacaniu ich o coraz to nowsze
efekty cyfrowe. Użyte świadomie sprawiają, że film jest ciekawszy. Poproście
kamerzystę także o wersję w stanie „surowym” tak jak to było nagrane. Żywot
Waszego filmu „montowanego” przewiduję na około pół roku. Później wyląduje na
półce, a z okazji 25 rocznicy ślubu z pewnością sięgniecie po „oryginał”
Po drugie: Jaka ma być rola kamerzysty na Waszym weselu? Dokumentalisty, czy
reżysera?
Organizujecie uroczystość z taką pompą dlatego żeby przeżyć ją w sposób
szczególny, czy po prostu chcecie nakręcić dobry film.
Kamerzysta reżyser będzie Was ustawiał niemal do każdego ujęcia. Będzie
powtarzał niektóre sytuacje, wstrzymywał ceremonię aby się dobrze ustawić z
kamerą. Przemebluje Wasze mieszkania, ustawi wszystkich do błogosławieństwa w
odpowiedniej kolejności, będzie zarządzał co gdzie i w którym momencie ma się
odbywać. Zmusi Was do różnych wyczynów aktorskich. Pomachać do kamery,
pocałować się na zawołanie, zatańczyć super miłosny taniec, wyjść z sali i
pomachać na końcu kasety itp. Waszą salę weselną zamieni w studio telewizyjne
umieszczając halogeny po 500W w każdym kącie świecąc prosto w oczy. Goście
weselni będą musieli odpowiadać na różne głupie pytania w specjalnych
wywiadach. Takiego kamerzystę poznamy po wyglądzie. Kamera postawiona na
ramieniu jak u Rambo 1 do 5. Sprzęt najeżony akcesoriami: dodatkowy mikrofon
koniecznie w futerku, słuchawki, odpowiednio profesjonalna lampa na kamerze –
a nawet dwie, torba jak mały Fiat.
Kamerzysta dokumentalista. Trudno go opisać, bo zwykle mało go widać.
Rejestruje świat taki jakim jest. Mała lampka na kamerze, sala oświetlona
dyskretnie światłem rozproszonym na suficie. Zwykle nie wchodzi w bliższe
zażyłości z Młodą Parą. Robi to co do niego należy. Można go jednak łatwo
pomylić z żółtodziobem który filmuje swoje pierwsze wesele.
Który kamerzysta będzie najlepszy dla Waszej uroczystości? Z pewnością ten
drugi z niewielką domieszką tego pierwszego.
Kamera filmuje wizerunek zewnętrzny. Nie ma jeszcze urządzeń do rejestracji
Waszych prawdziwych wewnętrznych przeżyć. Tego typu film może powstać jedynie
w Waszej wyobraźni. Można wprawdzie coś zdziałać poprzez odpowiedni montaż i
reżyserię. Będzie to jednak świat widziany oczami autora. Przy tak masowej
produkcji filmów weselnych, Wasz wizerunek będzie nieprawdziwy, cukierkowy,
banalny i tuzinkowy. Kamerzysta powinien się skupić na poprawnej rejestracji
rzeczywistości którą Wy wokół siebie tworzycie i tylko dyskretnie pomóc gdy
znajdziecie się w takiej potrzebie.
Po trzecie: Technika, czy technika filmowania. Każdemu bardzo imponuje, kiedy
ma świadomość, że specjalnie dla niego zaangażowano najnowsze zdobycze
techniki. Kiedyś ktoś powiedział, że dobre zdjęcie można zrobić nawet denkiem
od butelki. Was to pewnie nie przekona. Postaram się jednak chociaż troszeczkę
obedrzeć Was ze złudzeń.
Prawie cały sprzęt używany do filmowania wesel jest sprzętem AMATORSKIM.
Profesjonalna kamera kosztuje ponad 100 tys. zł. i żaden AMATOR dorabiający do
pensji nie będzie kręcił taką kamerą czterogodzinnych tasiemców za kilkaset
zł. Za krótki kilkuminutowy reportaż (np. do „wizjera tv”) telewizje płacą 2-3
tys. zł.
Sprzęt amatorski nie jest szczytem jakiejś super techniki, a jedynie chłodną
kalkulacją – co klientowi dać i za jaką cenę, aby osiągnąć większy zysk niż
konkurencja. Doszło nawet do tego, że jakość obrazu nowszych kamer analogowych
jest celowo zaniżana, aby podkreślić różnicę w stosunku do kamer cyfrowych.
Małe kamery cyfrowe bywają bardziej zawodne niż stare, wysłużone analogowe.
Śnieg, deszcz, mróz, wiatr – to częste utrudnienia podczas filmowania wesel.
Amatorska kamera cyfrowa potrafi się wyłączyć nawet gdy wyczuje wilgoć ze
spoconej ręki, nie mówiąc już o innych zagrożeniach. Do zakłóceń na taśmie VHS
jesteśmy już przyzwyczajeni. Szarpnięcia obrazu, poziome kreski – jakoś można
wytrzymać. A kwadraty i piksele na cały ekran? – już trudniej. Najgorsze jest
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka